„Pieces of Woman” zawojował Wenecję. Shia LaBeouf i Vanessa Kirby w zapowiedzi filmu

„Pieces of Woman” zawojował Wenecję. Shia LaBeouf i Vanessa Kirby w zapowiedzi filmu

Kadr z filmu „Pieces of a Woman” (2020)
Kadr z filmu „Pieces of a Woman” (2020) / Źródło: BRON Studios
W Wenecji miał swoją premierę najnowszy dramat węgierskiego reżysera Kornéla Mundruczó „Pieces of a Woman”. Główne role grają w produkcji Shia LaBeouf („Słodziak”, „Sokół z masłem orzechowym”, „Furia”) oraz Vanessa Kirby („The Crown”, „Zanim się pojawiłeś”, „Obywatel Jones”). Mamy już pierwsze recenzje obrazu, o którym – według „Indie Wire” – jest bardzo głośno na odbywającym się obecnie festiwalu filmowym.

Anglojęzyczny debiut węgierskiego reżysera Kornéla Mundruczó został stworzony na podstawie scenariusza jego żony Katy Wéber („Biały Bóg”, „Księżyc Jowisza”, „Afta”). Producentem wykonawczym jest Martin Scorsese, a muzykę stworzył Howard Shore. Vanessa Kirby oraz Shia LaBeouf wcielają się w filmie w bostońską parę, która przeżywa kryzys po śmierci swojego dziecka podczas nieudanego porodu. Możemy oglądać już pierwszy fragment filmu, który został zaprezentowany jako promocja obrazu na festiwalu w Wenecji.

– Czy można żyć, jeśli straciłeś kogoś, kogo kochałeś najbardziej? Do kogo się zwracasz, jeżeli pozornie nie masz gdzie? Moja żona i ja chcieliśmy podzielić się jednym z naszych najbardziej osobistych doświadczeń z wiarą, że sztuka może być najlepszym lekarstwem na ból. Czy po tragedii będziemy tacy sami, jak byliśmy? Tworząc „Pieces of a Woman” chcieliśmy stworzyć autentyczną opowieść o tragedii i nauczyć się żyć w zgodzie z tym smutkiem. Poczucie straty wykracza poza granice zrozumienia i kontroli, ale wiążę się z możliwością odrodzenia – powiedział Kornél Mundruczó opisując swój nowy film.

W swojej recenzji dla portalu Indie Wire David Ehrlich napisał: „To rodzaj filmu, którego nie tworzysz, jeżeli nie musisz”. Xan Brooks z „The Guardian” pisze z kolei: „Film, w którym mamy do czynienia z mistrzowskim aktorstwem, robi ogromne wrażenie. Głównie aktorzy podnoszą poprzeczkę: każdy z nich ma swoje własne miejsce na ekranie”. Steve Pond z The Wrap określa film „wyczerpującym, niepokojącym dramatem”. Pisze o pierwszej scenie, która trwa 20 minut i jest kręcona na jednym, nieprzerywanym ujęciu, prawie bez muzyki. Jak zaznacza autor, sekwencja jest porywająca nawet w najbardziej bolesnych, pełnych udręki momentach.

Czytaj także:
Quiz. Kultowi bohaterowie polskich seriali. Jak dobrze ich znasz?

Źródło: WPROST.pl / Indie Wire

Czytaj także

 0

Czytaj także