Zamiast telefonu do szwagra

Zamiast telefonu do szwagra

W razie niezawinionej stłuczki samochodu to nasz ubezpieczyciel zajmie się formalnościami i sam wypłaci pieniądze, nawet jeśli mamy zwykłą polisę OC.

Polacy nie mają dobrego zdania o ochronie ubezpieczeniowej w ramach polis komunikacyjnych. Niewielką sympatią cieszą się zwłaszcza polisy OC, przede wszystkim dlatego, że są obowiązkowe (niezależnie od ich użyteczności). Głównym czynnikiem decydującym o ich zakupie jest cena, która nie musi iść w parze z jakością. – Ubezpieczenia te są bardzo tanie i rynek do nich dokłada. Średnia cena wynosi ok. 350 zł, podczas gdy normalnie na Zachodzie kosztuje to ok. 300 euro – wylicza Tomasz Tarkowski, członek zarządu PZU.

Nie ma on wątpliwości, że towarzystwa konkurują ceną, ponieważ ludzie nie są zainteresowani jakością. – Klienci nie kupują tego produktu dla siebie, ale dlatego że policja sprawdza, czy się go posiada. W razie kolizji podają numer polisy drugiemu kierowcy i dalej się sprawą nie interesują – dodaje Tarkowski.

Jakość TO też iNNOWAcJA

W efekcie za najbardziej nowatorskie w ostatnich latach na polskim rynku ubezpieczeniowym może uchodzić konkurowanie o klienta jakością obsługi. Stąd wziął się pomysł bezpośredniej likwidacji szkód. Obecnie oferuje ją w Polsce kilka towarzystw – m.in. PZU, Warta, Allianz czy Uniqa. BLS wzorowana jest na doświadczeniach krajów zachodnich. To rozwiązanie stosuje się m.in. we Włoszech, Belgii czy Kanadzie.

Zasada działania jest prosta dla klienta. W przypadku niezawinionej szkody wystarczy się skierować do swojego ubezpieczyciela, a nie do wystawcy polisy osoby, która spowodowała stłuczkę. W ten sposób szkody są likwidowane na zasadzie podobnej do casco. A to, jak ubezpieczyciel dochodzi swoich pieniędzy – to już jego zmartwienie. PZU poszedł dalej i kupił w 2014 r. 300 hybrydowych toyot auris. To pierwsza tego typu flota aut zastępczych w Polsce, w dodatku przyjazna środowisku. Ubezpieczyciel wyrugował w ten sposób patologie, do jakich dochodziło na rynku samochodów zastępczych dla klientów ubezpieczycieli. Auta trafiły do dyspozycji partnerów PZU, w zamian ustalono stałą stawkę za ich wypożyczanie. Wcześniej wiele firm zawyżało ceny. – Doprowadziliśmy do sytuacji, w której samochód zastępczy jest udostępniany w sposób wystandaryzowany i na podstawie rynkowych stawek. Klientowi zapewnia to spokój i oszczędności – mówi Tarkowski.

Problem zaufania

Podczas gdy na Zachodzie rynek innowacyjnych ubezpieczeń kwitnie, w Polsce rozwija się powoli. Brytyjski start-up Guevara oferuje ubezpieczenia aut w systemie person- 2-person­. Po to by obniżyć składki, polisy kupuje się zbiorowo, a ewentualne koszty kolizji są pokrywane z pieniędzy, które wpłacili członkowie grupy. Jeżeli na koniec okresu umowy w puli zostają pieniądze, są one zwracane właścicielom aut.

W USA rynek ubezpieczeń medycznych zrewolucjonizowali twórcy firmy Oscar. Konsultacje przez telefon i mobilne aplikacje do diagnozowania schorzeń nikogo nie zaskoczą, z takimi ofertami oswajamy się w Polsce, klienci Oscara otrzymują opaski Misfit, które przesyłają dane o życiu użytkowników. Jeżeli dbają o kondycję, każdego dnia mogą „zarobić” dolara, co w ostatecznym rozrachunku znacznie obniży ich składki. Personalizacja oferty na podstawie wiedzy o kliencie jest prawdopodobnie przyszłością ubezpieczeń. Branża przyznaje, że innowacyjne produkty sprzedać jest trudno. Głównym problemem jest brak zaufania.

– Do firm ubezpieczeniowych pełne zaufanie deklaruje 1,5 proc. Polaków – wskazuje Tarkowski. Dla ubezpieczycieli to bariera. – Mamy innowacyjne ubezpieczenia assistance, dzięki którym za niewielkie pieniądze możemy usunąć różne usterki, w krótkim czasie. Według naszych agentów takie rozwiązanie jednak trudno sprzedać. Polacy w takich sprawach chętniej kierują się do znajomych, dzwonią „po szwagra” – podsumowuje Tarkowski. Co niewiele zmienia, nawet jeśli wykorzystują do tego najnowocześniejszy smartfon. ■

©℗ Wszelkie prAWA ZASTrzeżone

Okładka tygodnika WPROST: 42/2015
Więcej możesz przeczytać w 42/2015 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 0