Ta od Venus. Oblała farbą z lizolem fotografie aktów kobiecych w imieniu poniewieranych żon i kochanek.

Ta od Venus. Oblała farbą z lizolem fotografie aktów kobiecych w imieniu poniewieranych żon i kochanek.

Wystawa "Venus" zorganizowana przez Krakowskie Towarzystwo Fotoraficzne
Wystawa "Venus" zorganizowana przez Krakowskie Towarzystwo Fotoraficzne / Źródło: Polskie Kroniki Filmowe / Karol Wiszniewski
Minuty dzieliły uroczyste otwarcie wystawy „Venus” od zagajenia organizatorów. Szacowni zagraniczni goście już się podnosili z krzeseł, aby przejść do przystrojonej w bożonarodzeniową szopkę (taki krakowski akcent w kończącym się roku 1975) sali balowej pałacu Pugetów.

Od kilku lat mieściło się tam Krakowskie Towarzystwo Fotograficzne. Nagle do pierwszego z gości, amerykańskiego fotografika, dobiegła niepozorna kobieta lat ok. 30. W ręku miała litrowy słoik po ogórkach (jeszcze z etykietą), w którym czerwieniła się wydzielająca odór farba. Z okrzykiem: „Oto jak kończę Międzynarodowy Rok Kobiet!” młoda osoba rzuciła w stronę gościa kopertę z napisem: „Otwarcie grozi śmiercią”. On odruchowo schował list do kieszeni… W sali z ekspozycją fotogramów ostry fetor dotarł już do wszystkich gości. W chwilę później zobaczyli pobryzgane farbą dzieła artystów. Czternaście zostało całkowicie zniszczonych. Sprawczyni tego wandalizmu, Stanisława D., stała pośrodku, pozując fotoreporterom. Gdy pojawił się przedstawiciel Krakowskiego Towarzystwa Fotograficznego, krzyknęła, pokazując na pusty słoik: „Ma pan szczęście, że mi zabrakło!”. Gdy przyjechała wezwana milicja, bez wahania oddała funkcjonariuszowi resztki farby. Nie zaprzeczała, że to ona zniszczyła eksponaty. W relacjach prasowych z owego happeningu niszczycielka została przedstawiona jako osoba pewna siebie, demoniczna, złowróżbna.

Dla poborowych

Wystawa fotograficzna aktu i portretu kobiecego „Venus ’75” była już kolejną zorganizowaną przez Krakowskie Towarzystwo Fotograficzne. W ciągu pięciu lat tematyka ekspozycji zyskała duże zainteresowanie twórców fotografii artystycznej. Na wystawę w roku 1975 nadesłali prace autorzy z całego świata, nawet z miejsc tak odległych, jak Peru, Izrael, Brazylia, Nowa Zelandia czy Tajlandia. Co roku „Venus” najpierw eksponowano w Krakowie, a potem krążyła po Polsce. Za rządów Gierka miał to być znak naszego otwarcia na Zachód, a także liberalizacji obyczajowej. Na jej oglądanie organizowano nawet wyjazdy powołanych do służby wojskowej. (Ale tylko tych z odznaką wzorowego żołnierza). Dojazd na miejsce ekspozycji zabezpieczały specjalne wagony dołączane do towarowych składów.

Popularność i frekwencja sprawiały, że czasem pod naporem tłumu wylatywały drzwi z zawiasów albo pękała szyba. Oglądający wpisywali się do księgi pamiątkowej: „Widziałem wiele zdjęć nagich kobiet, lecz zrobione w ten sposób, z takim smakiem, po raz pierwszy – student UJ”; „Rozkazuję zamknąć wystawę” (brak podpisu); „Już się nie boję ożenić – kawaler”; „Jako nauczycielka wyrażam swe oburzenie z powodu pokazywania zdjęć pornograficznych, które rozwijają niskie instynkty, co w rezultacie prowadzi do prostytucji (a w związku z tym do szerzenia się chorób wenerycznych) oraz masowych gwałtów”; „Kiedy zorganizuje się wystawę męskiego aktu? – Jola S. w imieniu polskich kobiet”.

Chlusnęłam

Stanisława D. przesłuchiwana w prokuraturze nie tylko od razu się przyznała do celowego zniszczenia eksponatów, ale jeszcze szczegółowo opowiedziała, jak musiała walczyć z własnym, jak się wyraziła, tchórzostwem, powstrzymującym ją przed zrobieniem tego, co należało zrobić. – Gdy zobaczyłam tych zagranicznych artystów, a byli sami mężczyźni, ani jednej kobiety – zeznała do protokołu – tak dziwnie ubranych, ogarnął mnie lęk. Co ja naprzeciw nich, biedna chałupniczka? Miałam ochotę wrócić do domu, ale zdałam sobie sprawę, że tchórzostwo jest największym poniżeniem kobiety. Trzeba upominać się o swoje prawa. Wyjęłam z siatki słoik i jeszcze stałam chwilę koło drzwi, zbierając siły do przemaszerowania przez całą salę, bo dopiero za prezydialnym stołem było przejście do fotografii. Nikt mnie nie zatrzymywał, pewnie myśleli, że to ktoś z pracowników. W sali wystawowej był półmrok, paliły się tylko lampki na choince, niewiele widziałam, ale najważniejsze było pokonanie lęku, od którego miałam nogi jak z waty.

– Zamierzałam polać farbą fotografie jak leci, ale gdy moje oczy trochę już przyzwyczajone do ciemności dojrzały fotos przedstawiający kobietę, która dotyka czegoś wyraźnie brzydkiego, nienormalnych rozmiarów, zadrżałam. Oto, do czego jesteśmy potrzebne w wyobraźni mężczyzn. Przestałam się wahać, chlusnęłam. Na ponowne pytanie prokuratora, o co tak naprawdę chodziło podejrzanej, Stanisława D. odpowiedziała: „Głównie chodziło mi o to, jak również było moją ambicją pomścić i zaprotestować przeciwko niesprawiedliwości, przemocy i cwaniactwu, jakie stosują mężczyźni wobec upodlonych przez nich kobiet. A dlaczego to oni nie rozbierają się do naga przed aparatem fotograficznym? Żądam zorganizowania wystawy Apollo 76”. W aktach śledczych znalazł się list Stanisławy D. do zagranicznego fotografika, który w przekonaniu, że ma do czynienia z fanką jego dzieł, bez oglądania koperty włożył ją do kieszeni. „Szanowny Panie i Honorowy Gościu z Ameryki. Choćbym miała w kryminale skonać, będę stawiać czoła i nie stchórzę. Tak i tak męka. Mężczyźni są gorsi od zwierzyny, dla nich zamordowanie człowieka to nic, nie wspominając o innych rzeczach. Ja mam 30 lat i nie wyszłam za mąż, żeby nie podzielić losu innych kobiet. Kobieta raz pójdzie do ślubu i ma dość, a mężczyzna żeniłby się i dziesięć razy. Żal mi Lynette Fromme, nikt nie chce jej zrozumieć. Może Pan nie będzie zachwycony tym, co zrobiłam, ale jeśli Panu nie jest obojętna ludzka krzywda, na pewno mnie Pan nie potępi i spełni moje życzenie, żeby kobiety mogły oglądać gołe ciała mężczyzn na równych prawach”. W kopercie znajdował się jeszcze wycinek z krakowskiej popołudniówki: „Dziś w nocy ob. Z., zamieszkały […], oblał wrzątkiem twarz śpiącej żony”. Polecono dzielnicowemu zrobienie wywiadu środowiskowego na temat podejrzanej. Prokuratora szczególnie zainteresowała wzmianka o Amerykance Lynette Fromme, członkini sekty Charlesa Mansona. We wrześniu 1975 r. strzelała z pistoletu do prezydenta USA Geralda Forda, za co skazano ją na dożywocie. „Czyżby niszczycielka fotogramów należała do jakiejś sekty mającej powiązania z USA?” – zastanawiał się śledczy. „Ale w jaki sposób by się komunikowała, ma ledwo ukończoną szkołę podstawową”.

Trop okazał się fałszywy. Stanisława D. miała w domu non stop włączony telewizor i to było dla niej źródło wiedzy o świecie. I jedyna rozrywka. Od lat na rencie inwalidzkiej mieszkała z matką, która z opieki społecznej dostawała zasiłek i bon na wyżywienie. Samotne kobiety dorabiały chałupniczo w spółdzielni inwalidzkiej – skręcały długopisy. Nie było to stałe źródło dochodu, bo Stanisława D., choć starannie wykonywała zlecone jej roboty, raz po raz wpadała w konflikt z męskim kierownictwem spółdzielni. Wtedy rzucała pracę, zamykała się w sobie na kilka tygodni. Gdy bunt mijał, domagała się kolejnej dostawy długopisów do skręcania. W czasie długich godzin spędzanych z matką przy tych samych monotonnych czynnościach Stanisława wysłuchiwała zwierzeń na temat ojca. Opuścił rodzinę, gdy była mała i jeszcze niewiele rozumiała, dlaczego w domu są ciągłe awantury. Jako dorosła kobieta dowiedziała się, że ojciec zdradzał matkę na lewo i prawo, pieniędzy do domu nie przynosił, nic go nie obchodziło. A na zwróconą uwagę reagował sięganiem po pas. „Przez to wszystko – zeznała Stanisława D. na kolejnym przesłuchaniu – nabrałam wstrętu do chłopów już na całe życie”. Oskarżona została zbadana w szpitalu przez biegłych psychiatrów i psychologów. Stwierdzono całkowitą poczytalność, ale też zaburzenie osobowości, co przybrało charakter histeryczny. Stosunek Stanisławy D. do otoczenia nacechowany był znacznym poczuciem krzywdy, co badana rekompensowała sobie, walcząc z „samcami” o równouprawnienie. Tak naprawdę chodzi jej o to, aby ktoś zwrócił na nią uwagę i podał pomocną dłoń. Najlepiej, aby był to mężczyzna. Usiłowano pomóc młodej kobiecie. W szpitalu chodziła na psychoterapię grupową, jednakże ta forma leczenia zupełnie do niej nie trafiała. Choć z natury bardzo empatyczna, gotowa podzielić się z potrzebującym przysłowiowym ostatnim kawałkiem chleba, w obecności terapeuty milczała. Oskarżona o zniszczenie dzieł sztuki i narażenie na utratę zdrowia uczestników wernisażu nie chciała pomocy adwokata. Oświadczyła, że będzie się bronić sama, bo ona najlepiej wie, o co jej chodziło, gdy poszła do pałacu Pugetów. Nie zamierzała niczego zniszczyć, tylko zaprotestować. Dlatego wylewając farbę, oszczędzała kolorowe fotografie, bo są droższe. Do tej koperty, którą dostał zagraniczny gość, włożyła jeszcze swoje legitymacyjne zdjęcie z podpisem: „Dla kraju Ameryki na pamiątkę nieprzyjemnego incydentu w Krakowie”.

Obrońca z urzędu (w procesach karnych oskarżony może otrzymać taką pomoc decyzją sądu) z braku argumentów wdał się w rozważania akademickie. Przywołał dzieje słynnego obrazu Podkowińskiego „Szał uniesień” pociętego przez mistrza. „Każdy człowiek – wywodził – jest wyposażony w mechanizm protestu, który uruchamia się w razie zagrożenia. Według subiektywnej oceny mojej klientki istniało zagrożenie moralności społecznej”. Wyrok – pół roku więzienia z zawieszeniem na cztery lata, bez grzywny, Stanisława D. przyjęła z niezadowoleniem. „Jeśli jestem winna, proszę mnie należycie ukarać” – powiedziała przed opuszczeniem sali sądowej. „Jeśli niewinna, nie chcę jakiegoś zawieszania. Nie lubię, gdy piszą o mnie w gazetach »ta od Venus«”. Ale odwołania nie złożyła; prokurator też nie występował o zmianę wyroku.

W imieniu opinii publicznej

Losem skandalistki zainteresowała się dziennikarka tygodnika „Kultura” Ewa Berberyusz. Odwiedziła skazaną w domu, porozmawiały przy herbacie. W swym reportażu przedstawiła Stanisławę D. jako kobietę serdeczną, wrażliwą na czyjąś krzywdę. Nie tyle winną wywołania skandalu, co zagubioną. Wymowa artykułu nie spodobała się innej reporterce, Małgorzacie Szejnert. Na łamach tygodnika „Literatura” wyraziła obawę, że autorka publikacji „SOS dla Wenus” chcąc swej bohaterce zrobić dobrze, tylko pogorszyła jej sytuację psychiczną. Bo wyszło na to, kobieta, która z premedytacją zniszczyła 14 dzieł sztuki, jest dużo sympatyczniejsza i wrażliwsza niż poszkodowani organizatorzy oraz współautorzy ekspozycji. Szejnert, która podobnie jak Ewa Berberyusz była po stronie zamachowczyni, broniła skazanej, tylko innymi argumentami. „Każdy człowiek – napisała – obcujący ze sztuką albo z czymś, co sztukę udaje, ma prawo do spontanicznego wyrażania aplauzu lub protestu. Prawdziwie wielcy twórcy nie boją się konfrontacji z emocjami odbiorców”. W Polsce jednak, twierdziła autorka artykułu „Venus w zajzajerze”, przyjmujemy sztukę w sposób wstydliwy. „Ta postawa pełna szacunku obowiązuje nawet wtedy, gdy mamy do czynienia z tworami, które są nietaktowne, głupie, agresywne i prowokujące w najgorszym sensie. Wystawa »Venus« była w samym swym założeniu prowokacją, zatem protest kobiety, która kobiece akty oblała żrącą substancją, powinien być dla organizatorów radosnym wydarzeniem". A co zrobili organizatorzy? Jak przystało na zasiedziałych urzędników, natychmiast wezwali milicję.

Zdaniem reporterki należało załatwić sprawę polubownie, najlepiej zwracając się do społecznych organów rozjemczych. Tymczasem wydarzenie warte publicznej dyskusji sprowadzono do tego, co najbardziej wulgarne – do odpowiedzialności materialnej. (Organizatorzy ocenili straty na 50 tys. zł). „Sadzanie na ławie oskarżonych i wciąganie do rejestru skazanych osobę, która zniszczyła 14 powtarzalnych fotografii, nie mając w tym żadnego pospolitego interesu, sprzyja ugrzecznianemu odbiorowi kultury”. Autorka obawiała się, że po takim wyroku nie będzie już okrzyków z galerii ani gwizdów i bisów w salach koncertowych, słowem – tego wszystkiego, co wyraża emocjonalny kontakt twórców z odbiorcami. Ten sposób rozumowania skłonił do chwycenia za pióro Olgierda Terleckiego, felietonistę „Życia Literackiego”. Nie spodobało mu się, że Małgorzata Szejnert deprecjonuje zniszczone fotografie, określając je jako powtarzalne. Przypomniał, że do wielkiej konstelacji dzieł „powtarzalnych” należą drzeworyty, miedzioryty, litografie czy sztychy. A w odpowiedzialności za spowodowanie strat rzeczowych nie ma niczego niewłaściwego – tak nakazuje kodeks karny. Terlecki polemizował też z tezą autorki o zgubnych skutkach ugrzecznionego odbioru kultury. – Gdyby spełniły się marzenia pani Szejnert – ironizował – wielbiciele Hasiora powinni ruszyć z łomami na pomnik Mickiewicza, a wielbiciele Alberta Bandury [autora teorii społecznego uczenia się – red.] wysadzić w powietrze wystawę Hasiora.

Męsko-damski front publicystów ustabilizował się, gdy Terleckiego poparł Brunon Rajca, również z „Życia Literackiego”. „Publicystka »Literatury« oburza się – napisał – że szaloną niewiastę niszczącą chemikaliami cudze dzieła postawiono przed sądem. Bo trzeba było załatwić sprawę polubownie. Zatem mamy się godzić na łobuzerstwo w salach wystawowych? A nieodpowiedzialną obrończynię rzekomo bezczeszczonej moralności hołubić, a może wręcz za życia beatyfikować?” – dziwi się Rajca. Dyskusja zapewne przetoczyłaby się na łamy innych tygodników, wszak wywołały ją znane nazwiska – gdyby nie uciął jej Andrzej Osęka, oceniając słynną wystawę jako żałosną: „Jest to erotyczny balet, ale na poziomie knajpy z prowincjonalnego miasteczka”. Mimo takiej recenzji rok później wystawę zorganizowano i powtarzało się to co roku. A nawet zwiększała się liczba autorów. Na przykład na „Venus ’88” nadeszło 8 tys. fotogramów od ok. 559 artystów z 38 krajów. Nie byli to już sami mężczyźni. W 2008 r. na „Wenus Polska 2008” przestawiono projekt Anny Bedyńskiej pod tytułem „Burdele”. Przedstawiał wnętrza polskich przybytków agencji towarzyskich. Swego rodzaju prowokacją okazał się „Pussy Mandala” Maurycego Gomulickiego, kolorowy kolaż w kształcie gwiazdy z warg sromowych. Nikt się nie zgorszył. W 1991 r. wystawy Venus skończyły swój żywot w zapomnieniu. O Stanisławie D. daremnie szukać informacji w internecie.

Okładka tygodnika WPROST: 34/2015
Więcej możesz przeczytać w 34/2015 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0

Spis treści tygodnika Wprost nr 34/2015 (1693)

  • Przestańcie nas słuchać, zacznijcie mówić z sensem 16 sie 2015, 20:00 Debaty o debatowaniu, rozmowy o rozmawianiu. Prezydent z premier przy kawie czy przy Radzie Gabinetowej? Na święcie kaszy czy owsianki – retoryczna kakofonia wypierająca merytorykę z naszej polityki. Fetyszyzujemy rozmawianie, zamiast... 3
  • SKANER 16 sie 2015, 20:00 SPÓŁKI Rząd w węglowej panice Mariusz Swora, były szef Urzędu Regulacji Energetyki, powołany na to stanowisko w 2007 r. przez Jarosława Kaczyńskiego, otrzymał od ministra skarbu państwa Andrzeja Czerwińskiego propozycję objęcia... 6
  • Zdarzyło się jutro 16 sie 2015, 20:00 Cyców Dody i Pęk Rejtanem, czyli co się w najbliższych dniach zdarzyć może. Albo i nie. 8
  • Nie jesteśmy niemieckim zasobem 16 sie 2015, 20:00 Rozwiązanie równania polsko-niemieckiego to jedno z najważniejszych zadań dyplomacji – mówi Krzysztof Szczerski, minister w Kancelarii Prezydenta. 12
  • Caracal napędzany obietnicami 16 sie 2015, 20:00 Im więcej wyjaśnień składa Ministerstwo Obrony Narodowej w sprawie przetargu na śmigłowce dla wojska, tym więcej pojawia się wątpliwości. Nie da się ich rozstrzygnąć bez zwołania tajnego posiedzenia komisji Sejmu do spraw zbrojeń z udziałem wszystkich trzech firm startujących... 15
  • Przetarg do powtórki 16 sie 2015, 20:00 Rozmowa z generałem broni Waldemarem Skrzypczakiem, byłym dowódcą wojsk lądowych i byłym wiceministrem obrony narodowej. 17
  • PO bez twarzy 16 sie 2015, 20:00 Formacja, dla której wizerunek był często ważniejszy niż program, zatraciła zupełnie swój charakter. Nie wiadomo dziś, do kogo kieruje swój przekaz, skoro jedną z najsilniej kojarzonych z nią twarzy staje się Roman Giertych. 18
  • Festiwal Zalewajki 16 sie 2015, 20:00 Upał męczy zwykłych ludzi, ale władza tropików się nie boi. Pan prezydent zaraz po zaprzysiężeniu gardząc klimatyzacją w pałacu i żmudnym pisaniem obiecanych ustaw, ruszył w Polskę. Pojawił się między innymi na Święcie Kaszy, pokazując tym samym, że przedkłada prosty lud nad... 20
  • Takiego piwa nie pił nawet król 16 sie 2015, 20:00 Najlepsze piwo to leżajski full. Gul, gul gul” – nuciła cała Polska u progu transformacji. Ludzie na Podkarpaciu tryskali dumą z produktu, który podbijał kraj. Zaczynała się polska transformacja, byliśmy pewni, że jutro na... 20
  • Politycy nie muszą wysysać pieniędzy z budżetu 16 sie 2015, 20:00 Twórcy kampanii Pawła Kukiza udowodnili, że dzięki internetowi można w Polsce sfinansować skuteczną i dużą kampanię polityczną. Jeśli sukces powtórzą przed referendum na rzecz JOW, tradycyjne partie powinny zacząć się bać. 21
  • Feministki pod ramię z Kościołem 16 sie 2015, 20:00 Stare ludowe przysłowie mówi, że gdzie diabeł nie może, tam babę pośle. A ja myślę, patrząc na dzisiejszą polską rzeczywistość polityczną, że gdzie diabeł już wystarczająco mocno namiesza, tam… Boża opatrzność posyła... 24
  • Kto odbudował warszawską Starówkę? 16 sie 2015, 20:00 Interesującej odpowiedzi na to pytanie udziela tablica wmurowana na rogu Zapiecka i Rynku Starego Miasta. Czytamy: „Rynek Starego Miasta, pomnik kultury narodowej i walk rewolucyjnych ludu Warszawy, zwalony w gruzy przez faszystowskich... 24
  • Partie są jak kluby sportowe 16 sie 2015, 20:00 Nie wszyscy ulegają takim prostackim sądom, że skoro mamy kryzys w kapitalizmie, to znaczy, że winny jest kapitalizm. Równie dobrze można powiedzieć, że skoro katar jest w nosie, to zawinił nos – mówi prof. Leszek Balcerowicz. 25
  • Polityk nie musi manipulować i obrażać 16 sie 2015, 20:00 Jeśli czytacie te słowa, to znaczy, że „Wprost” nie ma nic przeciwko temu, że chcę ubiegać się o mandat senatora. O to, czy istnieje konflikt między kandydowaniem a byciem felietonistą, pytali mnie niedawno miesięcznik... 28
  • O bantustanie nad Wisłą 16 sie 2015, 20:00 Coraz mniej rozumiem. Powinno być odwrotnie, wraz z wiekiem zdolności do rozumienia rzeczywistości powinno być więcej. A że rozumiem coraz mniej, pokazał mi przykład sprzedaży przez Skarb Państwa PKP Energetyki. PO jedną ręką... 28
  • Jak inwestować w długie życie 16 sie 2015, 20:00 Ten, kto chce zachować wigor do późnych lat, musi inwestować w siebie. Tak jak w banku. Od tego, co i ile zrobimy dla siebie, zależy nasza przyszła kondycja fizyczna i psychiczna. Odsetki będą pokaźne lub żadne. 29
  • I po bólu 16 sie 2015, 20:00 Ból trwający długo staje się bólem przewlekłym, który trzeba leczyć. Inaczej może zniszczyć życie człowieka. 38
  • ABC LECZENIA BÓLU 16 sie 2015, 20:00 ANALGETYKI to leki przeciwbólowe, a analgezja to nic innego jak zjawisko polegające na zniesieniu czucia bólu. Analgetyki dzielimy na leki nieopioidowe, czyli niesteroidowe leki przeciwzapalne, w skrócie nazywane NLPZ (ibuprofen, kwas... 38
  • Życie ważniejsze niż SM 16 sie 2015, 20:00 Lepiej być zdrowym, młodym i bogatym. Ale w życiu bywa różnie. Jednak z chorobą, nawet tak poważną jak stwardnienie rozsiane (SM), można żyć normalnie, pracować, mieć rodzinę. Najważniejsze jest to, żeby pacjent był wcześnie zdiagnozowany i właściwie leczony. 40
  • Polowanie na emeryta 16 sie 2015, 20:00 Emeryci to nowa żyła złota dla banków. Pewny i dość wysoki dochód, dyscyplina, łatwość egzekucji zaległości. Nic dziwnego, że seniorzy zadłużają się w szybkim tempie, choć coraz częściej mają kłopoty ze spłatą swoich zobowiązań. 42
  • Staruszkowie w więzieniu 16 sie 2015, 20:00 W szybko starzejącej się Japonii po raz pierwszy seniorzy popełnili więcej przestępstw niż nastolatkowie. 43
  • Wielkie kuszenie seniora 16 sie 2015, 20:00 Oprócz sprzedawców magicznych garnków i kołder emeryt stał się też łakomym kąskiem dla instytucji finansowych. Ma stały dochód, przykłada się do spłat, więc warto go kusić. 44
  • Być jak Robert Lewandowski 16 sie 2015, 20:00 Poranny trening, szkoła, popołudniowy trening i powrót do internatu. Polskie kluby wreszcie inwestują w profesjonalne szkolenie młodych piłkarzy. 46
  • Kasjerzy autostrad 16 sie 2015, 20:00 Operatorzy prywatnych autostrad dostają co roku ponad 1,2 mld zł dopłat od państwa. Osiągają bajeczne zyski. A i tak kierowcy muszą płacić jedne z najwyższych stawek w Europie. Jak długo obywatele będą traktowani jak owce do strzyżenia? 48
  • Sorry, taki mamy upał 16 sie 2015, 20:00 Nawet na Saharze zabrakłoby piasku, gdyby wpuścić tam nieudolny rząd. W Polsce dysponującej miliardami ton węgla zabrakło prądu. Czy to faktycznie siła wyższa? 52
  • Europa przesiada się na lotnisku w Warszawie 16 sie 2015, 20:00 Lotnisko Chopina chce stać się regionalnym liderem. Szansa na to jest tym większa, że poprawia się kondycja LOT-u, którego plany też są bardzo ambitne. 54
  • Samorządowa ruletka 16 sie 2015, 20:00 Zadłużone gminy zastawiają ziemię, płacą zbójeckie odsetki i balansują na granicy wypłacalności. Żeby wybudować kolejny aquapark albo halę sportową, gminy zaczęły na potęgę zadłużać się w parabankach. 56
  • HOSSA BESSA 16 sie 2015, 20:00 Młodzi startują chętniej Młodzież jest statystycznie 1,6-krotnie bardziej skłonna do otwierania własnego biznesu niż osoby dorosłe – wynika z najnowszego raportu Global Entrepreneurship Monitor (GEM), instytucji zajmującej się... 59
  • Laburzyści odpływają od Europy 16 sie 2015, 20:00 Bardziej lewicowa i eurosceptyczna Partia Pracy może zdecydować o wyniku referendum i wyjściu Wielkiej Brytanii z UE. 60
  • Republika się zamyka 16 sie 2015, 20:00 Problem masowej imigracji z Afryki przerósł Italię organizacyjnie i emocjonalnie. Przybysze nie są już mile widziani, a antyimigracyjna retoryka święci tryumfy. 63
  • Rosjanie chcą pół Arktyki 16 sie 2015, 20:00 Rosja zgłosiła na forum ONZ pretensje terytorialne do pół miliona mil kwadratowych wód arktycznych wokół bieguna północnego. 66
  • Panteon plagiatorów 16 sie 2015, 20:00 Awantura o plagiat piosenki Kayah „Prawy do lewego”, jakiego miała się dopuścić Justyna Steczkowska, to w świecie muzyki pop codzienność. Plagiaty zdarzają się największym. 68
  • Pokażcie mi bohatera 16 sie 2015, 20:00 Rozmowa z reżyserem i scenarzystą Paulem Haggisem, laureatem dwóch Oscarów. 17 sierpnia kanał HBO zacznie emisję wyreżyserowanego przez niego serialu „Kto się odważy”. Jest to opowieść o najmłodszym burmistrzu w historii USA Nicku Wasicsko. 72
  • Kariera trampek 16 sie 2015, 20:00 Miały ułatwić uprawianie sportu. Przez prawie 200 lat swojej historii wpływały jednak na kulturę, co pokazano na wystawie w Brooklyn Museum w Nowym Jorku. 74
  • Ta od Venus. Oblała farbą z lizolem fotografie aktów kobiecych w imieniu poniewieranych żon i kochanek. 16 sie 2015, 20:00 Minuty dzieliły uroczyste otwarcie wystawy „Venus” od zagajenia organizatorów. Szacowni zagraniczni goście już się podnosili z krzeseł, aby przejść do przystrojonej w bożonarodzeniową szopkę (taki krakowski akcent w kończącym się roku 1975) sali balowej pałacu Pugetów. 76
  • Trójwymiarowa rewolucja 16 sie 2015, 20:00 Dzięki domowym drukarkom 3D każdy będzie mógł się poczuć szewcem, jubilerem, a nawet kreatorem mody. 80
  • Na Dzikim Wschodzie 16 sie 2015, 20:00 Bieszczady to nie tylko połoniny czy Jezioro Solińskie. To też wciąż dzika natura i ciekawa historia. Wystarczy nieco zejść z głównego szlaku, by poczuć jedno i drugie. 82
  • Bieszczady, moja miłość 16 sie 2015, 20:00 To był rok 1990. Włóczyliśmy się z grupą osób nazywających się hippisami po Polsce. Przyszedł czas i na Bieszczady. Pociąg toczył się do Ustrzyk Dolnych, zahaczając o radziecką wtedy Ukrainę. Późnym wieczorem trochę autobusem,... 84
  • Na Kujawy po zdrowie 16 sie 2015, 20:00 Dzięki solankowym wodom i nizinnemu klimatowi Kujawy stały się uzdrowiskowym centrum Polski. 85
  • Zmiany przyszły małymi krokami 16 sie 2015, 20:00 Spokojna, nieco senna Kopenhaga zapoczątkowała wiele rewolucji. Ta kulinarna, która zaczęła się w Nomie, opanowała Skandynawię i wyznacza trendy w Europie. Ta designerska trwa i budzi zazdrość turystów. 88
  • Biegacz pomaga 16 sie 2015, 20:00 Cieszy nas nowa moda. Jeszcze bardziej cieszy tych, którym biegacze niosą pomoc. Chodzi oczywiście o biegowe akcje charytatywne, jak „Biegnę dla...” czy PKO Bieg Charytatywny. Jest ich coraz więcej - i dobrze. Przecież wybieganego wsparcia nigdy za dużo. 90
  • Bawią i uczą 16 sie 2015, 20:00 Spotkania ze smokami i podmorskie wędrówki, Ronaldo i klasyka baletu, nauka i ekonomia – a to wszystko w książkach dla dzieci. Warto je zapakować do wakacyjnych plecaków i szkolnych tornistrów. 92
  • Kalejdoskop kulturalny 16 sie 2015, 20:00 DVD Kolejne upadki Ala Ostatnie miesiące w kinach to festiwal Ala Pacino. Po przerwie i odpoczynku od grania aktor wrócił do pracy pełną parą. Sam przyznaje, że głównym motywem tej decyzji była fatalna sytuacja finansowa po tym, jak... 94
  • 3 proc. PKB na demografię 16 sie 2015, 20:00 Opłaca się prowadzić politykę na rzecz rodzin. Wszystkim malkontentom i lewicowym fatalistom polecam lekturę opublikowanej w ubiegłym tygodniu przez GUS niepozornej publikacji „Monitoring wyników prognozy ludności Polski dla 2014... 98

ZKDP - Nakład kontrolowany