Nocne eksplozje w centrum Lwowa. „To był zamach terrorystyczny”
W centrum Lwowa w nocy z soboty na niedzielę słychać było dwie silne eksplozje. Wcześniej jednak nie ogłoszono alarmu lotniczego. Jak informuje lwowska Prokuratura Obwodowa, policja otrzymała najpierw informację o włamaniu do sklepu w pobliżu centrum handlowego Magnus. Gdy na miejscu pojawił się patrol, doszło do pierwszej eksplozji. Drugi wybuch słychać było po przybyciu kolejnych funkcjonariuszy.
„To był atak terrorystyczny” – stwierdził mer Lwowa Andrij Sadowy. Potwierdził również, że w ataku zginęła policjantka, a 15 osób zostało rannych. „Lekarze zapewniają wszelką niezbędną pomoc. Działają organy ścigania i wszystkie odpowiednie służby” – dodał Sadowy. W sprawie ataku śledztwo prowadzi prokuratura.
Rosjanie zaatakowali Kijów
W nocy niespokojnie było również w Kijowie. Rosjanie przeprowadzili zmasowany atak na stolicę Ukrainy, wystrzelili drony i rakiety, które uszkodziły jeden z wieżowców mieszkalnych. Na dachu budynku wybuchł pożar. Jak informuje „Ukraińska Prawda”, wybuchy słychać było także w innych miastach, między innymi w Mikołajowie i Połtawie. Nad ranem alarm powietrzny ogłoszono w Krzemieńczuku i Kropywnyckim. Z kolei Administracja Wojskowa w obwodzie sumskim poinformowała, że cztery osoby zginęły w ataku rosyjskiego drona na karetkę pogotowia. Zginęło dwóch braci, z których jeden miał 17 lat, oraz małżeństwo. Przeżył tylko kierowca, który z ciężkimi oparzeniami trafił do szpitala.
Wcześniej Ukraińcy poinformowali o ataku na rosyjską fabrykę pocisków w Udmurcji. Siły ukraińskie, przy użyciu pocisków manewrujących Flamingo, uderzyli w zakład, w którym Rosjanie produkują między innymi Iskandery krótkiego zasięgu i międzykontynentalne pociski Topol-M. Fabryka znajduje na wschód od Moskwy i około 1400 kilometrów od granicy z Ukrainą.