Wołodymyr Zełenski pod presją. Ta decyzja może zaważyć na przyszłości Ukrainy

Wołodymyr Zełenski pod presją. Ta decyzja może zaważyć na przyszłości Ukrainy

Wołodymyr Zełenski
Wołodymyr Zełenski Źródło: president.gov.ua
Presja ze strony Donalda Trumpa i nowe sondaże stawiają Wołodymyra Zełenskiego w trudnej sytuacji. Ukraina przeprowadzi wybory w trakcie wojny?

W maju 2024 roku zgodnie z ukraińską konstytucją powinna się zakończyć kadencja Wołodymyra Zełenskiego. Tak się jednak nie stało, ponieważ trudno sobie wyobrazić, że w kraju ogarniętym wojną politycy będą prowadzić normalną kampanię wyborczą a wybory będą uczciwe, bezpieczne i demokratyczne. Ponadto, prezydent powoływał się na zapisy konstytucji, z których jasno wynika, że w trakcie stanu wojennego nie można organizować głosowania.

Trump naciska na Kijów? Sensacyjne doniesienia o wyborach

Na początku grudnia Wołodymyr Zełenski nieco zmienił ton. Polityk stwierdził, że wybory prezydenckie w Ukrainie mogłyby się odbyć, jednak postawił jasny warunek: musiałoby dojść do wielomiesięcznego zawieszenia broni a Ukraina musiałaby mieć pełne gwarancje bezpieczeństwa. Podobne deklaracje miały paść podczas jednej z rozmów z cztery oczy z Donaldem Trumpem.

Z doniesień „Financial Times” wynikało, że to właśnie amerykańska administracja wywiera presję na przywódcy, aby w Ukrainie zostały przeprowadzone nie tylko nowe wybory prezydenckie, ale również referendum ws. porozumienia pokojowego z Rosją.

Według nieoficjalnych ustaleń w przeciwnym razie Ukraina miała ryzykować utratą gwarancji bezpieczeństwa zaproponowanych przez Biały Dom. Donald Trump miał naciskać, aby głosowanie odbyło się najpóźniej 15 maja. Ten pośpiech miał być spowodowany chęcią skupienia się przez polityka na wyborach połówkowych, które znacząco mogą zmienić układ sił w amerykańskim Kongresie.

Przyszłość Ukrainy pod znakiem zapytania? Ekspertka nie ma wątpliwości

Zoriana Varenia, dziennikarka portalu Nova Polshcha oceniła w rozmowie z Wprost.pl, że temat wyborów w Ukrainie przewija się raczej poza granicami Ukrainy. – W codziennym życiu nikt nie rozmawia o wyborach, tego się po prostu nie usłyszy. Ludzie skupiają się na codziennym życiu i czekają, kiedy coś się poprawi. Jednak ta poprawa nie mogłaby być kosztem naszych własnych ludzi czy poddania się – tłumaczyła.

Ukrainka zwróciła uwagę na fakt, że „organizacja wyborów w kraju, który nadal codziennie mierzy się z dramatycznymi skutkami rosyjskiej agresji, byłaby niezwykle trudna”. – Pomysł organizowania wyborów w takich warunkach wydaje mi się dziwny. Żołnierze nie mogą głosować w okopach, a gdyby je opuścili, Rosjanie mogliby szybko zdobyć te terytoria. Ludzie w okupowanych rejonach muszą mieć możliwość głosowania, bo to dotyczy przyszłości ich kraju. Podobnie jak ci Ukraińcy, którzy przebywają obecnie poza granicami państwa, ponieważ musieli uciekać przed wojną – wyliczała.

Samo przygotowanie wyborów to ogromny proces logistyczny, który wymaga sporych nakładów finansowych. Chociażby sporządzenie spisu wyborców czy przygotowanie lokali do głosowania, w kraju, w którym toczy się wojna, już byłoby wyzwaniem. Nie mówiąc już o zapewnieniu bezpieczeństwa podczas głosowania.

Jak Ukraińcy oceniają Wołodymyra Zełenskiego?

Dopytywana o ocenę Wołodymyra Zełenskiego przez ukraińskie społeczeństwo, Zoriana Varenia stwierdziła, że „każdy kraj ma swoje wewnętrzne sprawy i rozlicza swoich polityków”. – To jest bardzo ważny element funkcjonowania demokracji, a Ukraina jest krajem demokratycznym. Natomiast w obecnej sytuacji, w czasie aktywnego konfliktu zbrojnego, wszelkie rozmowy o wyborach wydają się oderwane od rzeczywistości – stwierdziła.

Dziennikarka podkreśliła, że nie można zapomnieć o tym, że w momencie wybuchu wojny Wołodymyr Zełenski nie wyjechał z Ukrainy. – To była bardzo ważna decyzja — gdyby wyjechał, choćby do Lwowa czy do Polski i próbował stamtąd zarządzać, sytuacja byłaby zupełnie inna – komentowała.

Wołodymyr Zełenski pod presją. Najnowsze sondaże

Według przeprowadzonego w grudniu 2025 roku sondażu SOCIS, Wołodymyr Zełenski cieszy się zaufaniem 43 proc. Ukraińców. Prezydenta wyprzedzili generał Wałerij Załużny, obecny ambasador Ukrainy w Wielkiej Brytanii, któremu ufa 76 proc. respondentów, a także generał Kyryło Budanow (72 proc.)Andrij Biłecki, założyciel pułku "Azow" (54 proc.).

W tym samym badaniu sprawdzono, jaki mógłby być wynik wyborów prezydenckich, gdyby w drugiej turze głosowania rywalizowali Wołodymyr Zełenski oraz Wałerij Załużny. Z sondażu wynika, że obecny prezydent przegrałby stosunkiem głosów 36 proc. do 64 proc. Także w starciu z Kyryło Budanowem polityk nie miałby szans, jednak tutaj przewaga rywala jest mniejsza (44 proc. do 56 proc.).

– Oczywiście, poparcie dla Wołodymyra Zełenskiego może się jakoś zmieniać w sondażach czy statystykach, ale w praktyce dziś nikt nie myśli o wyborach. Dopóki wojna trwa, dopóki żołnierze nie mogą głosować, podobnie jak mieszkańcy terenów okupowanych przez Rosję, nikt na poważnie nie myśli o wyborach. Wydaje mi się, że każdy świadomy obywatel jest teraz za prezydentem, bo po prostu „gramy do jednej bramki – powiedziała Zoriana Varenia.

Jednocześnie aż 64 proc. Ukraińców uważa, że wybory powinny zostać przeprowadzone dopiero po zakończeniu wojny.

Czytaj też:
Tak naprawdę wygląda życie w Ukrainie. Cztery lata dramatów i nadziei
Czytaj też:
Kontrowersyjna broń na wschodniej granicy Polski. Ważna zapowiedź Donalda Tuska