Wołodymyr Zełenski podpisał dekret, który poskutkował nadaniem honorowej nazwy Centrum Operacji Specjalnych „Północ” Sił Zbrojnych Ukrainy. Od teraz przedstawiciele jednostki wojskowej nazywani mogą być „Bohaterami UPA”. Sęk w tym, że Ukraińska Powstańcza Armia dokonała w czasie drugiej wojny światowej tzw. rzezi wołyńskiej (jej członkowie zamordowali wówczas ok. 50-60 tys. Polaków). Nie dziwi więc fakt, że na decyzję głowy państwa oburzeniem zareagowało wiele osób – m.in. były premier Leszek Miller, który gest ten uznał za „splunięcie” w kierunku naszego narodu.
W piątek (29 maja) prezydent Karol Nawrocki ogłosił natomiast, że w związku z tym zawnioskuje o odebranie Orderu Orła Białego Zełenskiemu.
Zapowiedź ta spotkała się z reakcją Andrija Sybihy.
Szef MSZ Ukrainy wbił szpilę prezydentowi Polski
Minister spraw zagranicznych Ukrainy zasugerował głowie państwa polskiego, by „przestała kurczowo trzymać się nazw ukraińskich jednostek wojskowych i skupiła na wspieraniu armii, która utrzymuje największy front w Europie od czasów drugiej wojny światowej i własną krwią kupuje czas całemu cywilizowanemu światu na przygotowanie się do trudnych wyzwań przyszłości”.
Powiedział też coś, co w opinii części komentatorów politycznych zabrzmiało jak drwina. „Ciekawe, jak pan Nawrocki pojedzie odebrać to odznaczenie od ukraińskiego wojska. Jak dotąd, o ile wiadomo, nie odważył się przekroczyć granicy ukraińskiej” – stwierdził.
To były inne czasy?
Głos ws. zabrał także Mykoła Kniażycki. W opinii ukraińskiego deputowanego nie powinno się oceniać wydarzeń historycznych – w tym tych, które miały miejsce na terenie województwa wołyńskiego ponad 80 lat temu – z perspektywy współczesnych wartości czy poglądów.
„To była inna epoka” – zaznaczył.
Czytaj też:
Poseł PiS „odleciał”. Z samolotu musiały go wynosić służbyCzytaj też:
Robert Bąkiewicz skazany. Sąd nie miał wątpliwości
