Poseł PiS „odleciał”. Z samolotu musiały go wynosić służby

Poseł PiS „odleciał”. Z samolotu musiały go wynosić służby

Samolot na lotnisku
Samolot na lotnisku Źródło: Pexels / Shox ART
Po lądowaniu w Warszawie poseł PiS Marcin Porzucek nie był w stanie samodzielnie opuścić samolotu. Interweniować musieli ratownicy i służby lotniskowe.

Niecodzienna sytuacja miała miejsce po jednym z krajowych lotów do Warszawy. Po przylocie z Rzeszowa poseł Prawa i Sprawiedliwości Marcin Porzucek wymagał pomocy służb. Według relacji świadków parlamentarzysta nie reagował na próby obudzenia i został wyniesiony z pokładu samolotu.

Pasażerowie byli już poza samolotem, z posłem PiS nie było kontaktu

Do zdarzenia doszło 28 maja na Lotnisku Chopina. Według relacji cytowanych przez „Fakt”, po zakończeniu lotu z Rzeszowa załoga miała problem z nawiązaniem kontaktu z posłem. Świadkowie twierdzą, że gdy pozostali pasażerowie opuścili już pokład, konieczne było wezwanie pomocy. Parlamentarzysta miał zostać wyniesiony z samolotu przez służby współpracujące z ratownikami medycznymi.

Sprawę potwierdził rzecznik Lotniska Chopina Piotr Rudzki. Nie ujawnił jednak szczegółów interwencji, powołując się na ochronę danych medycznych. Potwierdził jedynie, że działania były związane z zagrożeniem zdrowia lub życia pasażera.

Świadkowie mówią o alkoholu, poseł wskazuje na „przyczyny zdrowotne”

Według informacji przekazanych przez świadków zdarzenia, na które powołuje się dziennik, stan posła mógł mieć związek z alkoholem. Te doniesienia nie zostały jednak oficjalnie potwierdzone przez służby.

Sam Marcin Porzucek przedstawia zupełnie inną wersję wydarzeń. W rozmowie z „Faktem” przekonywał, że od dłuższego czasu zmaga się z problemami zdrowotnymi i oczekuje na rezonans magnetyczny. Jak tłumaczył, cierpi na dolegliwości związane z biodrem, które utrudniają mu poruszanie się. Według posła właśnie dlatego potrzebował pomocy po przylocie do Warszawy.

Poseł PiS zapowiada wyjaśnienie sprawy lotu

Parlamentarzysta podkreślił również, że nie był badany alkomatem. Jak przekazał, pobrano mu natomiast krew, co ma pozwolić na zweryfikowanie wszelkich wątpliwości dotyczących jego stanu podczas lotu.

Co ciekawe, już następnego dnia Marcin Porzucek pojawił się w Sejmie i uczestniczył w głosowaniach. Pytania o rzeczywisty przebieg wydarzeń pozostają jednak otwarte.

Czytaj też:
Skasował ponad 270 tys. zł, zatrudnił go Miszalski. Jest zawiadomienie do prokuratury
Czytaj też:
Po tym wpisie Telewizji Republika szef MSWiA nie wytrzymał. „Dno dna”