Agnieszka Niesłuchowska, „Wprost”: 8 czerwca ma się zebrać Kapituła Orderu Orła Białego w sprawie odebrania odznaczenia prezydentowi Ukrainy. Takie decyzje, w polskiej historii, to rzadkość.
Prof. Tomasz Nałęcz: Podobna sytuacja już miała miejsce. W 1990 roku prezydent Wojciech Jaruzelski odebrał Leonidowi Breżniewowi Order Virtuti Militari, czyli najwyższe odznaczenie wojskowe. Dzisiaj mówimy o Orderze Orła Białego – najwyższym odznaczeniu cywilnym. Sprawa jest bardzo delikatna, bo krok Wołodymyra Zełenskiego, czyli nadanie jednej z formacji ukraińskiej armii walczącej z rosyjską agresją imienia Ukraińskiej Powstańczej Armii, był fatalny.
Prezydent Ukrainy nie miał świadomości, jak mocno uderza to w polską wrażliwość?
Moim zdaniem ten krok nie wziął się z braku wiedzy na temat zbrodni popełnionych przez UPA na ludności polskiej podczas II wojny światowej – zbrodni określanych potocznie mianem rzezi wołyńskiej, choć dotyczyły one znacznie szerszego terenu. Zełenski dobrze wiedział, co robi. Obawiam się, że zrobił to celowo na użytek polityki wewnętrznej.
Co chciał zyskać?
Zełenski znajduje się w poważnych opałach – afery korupcyjne z udziałem ludzi z jego najbliższego otoczenia stawiają go w trudnej sytuacji. Dodatkowo zbliżająca się perspektywa końca wojny skłania do myślenia o przyszłych wyborach. Tym ruchem Zełenski chciał przypodobać się ukraińskiej nacjonalistycznej prawicy, która ma duże wpływy m.in. w armii.
Dla polskiego społeczeństwa i państwa ten ruch jest oburzający i prowokacyjny.
Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App Store i Google Play.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Wprost.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
