Hanna Lis opowiedziała o chorobie. „Obie ciąże cudem uratowane”

Hanna Lis opowiedziała o chorobie. „Obie ciąże cudem uratowane”

Hanna Lis
Hanna Lis / Źródło: Newspix.pl / Aleksander Majdański
Hanna Lis ma dwie córki ze związku z Jackiem Kozińskim, a niedawno zdecydowała się na opowiedzenie, jakim trudnym doświadczeniem były obie ciąże. Wszystko przez endometriozę, którą zdiagnozowano u dziennikarki. „Miałam farta, że choroba pozwoliła mi w ogóle zostać matką” – wspomina w mediach społecznościowych.

Hanna Lis opublikowała na  kilka zdjęć, do których dołączyła obszerny wpis. Zaznaczyła przy tym, że będąc w ciąży nie pozwalała na robienie sobie zdjęć, „żeby nie zapeszyć”. „Bo te najpiękniejsze w życiu kobiety 9 miesięcy, były dla mnie zarazem czasem największego lęku. Obie ciąże zagrożone przez endometriozę, ciężko wywalczone, cudem uratowane” – dodała dziennikarka. Przyznała zarazem, że „miała farta, że choroba pozwoliła jej w ogóle zostać matką”.

„Walczcie o siebie"

Lis podkreśliła, że endometrioza jest główną przyczyną niepłodności, a ból towarzyszący chorobie jest porównywalny do tego spowodowanego zawałem serca. Dodała, że temu schorzeniu towarzyszą „niezrozumienie najbliższych, osamotnienie, wykluczenie, rozwody, utrata pracy, stygmatyzacja”. Druga część wpisu dziennikarki jest jednak pozytywna w wydźwięku, a autorka przypomniała, że dzisiaj endometriozę można z powodzeniem leczyć. „Można żyć bez bólu! Można zostać matką! Uwierzcie w to! Nie wierzcie, że »ma boleć«, że »taka pani uroda«. A nade wszystko nie dajcie sobie wmówić, że endometrioza, to »wstydliwa choroba«” – dodała.

Dziennikarka zaapelowała zarówno do kobiet cierpiących na endometriozę. „Walczcie o siebie, nie poddawajcie się dziewczyny, a wygracie! I wy, panowie: wspierajcie swoje kobiety proszę” – podsumowała.

Czytaj także:
Kinga Rusin znów rozbiera się w słusznej sprawie. Prosi o reakcje w social mediach

Źródło: WPROST.pl / Instagram

Czytaj także

 3
  • Ja miałam podobny problem... najpierw problem z zajściem w ciążę, później z donoszeniem ciąży. W końcu się udało, ale tylko dzięki temu, że trafiłam na świetnych lekarzy z krakowskiej SCM Clinic. Bardzo mi pomogła moja lekarka Małgorzata Kaczmarczyk. Gdyby nie ona, być może dziś nie byłabym matką :)
    • Ps. Ta niby płaczliwa opowiastka okazuje się zwykłym lokowaniem reklamy czegoś co się nazywa Media Clinic - niby przesuń sobie zdjęcie Hani na poście, a tam nawalone fotek z jakiejś kolejnej pseudo kliniki bez lekarzy i za kasę. Czyli historyjka wyssana z palca byle dorobić sianka ... ech to lewactwo całe życie takie same mendy.
      • Co za nieszczęście w rodzinie - dzisiaj mogłaby sobie trzasnąć dwie aborcje bezboleśnie zgodnie ze swoimi przekonaniami i problem głowy right?

        Czytaj także