Joanna Racewicz w poruszającym wpisie wspomina męża. „Nie zasypujcie go kwiatami”

Joanna Racewicz w poruszającym wpisie wspomina męża. „Nie zasypujcie go kwiatami”

Joanna Racewicz
Joanna Racewicz / Źródło: Newspix.pl / Aleksander Majdanski
W katastrofie smoleńskiej zginął mąż Joanny Racewicz – Paweł Janeczek. Dziennikarka w mediach społecznościowych opublikowała poruszający wpis.

„Zostawcie Tupolewa. Nie zadręczajcie pomników. Przynajmniej tego. Oszczędźcie Janosika. Nie zasypujcie go kwiatami. Proszę. Nigdy nie lubił akademii ku czci, wszelkich wzmożeń ani narodowego zadęcia. Kwiaty tylko w ogrodzie, albo białym wazonie na stole. Jaka szkoda tylko, że nie będę wysłuchana” – napisała Joanna Racewicz w piątek 9 kwietnia.

W dalszej części postu zamieszczonego na  dziennikarka prognozowała, w jaki sposób będzie przebiegała 11. rocznica katastrofy smoleńskiej. „Jutro, w jedenastą rocznicę, w poważnych garniturach i namaszczonych twarzach staną tu kolejne delegacje, żeby obrzucić groby tonami wiązanek. Aż kamieniom zabraknie powietrza. Staną w maskach panie i panowie i tylko oczy będą do upilnowania... Przyjdą – w imię potrzeby, czy powinności? Dla hołdu, czy polityki?” – pytała.

„Tak, jestem wdzięczna za pamięć, ale ona nie musi walić w bęben, ani więdnąć na grobach. Nie musi krzyczeć o zamachu, ani wzniecać pochodnie. Wystarczy znak. Symbol. Gest. Ciepła myśl, światło do nieba. Tyle razy powtarzałam tym, co płaczą po Janosiku, że – jeśli chcą ukłonić się Przyjacielowi – niech zabiorą na spacer Jego Syna. Na mecz, trening, lody. Zrozumiał jeden. Dzięki, Darek” – kontynuowała Joanna Racewicz we wpisie w mediach społecznościowych.

Joanna Racewicz nawiązała do życia w dobie pandemii

Dziennikarka zaznaczyła, że nie ma pretensji. „Każdy ma swoje życie, ale prawdziwą i doskonałą pamiątką po zmarłych są ich dzieci, a nie granity na Powązkach. Dźwigać trumnę Przyjaciela na ramieniu – wielka rzecz. Ale większa – zadbać o żywych. Są pomniki trwalsze, niż ze spiżu. Na wyciągnięcie ręki. Cudne i uśmiechnięte. Żyję dzięki jednemu z nich. Dziękuję, Synku” – napisała.

instagram

„PS. Teraz codziennie umiera kilka Tupolewów. Dzień w dzień. W samotności, udręce, na covidowych oddziałach. Bez uścisku dłoni ukochanej osoby, bez ostatniego »do widzenia«. Przytulam wszystkich, których serca pękają z żalu. Nie umiem Was pocieszyć” – zakończyła Joanna Racewicz.

Czytaj też:
Wdowa po Januszu Kochanowskim: „W Smoleńsku nie zginęli tylko PiS-owcy. Czy naprawdę trzeba się tak opluwać?”

Źródło: WPROST.pl
+
 1

Czytaj także