Rzecznik wyprawy na K2 zdradza, ile kosztowało przedsięwzięcie. „Pierwotnie szacowaliśmy budżet na 1,5 mln złotych”

Rzecznik wyprawy na K2 zdradza, ile kosztowało przedsięwzięcie. „Pierwotnie szacowaliśmy budżet na 1,5 mln złotych”

Polska zimowa wyprawa na K2
Polska zimowa wyprawa na K2 / Źródło: Facebook / Filip Snopczyński/Polski Himalaizm Zimowy 2016-2020 im. Artura Hajzera
Kierownik zimowej wyprawy narodowej na K2 poinformował za pośrednictwem Facebooka o jej zakończeniu. Oznacza to, że Polacy nie zdobędą w tym roku najwyższego szczytu Karakorum. Rzecznik prasowy wyprawy zdradził w rozmowie z Onetem jakie są koszty całej eskapady.

– Pierwotnie szacowaliśmy budżet na półtora miliona złotych. Uczestnicy otrzymali również wsparcie sprzętowe, więc ta kwota może być trochę wyższa – tłumaczył w rozmowie z Onetem rzecznik wyprawy na K2. Michał Leksiński dodał, że milion złotych przekazało Ministerstwo Sportu i Turystyki. – To dotacja w ramach konkursu "Wspieranie promocji Polski w pionierskich osiągnięciach sportowych na świecie na lata 2017-2019". Całość kwoty jest przeznaczona na wyprawę na K2 – wyjaśnił.

Leksiński podkreślił, że w koszty wyprawy dzielą się na kilka kategorii. – Jest kwestia transportu, przelotu ekipy. Następna rzecz to obsługa przez agencję pakistańską, ma to związek z trekkingiem, całą karawaną, tragarzami i obsługą bazy. Nazwałbym to wszystko kosztami organizacyjnymi. Do tego dochodzą oczywiście ubezpieczenia, kwestie wyposażenia. Są sponsorzy sprzętowi, ale wiadomo, że tego typu wyprawę trzeba odpowiednio wyposażyć. Jest wreszcie kwestia wszelkiej elektroniki, chodzi o aspekty komunikacyjne – tłumaczył.

Galeria:
Polska zimowa wyprawa na K2

To koniec wyprawy na K2

Komunikat w sprawie zakończenia akcji górskiej na K2 został opublikowany na Facebookowym profilu Polskiego Himalaizmu Zimowego. Kierownik wyprawy Krzysztof Wielicki poinformował, że w oparciu o głęboką analizę sytuacji w porozumieniu z zespołem zdecydował dziś o zakończeniu akcji na K2. Wielicki podkreślił, że wpływ na decyzję miało kilka czynników m.in. wynik rekonesansu zespołu w składzie: Adam Bielecki i Janusz Gołąb. „Okazało się, że na drodze do C1 wszystkie liny są zasypane, namiot w bazie wysuniętej jest uszkodzony, istnieje również duże prawdopodobieństwo zniszczenia obozów C1,C2 oraz C3” – poinformowano.

Kierownik wyprawy dodał, że pogoda znaczeni się pogorszyła, przewidywane jest tylko jedno krótkie okno pogodowe w okolicach 11 marca. Na decyzję o zakończeniu wyprawy wpływ miał również brak możliwości zaaklimatyzowania min. pierwszego zespołu na wysokości 7200 m, który by zdążył po powrocie do bazy na podjęcie próby ataku szczytowego w dniu 11 marca, a także zagrożenie lawinowe w górnych partiach drogi i ostrzeżenie o dużych opadach na wysokości 7600 metrów.

Czytaj także

 0

Czytaj także