Zdyskwalifikowany mistrz olimpijski poddał się badaniu wariografem. „To nowy dowód w sprawie”

Zdyskwalifikowany mistrz olimpijski poddał się badaniu wariografem. „To nowy dowód w sprawie”

Adrian Zieliński w 2014 r.
Adrian Zieliński w 2014 r. / Źródło: Newspix.pl / PIOTR KUCZA
Zdyskwalifikowany na cztery lata za rzekome stosowanie dopingu Adrian Zieliński poddał się badaniu wariografem. Sportowiec opublikował wyniki testu i nazwał je nowym dowodem w sprawie.

„Publikuję nowy dowód w sprawie, który udowodni moją niewinność i pozwoli uwierzyć niedowiarkom. Niewinność, o którą cały czas walczę jako zawodnik światowej klasy, dla którego kontrole antydopingowe były codziennością. Statystycznie byłem najczęściej badanym zawodnikiem w Polsce wśród wszystkich sportowców i nigdy nie było zastrzeżeń do moich próbek” – napisał Zieliński na swoim profilu na Facebooku.

Sportowiec przypomniał, że zarzucono mu stosowanie nandrolonu, przez co został wykluczony ze startu na igrzyskach w Rio de Janeiro. „W trakcie postępowania dyscyplinarnego przed Panelem Dyscyplinarnym przedstawiłem szereg dowód na to, że ww. substancja znalazła się w moim organizmie w sposób nieświadomy. Nie dano wiary w moje wyjaśnienia, i nałożono na mnie karę 4 letniej dyskwalifikacji” – wyjaśnił.

Zieliński przyznał, że po złożeniu odwołania postanowił raz na zawsze oczyścić się z zarzucanych mu czynów. „Dlatego musiałem uciec do ruchu, który NIKT przede mną nie odważył się zrobić, a mianowicie na własne żądanie poddałem się badaniu wariograficznemu” – poinformował. Sportowiec dodał, że badanie zostało wykonane przez biegłego sądowego, a wynik potwierdził jego wersję wydarzeń.

„Każdą osobę, którą podejrzewano mówiła, że nie stosowała dopingu, ale tylko ja się odważyłem na taki krok, ponieważ nie mam nic do ukrycia! W wyniku zaistniałych sytuacji »kara« wynosi od nagany do 2 lat. Mój pełnomocnik będzie oczywiście wnioskował o najmniejszy wymiar kary – opisał sytuację Zieliński.

Czytaj także

 0

Czytaj także