Newsletter | Prenumerata | E-wydania | Mobile | RSS
Dołącz do nas:
    
Tutaj jesteś: Strona główna | Tygodnik  Archiwum  Sir Jan
AWR Wprost

Sir Jan

Kabaret Jana Pietrzaka nie jest do robienia min, ale do zabierania głosu w ważnych sprawach publicznych
Cyrankiewicz, Wałęsa, Buzek
Fenomenem Kabaretu pod Egidą było to, że chociaż śmiano się tam z władzy, jej przedstawiciele tam przychodzili. Kiedyś z estrady Pietrzak wspomniał, że prowadzi kabaret już 20 lat, czyli tak długo, jak długo Józef Cyrankiewicz był premierem. Wtedy siedzący na widowni Cyrankiewicz zawołał "Ale pan z lepszym skutkiem!".
Skocz do tekstu
REKLAMA

Na występy Pietrzaka - już po 1989 r. - przychodził też Lech Wałęsa. Po wysłuchaniu żartów na swój temat wstawał z krzesła i nisko kłaniał się publiczności. Nie obraził się, nawet kiedy usłyszał: "Wałęsa z żoną spacerują po oliwskim zoo. Zatrzymują się przed klatką z dużymi ptakami. - Patrz, gęsi - mówi Danka. - Nie, jakie gęsi. To przecież pelikany. Z nich się robi atrament!". Kiedyś premier Jerzy Buzek chwalił się Pietrzakowi, że jeszcze jako student był na spektaklu Kabaretu pod Egidą. - Był wtedy taki ścisk, że musiałem wchodzić przez okno - przyznał Buzek. - To na pewno pan nie zapłacił za bilet. Proszę więc teraz pójść do kasy i uregulować należność. Z odsetkami - ripostował Pietrzak.

Żeby Polska była Polską
- Iskrą do napisania piosenki "Żeby Polska była Polską" były w 1976 r. (po wydarzeniach w Radomiu i Ursusie) wiece poparcia dla partii przeciw tzw. wichrzycielom i warchołom. To propagandowe szaleństwo sprowokowało mnie do stworzenia patetycznego hasła "Żeby Polska była Polską". W ten sposób chciałem przywrócić właściwe znaczenie pojęciu "patriotyzm", które stało się przedmiotem totalnej manipulacji ówczesnych władz - opowiada Jan Pietrzak. Niezwykłą popularność piosenka zyskała w sierpniu 1980 r. - została nieoficjalnym hymnem "Solidarności". Na jednym ze spektakli Egidy Zbigniew Herbert wysłuchał jej, stojąc na baczność. W sierpniu 1981 r. utwór był śpiewany na zablokowanym przez "Solidarność" skrzyżowaniu Alej Jerozolimskich i Marszałkowskiej w Warszawie. Pietrzak występował tam na platformie ciężarówki. "Żeby Polska była Polską" zaśpiewało kilka tysięcy osób. - To był najbardziej wzruszający moment mojego życia - wspomina Jan Pietrzak.
Stan wojenny zastał Pietrzaka w Kanadzie. 24 grudnia 1981 r. w Halifaksie, w miejscowej katedrze, melodię piosenki zaintonowały kościelne organy. W styczniu 1982 r. amerykańskie stacje telewizyjne pokazały program "Let Poland be Poland" - audycję przygotowaną przez Departament Stanu USA. Ronald Reagan i Margaret Thatcher mówili wtedy o zniewoleniu Polski przez reżim stanu wojennego. Jan Pietrzak odmówił udziału w tym programie, bo chciał wrócić do kraju i nadal występować. Dzisiaj Pietrzak z przymrużeniem oka wspomina tamte czasy i potajemne występy w prywatnych mieszkaniach. - Gdy szedłem z gitarą przez osiedle, zdarzało się, że jakieś dzieci łapały mnie za rękę i mówiły, że to konspiracyjne spotkanie jest w innym bloku - wspomina. Kiedy już do wolnej Polski w 1990 r. przyjechał Ronald Reagan, spotkał się z Pietrzakiem. Twórca kabaretu wręczył byłemu prezydentowi metalową tablicę z wygrawerowanym tekstem "Let Poland be Poland". Reagan umieścił ją w bibliotece swojego imienia. Z kolei Elżbieta II, przemawiając w Sejmie, przywołała cytat "Żeby Polska była Polską". Wtedy do Pietrzaka zadzwonił Edward Dziewoński i powiedział: "Jeśli Elka Druga cytuje cię w przemówieniach, to ja od tej pory mówię do ciebie sir!".

Podziel się














Polecamy

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Akcja
Ankieta Wprost
Dodatek
Petelicki. Ostatni strzał
Polecamy
Prenumerata już od 59 zł !
Polecamy

Dodatkowe opcje wyszukiwania:
Serwis używa plików cookies, aby mógł lepiej spełniać Państwa oczekiwania. Podczas korzystania z serwisu pliki te są zapisywane w pamięci urządzenia. Zapisywanie plików cookies można zablokować, zmieniając ustawienia przeglądarki. zamknij
Więcej informacji w naszej Polityce prywatności