"Odstąpię
termin ślubu 07.07.2007. Katedra, nowa sala weselna, zespół muzyczny,
kamerzysta, fotograf" - takie ogłoszenie pojawiło się niedawno w
prasie. Autorka ogłoszenia nie powinna mieć problemu ze znalezieniem
nabywcy. Siódmy lipca 2007 r. jest najbardziej pożądaną w tym
dziesięcioleciu datą ślubu. Sale weselne na ten dzień rezerwowano już
dwa lata temu. Ale Polskę ogarnęło weselne szaleństwo, nie tylko w
związku z tym terminem.
Wszystkie dobre miejsca na wesela
są
rezerwowane z wyprzedzeniem kilkumiesięcznym, a nawet kilkuletnim. A
wesela są coraz bardziej wystawne, a więc i droższe. W ostatnich
czterech latach wydatki na ten cel wzrosły dwukrotnie, sięgając już 40
tys. zł. Staliśmy się europejskimi liderami pod względem pieniędzy
przeznaczanych na przyjęcia weselne. Przeciętny Polak na ślub wydaje
relatywnie niemal trzy razy więcej od przeciętnego Austriaka. Zdaniem
analityków, podobnie jak Amerykanie zaczniemy już wkrótce brać masowo
kredyty na organizację wesela.
Amerykańskie wesele"Dobrze,
zorganizujemy wesele twoich marzeń, a później będziemy losować, które z
naszych dzieci pójdzie na studia" - przekonywał Chandler swoją
narzeczoną Monikę w jednym z odcinków kultowego amerykańskiego serialu
"Przyjaciele". Ów żart nie był przesadą. Amerykanie wydają na wesela
najwięcej na świecie. Ich śladem podążają Polacy. Moda na wystawne i
drogie przyjęcia weselne przyszła do Polski właśnie z USA, gdzie ta
branża warta jest prawie 65 mld USD i stanowi ważną gałąź gospodarki.
Przeciętna amerykańska młoda para na ślub wydaje 28 tys. USD. To prawie
dwa razy tyle, ile kosztowało to na początku lat 90. Branie kredytu na
organizację wesela stało się w USA niemal normą.
- Standardem
jest zlecanie organizacji przyjęcia weselnego wyspecjalizowanej firmie.
W Polsce ten rynek dopiero raczkuje, ale to perspektywiczny biznes.
Jeszcze trzy lata temu mało kto słyszał o firmach zajmujących się
organizacją wesel, a za kilka lat zatrudnianie wedding plannerów będzie
normą - przekonuje Jakub Pietrzak, założyciel Warszawskiej Fabryki
Ślubów.
O ile jeszcze w 2003 r. przeciętni klienci przeznaczali
na wesele około 20 tys. zł, to obecnie wydają już 40 tys. zł. Coraz
częściej zdarzają się też śluby za 80-100 tys. zł. Coraz więcej Polaków
marzy bowiem o oryginalnej imprezie, ciekawszej niż u sąsiadów i
znajomych. Przyjęcia weselne uatrakcyjnia na przykład "aresztowanie"
gości jadących do ślubu przez milicjantów rodem z PRL (3 tys. zł) czy
pojawienie się na przyjęciu granego przez aktora byłego kochanka panny
młodej, który porywa ją wprost z wesela, a następnie pojedynkuje się z
panem młodym. Wesele mogą urozmaicić także pokazy pantomimiczne,
spektakl fajerwerków (15-20 tys. zł) czy samolot ciągnący za sobą
wstęgę lub malujący na niebie imiona państwa młodych. Obecnie ślub
można wziąć także w balonie lub pod wodą. Wszystko jest kwestią
pieniędzy.
Pełne
kalendarzeWe
wrocławskiej restauracji Villa Caprice rezerwacji terminu na
uroczystość weselną należy dokonywać półtora roku wcześniej.
Najbardziej oblegane restauracje na organizacji wesel zarabiają nawet
kilkadziesiąt tysięcy złotych miesięcznie. Dla właścicieli zamku w
Korzkwi, niewielkiej miejscowości położonej 13 km na północ od Krakowa,
organizowanie wesel stało się głównym źródłem dochodów na
odrestaurowanie tego kilkusetletniego obiektu. Od maja do października
w tym roku wszystkie weekendy są już zarezerwowane. Koszt wynajęcia
zamku w tym roku wynosił
9 tys. zł. Do tego trzeba doliczyć catering,
zespół muzyczny itd.
O
tym, jak duży jest popyt na usługi związane ze ślubem, świadczy m.in.
liczba sklepów ze strojami dla panien młodych. W Polsce jest ich kilka
tysięcy - to najwięcej w Europie. Salony mody ślubnej na najdroższych
sukniach zarabiają nawet kilka tysięcy złotych, bowiem marża detaliczna
stanowi przeciętnie 30-50 proc. ich ceny hurtowej. Co roku firmy
jubilerskie wydają katalogi z pierścionkami zaręczynowymi, spinkami do
mankietów dla pana młodego i biżuterią do sukni ślubnej. Coraz częściej
Polacy decydują się też na wynajęcie osób zajmujących się kompleksową
organizacją ślubów. Najlepsi miesięcznie zarabiają po mniej więcej 20
tys. zł. Biznes ślubny stworzył w Polsce prawdziwy rynek dla
amatorskich zespołów. W ciągu jednej nocy dwuosobowy zespół pobiera
gażę w wysokości minimum 1,5 tys. zł. Zespół estradowy za występ bierze
nawet 10 tys. zł.
Sezon na
ślubyPrawdziwy
rozkwit branży ślubnej w Polsce to pierwsze lata XXI wieku. - Jeszcze w
1998 r. mieliśmy duże problemy, aby powołać do życia pierwsze targi
ślubne. Obecnie targi takie odbywają się w każdym większym mieście. W
Warszawie w sezonie nawet tydzień po tygodniu organizuje się kilka
imprez - mówi Andrzej Gontarz, organizator Międzyplanetarnych Targów
Ślubnych.
Dynamicznie rozwija się także rynek prasy ślubnej. -
Jeszcze cztery lata temu na polskim rynku nie było profesjonalnej
gazety o tematyce ślubno-weselnej. Większość ówczesnych pism tego
segmentu była raczej zbiorem ogłoszeń i reklam. Obecnie polskie
magazyny o ślubach mają światowy poziom - zapewnia Renata Migalska,
zajmująca się sprawami marketingu w wydawnictwie Comfort Multimedia
(wydawcy m.in. "Mody na ślub"). Ukazuje się już wiele magazynów o
tematyce ślubnej - od tych wąsko wyspecjalizowanych jak "Kwiaty do
ślubu" po te kompleksowe jak "Śluby od A do Z".
Od
stycznia w
Polsce można oglądać kanał poświęcony tematyce ślubnej - TV Wedding. W
biznesie ślubnym już wietrzą interes towarzystwa ubezpieczeniowe, które
będą ubezpieczać nieudane (na przykład z powodu załamania pogody)
imprezy weselne. Banki już szykują (wzorem USA) kredyty weselne. W
klinikach chirurgii plastycznej przygotowywane są (to też pomysł
amerykański) oferty zabiegów upiększających. Nic w tym dziwnego -
średni zysk firmy uczestniczącej w organizacji imprez weselnych, na
przykład restauracji, to 30-40 proc. ceny przyjęcia. Niektóre firmy
osiągają rentowność liczoną w setkach procent. Takich wyników nie
osiąga w Polsce żadna inna branża.