Telewizyjna wojna na informacje jest ostrzejsza niż kampania wyborcza. 6 października ruszyła TVP Info – trzeci po TV Biznes i Superstacji – nowy kanał informacyjny. Każdy chce powtórzyć sukces TVN 24. Ale kanały nie walczą na newsy. Wszystkie zajmują się obrzucaniem widzów informacyjną papką. I mają nadzieję, że może coś z tego do widza się przylepi.
REKLAMA
Newsy przed snem i na dzień dobrySerwisy informacyjne to konie pociągowe każdej stacji. Kształtują prestiż, są obudowane drogimi reklamami. TVP na reklamach zamieszczanych wokół „Wiadomości" zarabiała każdego dnia września 321 tys. zł (dane AGB Nielsen Media Research). – Nie boimy się TVN 24. W Polsce jest miejsce na więcej niż jedną stację informacyjną – mówi Piotr Barełkowski, wiceprezes zarządu TV Biznes. W podobnym tonie wyrażają się dyrektorzy pozostałych stacji. Tylko czy wiedzą, co mówią? Telewizje ogólnotematyczne – jak Polsat czy Dwójkę – ogląda się średnio cztery godziny dziennie, często nie odchodząc od telewizora. Inaczej kanały informacyjne – poświęcamy na nie piętnaście minut dziennie. W dodatku nigdy nie oglądamy tego kwadransa jednym ciągiem, raczej włączamy trzy razy dziennie na pięć minut.
Kanał informacyjny ma dość wąską widownię. – To liderzy opinii. Zaraz po obudzeniu i tuż przed pójściem spać włączają telewizor, by sprawdzić wiadomości. Tacy widzowie potrzebują rzeczowej informacji, podanej w możliwie najkrótszy sposób – mówi „Wprost" Alain de Pouzilhac, prezes stacji informacyjnej France 24.
Karnawał informacyjnyJakich wiadomości oczekują widzowie kanałów informacyjnych? Podczas kampanii wyborczej to przede wszystkim newsy polityczne. Ale atrakcyjność polityków szybko się wyczerpuje. Kamil Durczok pytany przez „Wprost", kiedy prowadzone przez niego „Fakty" otworzy informacja o jakiejś celebrity, żachnął się. Nie wyobraża sobie, aby jakaś gwiazdka mogła się okazać ważniejsza od polityka czy biznesmena. Jednak taki dzień nadejdzie szybciej, niż Durczok to sobie wyobraża.
Zachodnie telewizje informacyjne dawno przesunęły polityków do drugiej linii. Amerykanie już w latach 80., kiedy CNN była u szczytu powodzenia, przestali traktować doniesienia z Kongresu czy Białego Domu jako sprawy, od których zależy ich życie. Dziś podchodzą do tego tak jak do opery mydlanej. Jedyna różnica między „Modą na sukces" a losami administracji Busha jest taka, że relacje z Białego Domu są autentyczne. Działa tu ten sam mechanizm jak w wypadku „Big Brother". Telewizyjne wiadomości to polityczny reality show.
Inforozrywka
Telewizyjna wojna na informacje jest ostrzejsza niż
kampania wyborcza. 6 października ruszyła TVP Info – trzeci po TV Biznes i
Superstacji – nowy kanał informacyjny. Każdy chce powtórzyć sukces TVN 24.
Ale kanały nie walczą na newsy. Wszystkie zajmują się obrzucaniem widzów
informacyjną papką. I mają nadzieję, że może coś z tego do widza się
przylepi.
Newsy
przed snem i na dzień dobry
Serwisy informacyjne to konie pociągowe
każdej stacji. Kształtują prestiż, są obudowane drogimi reklamami. TVP na
reklamach zamieszczanych wokół „Wiadomości" zarabiała każdego dnia
września 321 tys. zł (dane AGB Nielsen Media Research). – Nie boimy się
TVN 24. W Polsce jest miejsce na więcej niż jedną stację informacyjną –
mówi Piotr Barełkowski, wiceprezes zarządu TV Biznes. W podobnym tonie wyrażają
się dyrektorzy pozostałych stacji. Tylko czy wiedzą, co mówią? Telewizje
ogólnotematyczne – jak Polsat czy Dwójkę – ogląda się średnio cztery
godziny dziennie, często nie odchodząc od telewizora. Inaczej kanały
informacyjne – poświęcamy na nie piętnaście minut dziennie. W dodatku
nigdy nie oglądamy tego kwadransa jednym ciągiem, raczej włączamy trzy razy
dziennie na pięć minut.
Kanał informacyjny ma dość wąską widownię. –
To liderzy opinii. Zaraz po obudzeniu i tuż przed pójściem spać włączają
telewizor, by sprawdzić wiadomości. Tacy widzowie potrzebują rzeczowej
informacji, podanej w możliwie najkrótszy sposób – mówi
„Wprost" Alain de Pouzilhac, prezes stacji informacyjnej France
24.
Karnawał informacyjny
Jakich wiadomości oczekują widzowie kanałów informacyjnych? Podczas kampanii
wyborczej to przede wszystkim newsy polityczne. Ale atrakcyjność polityków
szybko się wyczerpuje. Kamil Durczok pytany przez „Wprost", kiedy
prowadzone przez niego „Fakty" otworzy informacja o jakiejś
celebrity, żachnął się. Nie wyobraża sobie, aby jakaś gwiazdka mogła się okazać
ważniejsza od polityka czy biznesmena. Jednak taki dzień nadejdzie szybciej, niż
Durczok to sobie wyobraża.
Zachodnie telewizje informacyjne dawno
przesunęły polityków do drugiej linii. Amerykanie już w latach 80., kiedy CNN
była u szczytu powodzenia, przestali traktować doniesienia z Kongresu czy
Białego Domu jako sprawy, od których zależy ich życie. Dziś podchodzą do tego
tak jak do opery mydlanej. Jedyna różnica między „Modą na sukces" a
losami administracji Busha jest taka, że relacje z Białego Domu są autentyczne.
Działa tu ten sam mechanizm jak w wypadku „Big Brother". Telewizyjne
wiadomości to polityczny reality show.
Paris Hilton na czołówkach
Szefowie kanałów informacyjnych na
Zachodzie rozumieją, że tworzą show. Kiedy Paris Hilton opuszczała więzienie, w
którym spędziła kilka tygodni za jazdę pod wpływem alkoholu, większość
amerykańskich stacji telewizyjnych od tego rozpoczęła serwisy informacyjne.
Posypały się oskarżenia o ich infantylizację i banalizację. Mika Brzezinski
(córki Zbigniewa Brzezińskiego) próbowała w proteście spalić na wizji kartkę z
informacją o uwolnieniu Hilton. Nikt nie zwrócił na to uwagi. Dwa tygodnie temu
portugalska telewizja SIC przerwała wywiad z byłym premierem Santaną Lopesem,
aby pokazać relację z przybycia do kraju zwolnionego z Chelsea Londyn trenera
José Mourinho. Były premier w proteście opuścił studio. Nie poruszyło to
praktycznie nikogo.
Polskie kanały informacyjne także zmieniają tematykę, z
czysto politycznej na obyczajową. Ich ulubienicą stała się posłanka PiS Jolanta
Szczypińska – z racji bliskich relacji z premierem. Interesują je także ci
posłowie, którzy uczestniczą w „Tańcu z gwiazdami". Na miejsce Hanny
Smoktunowicz, która odeszła z „Wydarzeń" wraz z Tomaszem Lisem,
Polsat zatrudnił Martę Leleniewską. Jej wcześniejsze doświadczenia telewizyjne
ograniczały się do zapowiadania pogody. Ale to nie jest ważne. Istotne jest to,
że ma ona na koncie kilka tytułów miss. Kiedy ładna dziewczyna czyta informacje,
ich treść ma mniejsze znaczenie.