Meble, podłoga, ściany, wszystko było pokryte warstwą ciemnego pyłu" - opowiada Stephanie AuWerter, dziennikarka mieszkająca zaledwie trzy przecznice od miejsca, gdzie kiedyś stały wieże World Trade Center. Tuż po katastrofie pył pokrył niemal cały dolny Manhattan. Eksperci U.S. Environmental Protection Agency (Amerykańskiej Agencji Ochrony Środowiska), Occupational Safety and Health Administration oraz innych agencji rządowych natychmiast rozpoczęli monitorowanie jakości powietrza, gdyż pojawiły się obawy, że pył może być szkodliwy.
REKLAMA
Niezdrowy oddech Do budowy wieżowców WTC użyto azbestu, niezwykle trwałego i niepalnego minerału, którego pył jest bardzo szkodliwy. Jednorazowy kontakt z tym materiałem nie wywołuje schorzeń, jednak długotrwałe narażenie na jego działanie prowadzi do azbestozy - choroby powodującej niszczenie tkanki płuc.
Jest wielce prawdopodobne, że w wyniku zawalenia się wież do atmosfery przedostały się związki ołowiu i innych metali ciężkich oraz dioksyny. Władze zaczęły jednak uspokajać nowojorczyków.
Prasa ujawniła, że w badaniach agencje rządowe zastosowały różne standardy pomiaru jakości powietrza i wody. Tym samym wyniki ekspertyz nie są wiarygodne. Badania HP Environmental wykazały, że stężenie azbestu może być nawet czterokrotnie wyższe, niż wynikało z raportów agencji rządowych. Podczas zapadania się budynków doszło do rozdrobnienia minerału; jego włókna są tak małe, że nie można ich wykryć za pomocą tradycyjnych technik - twierdzą eksperci.
Początek problemów National Institute of Environmental Health Sciences (NIEHS) przeznaczył po 50 tys. dolarów dla pięciu placówek naukowych biorących udział w programie szacowania skutków zdrowotnych katastrofy z 11 września. New York University Medical Center’s Institute of Environmental Medicine czy Mount Sinai School of Medicine mają już wkrótce rozpocząć badania epidemiologiczne. "Przebadani zostaną przede wszystkim członkowie grup ratunkowych, narażeni na bezpośrednie działanie szkodliwych pyłów, ale także dzieci i kobiety w ciąży" - ujawnił Allen Dearry, kierujący projektem w NIEHS. "Naszym zdaniem to nie koniec, lecz początek problemów" - twierdzi George Thurston, który również bierze udział w badaniach.
Zrzeszenie Centers for Disease Control and Prevention przekazało władzom miejskim Nowego Jorku 5 mln USD na analizowanie składu powietrza. Pieniądze te umożliwią również dokładniejsze monitorowanie stanu zdrowia nowojorczyków.
Służby medyczne i ośrodki badawcze starają się także ustalić, które osoby są bardziej podatne na choroby dróg oddechowych. Fred Hutchinson Cancer Research Center we współpracy z University of Washington ma na przykład rozpocząć badania nad ustaleniem genetycznego podłoża reakcji organizmu na rozmaite substancje toksyczne - począwszy od azbestu, a na dymie papierosowym skończywszy.
WTC pylica
Meble, podłoga, ściany, wszystko było pokryte warstwą
ciemnego pyłu" - opowiada Stephanie AuWerter, dziennikarka mieszkająca
zaledwie trzy przecznice od miejsca, gdzie kiedyś stały wieże World Trade
Center. Tuż po katastrofie pył pokrył niemal cały dolny Manhattan. Eksperci U.S.
Environmental Protection Agency (Amerykańskiej Agencji Ochrony Środowiska),
Occupational Safety and Health Administration oraz innych agencji rządowych
natychmiast rozpoczęli monitorowanie jakości powietrza, gdyż pojawiły się obawy,
że pył może być szkodliwy.
Niezdrowy oddech
Do budowy wieżowców WTC użyto azbestu, niezwykle trwałego i niepalnego
minerału, którego pył jest bardzo szkodliwy. Jednorazowy kontakt z tym
materiałem nie wywołuje schorzeń, jednak długotrwałe narażenie na jego działanie
prowadzi do azbestozy - choroby powodującej niszczenie tkanki płuc.
Jest
wielce prawdopodobne, że w wyniku zawalenia się wież do atmosfery przedostały
się związki ołowiu i innych metali ciężkich oraz dioksyny. Władze zaczęły jednak
uspokajać nowojorczyków.
Prasa ujawniła, że w badaniach agencje
rządowe zastosowały różne standardy pomiaru jakości powietrza i wody. Tym
samym wyniki ekspertyz nie są wiarygodne. Badania HP Environmental wykazały, że
stężenie azbestu może być nawet czterokrotnie wyższe, niż wynikało z
raportów agencji rządowych. Podczas zapadania się budynków doszło
do rozdrobnienia minerału; jego włókna są tak małe, że nie można ich
wykryć za pomocą tradycyjnych technik - twierdzą eksperci.
Początek problemów National Institute of Environmental
Health Sciences (NIEHS) przeznaczył po 50 tys. dolarów dla
pięciu placówek naukowych biorących udział w programie szacowania
skutków zdrowotnych katastrofy z 11 września. New York University Medical
Center’s Institute of Environmental Medicine czy Mount Sinai School of
Medicine mają już wkrótce rozpocząć badania epidemiologiczne.
"Przebadani zostaną przede wszystkim członkowie grup ratunkowych, narażeni
na bezpośrednie działanie szkodliwych pyłów, ale także dzieci i kobiety w
ciąży" - ujawnił Allen Dearry, kierujący projektem w NIEHS. "Naszym
zdaniem to nie koniec, lecz początek problemów" - twierdzi George
Thurston, który również bierze udział w badaniach.
Zrzeszenie Centers for Disease Control and Prevention przekazało władzom
miejskim Nowego Jorku 5 mln USD na analizowanie składu powietrza. Pieniądze te
umożliwią również dokładniejsze monitorowanie stanu zdrowia
nowojorczyków.
Służby medyczne i ośrodki badawcze starają się także
ustalić, które osoby są bardziej podatne na choroby dróg
oddechowych. Fred Hutchinson Cancer Research Center we współpracy z
University of Washington ma na przykład rozpocząć badania nad ustaleniem
genetycznego podłoża reakcji organizmu na rozmaite substancje toksyczne -
począwszy od azbestu, a na dymie papierosowym skończywszy.