Robert Kubica, Adam Małysz i Lech Wałęsa to twarze
współczesnej Polski. Z badań, które przeprowadził dla „Wprost"
Pentor, wynika, że właśnie oni najbardziej rozsławiają nasz kraj w świecie.
Okazuje się, że my sami za największy polski potencjał promocyjny uważamy ludzi.
Wysoko cenimy również „zasługi" Krakowa oraz nominowanego do Oscara
„Katynia” Andrzeja Wajdy. Bardzo słabo wypadły za to nasze narodowe
potrawy i wódka.
Sport po
polskuChoć trudno Polskę nazwać sportową potęgą, to paradoksalnie
uznaliśmy, że największy rozgłos w świecie przynosi nam dwóch sportowców.
Zwycięzcą okazał się kierowca Formuły 1 Robert Kubica. Niemal 38 proc. Polaków
uważa, że to właśnie on dziś najbardziej rozsławia Polskę. Rzeczywiście, od
kilku miesięcy nazwisko Kubicy jest jednym z najgorętszych w sporcie. Wreszcie
Polak znalazł się wśród gwiazd jednej z najdroższych i najbardziej widowiskowych
dyscyplin. Gdy na początku kwietnia w Grand Prix Bahrajnu po raz pierwszy
wystartował z pole position, stał się medialną gwiazdą, a brytyjski
„Sunday Times" w poświęconym mu artykule wyjaśniał, jak się powinno
wymawiać nazwisko polskiego kierowcy. W maju Kubica zostanie uhonorowany nagrodą
Lorenzo Bandiniego – prestiżowym trofeum, które jest przyznawane
najwybitniejszym sportowcom samochodowym, a wśród laureatów są m.in. Michael
Schumacher, Jacques Villeneuve czy Fernando Alonso. – Jeśli dobra passa
Kubicy będzie trwała, to ma szanse stać się największym ambasadorem Polski
współczesnych czasów. Już jest człowiekiem, o którym mówi się w całej Europie,
jest w elicie Formuły 1, a przecież ciągle jest na początku kariery – mówi
Zbigniew Boniek.
Kubicę goni Adam Małysz, którego wskazał niemal co trzeci
badany. Choć skoczkowi ostatnio daleko do formy i spektakularnych zwycięstw
sprzed kilku sezonów, a samej dyscyplinie do efektowności i popularności
Formuły1, Polacy wciąż mają w pamięci dumę z Małysza stojącego na najwyższym
podium. I to właśnie dzięki polskiemu głodowi sukcesu Małysz wciąż bryluje w
rankingach najpopularniejszych polskich sportowców. Według badania agencji
Upstairs Young and Rubicam, na którego podstawie powstała lista najbardziej
cenionych przez Polaków marek, Adam Małysz znalazł się w pierwszej
pięćdziesiątce, wyżej niż m.in. Kościół katolicki. Z danych ARC Rynek i Opinie
wynika, że skoki narciarskie były w 2007 roku drugą pod względem popularności
dyscypliną sportową w Polsce (po piłce nożnej). – Kubica i Małysz są
Polakami, ale podkreślają swoją europejskość. To nasi chłopacy, ale zwykle
widujemy ich za granicą, oblepionych markami towarowymi, bynajmniej nie polskimi
– komentuje prof. Wiesław Godzic, medioznawca.
Niespecjalnie wierzymy
w siłę naszej reprezentacji futbolowej. Zaledwie jeden na dwudziestu pięciu
Polaków uważa polską reprezentację za przysparzającą nam sławy. Większą wiarę
pokładamy w promocyjnej sile organizacji Euro 2012 – co dziesiąty badany
uważa, że przyznanie nam mistrzostw przynosi Polsce rozgłos. Gdyby sondaż
przeprowadzany był rok temu, zaraz po decyzji UEFA, zapewne bylibyśmy skłonni
przyznać temu wydarzeniu większe znaczenie promocyjne. Teraz te pierwsze,
pozytywne emocje opadły i myśląc o Euro 2012, zastanawiamy się raczej, jak
uniknąć blamażu.
Przereklamowana
politykaChoć oficjalnie naszymi reprezentantami za granicą są
politycy, to zdecydowanie przegrali oni ze sportowcami. Najwyżej z nich, bo na
trzecim miejscu, znalazł się Lech Wałęsa. Mimo że od lat nie uczestniczy w
głównym nurcie polityki, wskazało go niemal 23 proc. badanych. Byłego przywódcę
„Solidarności" i byłego prezydenta wciąż uważamy za nasze narodowe
dobro eksportowe. Według Simona Anholta, światowej sławy brytyjskiego eksperta
od kreowania strategii marek krajów i miast, „Solidarność" i Lech
Wałęsa to zmarnowana przez Polskę szansa. Wałęsa w pewnym momencie był postacią
porównywalną z Nelsonem Mandelą. RPA, posługując się postacią Mandeli, była w
stanie zmienić wizerunek swojego kraju, a my nie potrafiliśmy w pełni
wykorzystać siły nazwiska Wałęsy.
W pierwszej dziesiątce rozsławiających
nas eksportowych hitów znalazł się także premier Donald Tusk. Wskazało go niemal
12 proc. badanych. – Premier jest politykiem tej kategorii co swego czasu
Tony Blair. W polityce dominują „piernikalia" i nudni ludzie, więc
jak się nagle trafi ktoś, kto ma trochę charyzmy i wdzięk, to się przebije
– twierdzi Mirosław A. Boruc z Instytutu Marki Polskiej. Tę przewagę Tuska
widać także w badaniach. Następnego w zestawieniu Lecha Kaczyńskiego wskazało
zaledwie 6,5 proc. ankietowanych. Widać w tym siłę oddziaływania mediów, które
prezydenckie występy międzynarodowe prezentowały przede wszystkim przez pryzmat
wpadek i niezręczności.
Kraków,
Dziwisz, KatyńWysokie czwarte miejsce w rankingu zajął Kraków,
najpopularniejszy cel zagranicznych turystów odwiedzających Polskę. Siłę jego
marki doceniają nie tylko Polacy: Kraków został uznany przez prestiżowy
miesięcznik „Travel+Leisure" za jedno z pięciu najpopularniejszych
miast w Europie i wyprzedził m.in. Pragę, Paryż i Barcelonę. W 2007 r. miasto
odwiedziło ponad 8 mln turystów, a niemal jedna trzecia z nich przyjechała z
zagranicy. – Kraków za sprawą dużej liczby obecnych tam obcokrajowców daje
nam poczucie międzynarodowości, cieszymy się z tego, że
„rozpuszczamy" się w Europie – mówi prof. Wiesław Godzic.
Tuż za Krakowem uplasował się kard. Stanisław Dziwisz. To raczej dowód naszej
tęsknoty za Janem Pawłem II i wyraz szacunku dla jego najbliższego
współpracownika. W pierwszej dziesiątce znalazł się także nominowany do Oscara
„Katyń" Andrzeja Wajdy. Można jednak podejrzewać, że tak wysoka
lokata to efekt nie tyle samego filmu, ile międzynarodowego wydarzenia. A że
Polska w kontekście światowej kultury masowej pojawia się niezwykle rzadko, tym
wyżej jesteśmy skłonni oceniać znaczenie nominacji do Oscara dla rozsławiania
naszego kraju.
Rozegrać
wódkęPolacy są dumni z rodzimej kuchni, ale nie wierzą, by mogła
ona być naszą wizytówką na świecie. Chleb, pierogi i oscypek wskazało zaledwie
po kilka procent badanych. Nawet cenioną za granicą polską wódkę wskazał
zaledwie co dwudziesty badany. – Każdy kraj szczyci się kuchnią, popitką i
mocnym alkoholem. Gdy zapytamy, z czym Polakom kojarzy się Argentyna, to
odpowiedzą, że z piłką nożną, winem i wołowymi befsztykami. My nie potrafimy
rozegrać polskiej wódki – mówi Mirosław A. Boruc. Przykładem umiejętnego
„rozegrania" wina jest także Chile, zaś najbardziej spektakularnym
przykładem jest Finlandia, która ma wódkę tożsamą z nazwą kraju. I nie trzeba
być koneserem, by „Finlandię" kojarzyć z Finlandią.
Specjaliści
od kreowania marki miejsc nie mają wątpliwości, że wyniki badania nie wskazują
tego, z czego naprawdę słyniemy na świecie. Pokazują raczej wyobrażenia o naszym
wizerunku i polskich mocnych stronach. W jednym są zgodni: sławy przysparzają
nam ludzie. Tak naprawdę jednak nie Robert Kubica, z którym pierwsze skojarzenie
to nie „Polska", ale „BMW Sauber", ani nie Adam Małysz
(nie ma się co oszukiwać, że skoki narciarskie są jakąś nadzwyczaj zajmującą i
popularną na świecie dyscypliną). Dobrą opinię przynosi nam dziś przede
wszystkim tzw. młoda emigracja, czyli dwa miliony 20-30-latków, którzy wyjechali
za granicę.
Ale nawet jeśli sami nie potrafimy celnie wskazać tego, co
najlepiej promuje Polskę, z badań płynie nauka: szukamy tego, co pozytywnie
umiejscawia nas na mapie Europy, a nie tego, co jest wyłącznie polskie.
Kto lub co najbardziej rozsławia Polskę? 1. Robert Kubica
37,8% 2. Adam Małysz 32,4% 3. Lech Wałęsa 22,9% 4. Kraków
13,1% 5. kard. Stanisław Dziwisz 12,4% 6. Donald Tusk 11.9% 7.
film „Katyń" Andrzeja Wajdy 11,1% 8. organizacja Euro 2012
10,9% 9. Krzysztof Penderecki 10,1% 10. Lech Kaczyński 6,5% 11.
polska wódka 5,1% 12. piłkarska reprezentacja 4,4% 13. Radosław
Sikorski 4,3% 14. polski chleb 3,5% 15. oscypek 3,4% 16. pierogi
1,6% 17. Pałac Kultury i Nauki 1,5% nie wiem 5,3%
Respondenci mogli wskazać dwie odpowiedzi Źródło: Pentor dla „Wprost" |
|