Na 10 pytań
czytelników internetowego wydania tygodnika "Wprost" odpowiada Rafał
A. Ziemkiewicz.Dziennikarz, publicysta, pisarz science fiction.
Karierę felietonisty rozpoczął w „Najwyższym Czasie". Publikował we
„Wprost" i „Newsweeku”. Prowadził autorski program m.in.
w Radiu Tok FM. Obecnie jego felietony ukazują się w
„Rzeczpospolitej”. W 2001 r. został laureatem Nagrody Kisiela. Jest
także honorowym członkiem Stowarzyszenia KoLiber.
1. Jest pan jednym z filarów rozsądku w naszym politycznym Matriksie. Nie
wszyscy lubią takich dziennikarzy jak pan. Czuje się pan zagrożony?Grzegorz Marchewka, Warszawa– Za uznanie dziękuję. Wizyty „mleczarzy" jeszcze się nie
obawiam. Z utratą możliwości publikacji trzeba się w moim fachu zawsze liczyć,
ale wyrosłem już na tyle, że jeśli zablokują mnie tu, to wylezę gdzie indziej.
Co mi może więcej grozić? Najwyżej ostracyzm ze strony towarzystwa, które i tak
mi nigdy nie imponowało.
2. Czy są takie
osoby publiczne, które po „Michnikowszczyźnie" zakończyły znajomość z
panem? Paweł, Łuków–
Nie przypominam sobie, by mi ktoś złożył tego rodzaju oświadczenie. Być może
wszyscy, którzy mogli tak zareagować, zrobili to już wcześniej.
3. Dlaczego przeprosił pan Adama Michnika? Czy
naprawdę pańskie słowa o jego działalności były pomówieniem? Jan, Warszawa– Na mocy zawartej
przed sądem ugody przeprosiłem Adama Michnika za dwuznaczność sformułowania
użytego w liczącym 1500 znaków felietoniku – bo faktycznie było
dwuznaczne. W żadnej innej mojej wypowiedzi, z książką
„Michnikowszczyzna" na czele, mecenas Piotr Rogowski [prawnik Agory,
wydawcy „Gazety Wyborczej"] na razie nie zdołał wypatrzyć słówka, za
które mógłby mnie złapać. Bo tego rodzaju sądowe nękanie adwersarza polega
właśnie na łapaniu za słówka, a o wyroku decydują kwestie w rodzaju, czy autor
użył „iż”, czy „że”. Jeśli ktoś myśli, że jest inaczej,
to tkwi „w mylnym błędzie”.
4. Kto jest dla pana autorytetem? Czy jest w ogóle ktoś taki? Szymon Cheba, Barlinek–
Największym był mój ojciec – niestety, już nie żyje. Ale nawet jego nie
słuchałem ślepo ani we wszystkim. Uznaję autorytety w licznych dziedzinach, ale
nie wierzę, by na przykład piękny życiorys czy Nagroda Nobla chroniły przed
wygadywaniem czasem głupot.
5. Miał pan
ostatnio propozycje wejścia do polityki? Jeżeli tak, to od jakich partii?
Maja Konopacka,
Bydgoszcz– Kiedyś coś jakby, ale nigdy nie byłem i nadal nie
jestem zainteresowany.
6. Czy Polska to
kraj zmonopolizowany? Albert
Zimoch, Kępno– Polska jest dziś krajem sitw, kamaryl, koterii
i układów. Wolny rynek niszczą nam cechy. Starają się jak najwięcej dziedzin
objąć monopolem, co ogranicza szanse awansu i rozwoju. A debatę publiczną
ograniczają nieomylne „autorytety". Wszystko to dzieje się za fasadą
demokracji, w której są tylko dwie partie różniące się jedynie
„stylem".
7. Czy istnieje lek
na polską biurokrację i antykapitalizm? Piotr Nowotko, Warszawa– Oczywiście i jest ogólnie
znany. Jak często powtarzam, to jest tak jak z odchudzaniem. Grubas nie dlatego
jest gruby, że nie wie, jak schudnąć, tylko dlatego, że brak mu woli, by to
zrobić.
8. Czy wierzy pan, że rząd
Platformy Obywatelskiej chce reformować kraj, czy też zamierza tylko wzmacniać
sitwy i trwać przy władzy? Małgorzata Wanke-Jakubowska, Wrocław – Wiara nie ma
tu nic do rzeczy. Widzę, że ten rząd na razie zajmuje się tylko picerstwem, a po
cichu na każdym polu ustępuje pod naciskami zorganizowanych grup.
9. Z czego wynika chęć utrzymania przez ponad połowę
społeczeństwa rządów Platformy Obywatelskiej? Dariusz Niworowski, Miami– Poparcie dla partii to w
Polsce, jak ktoś słusznie zauważył, lotne piaski. Obecne słupki znaczą tyle, że
na razie Polacy utrzymują w mocy kredyt zaufania. Jeśli nie doczekają się
żadnych konkretów, to w pewnym momencie albo przeproszą się z Kaczyńskimi, albo
entuzjastycznie przyjmą jakąś nową ofertę. Już im się przecież zdarzało
radykalnie zmieniać sympatie dosłownie z miesiąca na miesiąc.
10. Kiedy możemy się spodziewać kolejnej książki?
Może jakaś political fiction nawiązująca do teraźniejszości? Kuba Burcy, Tarnobrzeg – Kończę
powieść współczesną „Żywina" – o dziennikarzu badającym
szczegóły kariery pewnego zmarłego nagłą śmiercią posła. Nie będzie to jednak
polityczny thriller w stylu Wolskiego czy Wildsteina, raczej dość gorzka
opowieść o życiu w pełnej draństwa „kartoflanej republice" i
potrzebie dotrzymywania w takim świecie wierności kilku prostym zasadom.
11. Czy pana zdaniem Jan Rokita jest jeszcze
wiarygodnym politykiem, kiedy tak mocno podkreśla swą przynależność do
PO? Emil Kowalski, Wrocław
– Sądzę, że Rokita jeszcze wróci − Kaczyński przecież
wydawał się swego czasu jeszcze bardziej wyautowany. Ale chyba nie zdecydował
się jeszcze, czy jako działacz jakiejś nowej inicjatywy, czy jako odnowiciel PO,
po tym, jak jej obecna plastikowość zbrzydnie narodowi do cna.
12. Czy jest jeszcze szansa na dokończenie prac
związanych z raportem WSI podjętych przez premiera Olszewskiego? Dariusz Niworowski, Miami– Prędzej czy później sprawa zostanie załatwiona jak należy. Czy za tego
rządu, to jeden z istotnych testów na wiarygodność PO.
13. Jaki jest pana stosunek do Unii Europejskiej?
Jest pan eurosceptykiem? Albert
Zimoch, Kępno – Staram się być eurorealistą. Lepiej scedować
część suwerenności na organa wspólnotowe w ramach organizacji międzynarodowej
rządzącej się cywilizowanymi prawami, niż stracić wszystko wracając do
„strefy wpływów" rosyjskiej despotii. A reszta zależy od tego, jak
się będziemy rządzić, jak rozwijać i jak targować.
14. Ile zarobił Pan na
„Michnikowszczyźnie"? AndrzejMorski, Warszawa – Jeśli pyta ktoś z Urzędu
Skarbowego, to macie u siebie mojego PIT-a. Jeśli ktokolwiek inny, to informuję,
że publiczne dopytywanie o zarobki jest poważnym nietaktem.
15. Czy od zawsze był Pan konserwatystą? Ponieważ nie
od dziś wiadomo, że pod wpływem działania czasu poglądy człowieka ewoluują.
Maciej Bujalski,
Busko-Zdrój–Jeśli konserwatyzm rozumieć dość szeroko, to tak.
Co do ewolucji poglądów, sądzę, że u mnie przebiega ona odwrotnie niż to zwykle
jest, z wiekiem raczej łagodnieję w swych przekonaniach i staję się bardziej
otwarty, zamiast utwierdzać się i zacietrzewiać.
16. Czy taka partia jak UPR ma szansę kiedyś wygrać
wybory, a przynajmniej wejść do Sejmu? Tomasz Majerski, Kutno– Taka, to znaczy, jaka?
Jeśli „zdecydowanie wolnorynkowa", to tak. Jeśli „partia
dziwaków”, to nie.
17. Pisać dla
„Rzeczpospolitej" to żaden wstyd. Ale dla Pis-owskiej „Gazety
Polskiej”? Co na to młodzi fani? Grzegorz Marchewka, Warszawa– Pytanie jest
tendencyjne. Z „Gazetą Polską" jestem związany od roku 1994, i nie
jest to gazeta „pisowska”, jakkolwiek większość redakcji ma takie
sympatie. Nigdy jednak obecna redakcja nie próbowała w żaden sposób wpływać na
moje teksty. A młodym fanom doradzam nieodmiennie, żeby starali się poznać
argumenty wszystkich stron.