Nieważne, jak wyglądasz, nieważne, kim jesteś,
nieważne co robisz. Złowisz każdą dziewczynę, wystarczy, że będziesz miał dobry
haczyk. A ja ci go właśnie daję – w ten sposób Will Smith w filmie
„Hitch" zachęcał nieśmiałych nowojorczyków do wzięcia udziału w jego
zajęciach z uwodzenia. W USA szkoły uwodzenia działają od początku lat 80. W
Polsce są nowością, ale służą nie tylko zwiększaniu powodzenia u płci
przeciwnej, lecz również odniesieniu życiowego sukcesu w każdej dziedzinie (np.
biznesie czy polityce). W ostatnich trzech latach takie kursy ukończyło około
100 tys. Polaków. Podobno takie szkolenie w 2007 r. przeszedł Donald Tusk.
Sztuka manipulowania i
ośmielaniaNa kursach uwodzenia najczęściej uczy się techniki NLP,
czyli neurolingwistycznego programowania. Pod tą tajemniczą nazwą kryją się
techniki pozwalające na świadome modyfikowanie wzorców postrzegania i myślenia u
ludzi. – Uczymy naszych kursantów, jak i co mówić, aby wywołać u odbiorcy
pożądane przez nas reakcje – wyjaśnia Artur Dąbrowski ze szkoły Realna
Metoda Skutecznego Uwodzenia. Chodzi więc w istocie o manipulowanie zachowaniami
innych.
Niektóre szkoły uczą także NLS, czyli hipnotycznego uwodzenia.
Jest to połączenie neurolingwistyki z technikami hipnotycznymi. Chociaż zajęcia
nie należą do najtańszych, chętnych nie brakuje. W zależności od stopnia
zawansowania szkolenia indywidualne kosztują od 1 tys. zł do 5 tys. zł. Znacznie
tańsze są lekcje grupowe: za nie trenerzy inkasują około 2 tys. zł. Dużą
popularnością cieszą się też „korespondencyjne" kursy uwodzenia.
Płyta z zasadami uwodzenia to wakacyjny hit na Allegro: kupiło ją już ponad 2
tys. osób.
Skąd się bierze popularność kursów uwodzenia? Zdaniem seksuologa
prof. Zbigniewa Izdebskiego, wynika to z tego, że 30 proc. ludzi nie wie, jak
się zachować w kontaktach z drugim człowiekiem. – Na takie kursy idą
ludzie, którzy chcą przełamać nieśmiałość. Chęć zintensyfikowania kontaktów
seksualnych to tylko pozory, wymówka, która brzmi bardziej męsko – dodaje
prof. Zbigniew Lew-Starowicz. Uwodzenie jest bowiem kluczem do sukcesu w każdej
dziedzinie. „Jeżeli klient będzie chciał pójść z tobą do łóżka, to tym
bardziej zgodzi się kupić od ciebie nowy abonament telefoniczny" – w
ten sposób przekonywano pracownice dużej firmy telekomunikacyjnej do tego, aby
przychodziły do pracy seksownie ubrane.
– Uwodzenie, jeżeli nie
przekracza pewnych granic, jest powszechnie akceptowane w biznesie – uważa
Jerzy Rosiński z Instytutu Ekonomii i Zarządzania Uniwersytetu Jagiellońskiego.
Dobra fryzura, odpowiednie perfumy, elegancki ubiór – to standardowe
elementy autoprezentacji. Jednak o sukcesie w negocjacjach często decyduje po
prostu to, czy kogoś lubimy. Umiejętność nawiązania rozmowy na tematy prywatne,
skracanie dystansu, przedstawianie się jako osoba podobna do rozmówcy to
techniki manipulacji stosowane zarówno przez podrywaczy, jak i biznesmenów.
Gra towarzyska Środowisko
zawodowych podrywaczy dwa lata temu sportretował w książce „Gra" Neil
Strauss, dziennikarz, który wiele miesięcy spędził w prawdziwym nowojorskim
klubie uwodzicieli. Książka w ciągu kilku dni stała się bestsellerem i biblią
współczesnych donżuanów. Większość firm swoje kursy organizuje w podobny sposób,
jak to zostało opisane w książce Straussa. Na zajęcia zwykle przeznacza się
weekend. Część praktyczna odbywa się na ulicy lub w centrum handlowym (tzw. gra
dzienna) oraz w klubie, gdzie uczestnicy sprawdzają się w podrywaniu na
dyskotece (gra nocna).
We wspomnianej szkole RMSU kursy zawsze zaczynają
się od lekcji pewności siebie i dobrej prezencji. Prowadzący stawiają punkty za
wygląd, sposób mówienia, umiejętność odpowiedniego zachowania. Łącznie można
otrzymać 150 pkt. Aby móc wyruszyć na zajęcia „w terenie", trzeba
mieć minimum 90 pkt. Trening przebiega tak, że kursant dostaje coraz trudniejsze
zadania. – Na początku ma powiedzieć na ulicy „cześć" 25 osobom
przeciwnej płci (głównie kobietom, bo na kursach dominują mężczyźni) –
tak, żeby odpowiedziały. Potem musi zdobyć 10 numerów telefonów, a w końcu w
ciągu pół godziny skłonić do pocałunku. Niektóre z zadań każą kursantom nakłonić
kobietę do wejścia do domu uwodziciela.
Szkoły dla panienWbrew pozorom
szkoły uwodzenia nie są wymysłem naszych czasów. Uniwersytetami uwodzenia były w
przeszłości pensje, a potem szkoły dla panien. To właśnie tam młode dziewczyny z
dobrych domów uczyły się sztuki konwersacji, odpowiedniego poruszania się czy
śpiewu i gry na fortepianie. Te umiejętności dawały im potem gwarancję dobrego
zamążpójścia. W ciągu ostatnich stu lat zasady sztuki uwodzenia niewiele się
zmieniły. W Szkole Stylu Moniki Jaruzelskiej panie przede wszystkim uczą się
ogólnych zasad kodu ubioru i autoprezentacji. – Dwa lata temu nasza szkoła
była jedyną na rynku. Okazało się, że jest ogromne zapotrzebowanie na podobne
usługi i dzisiaj takich firm jest już wiele – mówi Monika Jaruzelska.
Obecnie najwięcej szkół dla pań działa w Rosji. Hitem są kursy reklamujące się
hasłem „skuteczne uwodzenie oligarchy". Godzina zajęć w jednej z
moskiewskich szkół kosztuje około 200 euro. Na tamtejszym rynku bestsellerem
jest poradnik „Jak zostać żoną VIP-a" Aleksandra Kiczajewa.
Kochaj mnie jak… politykDr
Irena Pańków, socjolog z PAN, uważa, że to nie twórcy i uczniowie szkół
uwodzenia, lecz politycy są współczesnymi donżuanami. – Polityk musi być
jak idealny kochanek, który wyczuje potrzeby swojej wybranki – uważa
Pańków. Podobnego zdania jest Adam Łaszyn, który odpowiadał za kreowanie
wizerunku medialnego PO. – Odpowiedni sposób prezentacji swoich racji
gwarantuje wygraną w demokratycznych wyborach nawet mało atrakcyjnemu fizycznie
politykowi. Bo czy Hitler, Churchill bądź nawet bracia Kaczyńscy są przystojni?
– pyta Łaszyn.
Albert Mehrabian, amerykański psycholog,
przeprowadził badania, z których wynika, że o tym, czy dany polityk cieszy się
sympatią, a co za tym idzie również poparciem, nie decyduje treść komunikatu,
lecz zachowanie. Aż w 55 proc. o pozyskaniu sympatyków decyduje mowa ciała, w 38
proc. głos i tylko w 7 proc. wypowiadane słowa. Czy polscy politycy zaczną
częściej stosować „sztuczki Casanovy"? Większość z nich odżegnuje się
od tego, chociaż premier Donald Tusk ewidentnie w ostatnich latach nauczył się,
jak być lubianym.
O skuteczności technik uwodzenia stosowanych przez
polityków świadczy przykład Silvio Berlusconiego. Mający zaledwie 164 cm wzrostu
miliarder publicznie przyznawał się, że w polityce „używa całego swojego
wdzięku playboya". A że skutecznie, świadczy to, że już po raz trzeci jest
premierem Włoch.
Współpraca: Bartosz Pawłowski
Donżuan i uwodzicielki
Giacomo Casanova (1725-1798) Niedościgniony
wzór dla każdego uwodziciela. W swoich pamiętnikach wspomina o
intymnych stosunkach ze 122 kobietami. Przez rok mieszkał w Polsce –
odwiedził Warszawę, Lwów i Puławy. Jerzy Kalibabka Słynny w latach 80.
polski „ludowy" uwodziciel, skazany za oszustwa i gwałty na 15 lat
więzienia i milion złotych grzywny. Na podstawie jego losów nakręcono
popularny serial „Tulipan”.
Napoleon Bonaparte (1769-1821) Cesarz
Francuzów miał trzy żony i liczne kochanki. Trzecią żoną Bonapartego
została o 22 lata młodsza arcyksiężniczka Maria Ludwika. Jednak z osobą
cesarza najczęściej kojarzona jest Polka Maria Walewska.
Katarzyna Wielka (1729-1796) Życie carycy Rosji to
wciąż nowe romanse i nowi kochankowie, wśród nich wymieniany jest także
Stanisław August Poniatowski.
Mata
Hari (1876-1917) Tancerka
i luksusowa prostytutka, która na początku XX wieku zawładnęła
wyobraźnią Europejczyków. Wśród jej kochanków mieli być politycy i
dowódcy armii. Została oskarżona o szpiegostwo na rzecz Niemiec.
John F. Kennedy (1917-1963) Prezydent
Stanów Zjednoczonych miał opinię „wiecznego kawalera i podrywacza".
Mimo że poślubił o 12 lat młodszą Jacqueline Lee Bouvier, nie zaprzestał
romansowania. Do najsłynniejszych jego „zdobyczy" należała Marilyn
Monroe.
Grigorij Rasputin (1869-1916) Rosyjski
chłop, mnich, faworyt rodziny carskiej. Słynął ze skłonności do kobiet,
która go w końcu zgubiła. Z powodu wpływów na carskim dworze miał wielu
wrogów. Zwabiony możliwością poznania siostrzenicy cara Mikołaja II
Iriny Aleksandrowny wpadł w zasadzkę i zginął.
Jerzy Sosnowski (1896-1944) Polski
oficer wywiadu, który w latach 20. i 30. XX wieku działał w Berlinie.
Dzięki licznym romansom udało mu się uzyskać tajne dokumenty Reichswehry. | |
| |