Newsletter | Prenumerata | E-wydania | Mobile | RSS
Dołącz do nas:
    
Tutaj jesteś: Strona główna | Tygodnik  Archiwum  Inwazja intruzów
AWR Wprost
1675autorWspółpraca
AWR Wprost

Inwazja intruzów

Czym nam grożą pasożyty jelitowe
Można się nimi zarazić w przejściach podziemnych i w piaskownicach. Czasem wystarczy bosą nogą albo w sandałach wejść w kałużę, zjeść plasterek szynki, by paść ofiarą pasożyta. Oprócz glisty ludzkiej i owsików zagraża nam glista kocia (Toxocara canis). Nie wystarczy umyć ręce, owoce i warzywa, by się ustrzec przed pasożytami jelitowymi.
W Polsce coraz częściej pojawiają się węgorki i tęgoryjce. Ze złożonych przez samicę węgorka jaj wylęgają się larwy, które mogą żyć w glebie. Sprzyjające im warunki występują w miastach, szczególnie w przejściach podziemnych lub w sąsiedztwie rur odprowadzających ścieki.
Skocz do tekstu
REKLAMA

Szambo w żołądku
Chcąc się ustrzec glistnicy, lepiej kupować warzywa i owoce w hipermarketach, bo pochodzą z upraw sztucznie użyźnianych. W Polsce na poletka i  działki wciąż często wylewa się nieczystości z szamb (zamiast je spuszczać w oczyszczalniach ścieków, gdzie niszczone są jaja pasożytów). Glista jest szczególnie niebezpieczna, bo z przewodu pokarmowego wędruje do płuc, wywołując duszność, kaszel, odkrztuszanie z krwią. A ponieważ dorosły robak ma kilkanaście centymetrów długości, bywa i tak, że kłąb glist „zatyka" jelito, powodując jego niedrożność. To dużo groźniejsze niż zatkanie dróg żółciowych, do czego wystarczy pojedynczy osobnik. Na szczęście leczenie jest proste – lek podaje się tylko raz.
Jaja z psich odchodów schną i unoszą się w kurzu. Jeśli przypadkowo połkniemy jajo glisty kociej lub psiej, nie rozwija się ona u nas tak jak glista ludzka. Jej larwy trafiają do wątroby (najczęściej) lub na przykład do oka (stąd toksokaroza trzewna i oczna). A podejrzenie tego zakażenia budzi wysoka eozynofilia (marker uczulenia). Lekarz zleca wtedy badanie kału i oznacza we krwi przeciwciała. Leczenie toksokarozy sprawia duży kłopot; trudno dotrzeć do robaka z lekiem i trudno ocenić wyniki leczenia (w oku żywy robak wygląda tak samo jak martwy).

Wieprzowina z włośnicą
Włośnicą zarażamy się, jedząc surowe mięso świni, także dzikiej, bo ta wcześniej mogła zjeść inne zarażone zwierzę, np. szczura czy lisa, który zdechł z powodu włośnicy. Większość wieprzowych wędlin nie przechodzi obróbki w wysokiej temperaturze. Surowe są na przykład kiełbasy sopocka, krakowska i żywiecka czy szynka babuni. Są więc potencjalnym źródłem włośnicy. Powinno się zatem jeść pieczone wyroby – schab czy boczek – oraz gotowane, jak biała kiełbasa. Włośnica jest chorobą śmiertelną. Osiadające w mięśniach włośnie wyzwalają olbrzymią reakcję uczuleniową, która ma zabić lub tak osłabić ofiarę (szczura lub lisa), by stała się ona łatwym łupem dla innego zwierzęcia. Taki jest zawsze los żywiciela pośredniego. Na szczęście w Polsce istnieje obowiązek badania mięsa, a polskie służby weterynaryjne działają sprawnie. Jeśli dochodzi do zakażeń, to przeważnie łagodnych, które najpóźniej po dwóch miesiącach kończą się samowyleczeniem. Objawy włośnicy pojawiają się dwa tygodnie po niefortunnym posiłku. Są nimi bardzo silne bóle mięśni, drobne wybroczyny na skórze i pod paznokciami, a czasem także obrzęk powiek i przedniej części podudzi. W leczeniu stosuje się przede wszystkim sterydy. Działa na nie także mocny alkohol.
Podziel się














Polecamy

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Akcja
Ankieta Wprost
Dodatek
Petelicki. Ostatni strzał
Polecamy
Prenumerata już od 59 zł !
Polecamy

Dodatkowe opcje wyszukiwania:
Serwis używa plików cookies, aby mógł lepiej spełniać Państwa oczekiwania. Podczas korzystania z serwisu pliki te są zapisywane w pamięci urządzenia. Zapisywanie plików cookies można zablokować, zmieniając ustawienia przeglądarki. zamknij
Więcej informacji w naszej Polityce prywatności