Rozmowa z Robertem Sapolskym, antropologiem i neurologiem ze Stanford University, badaczem stresu
„Wprost": Olafur Ragnar Grimsson, prezydent Islandii, został przywieziony do szpitala w stanie przedzawałowym, gdy się okazało, że jego kraj jest na skraju bankructwa. Karthik Rajaram, hinduski biznesmen, zabił w Los Angeles całą rodzinę, gdy się dowiedział, że stracił wszystkie zainwestowane pieniądze. Dlaczego ludzie tak reagują na stres? Robert Sapolsky: Winna jest nasza inteligencja. Dzięki niej powstała cywilizacja, ale to ona przysparza nam kłopotów. Jesteśmy narażeni na stres spowodowany relacjami z ludźmi, wynikający z chęci spełniania marzeń, realizacji planów, zapewnienia sobie wysokiej pozycji społecznej i statusu majątkowego. Żyjąc w ciągłym napięciu, tracimy zdrowie. Można powiedzieć, że nasza inteligencja rozwinęła się wystarczająco dobrze, by przysporzyć nam chorób.
REKLAMA
– To znaczy, że sami sprowadzamy na siebie kłopoty? – Można tak powiedzieć. Zdolność abstrakcyjnego myślenia powoduje, że stwarzamy w umyśle mnóstwo wyobrażeń i przekonań, które nas stresują. Możemy czuć smutek z powodu głodu w Darfurze. Zaczynamy się wtedy bać o siebie. Stresują nas ataki terrorystyczne, chociaż dzieją się daleko od nas. Stresuje nas kryzys finansowy na świecie, mimo że mamy stałą pracę. Możemy się czuć gorsi niż Bill Gates i zazdrościć mu. Jako jedyny gatunek na świecie mamy świadomość, że śmierć jest nieunikniona. Przeżywamy nawet nieszczęścia doświadczane przez bohaterów filmowych. W przewlekły stres wpędza ludzi praca. Nie samo jej wykonywanie czy nawet nadmiar, ale złe relacje, poczucie niedowartościowania, brak równowagi między wysiłkiem włożonym w wykonywanie pracy a zyskami, które nam ona daje. – Tak bogatego życia emocjonalnego nie mają na przykład zebry. Czy zwierzęta nie zapadają na choroby spowodowane stresem, jak napisał pan w książce „Dlaczego zebry nie miewają wrzodów"? – Obserwowałem pawiany, ponieważ to uspołecznione zwierzęta, bliscy krewni Homo sapiens. Odkryłem, że pawiany podobnie jak ludzie cierpią na choroby, które z reguły nie występują u innych ssaków społecznych. To dlatego, że podobnie jak ludzie mają złożone życie emocjonalne. Pawiany, tak jak ludzie, nie mają poważniejszych, realnych zagrożeń. Te z Serengeti zabiegają o pożywienie, czyli o to, żeby przetrwać, jedynie trzy godziny dziennie. W ciągu dnia mają aż dziewięć godzin na tworzenie stresu – walczą o pozycję w grupie, izolują innych ze stada, rywalizują o partnerów, są zazdrosne, dokuczają innym. Żyją wystarczająco dobrze i długo, żeby na ich przykładzie zaobserwować, jaką cenę można zapłacić za absurdalne wzorce społeczne.
Rozmowa z Robertem Sapolskym, antropologiem i neurologiem
ze Stanford University, badaczem stresu
„Wprost":
Olafur Ragnar Grimsson, prezydent Islandii, został przywieziony do szpitala w
stanie przedzawałowym, gdy się okazało, że jego kraj jest na skraju bankructwa.
Karthik Rajaram, hinduski biznesmen, zabił w Los Angeles całą rodzinę, gdy się
dowiedział, że stracił wszystkie zainwestowane pieniądze. Dlaczego ludzie tak
reagują na stres? Robert Sapolsky: Winna jest nasza inteligencja.
Dzięki niej powstała cywilizacja, ale to ona przysparza nam kłopotów. Jesteśmy
narażeni na stres spowodowany relacjami z ludźmi, wynikający z chęci spełniania
marzeń, realizacji planów, zapewnienia sobie wysokiej pozycji społecznej i
statusu majątkowego. Żyjąc w ciągłym napięciu, tracimy zdrowie. Można
powiedzieć, że nasza inteligencja rozwinęła się wystarczająco dobrze, by
przysporzyć nam chorób.– To znaczy, że sami sprowadzamy na siebie kłopoty? – Można tak powiedzieć. Zdolność abstrakcyjnego myślenia powoduje, że
stwarzamy w umyśle mnóstwo wyobrażeń i przekonań, które nas stresują. Możemy
czuć smutek z powodu głodu w Darfurze. Zaczynamy się wtedy bać o siebie.
Stresują nas ataki terrorystyczne, chociaż dzieją się daleko od nas. Stresuje
nas kryzys finansowy na świecie, mimo że mamy stałą pracę. Możemy się czuć gorsi
niż Bill Gates i zazdrościć mu. Jako jedyny gatunek na świecie mamy świadomość,
że śmierć jest nieunikniona. Przeżywamy nawet nieszczęścia doświadczane przez
bohaterów filmowych. W przewlekły stres wpędza ludzi praca. Nie samo jej
wykonywanie czy nawet nadmiar, ale złe relacje, poczucie niedowartościowania,
brak równowagi między wysiłkiem włożonym w wykonywanie pracy a zyskami, które
nam ona daje. – Tak bogatego życia
emocjonalnego nie mają na przykład zebry. Czy zwierzęta nie zapadają na choroby
spowodowane stresem, jak napisał pan w książce „Dlaczego zebry nie miewają
wrzodów"? – Obserwowałem pawiany, ponieważ to
uspołecznione zwierzęta, bliscy krewni Homo sapiens. Odkryłem, że pawiany
podobnie jak ludzie cierpią na choroby, które z reguły nie występują u innych
ssaków społecznych. To dlatego, że podobnie jak ludzie mają złożone życie
emocjonalne. Pawiany, tak jak ludzie, nie mają poważniejszych, realnych
zagrożeń. Te z Serengeti zabiegają o pożywienie, czyli o to, żeby przetrwać,
jedynie trzy godziny dziennie. W ciągu dnia mają aż dziewięć godzin na tworzenie
stresu – walczą o pozycję w grupie, izolują innych ze stada, rywalizują o
partnerów, są zazdrosne, dokuczają innym. Żyją wystarczająco dobrze i długo,
żeby na ich przykładzie zaobserwować, jaką cenę można zapłacić za absurdalne
wzorce społeczne. – Czyli pawiany
cierpią tak jak ludzie? – Chore pawiany, tak jak chorzy
ludzie, mają podwyższony poziom hormonów stresu we krwi. Ich układ rozrodczy nie
działa sprawnie, rany goją się wolniej, ciśnienie krwi rośnie, a w ich mózgu
wydziela się więcej substancji o działaniu uspokajającym. Osobniki najbardziej
podatne na stres to te z niższych warstw społecznych. Reagują stresem na
zagrożenia, których inne nawet nie dostrzegają. Są pobudzone, gdy zobaczą
swojego rywala, który sto metrów dalej ucina sobie drzemkę. – Hormony stresu u ludzi i zwierząt to te same
substancje? – Wszystkie kręgowce reagują na stres, uwalniając
adrenalinę i glukokortykoidy. Te same hormony wydzielają się u ryb,
płazów, gadów i ptaków. U zwierząt te substancje nie zaburzają jednak
metabolizmu tak bardzo, jak u ludzi i innych naczelnych. Stres pojawia się u
nich nagle i trwa tylko chwilę, na przykład gdy trzeba uciec przed
drapieżnikiem. Hormony stresu zwiększają energię do działania. Podnosi się
ciśnienie krwi, wydziela się więcej cukru, w mięśniach wzbiera energia do
ucieczki. Wyłączają się mechanizmy, które nie są niezbędne, by ujść z życiem,
takie jak trawienie, wzrost, rozmnażanie. Potem poziom hormonów stresu opada i
funkcjonowanie organizmu wraca do normy. – U ludzi jest inaczej? – Dla ludzi najbardziej
szkodliwe jest to, że na długotrwały stres, taki jak zamartwianie się o
pieniądze czy awans, reagujemy tak samo jak zwierzęta na stres chwilowy. Gdy w
drodze do pracy stoimy w korku, denerwujemy się, hormony stresu powodują, że
mózg zużywa więcej glukozy i silniejsze stają się mięśnie nóg. Bez sensu. Tak
się jednak dzieje, ponieważ nie mieliśmy dość czasu, żeby rozwinąć efektywny
sposób radzenia sobie ze stresem psychicznym. – W jaki sposób? – Chroniczny stres zwiększa
ryzyko wystąpienia cukrzycy i nadciśnienia. Zakłóca działanie układu trawiennego
i prowadzi do rozwoju nowotworów. U dzieci ciągłe wydzielanie glukokortykoidów
może zmniejszyć wydzielanie hormonów wzrostu. Dlatego maluchy, które są stale
poddawane stresowi, mają zaburzenia wzrostu. Przewlekły stres upośledza
działanie układu odpornościowego, zwiększa podatność na choroby zakaźne. U
mężczyzn może powodować zaburzenia erekcji, u kobiet – cyklu
miesiączkowego. Chroniczny stres upośledza funkcjonowanie mózgu. Zaburza proces
uczenia się i pamięć świadomą. Przyspiesza starzenie się kilku obszarów mózgu,
takich jak hipokamp i kora czołowa. – Dlaczego dotyka akurat tych części mózgu? –
Hipokamp jest obszarem najbardziej podatnym na działanie hormonów stresu. U
ludzi cierpiących na zespół stresu pourazowego czy silną depresję obserwuje się
zanik komórek nerwowych w hipokampie. – Stres nam szkodzi, ale życie bez stresu byłoby
nieciekawe. – Byłoby okropne. Naszym celem nie jest życie bez
stresu, ale korzystanie z właściwego rodzaju stresu, nazywanego stymulacją. – Jak zatem kontrolować
stres? – Ta sama inteligencja, która powoduje, że się
stresujemy, może nam pomóc obronić się przed stresem. Kiedy ojcowie założyciele
przybyli do Ameryki, prawdopodobnie nie myśleli o zdrowiu, deklarując, że
dążenie do szczęścia ma być niezbywalnym prawem każdego człowieka. Wiedzieli
jednak, że poczucie szczęścia i własnej wartości są ważnymi czynnikami
redukującymi stres. I nie chodziło jedynie o posiadanie dóbr materialnych, ale
przede wszystkim o możliwość samorealizacji i poczucie panowania nad własnym
życiem, bo bogactwo ma niewiele wspólnego z poczuciem szczęścia. – Czy ludzie zacofani cywilizacyjnie są
szczęśliwsi niż inni? – W 25 proc. najbiedniejszych państw
świata nie ma związku między PKB, dochodem na mieszkańca a poziomem szczęścia. W
Grecji, jednym z najuboższych krajów Unii Europejskiej, ludzie czują się
znacznie szczęśliwsi niż w Stanach Zjednoczonych, najbogatszym kraju świata.
Kiedy obserwowałem pawiany, zauważyłem, że ogromną rolę w redukowaniu stresu
odgrywa u nich poczucie przynależności społecznej. Ludzie mają tu jeszcze
większe pole do popisu, bo nasze zachowania są elastyczniejsze. Możemy pokonywać
swój niski status i izolację, odgrywając kilka ról społecznych i przynależąc do
kilku hierarchii. Ktoś może być urzędnikiem niskiego szczebla, ale nie stresuje
się tym, bo jednocześnie jest kapitanem drużyny piłkarskiej czy diakonem w swoim
Kościele. – Co decyduje o tym, jak
reagujemy na stres? – Geny, budowa mózgu, życie płodowe. Gdy
matka w ciąży przeżywa ciągły stres, hormony stresu dostają się do płodu ze
wszystkimi konsekwencjami dla zdrowia. Jednym z zadań neurologii jest
zrozumienie różnic między ludźmi w reakcjach na stres. Dlaczego niektórzy
stresują się w sytuacjach, które dla innych są obojętne. Wyjaśnienie tych
mechanizmów jest jednym z największych wyzwań nauki.
Robert Maurice Sapolsky badał wpływ stresu na
rozwój chorób neurologicznych. Pracuje w Stanford University. Zespół pod jego
kierunkiem udowodnił, że stres uszkadza komórki hipokampu. Jest autorem takich
książek jak „Why Zebra Don’t Have Ulcers" , „A
Primate’s Memoir". Jest synem rosyjskiego emigranta. Choć urodził się
w rodzinie ortodoksyjnych żydów, jest zagorzałym ateistą.