– Zazwyczaj zaczyna się od tego, że ktoś chce
się trochę odchudzić. Ale dla niektórych osób dieta staje się odskocznią i
ucieczką od codziennych kłopotów. I to jest niebezpieczne – mówi
„Wprost" Kate Taylor, autorka książki „Going Hungry",
zbioru esejów osób, które chorowały na anoreksję. Taylor pisze m.in. o Nicky
Hilton żyjącej w cieniu swej siostry Paris. Nicky zwróciła na siebie uwagę
mediów dopiero wtedy, gdy drastycznie schudła.
Wychudzona
piosenkarka Nicole Richie przeszła leczenie w klinice psychiatrycznej
Cedars-Sinai Medical Center w Los Angeles. Gwałtowna utrata wagi była u niej
bezpośrednio związana z rozstaniem z narzeczonym, ale całe życie młodej Nicole
było rozchwiane emocjonalnie. Jako nastolatka przeżywała rozwód adopcyjnych
rodziców, spędzała czas na hucznych imprezach, była uzależniona od
narkotyków.
Dziennikarka Maura Kelly uciekła w anoreksję po niespodziewanej
śmierci matki, która zmarła na raka, kiedy Maura miała osiem lat. Poetka
Priscilla Becker w młodości musiała się stosować do ekstremalnych zasad
żywieniowych swojej matki mającej obsesję na punkcie oczyszczania organizmu.
Leżenie na pochylonej pod odpowiednim kątem desce miało przywrócić energię
witalną. W końcu dla młodej Becker łatwiejsza okazała się całkowita rezygnacja z
jedzenia.
– Zawsze wyobrażałam sobie, że życie osób z anoreksją jest
płytkie, że na rozwój choroby wpływa wychowanie pod kloszem, nadopiekuńcza matka
i presja bycia idealnym dzieckiem. Tymczasem podczas terapii spotkałam osoby
mające rodziców alkoholików albo pozbawione jakichkolwiek kontaktów z rodziną,
zmagające się z biedą, nałogami i porzuceniem – mówi Kate Taylor. Pisarka
sama wpadła w anoreksję. Nie dopuszczała do siebie myśli, że jest taka jak
wszystkie anorektyczki, żałosne i apatyczne byłe baletnice, które bez przerwy
liczą kalorie w marchewce i kromce dietetycznego chleba. Wmawiała sobie, że
głodzi się dla wyższych celów. Głód miał jej przynosić inspirację i większą
wrażliwość twórczą. – Nie przyjmowałam do siebie, że jest dokładnie na
odwrót. Wierzyłam, że wszystko kontroluję – mówi Taylor, absolwentka
Harvardu.
– W naszej klinice zawsze ponad połowę pacjentów
szukających leczenia i wsparcia stanowią osoby dorosłe. I ich liczba się
zwiększa – mówi „Wprost" prof. Cynthia Bulik, specjalista
zaburzeń odżywiania z University of North Carolina w Chapel Hill. Z badań, które
prowadzi, wynika, że istnieje komponent genetyczny związany z wystąpieniem
zaburzeń odżywiania. To nie są tylko przyczyny społeczno-kulturowe, choć one
również wpływają na to, czy u kogoś zostaną obudzone skłonności genetyczne, czy
nie. Opinię tę podziela prof. Walter Kaye, prowadzący międzynarodowe badania nad
genetycznymi uwarunkowaniami zaburzeń odżywiania. Mnóstwo ludzi na świecie się
odchudza, ale tylko u niektórych rozwinie się anoreksja lub bulimia.
Każdego roku 8-13 osób na 100 tysięcy ludzi zapada na anoreksję. Około 40
proc. przypadków stanowią osoby w wieku 15-19 lat. Ale jak pokazała tragiczna
śmierć w marcu tego roku 49-letniej Rosemary Pope, brytyjskiej psycholog i
wykładowcy na Bournemouth University, anoreksja nie zna granicy wieku. –
Obserwujemy wzrost liczby zaburzeń odżywiania w późniejszym życiu, co wynika z
tego, że kobiety w średnim wieku są pod ogromną presją zachowania szczupłego i
młodego wyglądu. To może prowadzić do anoreksji albo bulimii – mówi prof.
Bulik.
Do klinik zgłasza się coraz więcej dorosłych kobiet, nawet po
pięćdziesiątce. Starają się prowadzić normalne życie, dzieląc je między pracę,
dom, wychowanie dzieci i opiekę nad starzejącymi się rodzicami. Wiele z nich
wstydzi się swojej choroby, ponieważ wydaje się im, że to zaburzenie dotyczące
nastolatek. – Towarzyszą temu depresja, stany lękowe, niskie poczucie
własnej wartości, samotność. Depresja i poczucie izolacji powodują brak apetytu.
To może doprowadzić do ekstremalnego głodzenia się albo objadania. Te kobiety
cierpią podobnie jak nastolatki – mówi prof. Bulik.
69-letni John
Prescott, były wicepremier Wielkiej Brytanii, cierpiał ponad 10 lat na bulimię.
Cierpiał w milczeniu i ukryciu, wstydząc się swojej choroby, która, jak sądził,
nie dotyka przecież mężczyzn, a szczególnie tych w jego wieku. Wreszcie przyznał
się żonie, że poddał się leczeniu, i publicznie opowiedział swoją historię.
Prescott objadał się do granic wytrzymałości, żeby następnie wszystko zwrócić. W
ulubionej chińskiej restauracji potrafił na raz zjeść wszystkie pozycje z menu.
– Nie potrafiłem się do tego przyznać z powodu wstydu i zażenowania.
Trudno było wyjawić, że taki mężczyzna jak ja może cierpieć na bulimię. Lekarze
stwierdzili, że powodem był prawdopodobnie silny stres – opowiadał przed
kamerami BBC.
Na dziesięć osób z anoreksją przypada jeden mężczyzna i
podobnie jest w wypadku bulimii. Ale badania na grupie 10 tys. mieszkańców
Ontario przeprowadzone przez zespół z University of Toronto pokazały, że co
szósta osoba spełniająca kryteria kwalifikujące do leczenia zaburzeń odżywiania
to mężczyzna. Jeśli chodzi o kompulsywne objadanie się, w zasadzie dotyka ono
równie często mężczyzn, jak i kobiety, zaś w wypadku anoreksji i bulimii
przeważają kobiety. – Nie wiemy, jak dużo mężczyzn cierpi na te
zaburzenia, ponieważ często oni się po prostu nie przyznają. Miałam pacjenta,
który powiedział lekarzowi, że ma napady jedzenia i potem wszystko zwraca.
Lekarz stwierdził, że nie może się tak zachowywać, bo to jest choroba kobieca.
Niestety, po takim potraktowaniu mężczyźni wracają do ukrywania swoich problemów
– mówi prof. Bulik.
Przyczyny zaburzeń u mężczyzn nie różnią się
wiele od przyczyn u kobiet. Depresja, lęki, nadużywanie alkoholu i narkotyków,
brak poczucia własnej wartości, dążenie do perfekcjonizmu i poczucia kontroli
nad samym sobą. Arnold Andersen, psychiatra z College of Medicine University of
Iowa, uważa, że mężczyźni stali się bardzo wyczuleni na punkcie swojego wyglądu,
a liczba uciekających się do drastycznych metod, by osiągnąć ideał, stale
rośnie. Mężczyźni próbują dorównać wizerunkom postaci z Hollywood i domów mody.
A trend ostatnich lat to brak muskułów i sylwetka raczej wychudzonego chłopca
niż macho.
Karierę robi top model Stas Svetlichnyy, który przy wzroście 183
cm waży 66 kg. Standardowym rozmiarem w domach mody w 1990 r. był 50 według
włoskiej numeracji, sześć lat później już 48, a dziś – 46. Agencje
doradzają swoim modelom, żeby zarzucili siłownię, bo obwód klatki piersiowej nie
powinien przekraczać 90 cm.
John Nolan, dziennikarz „Washington
Post", wpadł w „thinspiration", czyli inspirowanie się
wizerunkami wychudzonych modeli, gdy koledzy powiedzieli mu, że jest zbyt
pulchny. Gdy miał 12 lat, zaczął chodzić do nowej szkoły i częściowo z powodu
stresu zjadał więcej niż dawniej. Wtedy znalazł stare zdjęcie, na którym stoi
dumny po zakwalifikowaniu się do finałów zawodów sportowych. Na fotografii jest
bardzo szczupły i szczęśliwy. Od tamtej pory Nolan przestał jeść i codziennie
obsesyjnie przyglądał się wizerunkowi.
Na forach internetowych pro-ana
(propagujących anoreksję) i pro-mia (bulimię) dziewczyny wymieniają się radami,
jak przeżyć dzień, zjadając mniej niż 300 kalorii, jak najlepiej zwrócić nadmiar
jedzenia, jak ukrywać fakt niejedzenia przed rodziną itp. Niektóre ze stron
proponują nawet własną piramidę żywienia, umieszczając na jej czubku produkty
żywieniowe, a u podstawy wodę, dietetyczne napoje, kawę i papierosy. W tle
słychać „thinspirującą" muzykę ze słowami: „Szkielecie, ty
jesteś moim przyjacielem. Poświęcę ci wszystko, co mam w życiu. Kości są
piękne". Przeczytać można motta w rodzaju „Czas spędzony na traceniu
[wagi] nigdy nie jest czasem straconym".
– Te strony są szalenie
niebezpieczne. Ich odpowiednikiem byłyby strony zachęcające młodych ludzi do
popełnienia samobójstwa albo do alkoholizmu. Serwisy pro-ana mogą być
uzależniające dla osób z zaburzeniami odżywiania, ponieważ z ich treści wynika,
że anoreksja nie jest chorobą, ale stylem życia i wyborem – uważa prof.
Bulik.
Anoreksja już ma najwyższą śmiertelność spośród chorób psychicznych,
dlatego powinna być zawsze traktowana bardzo poważnie. Tylko 25-30 proc. osób z
anoreksją zostaje całkowicie wyleczonych. Przy bulimii z sukcesem kończy się
50-60 proc. terapii. Prof. Rebecka Peebles ze Stanford University’s Lucile
Packard Children’s Hospital przeprowadziła badania na pacjentach kliniki
zaburzeń odżywiania i ich rodzicach. Okazało się, że 40 proc. pacjentów
(większość w wieku 15-19 lat) odwiedzało te strony regularnie i dzięki temu
nauczyło się nowych metod odchudzania i oczyszczania organizmu. Ich użytkownicy
opuszczali zajęcia szkolne częściej i dłużej cierpieli na zaburzenia odżywiania
niż ci, którzy tam nie zaglądali. Również ich leczenie trwało dłużej i częściej
musieli wracać do kliniki na powtórną terapię. Połowa rodziców nie miała pojęcia
o istnieniu tego rodzaju serwisów. Ci, którzy o nich słyszeli, nie wiedzieli,
czy ich dzieci z nich korzystają. Jest już około 500 serwisów promujących
anoreksję, a dodatkowo krążą po sieci tysiące zdjęć i filmów pokazujących tę
chorobę w pozytywnym świetle.
Zabójcze piękno
Do niedawna brazylijska kobieta musiała
mieć kształt gitary. Krągłe pośladki,wyraźnie zaznaczone biodra i wydatny
biust uważane były za kwintesencję kobiecości. Chudość kojarzyła się z
biedą i niedożywieniem. Teraz ideałem Brazylijek jest
mającaniemieckiekorzenie top modelka Gisele Bündchen, której uroda w
niczym nie przypomina latynoskiej. Młode kobiety z Ameryki Łacińskiej
pochłaniają tabletki hamujące apetyt. Między 2001 r. a 2005 r. sprzedaż
tych środków wzrosła dwukrotnie. Brazylia znalazła się w czołówce
krajów sprzedających największe ich ilości. W ślad za tym zwiększa się
liczba zgonów z powodu anoreksji. Jedną z jej ofiar jest brazylijska
modelka Ana Carolina Reston. W 2006 r. zmarło na anoreksję kilka innych
młodych kobiet z Rio de Janeiro i São Paulo. | |
| |