Nie ma tu celników i kontroli paszportowej, ale za
bramą istnieje
zupełnie inny świat – urealnione marzenie sprzed 40 lat. Christiania to
dziecko kontrkultury, manifestacja wolności i snu o nowym, wspaniałym
świecie. Powstała, gdy na przełomie
lat 60. i 70. grupa hipisów spontanicznie zajęła opuszczoną bazę
wojskową. Od tego momentu ta niezwykła osada przyciąga niespokojne
duchy, marzycieli i artystów niepotrafiących odnaleźć swego miejsca w
normalnym świecie.
Już kilka metrów za bramą znajduje się galeria, gdzie wokół opartych o
ścianę obrazów siedzi kilku podstarzałych hipisów. Obok są restauracja i
muzeum sztuki Spise-loppen.
Zresztą Christiania to jedna
wielka galeria. Tutaj każdy jest
twórcą i każdy może tworzyć to, co mu się podoba, i tam, gdzie mu się
podoba. Mury, place, ulice, klatki schodowe, a nawet rowery są przez
mieszkańców traktowane jak niekończący się plener artystycznych działań.
A wyglądają jak rozległe płótno pokryte kolorowymi plamami. Wiele z nich
jest już starych, wyblakłych, ale ciągle przybywają świeże. To dorasta
kolejne pokolenie mieszkańców Christianii i zarazem lokalnych
dekoratorów.
Gości otaczają wielkie tablice „No foto" (Nie robić zdjęć).
Niesfornych
turystów, którzy chcą się bawić w odważnych, po krótkiej chwili
przywraca do rzeczywistości jakiś typ w kapturze, który uprzejmie, acz
kategorycznie prosi, by „szybko schować aparat, jeśli chce się uniknąć
sporych kłopotów". To
Pusher Street, jedyne miejsce w Christianii, gdzie legalna jest sprzedaż
„miękkich" narkotyków. Handlarze chętnie i bez skrępowania pokazują
swój
asortyment: haszysz z Maroka, marihuanę z Afganistanu, do wyboru, do
koloru. Dla co bardziej leniwych nabywców przygotowano nawet gotowe
skręty. Gdy jest zimno, sprzedawcy (w rękawiczkach bez palców) i klienci
ogrzewają się przy płonących beczkach. Słodki zapach „trawy”
miesza się
z ostrą wonią benzyny.
W pobliskiej knajpie o wdzięcznej i oczywistej nazwie Woodstock warto
zamówić lokalne piwo marki Christiania. Nie dla wyjątkowego smaku, ale
dla uczestniczenia w lokalnym życiu. Atmosfera lokalu pasuje do jego
nazwy. Z głośników płynie psychodeliczna rockowa muzyka, a większość
klienteli znajduje się w połowie drogi między rzeczywistością a
narkotycznymi wizjami.
W Christianii liczy się to, co jest teraz! Trzeba
żyć chwilą! – powtarza
miejscowy barman. Warto zajrzeć do kawiarni Månefiskeren szczycącej się
tym, że od 2004 r. było tu ponad 6 tys. policyjnych kontroli. W
Danii posiadanie narkotyków jest przestępstwem, ale Christiania nie
uznaje w pełni jurysdykcji duńskich władz. Haszysz i marihuana to tutaj
takie same używki jak papierosy czy alkohol.
Ta dzielnica ma własny ustrój nazywany demokracją konsensualną. Od
zwykłej demokracji różni się tym, że decyzje podejmowane są zawsze w
drodze kompromisu osiąganego po długotrwałej dyskusji. Nie ma tutaj
klasycznego prawa, ale istnieją pewne podstawowe reguły, takie jak zakaz
posiadania „twardych" narkotyków. Zabronione jest także używanie
samochodów, wszyscy poruszają się na dwóch kółkach lub pieszo.
W Christianii znajdują się sklepy, knajpki (Café Nemoland) i kluby
muzyczne (np. Music Loben, Opera czy Jazzclub), organizowane są koncerty
i przedstawienia teatralne, jest Muzeum Przyjaciół Tybetu (większość
mieszkańców to buddyści). W
Christianii także się mieszka, więc jest tu i żłobek, i przedszkole.
Łatwo spotkać wielu artystów i rzemieślników. Warto na przykład
odwiedzić kuźnię, gdzie można nabyć najdziwniejsze mniej lub bardziej
przydatne przedmioty (np. ozdobne piece węglowe). W grudniu 2008 r.
odbył się nawet mały szczyt klimatyczny, na który zaproszono
przedstawicieli mniejszości etnicznych. „Klimat jest przede wszystkim w
sercach ludzi" – mówi o tym wydarzeniu Britta Lillesøe z
Christiańskiego
Stowarzyszenia Kultury. Dokładnie tak, jak w tym miejscu i
okolicznościach mówić powinna.
Centrum Christianii to pochodzące z
przełomu XVIII i XIX wieku budynki wojskowe. Dalej wzdłuż kanału
rozciągają się lasy, gdzie pośród drzew poukrywane są domki mieszkalne.
Ich formy zaskakują finezyjnymi kształtami. Niewiele tu prostych linii,
za to dużo krzywizn, nadbudówek i wieżyczek. Zupełna dowolność. Jak w
jakimś dziwnym śnie. „Może dlatego, że Christiania jest snem"
– śmieją
się napotkani christiańczycy. Śmieją się, choć nie wiadomo, jak długo
ten sen jeszcze potrwa. Dla duńskich władz Wolne Miasto to już od
dłuższego czasu raczej nocny koszmar. Zamierzają zatem przebudować
hipisowską dzielnicę. Radykałowie chcą nawet rozpędzić tę niepłacącą
podatków bandę na cztery wiatry. Co roku mówi się więc o tym, że to
ostatnia szansa zobaczenia kolonii szczęśliwych hipisów w ich
rezerwacie.
Informacje
praktyczne (dotyczą Kopenhagi już poza Wolnym Miastem
Christiania):
Dojazd
(wszystkie ceny za przejazdw obie strony) samoloty
rejsowe – codziennie z Warszawy, Krakowa, Katowic, Gdańska,
Poznania do
Kopenhagi – 520-1200 zł w zależności od terminu rezerwacji. Następnie
pociągiem do centrum miasta (10 min, 36 zł)
tanie linie
lotnicze – WizzAir z Warszawy, Gdańska, Krakowa (cztery razy w
tygodniu) do Malmö (Szwecja) – 120-350 zł w zależności od terminu
rezerwacji. Następnie dwoma autobusami do centrum Kopenhagi (1 godz.,
ok. 130 zł) Uwaga! Od kwietnia Norwegian Airlines uruchamiają
połączenie Kraków – Kopenhaga
autobus – ok. 540 zł (19 godz.)
Hotele Hotel
Ascot – położony w samym centrum ekskluzywny hotel urządzony w
klasycznym duńskim stylu. Świetne miejsce, aby już od pierwszych chwil
poczuć niezwykły klimat Kopenhagi.
Hotel Admiral – luksusowy hotel, który zgodnie z nazwą
nawiązuje do morskiego dziedzictwa Danii.
Restauracje Peder Oxe
(Gråbrødretorv 11) – wystrój doskonale współgra ze
świetnym tradycyjnym duńskim jedzeniem.
Cap Horn (Nyhavn 11) – restauracja stylizowana na portowe
knajpki. Serwuje doskonałe dania rybne.
Lunch Uwaga! Otwarte tylko od poniedziałku do piątku od 10.00
do 15.00 Ida
Davidsen (Store Kongensgade 70) – najlepsze miejsce w Kopenhadze,
aby
spróbować najbardziej duńskiego z duńskich dań, czyli smørrebrød
–
sandwicza z rybą, kawiorem, sosem itd. Do wyboru 177 różnych kanapek.
Kawiarnie i puby Café Europa – sympatyczna, a
jednocześnie ekskluzywna kawiarnia położona w samym centrum Kopenhagi.
Palæ
Bar (Ny Adelgade 5) – pub, którego wystrój sugeruje, że tutaj
czas
zatrzymał się w latach 20. XX wieku. Ulubione miejsce spotkań
kopenhaskich artystów i dziennikarzy. |
|
|
|