Ponad połowa kobiet i mężczyzn uważa (często zbyt
optymistycznie), że
mają własny, oryginalny styl ubierania się. Panie bardziej starają się
wyróżnić, więc podążają za modą. Panowie częściej ubierają się zgodnie z
trendem panującym wśród znajomych lub w ogóle nie przywiązują wagi do
wyglądu.
I kobiety, i mężczyźni wybierają najchętniej kolory ciemne i spokojne.
Dominuje czerń, choć zdarzają się też odcienie niebieskiego, a w wypadku
płci pięknej – sporo brązów. Tak wynika z badania Fashion Trend
przeprowadzonego w styczniu 2006 r. przez Interaktywny Instytut Badań
Rynkowych (dotyczyły garderoby osób w wieku od 15 do 35 lat).
Badanym
najbardziej odpowiada odzież firm produkujących rzeczy w stylu
sportowym: Adidasa, Pumy, Nike, Lee, Levi’s, Wranglera, Big Star i
Mustanga. Zaledwie 15 proc. znało ekskluzywne produkty Miss Sixty,
Kenvelo, Wallis, Palmers czy Digel. Badanie wykazało, że nowoczesność
jest kojarzona raczej ze swobodnym stylem niż z zaawansowanymi
technologicznie tkaninami. Za najbardziej nowoczesne marki zostały
uznane House, znany z ubiorów stylizowanych na tzw. street style, oraz
Bytom, Triumph i Levi’s, kojarzone z wysoką jakością. Najbardziej
uniwersalne, czyli dobre dla obu płci, okazały się kolekcje marek
Atlantic, Reserved, Big Star, Adidas i Nike.
Wyodrębniono cztery
podstawowe style panujące wśród młodych ludzi. Po pierwsze, casual,
czyli styl swobodny, który łączy klasyczne linie i wzory z najnowszymi
trendami. Jego zwolennicy noszą rzeczy eleganckie i nowoczesne, więc
kupują ciuchy modne i oryginalne. Po drugie, classic, czyli melanż
elegancji z tradycją, który tworzą głównie stroje dość drogie i dobrej
jakości. Po trzecie, practical, czyli odzież wygodną i dostępną,
przeważnie dżinsową. Po czwarte, modern, czyli styl nowoczesny, cieszący
się popularnością wśród uczniów i studentów, dla których mimo
ograniczonych funduszy najważniejsze jest to, aby być na czasie.
Stereotyp biednego studenta w wyciągniętym szarym swetrze odchodzi do
lamusa. Potwierdza to badanie przeprowadzone w czerwcu 2005 r. przez
Centrum Badania Opinii Społecznej. Najmłodsi klienci są najmniej
oszczędni – tylko co trzeci kieruje się przy zakupie niską ceną. Z tego
wynika, że młodzi ubierają się coraz lepiej.
Jakich ubrań szukają Polacy? Przede wszystkim wygodnych, tanich i
eleganckich. Tylko 21 proc. kupuje stroje modne. Nieco mniej niż co
piąty Polak (18 proc.) szuka odzieży wysokiej jakości, a prawie tyle
samo (17 proc.) chce, aby ubranie maskowało niedoskonałości figury. Na
nietypowym i markowym stroju zależy co dwunastemu Polakowi, a na
seksownym, wzbudzającym zainteresowanie płci przeciwnej – co
pięćdziesiątemu. Tak wyglądają marzenia, ale ogranicza je zasobność
portfela. Choć
Nikt na świecie nie poddaje się unifikacji z taką łatwością jak Polacy.
Wszyscy chcemy wyglądać jak z matrycyponad połowa rodaków (54 proc.)
chce mieć ciuchy wysokiej klasy, tylko jedna piąta (21 proc.) może sobie
na nie pozwolić. O elegancji marzy 47 proc., a modnym chce być co trzeci
badany. 30 proc. ankietowanych przyznało, że bardzo zależy im na
markowych produktach. Jakość tkanin jest ważna dla wykształconych i
dobrze zarabiających mieszkańców dużych miast. Częściej zwracają na nią
uwagę mężczyźni.
Stylista Sławomir Blaszewski twierdzi, że chociaż obecnie
mężczyźni
dbają o wizerunek i higienę bardziej niż kilkanaście lat temu, to kiedyś
byli bardziej stylowi i świadomi swojego wyglądu.
– Dziś wyglądają dobrze tylko na dwóch etapach życia: jako eleganccy
starsi panowie na emeryturze i jako młodzi mężczyźni – zanim pójdą do
pracy i założą rodziny. W pozostałym czasie noszą służbowe stroje albo –
zwłaszcza w weekendy – przebierają się w wyciągnięte swetry, dresowe
spodnie i znoszone nijakie adidasy. Do stylu Polek Blaszewski nie ma
zastrzeżeń: zawsze wyglądały świetnie, bo nosiły interesujące ubrania. –
Kobiety wyglądają bardzo atrakcyjnie w weekendy, bo mają wtedy więcej
czasu na kompletowanie stroju i dodatków.
Panowie natomiast prezentują się nieciekawe i bez charakteru – mówi
Blaszewski. Twierdzi on, że w latach 90.
Polacy wyglądali
oryginalniej,
bo robili zakupy w butikach sprowadzających zachodnie ciuchy różnych
marek z kilku sezonów. – Teraz ulica się zuniformizowała. Na przykład
ostatnio wszyscy noszą spodnie z opuszczonym krokiem, bo takie
wzornictwo oferuje większość sieciówek – zauważa stylista.
Polacy mają coraz większą świadomość własnego wizerunku. Świadczy o tym
m.in. stale powiększająca się grupa osobistych stylistów oraz ich
klientów. Chociaż chcemy wyglądać dobrze, nie lubimy się jednak
wyróżniać. – Z PRL-owskiej
mentalności pozostał nam – choć już niewielki – dyskomfort braku
pewności siebie i obawa związana z wyróżnianiem się – mówi Danuta
Cierocka, właścicielka marki odzieżowej Aryton, która już na początku
lat 90. usiłowała przekonywać rodaków do odważniejszej kolorystycznie
garderoby. Podobnie uważa Iwona Kossmann, prezes zarządu Deni Cler.
Przyznaje, że klientki jej salonów szukają rzeczy klasycznych, nieco
zachowawczych, z pierwiastkiem nowej mody. – Do przełomowych zmian
trzeba je przekonywać dwa, trzy sezony. Tyle czasu zajęło nam oswojenie
pań z nową długością spódnicy – mówi Kossmann.
Klienci
Moniki
Jurczyk-Osy, która od czterech lat jako osobista stylistka zmienia image
co najmniej ośmiu osób miesięcznie, nie oczekują i nie chcą radykalnych
zmian. Przeważnie chcą, aby ukryć wady ich sylwetki i dobrać odpowiednie
kolory. – Panom zależy nie tylko na wizerunku zawodowym. Chcą się także
podobać kobietom. Brakuje im jednak polotu. Nie wiedzą na przykład, jak
ukryć brzuszek albo jak łączyć poszczególne
elementy garderoby. W ich szafach wiszą nudne szare garnitury i
niebieskie koszule oraz brzydkie sweterki w kolorach ziemi lub za duże
T-shirty. Zupełnie nie dbają o szczegóły, jak zegarek czy torba na
laptop. Pod tym względem pozostajemy w tyle za mieszkańcami Wielkiej
Brytanii czy Hiszpanii – mówi Monika Jurczyk.
– Polki już dorównują europejskim standardom, a często nawet
je
przewyższają. Może nie są skłonne wydawać na stroje tyle, ile Brytyjki,
ale robią zakupy mądrze i ubierają się z klasą – mówi Monika Jurczyk.
Między innymi dzięki modnym Polkom polska ulica wygląda po europejsku.
Potwierdza
to Joanna Bojańczyk, dziennikarka działu Styl Życia
„Rzeczpospolitej". –
Żaden ekstrawagancki ubiór już nie zwraca uwagi na ulicy. Ludzie
przyzwyczaili się do różnorodności, a nawet dziwactwa – przekonuje. O
wiele gorzej sprawa wygląda na prowincji. – Mieszkańcy miasteczek i wsi
noszą kopie wielkomiejskich ubrań z sieciówek, ale zwykle szyte w małych
zakładach w Polsce, a może na Ukrainie. Są to wyroby amatorskie, robione
bez żadnej dbałości o tkaninę, formę czy krój.
Dojrzałe panie noszą nieproporcjonalne kostiumy i źle skrojone
poliestrowe bluzki czy sweterki. Młodzież wybiera dżinsowe stężenie
wszystkiego, co najbardziej ozdobne, krzykliwe i wulgarne we
współczesnej modzie. W ten sposób estradowy strój Dody uchodzi za wzór
dla prowincjonalnej siedemnastolatki – ocenia Joanna Bojańczyk.
– Moda w małych miejscowościach pochodzi z zupełnie innej
planety –
zauważa Robert Leszczyński, dziennikarz „Wprost", który często
prowadzi
imprezy w prowincjonalnych kombinatach rozrywkowych. –
Dominują wzorce z programów typu „Taniec z gwiazdami" w wersji
podróbka
z bazaru. Mile widziane są wściekle różowe T-shirty z kryształowym
napisem „Diamond Bitch". Inny model to dresiara w białym dresie i
srebrnych szpilkach. Jej towarzysz najczęściej ma na sobie obszerny
T-shirt z wielkim szyldem Prada czy Gucci, choć wiadomo, że ekskluzywne
marki takich nie produkują. Chodzi o to, aby strojem oszukać codzienną,
szarą rzeczywistość – mówi Leszczyński.
Nie zawsze potrafimy się też ubrać stosownie do okazji. Zdecydowana
większość Polaków uważa na przykład, że odświętny strój należy włożyć na
ślub i pogrzeb, z oka-
zji wizyty u znajomych lub osób starszych. Inne wydarzenia wymagające
specjalnego ubioru to dla wielu z nas sylwester (88 proc.), niedzielna
msza (87 proc.), teatr lub opera (80 proc.), rozmowa w sprawie pracy (83
proc.) i egzamin w szkole lub na uczelni (71 proc.). Zaledwie co
czternasty z nas (7 proc.) nałożyłby buty z czubem.
Panowie krytykują zbyt długie spódnice, bezkształtne spodnie i
obszerne
ubrania, pod którymi nie widać kobiecych kształtów (szczególnie nóg).
Niektórzy woleliby nie oglądać pań w stringach i w spodniach biodrówkach
oraz obwieszonych kiepską biżuterią. Co ósmy badany Polak krzywi się
również na bluzy z kapturem i szerokie spodnie z krokiem w kolanach, bo
kojarzą się z subkulturą skate lub hip-hop. Nieliczni nie lubią dresów i
fryzur takich jak „łyse głowy" czy dredy. Wygląda na to, że zasada
„jak
cię widzą, tak cię piszą" jest ponadczasowa.
Tak nas
widząVito Casetti, Włoch, prezenter programu
„Hedonista" w TVN TurboPolacy ubierają się gorzej niż Włosi, ale wszystkie narody ubierają się gorzej
od Włochów. Kobiety raczej nadążają za trendami, gorzej jest z mężczyznami.
Widzę jednak postęp. 10 lat temu ciągle ktoś odwracał się za mną na ulicy, bo
byłem ubrany jak typowy Włoch – w porządny, dobrze skrojony garnitur. Dziś
nikt się już za mną nie ogląda, a przeciętny polski biznesmen coraz mniej różni
się od swoich kolegów z Włoch. To, co wyróżnia Polaków, to skłonność ludzi w
wieku 20-30 lat do luzackiego streetowego stylu i T-shirtów z odjechanymi
napisami. Dwudziestoparolatkowie we Włoszech nie wyglądają jak nastolatki. Z
kolei włoskie emerytki są o wiele śmielsze od polskich i nie boją się np.
krótkich spódniczek.
Kevin Aiston, Brytyjczyk znany z programu „Europa da się
lubić"Polacy uwielbiają dżins we wszelkiej postaci – 80
proc. ich stylu opiera się na tej tkaninie. Levi's i Lee w ogóle nie muszą się
już tutaj reklamować. Panie noszą piękne szerokie paski i bluzki, które Angielka
założyłaby raczej do łóżka, by uwieść mężczyznę – przezroczyste, opięte.
Angielki są o wiele gorzej ubrane – chodzą w workach od ziemniaków. Zawsze
rozpoznam Polkę w Londynie po dopasowanym stroju, a Polaka po... sandałach.
Anglicy nigdy nie noszą takiego obuwia, chyba że właśnie przeszli na
wegetarianizm. Polacy bardzo przejmują się poradami speców od mody. Ma to plusy
– jest coraz mniej dresiarstwa. Moja żona Polka kazała mi powiedzieć
„Wprost", że Polacy ubierają się o wiele lepiej ode mnie.
Conrado Moreno, Hiszpan,
konferansjerPolacy ubierają się już prawie tak samo jak mieszkańcy
krajów zachodnich. Często wyglądają niemal identycznie jak Hiszpanie, mimo
różnic klimatycznych. Tak jak oni noszą np. duże okulary słoneczne. Ta
unifikacja wynika z podboju rynku polskiego przez liczne firmy z południa
Europy, a także z tego, że Polacy
przejmują zachodnie obyczaje, np. coraz
częściej jeżdżą na skuterach i prowadzą sportowy styl życia. To wymogło
ciekawsze stroje sportowe i teraz nawet na jogging w lesie trzeba się wybrać w
markowych adidasach. A co do polskiego dresiarstwa – trzeba je traktować
jak subkulturę. W Hiszpanii też jest grupa młodych ludzi paradujących w dresach,
złotych ubraniach, z toną tandetnej biżuterii.
W porównaniu z czasami PRLGrażyna Szapołowska,
aktorkaWidzę w Polsce mnóstwo bylejakości. Zalewają nas zużyte
ubrania z Anglii i Niemiec oraz złej jakości ubrania chińskie i hinduskie.
Uważam, że kobiety w PRL były o niebo lepiej ubrane. Mieliśmy wtedy Modę Polską,
która stworzyła niepowtarzalny szyk. Do dziś mam płaszcz z tamtych czasów,
którym zawsze robię wrażenie za granicą. Kiedyś Polacy bardziej dbali o
dostosowanie stroju do okazji. Jestem przerażona, widząc w teatrze
osiemnastolatka w brudnym T-shircie i podartych dżinsach. Telewizja nie uczy,
jak się ubierać, a w strojach występujących w niej osób brakuje odświętności,
którą kiedyś reprezentowała np. Krystyna Loska. W sklepach z odzieżą nie zawsze
możemy liczyć na kompetentnych sprzedawców. Na szczęście zaczynają się pojawiać
designerzy na światowym poziomie, a Tomasz Jacyków stara się nadać ton ulicy.
Jednak w znalezieniu własnego stylu nie pomoże nawet najlepszy stylista.
Ewa Minge,
projektantkaŻaden inny naród na świecie nie poddaje się unifikacji
z taką łatwością. Robimy wszystko, żeby się nie wyróżniać i chętnie kopiujemy
się nawzajem, w rezultacie wszyscy wyglądamy podobnie. Wynika to z drapieżności
mediów i portali internetowych, które, „jadą" po każdym, kto próbuje
pokazać w stroju swoją indywidualność. Modę traktujemy dosłownie i bezmyślnie
stosujemy się do trendów, które mówią, co należy nosić w danym sezonie. Na
świecie jest odwrotnie, to ulica wyznacza trendy, z których później czerpią
projektanci. Unifikację lubimy także we fryzurach – teraz np. wszystkie
dziewczyny chodzą z wyprostowanymi włosami i mają asymetrycznie grzywki.
Mężczyźni często cierpią na estetyczną gejofobię. Raczej wybiorą się ciuchy
nudne i bez charakteru, byle tylko uniknąć domniemanego podejrzenia o
homoseksualizm. Błędne koło.
Tomasz Jacyków, stylistaUwielbiamy kopiować,
więc jeśli kilka koleżanek ma taką samą spódnicę, to automatycznie uznajemy, że
jest fantastyczna. Nie zastanawiając się nad tym, jak będę wyglądać.
Koncentrujemy się na tym, że spódnica sama w sobie jest fajna. Niechętnie
przyjmujemy nowe tendencje, ale jeśli już coś się przyjmie, to na stałe. Tak
było z rurkami. Na świecie modne są już szerokie spodnie i wyższe stany, ale u
nas takiej opcji nie bierze się pod uwagę. Polska jest jedynym krajem, gdzie
ekstrawagancja jest dobra, ale bez przesady. Młodzież oglądana pojedynczo
wygląda naprawdę awangardowo, chwilami wręcz ekstrawagancko. Jednak obraz
grupowy pokazuje, że to tylko kopia wystaw z H&M czy Zary. Młodzi ludzie
wyglądają kolorowo, ale nie wnoszą do zestawów proponowanych przez sieciówki nic
od siebie. Otwarcie
rynku sprawiło, że staliśmy się śmietniskiem i
„śmieszniskiem" Europy. Nie chce nam się już nic wymyślać, wolimy
gotowe.
Młode wilki, czyli pokolenie
bez doświadczeń PRLJoanna Horodyńska, stylistkaPolacy nie mają
narodowego stylu, który by ich wyróżniał. Szukamy w różnych rejonach mody.
Zmieniamy się na plus: do niedawna większość Polek chodziła w bojówkach, teraz
podkreślają figurę. Coraz lepiej dobierają też torebki – eksperymentują z
kolorami, szukają ciekawszych form. Do poprawki są niestety buty: kobiety
wyciągają z szafy stare obuwie i nie jest to świadomy zabieg stylistyczny. Polki
boją się wyjścia przed szereg i odrzucają nawet zupełnie niekontrowersyjne
połączenia – np. granatu z szarością. Mają też problem z okryciami
wierzchnimi i do koktajlowej sukienki zakładają płaszcz, który miały na sobie
rano, gdy wyszły po mleko do kawy. Choć mamy dużo wzorów do naśladowania (np.
Magdalenę Cielecką, Reni Jusis, Monikę Brodkę) wzorujemy się raczej na Kasi
Cichopek lubującej się w satynowych sukienkach
i szpileczkach, co jest
szczytem banalności i pretensjonalności jednocześnie.
Rafał Czapul, projektantStarsze
pokolenie jest bardzo zachowawcze, ale młodzi Polacy bawią się modą. Nie boją
się, że zostaną oskarżeni o homoseksualizm z powodu obcisłego stroju czy
jaskrawych kolorów. Odwaga ma granice – wciąż nikt nie włoży przykrótkich
spodni do mokasynów ani skarpetek w mocnym kolorze, które często widuje się na
Zachodzie. Styl polskich mężczyzn jest zróżnicowany w zależności od miejsca
zamieszkania. W małych miastach panowie ubierają się w klimacie
casualowo-sportowo-pseudomilitarnym, noszą dresy i bojówki. W dużym mieście
wkłada się marynarkę sportową, do tego dżinsy, T-shirt lub koszulę i sportowe
obuwie. To styl podpatrzony u Tomasza Kammela i Oliviera Janiaka, którzy bardzo
inspirują Polaków. Łączenie stylu sportowego z wieczorowym to trend powszechny
na Zachodzie i godny pochwały, bo mężczyzna w garniturze nie musi wyglądać i
czuć się jak w mundurze.
Karolina Malinowska, modelkaGdy jestem za granicą i
widzę mężczyznę z koszulką wciśniętą w dżinsy podciągnięte prawie pod pachy,
to od razu wiem, że to Polak. Nigdzie na świecie poza Polską nie można spotkać
na ulicy mężczyzn ubranych w T-shirty rozdawane za darmo, reklamujące różne
firmy. Charakterystyczne jest też uwielbienie
dla dżinsów – na 100
osób przechodzących licą ma je na sobie przynajmniej 90. W ogóle kochamy rzeczy
bezpieczne. Popularny jest też sportowy styl „wiecznego rowerzysty",
praktykowany przez panów w wieku 20-30lat. Najczęściej noszą białe czapeczki,
szorty i adidasy z mocno podciągniętymi białymi skarpetkami. To taka
stuningowana wersja dresiarza. Latem furorę robią wystające z białych spodenek
czerwone stringi. Polki lubią też przylegające do ciała koszulki z napisami typu
„Sexy" lub „Chanel", podkreślające każdy wałeczek. Naszą
specyfiką jest też wulgarne odsłanianie brzucha.
Polki w pięciu smakachgrzeczne uczennice –
lubią gładkie tkaniny, bez wzorów, najczciej czarne, niebieskie, granatowe,
czerwone lub zielone. Noszą wygodne, czyste i uprasowane ubrania. Zwykle jest to
kilka stałych
zestawów. Nie przejmują się opinią otoczenia. Mają od 15 do
19 lat, uczą się lub studiują. Mieszkają przeważnie w małych miastach
Małopolski.
buntowniczki – wydadzą każdą kwotę na wypatrzony ciuch. W
kreowaniu wizerunku kierują się zasadą „co ludzie powiedzą".
Uwielbiają chodzić po sklepach i przebierać. Wybierają czerń, czasem też beż,
granat i zieleń. Są wierne markowym rzeczom. Podobają się im materiały z
nadrukowanymi napisami i zdjęciami. Są w wieku od 15 do 29 lat i mają pieniądze.
Pochodzą przeważnie ze Śląska, Małopolski i centralnych rejonów Polski.
kobiety dojrzałe
– noszą ubrania funkcjonalne, najlepiej takie, których nie trzeba prasować
i prać ręcznie. Mają od 30 do 39 lat i niewiele zarabiają. Wybierają klasyczne
fasony z naturalnych tkanin, bez motywów lub w kratkę. Najwięcej takich pań
można spotkać w Wielkopolsce.
tradycjonalistki – szukają niedrogiej, klasycznej i
eleganckiej odzieży z naturalnych tkanin. Nie przepadają za chodzeniem po
butikach. Są to panie w wieku od 30 do 49 lat i powyżej 59 lat, o niewielkich
dochodach. Mieszkają głównie na zachodzie kraju, w Wielkopolsce i w
Małopolsce.
kobiety spełnione
– cenią sobie odmienność. Na zakupach nie liczą się z kosztami, bo na
wiele je stać. Mają 40-49 lat oraz powyżej 59 lat. Zwracają uwagę na detale,
takie jak eleganckie zapięcie. Oczekują też wysokiej kultury obsługi i
fachowości. Rzadko jednak są z nich zadowolone. Pochodzą z dużych miast w
centrum kraju i z Małopolski.
Źródło: badania Grupy Ipsos przeprowadzone w 2003 r.Czego nie lubimy i nie akceptujemy80 proc. kolczyków w nosie zarówno u kobiet, jak i u mężczyzn (według badań
CBOS)
80 proc. farbowanych męskich włosów
50 proc. tatuaży na męskim
ramieniu i jaskrawych fryzur
75 proc. wydepilowanych nóg u mężczyzn ale
również tłustych brzuchów na wierzchu, dżinsów
na każdą okazję,
przesadzania z elegancją, zbyt obcisłych i przezroczystych strojów
DiagnozaW czasach PRL byliśmy ambitni i nie chcieliśmy
być jednolitą, szarą masą. Teraz unifikacja à la sieciowe sklepy zupełnie
nam nie przeszkadza.
Cały świat nosi
dżinsy, ale my jakby częściej.
W
kraju chcemy być jednacy (jacy tacy), ale na obczyźnie mocno trzymamy się
swojej często żenującej swoistości (np. skarpet noszonych do sandałów,
buduarowych negliży w biały dzień).
Jeśli
kogoś naśladujemy, to raczej sięgamy po wzory z niższych półek. Doda i
Jola Rutowicz mają wierne kopie w każdej prowincjonalnej dyskotece, ale nawet w
warszawskich modnych klubach raczej nie widuje się mężczyzn wystylizowanych na
Sebastiana Karpiela-Bułeckę.






