Ale intuicja często nas również zawodzi. Tragicznie
przekonała się o tym
księżna Diana. W jednym z ostatnich wywiadów powiedziała: „Nikt nie może
dyktować, jak mam postępować. Opieram się na instynkcie i instynkt jest
moim najlepszym doradcą". Jak to jest zatem z tym szóstym zmysłem? Czy
faktycznie jest to niesamowity dar od Boga, o którym wspominał Wolfgang
Amadeusz Mozart?
Wielu szefów firm twierdzi, że podejmuje
odpowiedzialne
decyzje, których nie potrafi w pełni uzasadnić. Robert Lutz, do niedawna
wiceprezes General Motors, w wielu sprawach opierał się na analizach,
raportach i statystykach, ale nowe trendy najlepiej podpowiadał mu „głos
wewnętrzny". To intuicja podpowiedziała mu, by w latach 90. XX w., gdy
był prezesem Chryslera, wprowadzić na rynek kultowy model Dodge Kiper. –
To było podświadome, irracjonalne odczucie. Po prostu czułem, że się to
uda – powiedział Robert Lutz. Tak podobno postępuje też Bill Gates,
który zawsze ufa intuicji przy podejmowaniu najważniejszych decyzji.
Steve Jobs twierdzi, że wprowadził na rynek iPody wbrew opinii
ekspertów, którzy uważali, że całe przedsięwzięciejest wyjątkowo
ryzykowne. Prezes Apple’a posłuchał intuicji.
Vic Braden, jeden z
najlepszych trenerów tenisowych, już po pierwszej nieudanej piłce
serwisowej zawodnika intuicyjnie wie, czy druga próba też będzie autowa.
Podobnym błyskiem intuicji może się pochwalić Brian Grazer, producent
wielu hollywoodzkich hitów kinowych. Podobno w 1983 r., gdy po raz
pierwszy spotkał na castingu Toma Hanksa, od razu wiedział, że będzie on
wielkim aktorem. Obsadził go wtedy w roli astronauty w filmie „Apollo
13". „Oto potęga naszej nieświadomości adaptacyjnej" –
napisał Malcolm
Gladwell w książce „Błysk. Potęga przeczucia". Jego zdaniem za
bardzo
ufamy świadomym wyborom. Równie trafne, ale znacznie szybsze mogą być
nieuświadomione oceny i decyzje. Nazywa to „poznaniem
natychmiastowym”.
Studenci badani przez psycholog Nalini Ambady już po
dziesięciosekundowych nagraniach prezentujących nauczycieli akademickich
mieli o nich trafne opinie. Taką samą jak ci, których pytano o to
dopiero po upływie całego semestru. W kolejnych próbach wystarczyły im
nawet dwie sekundy, żeby wyrobić sobie pogląd o poszczególnych
wykładowcach. Podobnie jest z oceną udanego związku. Po zaledwie
trzyminutowej rozmowie małżonków można już trafnie ocenić, czy za 15 lat
para nadal będzie mężem i żoną. John Gottman, autor książki „The
Mathematics of Marriage" (Matematyka małżeństwa), twierdzi, ze wystarczy
zaobserwować, jak partnerzy odnoszą się do siebie. Najgorszym prognostykiem jest
pogardliwe nastawienie do partnera. Można być niemal pewnym rozstania lub
rozwodu. I trudno się zresztą dziwić.
Intuicja to zdolność bezpośredniej
oceny bez potrzeby rozumowania, a nawet bez przeprowadzania obserwacji. Jest
równie ważnym składnikiem myślenia jak analiza logiczna, szczególnie wtedy, gdy
trzeba podjąć szybką decyzję albo gdy mamy zbyt dużo danych, by ją rozważyć
racjonalnie. Ewolucja uznała, że wówczas „głos wewnętrzny" jest
lepszym rozwiązaniem niż przypadkowa decyzja.
Zwierzęta posługują się
instynktem, który podpowiada im, jak się zachować w sytuacji, której wcześniej
nie znały. Australijski ptak nogal od razu wie, jak zbudować kopiec kompostowy
do przechowywania jaj. Wydrąża w nim kanaliki i tak steruje dopływem zimnego i
ciepłego powietrza, by utrzymać stałą temperaturę. Węgorze po 6-10 latach pobytu
w rzekach, jeziorach, stawach i gliniankach na przełomie sierpnia i września
rozpoczynają trudną wędrówkę do Morza Sargassowego, choć nigdy jeszcze tam nie
były.
Pewną wrodzoną wiedzę wykazują również ludzie. Niemowlęta mają
intuicyjne wyobrażenia o podstawowych prawach fizyki, choćby takich jak prawo
ciążenia. Potrafią też liczyć przedmioty, nie mając pojęcia o matematyce. Ale u
człowieka instynkt jest przede wszystkim procesem poznawania rzeczywistości na
podstawie zgromadzonych doświadczeń i kojarzenia szczegółów, z czego możemy nie
zdawać sobie sprawy. Nie muszą to być tylko indywidualne doświadczenia.
Psycholog Carl Gustav Jung uważał, że podobnie jak u zwierząt na postępowanie i
predyspozycje człowieka wpływa również dziedzictwo jego przodków. Dopiero na tej
„nieświadomości zbiorowej" gromadzącej doświadczenia ludzkości, a
także dziedzictwo praczłowiecze, a nawet zwierzęce, kształtuje się osobowość
indywidualna.
Codziennie podświadomie przyswajamy ogromną ilość danych i
na podstawie cząstkowej znajomości faktów posługujemy się ukrytym mechanizmem
rozumienia rządzących światem praw. Te nieuświadomione procesy przyswajania
wiedzy przebiegają samorzutnie, szczególnie gdy umysł sam wyłapuje związki
logiczne między postrzeganymi zjawiskami. To dzięki nim w ułamku sekundy
potrafimy dokonać wstępnej oceny osoby spotkanej po raz pierwszy, a użytkownicy
Internetu w ciągu 50 milisekund wyrabiają sobie zdanie o nowo oglądanej stronie
WWW.Podobnie można się nauczyć oceniać książki – wystarczy przerzucić
kilka stron.
Ludzie z tzw. ślepowidzeniem powstałym na skutek uszkodzenia
drogi wzrokowej w mózgu potrafią chwycić przedmiot, choć go nie widzą. Bodźce
wzrokowe nie docierają do ich świadomości, ale niektóre ewolucyjnie starsze
rejony mózgu wciąż „widzą", mogą nawet odpowiednio pokierować
zachowaniem, na przykład pomóc chwycić szklankę. Prof. Tony Ro, psycholog z Rice
University w Houston, sprawdził to na przykładzie ludzi zdrowych, u których
chwilowo wywołano ślepowidzenie (działając stymulacją magnetyczną na korę
wzrokową). Uczony postawił przed nimi ekran komputera, na którym najpierw
prezentowano pionowe i poziome linie, następnie zielone lub czerwone piłki. Gdy
ich pytano, co widzą, zgodnie odpowiadali, że nic. Gdy jednak mieli odgadnąć,
jak przebiegają linie,potrafili to zrobić aż w 75 proc. wypadków. Kolor piłki
„odczytywali" z 81-procentową dokładnością.
Impulsy nerwowe
wysyłane przez zmysły docierają zarówno przez wzgórze do kory mózgowej (gdzie
powstają obrazy postrzeganych przedmiotów), jak też bezpośrednio do układu
limbicznego, w którym ciało migdałowate odgrywa rolę przechowalni wspomnień
emocjonalnych. Układ limbiczny – niezależnie od świadomości –
gromadzi doświadczenia, przeżycia, nadzieje i lęki, które kształtują człowieka
przez całe życie. W XVII w. zwracał na to uwagę już Baruch Spinoza, dla którego
popędy, motywacje, uczucia i odczucia, a nie tylko rozum – jak twierdził
Kartezjusz – były istotą człowieczeństwa. To układ limbiczny często
sugeruje nam, jak mamy się zachować i jaką podjąć decyzję. „Twój mózg może
wiedzieć, czy coś jest dobre lub złe, zanim dokładnie się dowiesz, czym jest to
coś" – twierdzi prof. Joseph LeDoux w książce „Mózg
emocjonalny".
Emocje są pewnym rodzajem myślenia, jak też podłożem
naszego świadomego życia, przyczyną wielu zachowań i motywem podejmowania
decyzji (dopiero gdy zostaną uświadomione, stają się tym, co nazywamy
uczuciami). Emocjom znacznie łatwiej zapanować nad świadomością, niż można
dotrzeć do nich świadomą częścią naszego umysłu. Taką konstrukcję psychiki i
umysłu człowieka neurofizjolodzy tłumaczą ewolucją uzwojeń mózgu, z której
zdawał sobie sprawę już Darwin. To właśnie ona sprawiła, że silniejsze są
połączenia od układów emocjonalnych do poznawczych niż odwrotnie. Bo tylko takie
procesy zapewniają jednostce i gatunkowi większe szanse przetrwania.
Być
może do układu limbicznego należym pierwsze i ostatnie słowo w sterowaniu naszym
postępowaniem. Decyduje ono nawet o tym, kogo obdarzamy zaufaniem, i to
niezależnie od naszej woli. J.S. Winston z Institute of Neurology w Londynie
wykazał, że gdy spotykamy kogoś lub oglądamy czyjeś zdjęcie, uaktywnia się ciało
migdałowate. Samorzutnie w ciągu ułamków sekundy dokonujemy oceny twarzy drugiej
osoby, a intuicja podpowiada nam, czy ten człowiek jest godzien zaufania i
możemy się z nim zaprzyjaźnić, czy odwrotnie – powinniśmy się wobec niego
raczej zdystansować.
Intuicja nie ma zatem nic wspólnego z metafizyką i
ponadnaturalnymi zdolnościami, jak można by sądzić z lektury książki
„Błysk" Malcolma Gladwella. Może być niezastąpiona w niektórych
sytuacjach, np. gdy wybieramy model samochodu. Badania psychologów z
uniwersytetu w Amsterdamie wykazały, że jeśli musimy porównać 12 parametrów, a
nie tylko cztery wskaźniki, intuicyjnie możemy podjąć lepszą decyzję. Taki
intuicyjny wybór może być tym lepszy, im bardziej jesteśmy pod presją silnego
stresu i mamy mało czasu na jego dokonanie. Nie można tylko przeceniać intuicji.
Szybsze wyciąganie wniosków bardziej przydaje się w sytuacjach
charakterystycznych dla przeszłości niż teraźniejszości.
„Głos
wewnętrzny" zawodzi szczególnie w biznesie, wszędzie tam, gdzie chodzi o
pieniądze – ostrzega prof. Daniel Kahneman wyróżniony Nagrodą Nobla w
dziedzinie ekonomii za prace nad irracjonalnością ludzkich zachowań. Steve Jobs
przyznaje, że „aby pójść za głosem intuicji, trzeba mieć odwagę albo być
wariatem", bo większość inwestorów, często właśnie tych poddających się
intuicji, ponosi klęskę. Przekonaliśmy się o tym, gdy doszło do załamania
finansowego. Robert Lutz w kwietniu 2009 r. przestał być wiceprezesem
upadającego General Motors. Warren Buffett zawiódł się na własnym nosie do
inwestowania na giełdzie. Jego akcje jedynie w 2008 r. straciły aż 33 proc.
wartości. A jeszcze kilka miesięcy temu twierdził, że kryzys nie potrwa zbyt
długo. Dziś liczy straty i przestał snuć prognozy.
Podczas niedawnego
krachu na giełdzie wiele osób poniosło dotkliwe straty, ponieważ intuicja
podpowiadała im, żeby niesprzedawać akcji, których wartość spadła. To
najbardziej złudny głos wewnętrzny. Wynika on z przywiązania do tego, co już
mamy, jak też z wewnętrznej awersji do ponoszenia strat. Wolimy nadal trzymać
bezwartościowe akcje, łudząc się, że kiedyś ich wartość wzrośnie na tyle, że
powetuje straty. Na giełdzie należy postępować odwrotnie, ale to jest już
sprzeczne z naszym instynktem.
Intuicja zwodzi nawet zawodowców, bo im
więcej handlują inwestorzy, tym gorszą uzyskują stopę wzrostu. 70-letni Bernard
Madoff wiele lat uchodził za geniusza, ale nie miał nosa do inwestowania. Okazał
się oszustem. Jego działalność była prowadzoną na gigantyczną skalę piramidą
finansową. Zawiedli też tzw. władcy wszechświata, jak nazywano menedżerów
wielkich banków. Wielu z nich popełniło typowy błąd: źle ocenili ryzyko
finansowe. Podobny błąd popełniają osoby, które zaciągają zbyt duże kredyty na
działalność firmy albo kupno mieszkania.
Większość inwestorów zbyt dobrze
ocenia przyszłość i przecenia sukces finansowy. Podobnie jest z intuicją –
niemal zawsze jej ocena jest zbyt optymistyczna. Ta nadmierna pewność siebie
jest tym większa, im sytuacja jest mniej przewidywalna. Czyli taka, jaką mamy
teraz wraz z pogłębiającym się kryzysem. Potwierdzają to najnowsze badania
Instytutu Gallupa przeprowadzone w 140 krajach: aż 89 proc. osób oczekuje, że w
najbliższych pięciu latach będzie im się żyło co najmniej tak dobrze jak teraz.
95 proc. ankietowanych uważa, że w tym czasie będzie im się żyło tak dobrze jak
dziś lub lepiej niż pięć lat temu.
Intuicja opiera się głównie na
wydarzeniach z przeszłości i najlepiej nadaje się do oceny podobnych sytuacji.
Ale nawet wtedy może nas zwodzić. Przykładem jest latanie samolotem, czego
obawiamy
się bardziej niż jazdy samochodem, choć statystyki przekonują, że
na drodze łatwiej
stracić życie niż powietrzu. Wynika to z tego, że
bardziej obawiamy się tego, nad czym nie mamy kontroli – w tym wypadku
jako pasażerowie samolotu. Podobnie bardziej przekonuje nas to, co widzimy,
nawet jeśli zdajemy sobie sprawę z tego, że możemy ulegać złudzeniu. To intuicja
podpowiadała ludziom, że Słońce krąży wokół Ziemi, choć logika sugerowałaby, że
może być też odwrotnie. Jeszcze bardziej nieintuicyjne okazały się teoria
względności Alberta Einsteina oraz mechanika kwantowa przeczące jakimkolwiek
potocznym wyobrażeniom.
Zawodzą nas nawet intuicje społeczne, dotyczące
życia codziennego, choć człowiek od zarania dziejów żyje w grupie. Mężczyźni
częściej „intuicyjnie" oceniają jako atrakcyjne te kobiety, z którymi
częściej mieli kontakt. Dlatego Polacy uważają, że „najwięcej witaminy
mają polskie dziewczyny" – jak śpiewał Andrzej Rosiewicz. Znakomicie
potrafimy czytać w myślach innych ludzi, bo tego nauczył nas instynkt
przetrwania. Nie zdajemy sobie tylko sprawy z tego, że dobrze prześwietlamy
jedynie naszych przyjaciół, znacznie gorzej sobie radzimy, gdy spotkamy obcą
osobę. Wyjątkiem są lekarze i celnicy, którzy często stykają się z różnymi
osobami.
Siła podświadomości jest tak duża, że w naszym umyśle może
powstać iluzja, że coś odkryliśmy lub coś ważnego postanowiliśmy z pełną
rozwagą. „Głos wewnętrzny" może nami manipulować, a nawet wpłynąć na
to, byśmy działali wbrew własnym przekonaniom. Amerykański psycholog wykazał to
na przykładzie siły oddziaływania negatywnego stereotypu. Gdy przed
sprawdzającym wiedzę testem spytał część studentów afroamerykańskich o ich
pochodzenie rasowe, wszyscy uzyskali na egzaminie wyraźnie gorsze wyniki.
Podobnie gdy jesteśmy w złym nastroju, neutralny wyraz twarzy odczytujemy jako
wrogi.
Na zachowanie wpływa dobrze przemyślana reklama, nawet jeśli temu
zaprzeczamy. Nie kupujemy coca-coli, bo jest lepsza. To reklama wdrukowała nam
do naszego umysłu, że „Coca- Cola to jest to". W badaniach, w których
ludzie nie wiedzą, co piją, jako lepsze częściej oceniają napoje innych marek.
Podobnie jest z winem. Wyższa cena powoduje, że oceniamy je jako lepsze, bo
jesteśmy przekonani, że nic, co drogie, nie może być kiepskie. Takiej sugestii
ulegają nawet kiperzy.
Intuicja nie wyklucza myślenia, podobnie jak wiedza
intuicyjna nie kłóci się z myśleniem analitycznym. Rozróżnienie na poznanie
intuicyjne i analityczno-racjonalne wprowadził w starożytności już Plotyn.
Intuicja może podpowiedzieć genialne pomysły i pomagać w podejmowaniu właściwych
decyzji. Niewłaściwe jest tylko poleganie wyłącznie na podpowiedziach
„głosu wewnętrznego". Lepiej się posługiwać zarówno intuicją, jak i
analizą. Na tym polega szósty zmysł.





