W połowie lat 90. wzrost gospodarczy oraz pojawienie
się na rynku wielu
zagranicznych inwestorów wygenerowały duży popyt na specjalistów. Z
kolei pierwsze lata XXI wieku zapamiętamy jako okres, w którym rynek
dobijał do dna – w kryzysowym momencie bezrobocie przekroczyło 20 proc.
Cztery
lata temu znowu wszystko się zmieniło: kiedy poszukujący pracy zaczęli
odczuwać pozytywne skutki wejścia do UE, a PKB poszybował w górę, po raz
pierwszy zaczęto w Polsce mówić o rynku pracownika, a nie o rynku
pracodawcy. Aby zatrzymać dotychczasowych pracowników i pozyskiwać
nowych fachowców, wiele firm zaczęło wówczas podnosić pensje (w ciągu
kilku lat nawet o kilkadziesiąt procent), rozwijać system pozapłacowych
bonusów i dbać o wizerunek dobrego pracodawcy. Tąpnięcie w 2008 r. miało
odmienić ten trend. Na razie jednak nic tego nie zapowiada.
– Kryzys? Jaki kryzys? – tak reaguje
większość przedsiębiorców pytanych
o ewentualne cięcia kadrowe spowodowane kiepskim stanem gospodarki. Na
razie tylko niewielka część firm decyduje się na redukcję zatrudnienia.
Niektóre wolą negocjować nieznaczne ograniczenie pensji i przywilejów.
Wszyscy pracodawcy zgodnie jednak przyznają, że jeśli chodzi o
najlepszych fachowców, to dla nich zawsze są w ich firmach drzwi szeroko
otwarte. Bo inwestycja w dobrego pracownika w czasach kryzysu może
przynieść podwójne korzyści – gdy wrócą lepsze czasy, firmy, które
zainwestowały we wzmocnienie kadry, będą miały świetnie wyszkolonych,
lojalnych pracowników z bogatym doświadczeniem, i to zdobytym w
niełatwych czasach kryzysu. Z takim zapleczem personalnym łatwiej będzie
im walczyć z konkurencją. Z ankiety Pracuj.pl wynika, że prawie 70 proc.
spośród 190 pytanych pracodawców jest przekonanych, że w 2009 r. łatwiej
znaleźć dobrego fachowca niż w latach ubiegłych. Mimo to w wielu
specjalnościach wciąż nie jest to proste.
Według raportu
międzynarodowej agencji doradztwa personalnego Manpower
wśród najbardziej poszukiwanych pracowników w Polsce są wykwalifikowani
robotnicy (np. z branży budowlanej), menedżerowie projektów,
przedstawiciele handlowi, inżynierowie oraz kierowcy. – Sytuacja na
rynku pracy w Polsce nie różni się zbytnio od europejskiej. Specjaliści
różnego szczebla są wszędzie bardzo poszukiwani. Mamy do czynienia z
globalnym niedoborem talentów – komentuje Michael Gibbs, profesor
ekonomii na University of Chicago Booth School of Business, jednej z
najstarszych uczelni biznesowych na świecie.
– Polski
system edukacyjny
nie odpowiada w wystarczający sposób na potrzeby rynku. Wiele branż,
które rozwinęły się w ostatnich latach, potrzebuje specjalistów.
Przykładowo tzw. nowy biznes czeka na pracowników wyposażonych w
specjalistyczną wiedzę na temat pracy w środowisku internetowym – uważa
Fabian Adaszewski z portalu OtoPraca.pl.
Wygląda na to, że mimo
globalnego kryzysu na rynku pracy panuje zaskakująco duży ruch. A w
wypadku Polski jest to ruch rewolucyjny, gruntownie przeobrażający cały
rynek. W ostatnich czterech, pięciu latach w rekrutacji coraz większą
rolę odgrywają nowoczesne technologie, jeszcze do niedawna postrzegane
jako fanaberie. Firmy sięgają po zaawansowane rozwiązania, takie jak
eRecruiter umożliwiający zbieranie aplikacji za pomocą internetowego
formularza zamiast tradycyjnego e-maila. Rekruterzy ubezpieczyciela
Ergo Hestia (według rankingu Hewitt Associates, jednego z najlepszych
pracodawców 2009 r.) zachęcają kandydatów do zamieszczania ogłoszeń
wideo w serwisie YouTube oraz śledzą blogi zawodowe. Jednocześnie jednak
nikt w Ergo Hestii nie wyobraża sobie zatrudnienia nowego pracownika
online. – Nic nie jest w stanie zastąpić osobistego spotkania z
kandydatem – mówi Małgorzata Gwozdz, dyrektor Biura Doboru i Rozwoju
Kadr Ergo Hestii.
Z badań Wyższej Szkoły Informatyki i
Zarządzania w Rzeszowie wynika, że
w ostatnich czterech latach zmienił się profil idealnego kandydata do
pracy. Dziś na równi z jego praktycznymi umiejętnościami zawodowymi i
obsługą komputera stawiane są takie cechy jak dobre zorganizowanie,
umiejętność pracy w grupie i komunikatywność. Na
dalszy plan zeszło bogate doświadczenie zawodowe, znajomość branży, a
nawet języków obcych. – Wciąż bardzo trudno o lojalnych i zaangażowanych
pracowników. Wiedzę i umiejętność obsługi programów można zdobyć w
pracy, jeśli ma się motywację. Komunikatywność jest jednak elementem
osobowości i dlatego tak dużą wagę przykładają do niej pracodawcy – mówi
Barbara Przywara, socjolog z WSIiZ.
Z badań ośrodka SMG/KRC
przeprowadzonych na zlecenie portalu Pracuj.pl
wynika, że tylko sześciu na dziesięciu kandydatów dołącza obecnie do CV
list motywacyjny, nawet jeśli jest on wymagany przez pracodawcę. A jeśli
już to robią, wymieniają w nim wyłącznie cechy charakteru przydatne –
ich zdaniem – do pracy na stanowisku, o które się ubiegają.
Zdaniem ekspertów Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych
„Lewiatan", pogłębia się przepaść między umiejętnościami
zdobywanymi w
szkole i na studiach, a kompetencjami potrzebnymi w rzeczywistości. –
Brakuje pracowników ze znajomością matematyki, umiejętnościami
logicznego rozumowania, myślenia analitycznego, pracy w grupie,
rozwiązywania konfliktów i radzenia sobie w sytuacjach kryzysowych –
wylicza Aleksander Drzewiecki, przewodniczący zespołu ds. edukacji Rady
Rynku Pracy przy PKPP Lewiatan. Z tą opinią zgadza się wielu
pracodawców. – W polskiej edukacji wciąż króluje sucha wiedza zamiast
praktycznych umiejętności – mówi Agnieszka Maciuk z Vattenfall Heat
Polska.
Pracowników spełniających kryteria, o których mówi
Aleksander
Drzewiecki, nie ma wielu, dlatego cenią się wyżej od innych. Coraz
więcej z nich oczekuje od pracodawców „wartości dodanej" do pensji.
Czasy, kiedy tylko pracownicy najwyższego szczebla mogli liczyć na
pozapłacowe bonusy, a pozostali jedynie na świąteczną paczkę, przeszły
do historii. – Dzisiaj pakiet socjalny jako dodatek do wynagrodzenia
staje się pewnym standardem, bez którego trudno znaleźć odpowiedniej
klasy pracownika – uważa Fabian Adaszewski. Z analiz Ergo Hestii wynika,
że 90 proc. aplikujących pyta o pakiet medyczny, karnet na basen czy na
siłownię. Dla przyszłych sprzedawców ubezpieczeń liczy się nawet marka
samochodu służbowego, którym mają jeździć, podczas gdy kandydaci z
branży finansowej zwykli się dopytywać o tzw. trzynastkę, której
korzenie tkwią głęboko w PRL.
Z pozafinansowych bonusów
pracownicy niechętnie rezygnują nawet podczas
kryzysu.
– Aby zbudować trwałą relację między firmą a pracownikami, regularnie
rozmawiamy z nimi o działaniach, które powinniśmy podjąć, aby wzmocnić
ich zaangażowanie. Co więcej, zapraszamy ich do wdrażania zgłoszonych
pomysłów – mówi Agnieszka Pietruszka, kierownik ds. zarządzania zasobami
ludzkimi w Danone. W odpowiedzi na oczekiwania pracowników firma
wprowadziła m.in. elastyczne formy pracy (np. możliwość pracy w domu)
oraz uruchomiła specjalny program „Firma przyjazna rodzicom", w
ramach
którego oferuje dodatkowy urlop macierzyński, bony na produkty
dziecięce, wyprawkę dla dziecka czy szczepienia przeciwko pneumokokom.
Coraz więcej pracodawców uważa, że pracownicy, którym idzie się na
rękę,
są bardziej zaangażowani i lojalni wobec firmy. Potwierdza to przykład
Kingi Lisowskiej, szefowej działu PR w Mitsubishi Motors Polska. – Po
wykorzystaniu urlopu macierzyńskiego pracodawca pozwolił mi wykonywać
część obowiązków w domu. Dzięki elastyczności i zrozumieniu przełożonych
mogę łączyć obowiązki służbowe z domowymi. To nie tylko zwiększyło moją
lojalność wobec firmy, ale też motywowało do wydajniejszej pracy – mówi
Kinga Lisowska. Inaczej motywuje swoich pracowników firma Biomet Polska,
zajmująca się sprzedażą produktów medycznych. – Zależy nam przede
wszystkim na podniesieniu zaangażowania handlowców, bo to głównie od
nich zależą wyniki firmy. Dwa lata temu kupiliśmy im znacznie lepsze
samochody służbowe niż ma konkurencja, a kilka tygodni temu dołączyliśmy
do naszej floty tzw. funcar. Pracownik miesiąca dostaje na miesiąc
najnowsze sportowe BMW Z4 – mówi Robert Biedrzycki, dyrektor finansowy w
Biomecie Polska.
Coraz popularniejszym bonusem są szkolenia, i to nie tylko bezpośrednio
związane z wykonywanym zawodem. Popularne są szkolenia z tzw.
umiejętności miękkich – z zakresu psychologii i rozwoju osobowości
– czy
dofinansowanie studiów podyplomowych. – Świadomy pracownik wybiera
firmę, która myśli o jego rozwoju – uważa Joanna Frąckowiak, PR Manager
Microsoftu Polska. I najlepiej taką, która gwarantuje stabilność. Z
badań firmy Masmi Polska wynika, że coraz więcej osób poszukuje pracy w
firmach, które dają pewność zatrudnienia. Nie bez znaczenia są dla
pracowników także atmosfera panująca w miejscu pracy i dobre kontakty z
ludźmi – uporządkowane relacje z szefem czy współpraca w grupie. Tę
potrzebę polscy pracodawcy dopiero teraz powoli zaczynają rozumieć. –
Wciąż nie doceniają jakości relacji personalnych panujących w firmie –
podkreśla Marek Przywalny, European Key Account Manager w Duni Sales
Polska.
Według prognoz European Centre for the Development of
Vocational
Training w niedalekiej przyszłości najwięcej będą mogli uzyskać
pracownicy, którzy zgodzą się na elastyczny sposób zatrudnienia – sami
zorganizują sobie miejsce pracy poza siedzibą pracodawcy. Wzrośnie
też znaczenie pracowników sektora usług. Do 2015 r. liczba pracujących w
nim zwiększy się niemal o jedną trzecią. – Będzie się także nasilała
tendencja do zatrudniania pracowników z wykształceniem technicznym –
uważa Przemysław Gacek. Dobre czasy czekają więc inżynierów,
specjalistów związanych z informatyką i nowymi technologiami. Dzisiejsi
absolwenci tych kierunków nie powinni się bać bezrobocia ani tego, że
długo będą szukać odpowiedniej pracy. Reszta musi uważnie obserwować
trendy, bo rynek pracy nieprzerwanie ewoluuje.
Sytuacja na rynku pracy w Polsce nie różni
się zbytnio od europejskiej. Specjaliści różnego szczebla są bardzo
poszukiwani.
Zmienił się profil idealnego kandydata do pracy. Na
równi z umiejętnościami zawodowymi i obsługą komputera ceni się dobrą
organizację, umiejętność pracy w grupie i komunikatywność.


Ilustracja D. Krupa