Pracownicy Cooper Tire zarabiali 18-21 USD na godzinę, a zarobki
osiągane w Chinach są ułamkiem tej stawki. Ponadto fabryka w Albany
musiała respektować ustawy dotyczące bezpieczeństwa i higieny pracy,
minimalnych wynagrodzeń oraz praw obywatelskich, do których chińskie
fabryki stosować się nie muszą. Zakłady Cooper Tire musiały też
przestrzegać przepisów dotyczących ochrony środowiska, żeby ich nie
zamknięto, podczas gdy chińskie fabryki z premedytacją zatruwają
środowisko.
REKLAMA
Chiny wygrały konkurencję, ponieważ nie obowiązuje ich 14.
poprawka do konstytucji USA mówiąca o obowiązku zagwarantowania „równej
ochrony prawnej". Za Wielkim Murem mogą działać zakłady, w których
obowiązują takie warunki BHP, że konkurujące z nimi firmy amerykańskie
należałoby od razu zamknąć za stwarzanie zagrożenia publicznego. Pekin
na dodatek manipuluje walutą, aby utrzymać niskie ceny eksportowanych
towarów, i chińskim producentom zwraca VAT od towarów eksportowanych do
USA, jednocześnie nakładając VAT na artykuły sprowadzane z USA.
W taki
oto sposób od 2004 r. do 2008 r. Chińczycy trzykrotnie zwiększyli swój
udział w amerykańskim rynku opon (z 5 proc. do 17 proc.) i doprowadzili
do zamknięcia Cooper Tire. Nie trzeba się jednak martwić. Firma otwiera
teraz lub kupuje fabryki w Chinach i wysyła tam robotników z Albany, aby
szkolili Chińczyków, którzy zabrali im pracę.
Witamy w Ameryce XXI wieku, w której globalizm wyparł patriotyzm i
został obywatelską religią naszych elit korporacyjnych. Już Thomas
Jefferson ostrzegał: „Kupcy nie mają swego kraju". Od 2001 r., kiedy
George W. Bush objął urząd prezydenta, deficyt USA w obrotach artykułami
produkowanymi wynosił 3,8 bln USD, czyli ponaddwukrotnie więcej, niż
wynosił deficyt w handlu ropą i gazem, które Stany Zjednoczone muszą
importować (1,68 bln USD). Deficyt w handlu z Chinami w ciągu tych ośmiu
lat tylko w wypadku artykułów produkowanych wynosił 1,58 bln USD.
Politycy nieustannie jęczą, że konieczna jest „niezależność
energetyczna". Ale dlaczego nasza zależność od dostaw ropy z Arabii
Saudyjskiej czy Meksyku ma budzić większe zaniepokojenie niż zależność
od niedemokratycznego mocarstwa, od którego nabywamy komputery,
zasadnicze podzespoły naszego uzbrojenia i sprzęt high-tech?
Auggie
Tantillo, dyrektor Amerykańskiej Koalicji Działań Handlowych Producentów
(AMTAC), stwierdził: „Na deficyt w handlu surowcami naturalnymi, których
USA nie mają, poradzić nie można. Ale wielki deficyt w handlu artykułami
produkowanymi, które Ameryka bez problemu może wytwarzać sama, to pewien
wybór – to decyzja zła, gdyż powoduje bankructwo państwa i stratę
milionów miejsc pracy". Ilu milionów? Za administracji George'a W. Busha
straciliśmy 5,3 mln miejsc pracy w przemyśle, czyli jedną trzecią
wszystkich, które mieliśmy w 2001 r. A nasza zależność od Chin jest
coraz większa. W 2008 r. 60 proc. deficytu w handlu artykułami
produkowanymi było skutkiem wymiany z Chinami, a w pierwszych sześciu
miesiącach obecnego roku już 79 proc.
Głos z Ameryki - Globalny patriotyzm
Pracownicy Cooper Tire zarabiali 18-21 USD na godzinę,
a zarobki
osiągane w Chinach są ułamkiem tej stawki. Ponadto fabryka w Albany
musiała respektować ustawy dotyczące bezpieczeństwa i higieny pracy,
minimalnych wynagrodzeń oraz praw obywatelskich, do których chińskie
fabryki stosować się nie muszą. Zakłady Cooper Tire musiały też
przestrzegać przepisów dotyczących ochrony środowiska, żeby ich nie
zamknięto, podczas gdy chińskie fabryki z premedytacją zatruwają
środowisko.
Chiny wygrały konkurencję, ponieważ nie
obowiązuje ich 14.
poprawka do konstytucji USA mówiąca o obowiązku zagwarantowania „równej
ochrony prawnej". Za Wielkim Murem mogą działać zakłady, w których
obowiązują takie warunki BHP, że konkurujące z nimi firmy amerykańskie
należałoby od razu zamknąć za stwarzanie zagrożenia publicznego. Pekin
na dodatek manipuluje walutą, aby utrzymać niskie ceny eksportowanych
towarów, i chińskim producentom zwraca VAT od towarów eksportowanych do
USA, jednocześnie nakładając VAT na artykuły sprowadzane z USA.
W
taki
oto sposób od 2004 r. do 2008 r. Chińczycy trzykrotnie zwiększyli swój
udział w amerykańskim rynku opon (z 5 proc. do 17 proc.) i doprowadzili
do zamknięcia Cooper Tire. Nie trzeba się jednak martwić. Firma otwiera
teraz lub kupuje fabryki w Chinach i wysyła tam robotników z Albany, aby
szkolili Chińczyków, którzy zabrali im pracę.
Witamy w Ameryce XXI wieku, w której globalizm wyparł patriotyzm i
został obywatelską religią naszych elit korporacyjnych. Już Thomas
Jefferson ostrzegał: „Kupcy nie mają swego kraju". Od 2001 r.,
kiedy
George W. Bush objął urząd prezydenta, deficyt USA w obrotach artykułami
produkowanymi wynosił 3,8 bln USD, czyli ponaddwukrotnie więcej, niż
wynosił deficyt w handlu ropą i gazem, które Stany Zjednoczone muszą
importować (1,68 bln USD). Deficyt w handlu z Chinami w ciągu tych ośmiu
lat tylko w wypadku artykułów produkowanych wynosił 1,58 bln USD.
Politycy nieustannie jęczą, że konieczna jest „niezależność
energetyczna". Ale dlaczego nasza zależność od dostaw ropy z Arabii
Saudyjskiej czy Meksyku ma budzić większe zaniepokojenie niż zależność
od niedemokratycznego mocarstwa, od którego nabywamy komputery,
zasadnicze podzespoły naszego uzbrojenia i sprzęt high-tech?
Auggie
Tantillo, dyrektor Amerykańskiej Koalicji Działań Handlowych Producentów
(AMTAC), stwierdził: „Na deficyt w handlu surowcami naturalnymi, których
USA nie mają, poradzić nie można. Ale wielki deficyt w handlu artykułami
produkowanymi, które Ameryka bez problemu może wytwarzać sama, to pewien
wybór – to decyzja zła, gdyż powoduje bankructwo państwa i stratę
milionów miejsc pracy". Ilu milionów? Za administracji George'a W. Busha
straciliśmy 5,3 mln miejsc pracy w przemyśle, czyli jedną trzecią
wszystkich, które mieliśmy w 2001 r. A nasza zależność od Chin jest
coraz większa. W 2008 r. 60 proc. deficytu w handlu artykułami
produkowanymi było skutkiem wymiany z Chinami, a w pierwszych sześciu
miesiącach obecnego roku już 79 proc.
Jak możemy położyć kres tej
zależności? W taki sam sposób, w jaki zrobił to Alexander Hamilton,
kiedy Amerykanie nie produkowali niemal niczego i byli w jeszcze
większym stopniu zależni od Wielkiej Brytanii, niż teraz są zależni od
Chin. Uczyńmy naszym partnerom handlowym to, co oni robią nam. Jeśli oni
zwracają podatek VAT od towarów eksportowanych do nas i nakładają VAT na
produkty, które my eksportujemy do nich – zróbmy to samo. Nałóżmy cła w
wysokości równej podatkowi VAT na wszystkie ich towary trafiające do
USA, a uzyskane w ten sposób miliardy dolarów przeznaczmy na obniżkę
podatków odprowadzanych przez amerykańskie przedsiębiorstwa produkcyjne.
Skoro gramy na nierównym boisku i musimy biegać pod górę, zróbmy
tak,
żeby się zamienić miejscami. Korporacje są amoralne jak rekiny. Trzeba
tylko odciąć im źródło zysków generowanych przez przenoszenie fabryk do
innych państw oraz zapewnić im większe zyski, jeśli przeniosą je z
powrotem do USA. Żeby to wiedzieć, nie trzeba mieć habilitacji.