Raporty Wprost
Łukaszenka - trudny sąsiad
Raport Wprost - Rząd na trujkę
Raport Wprost - Mur berliński
Raport Wprost - Afera z hazardem w tle
Raport Wprost - Mit bezpłatnej edukacji
Raport Wprost - Nowa grypa atakuje
-

-

Odrażający, brudni, źli posłowie

Każda władza musi mieć swojego kozła ofiarnego. Za komuny winni byli badylarze, element antysocjalistyczny i bumelanci. Dziś ich miejsce zajęli posłowie. W tej roli obsadzają ich premierzy, ministrowie, marszałkowie i… sami parlamentarzyści.
– Proszę mnie już więcej nie prosić, bo i tak się nie wypowiem. Dlaczego? Bo nie zamierzam się zużywać na sejmowych korytarzach – usłyszał niedawno od Sławomira Nowaka dziennikarz jednej ze stacji informacyjnych. Była to odpowiedź na prośbę o rozmowę przed kamerą. Ta scenka to nie tylko kolejny dowód na to, że majestat posła Nowaka nie licuje z nikczemnością Izby Niższej. To także znak czegoś gorszego: Sejm jest tak zdegenerowany, że nawet wstyd się w nim pokazywać. Jedyne, co można w nim zrobić, to tylko się zużyć. Sławomir Nowak nie jest tu zresztą wyjątkiem: przeświadczenie o sejmowym dziadostwie stało się powszechne.
REKLAMA

Inni posłowie nie są aż tak zdeterminowani, by odmawiać telewizjom, ale z tyłu głowy mają tę samą myśl: z wycierania się po parlamentarnych korytarzach nic dobrego nie będzie. Wystarczy spojrzeć na wydłużającą się listę parlamentarzystów, którzy chcą uciekać do samorządu. Ireneusz Raś (Kraków) i Mirosław Sekuła (Zabrze) z PO, Joachim Brudziński (Szczecin) i Zbigniew Girzyński (Toruń) z PiS, Marek Wikiński (Radom) i Bartosz Arłukowicz (Szczecin) z SLD czy Eugeniusz Kłopotek (Bydgoszcz) z PSL – wszyscy poważnie myślą o starcie w przyszłorocznych wyborach prezydenckich w swoich miastach.

W połowie poprzedniej kadencji taki kierunek obrał mało znany poseł PiS Roman Czepe, który zamienił poselski mandat na skromną funkcję burmistrza Łap, niedużego miasta na Podlasiu. – Strasznie mu się wtedy dziwiłem – opowiada jego partyjny kolega Zbigniew Kozak. – Tym bardziej że sam dopiero co dostałem się do Sejmu. Myślałem: „Boże, spełniło się moje marzenie, to mój życiowy sukces". Dziś rozumiem jego decyzję. Zajmuje się ważnymi sprawami, mieszkańcy go szanują. A my? Pracy posłów nikt nie zauważa, a wszyscy traktują nas jak pasożytów – mówi Kozak.

W najlepszej sytuacji są ci, którym udało się czmychnąć do Parlamentu Europejskiego. Nie dość, że nie są już kojarzeni z sejmowym dziadostwem, to jeszcze zaczęli dobrze zarabiać. Pensja poselska wynosi dziś ok. 8 tys. zł (w ciągu dziesięciu lat jej siła nabywcza zmniejszyła się prawie o 40 proc. – wspólną winę za to ponoszą rządy PO, PiS i SLD, które bały się dać parlamentarzystom podwyżkę), a europoselska – 32 tys. zł (plus wysokie diety i dodatki). W porównaniu z bankowcem czy menedżerem giełdowej spółki Reputacja Sejmu jest tak zła, że niektórzy posłowie wstydzą się w nim nawet pokazywać, a wielu chce uciec do samorządów poseł zarabia śmiesznie mało. Jak tak dalej pójdzie, to najzdolniejsi politycy będą wybierać wygodną pracę w europarlamencie, mimo że w porównaniu z realną władzą Sejmu jego uprawnienia są bez znaczenia. W tym samym czasie krajowy parlament zamieni się w izbę nieudaczników, którzy nie potrafią znaleźć sobie pracy na wolnym rynku.

 
Strona 1 z 4 

W TYGODNIKU

BLOGI ;)

Łukaszenko zrobił nas w bambuko

Grzegorz Łakomski

Ocipienie

Irena Szafrańska

Polityczne wakacje

Artur Bartkiewicz

SKOJARZENIA (0)

Jesteś pierwszym, który może dodać TAGI do tej strony.

POLECAMY

 
Rozliczy PITy z WPROST - Pobierz DARMOWY PROGRAM
Easygo