Na prezydenta kraju Słowacy wybrali Niemca karpackiego, po matce
pół-Węgra. Pochodzi on z położonego kilkadziesiąt kilometrów od Koszyc
Medzewa (zamieszkanego przez mniejszość niemiecką).
Dziesięć lat po upadku komunizmu głową naddunajskiego państwa został
członek reżimowej nomenklatury. Nie byle jaki, bo eksszef okręgu
wschodniosłowackiego i ostatni przewodniczący komunistycznego parlamentu
Słowacji, a do tego „zaufany"służby bezpieczeństwa. Poza tym Rudolf
Schuster napisał 20 książek (w tym trzy kryminały) i nagrał płytę z
pieśniami ludowymi. Wszystkie dokonania artystyczne Schustera łączyło
jedno – ich poziom był znacznie poniżej przeciętnej.
REKLAMA
Jako prezydent
Schuster wyruszył śladami ojca i dziadka w kilkutygodniową podróż do
puszczy amazońskiej – w trakcie wyprawy jego łódź zatonęła w Amazonce,
został podobno wzięty do indiańskiej niewoli i cudem uniknął pożarcia
przez anakondę i jaguara. Ze swej eskapady nakręcił film dokumentalny,
który ku uciesze i zażenowaniu Słowaków nadała państwowa telewizja.
Jednym z warunków, które Schuster stawiał przed odwiedzeniem jakiegoś
państwa, było (poza przyznaniem mu przez lokalną uczelniętytułu doktora
honoris causa) wydanie którejś z jego książek. Dzięki temu do dziś
chlubi się tym, iż jedno z jego „dzieł" ukazało się w języku chińskim.
Kiedy przeszedł na emeryturę, nie osłabła główna pasja Schustera i gdy
byli koledzy prezydenci pytają, co chciałby dostać na urodziny,
odpowiada: „Myśliwiec lub jakąś rakietę". Jego życzenia są spełniane – w
ciągu ostatnich pięciu lat dostał już 18 samolotów myśliwskich i jedną
radziecką rakietę. Pierwszy prezent, Su-15, od największego przyjaciela
Schustera, byłego prezydenta Ukrainy Leonida Kuczmy, otwiera ekspozycję
w koszyckim muzeum lotniczym. Schuster nie zrezygnował też ze swego
zamiłowania do podróży. W 2007 r. zdobył biegun północny, a na swe 57.
urodziny w styczniu
2009 r. poleciał amerykańskim samolotem wojskowym na biegun południowy.
Szef rządowej Słowackiej Partii Narodowej Ján Slota to dziś jedna z
trzech najbardziej wpływowych osób w Republice Słowackiej. Ma słabość do
bardzo drogich samochodów, jeszcze droższych motocykli (odziany w skórę
jeździ nimi w okolicy miasta Żylina, którego prezydentem był przez
dziesięć lat), a także dużych luksusowych jachtów. Niedawno
zafascynowały go też samoloty, przede wszystkim zaś podróże myśliwcem
L-29 Delfin, który według słowackiego tygodnika „Plus 7 dní" został
zarejestrowany na jego nazwisko. Gdy dziennikarze zaczęli tropić, skąd
Slota bierze pieniądze na swoje hobby, samolot natychmiast
przerejestrowano na pewnego rosyjskiego przedsiębiorcę, który prowadzi
interesy na Słowacji i podobno „tylko” wypożycza myśliwiec politykowi.
Polityk z szajbą
Na prezydenta kraju Słowacy wybrali Niemca
karpackiego, po matce
pół-Węgra. Pochodzi on z położonego kilkadziesiąt kilometrów od Koszyc
Medzewa (zamieszkanego przez mniejszość niemiecką).
Dziesięć lat po upadku komunizmu głową naddunajskiego państwa został
członek reżimowej nomenklatury. Nie byle jaki, bo eksszef okręgu
wschodniosłowackiego i ostatni przewodniczący komunistycznego parlamentu
Słowacji, a do tego „zaufany"służby bezpieczeństwa. Poza tym Rudolf
Schuster napisał 20 książek (w tym trzy kryminały) i nagrał płytę z
pieśniami ludowymi. Wszystkie dokonania artystyczne Schustera łączyło
jedno – ich poziom był znacznie poniżej przeciętnej. Jako prezydent
Schuster wyruszył śladami ojca i dziadka w kilkutygodniową podróż do
puszczy amazońskiej – w trakcie wyprawy jego łódź zatonęła w Amazonce,
został podobno wzięty do indiańskiej niewoli i cudem uniknął pożarcia
przez anakondę i jaguara. Ze swej eskapady nakręcił film dokumentalny,
który ku uciesze i zażenowaniu Słowaków nadała państwowa telewizja.
Jednym z warunków, które Schuster stawiał przed odwiedzeniem jakiegoś
państwa, było (poza przyznaniem mu przez lokalną uczelniętytułu doktora
honoris causa) wydanie którejś z jego książek. Dzięki temu do dziś
chlubi się tym, iż jedno z jego „dzieł" ukazało się w języku
chińskim.
Kiedy przeszedł na emeryturę, nie osłabła główna pasja Schustera i
gdy
byli koledzy prezydenci pytają, co chciałby dostać na urodziny,
odpowiada: „Myśliwiec lub jakąś rakietę". Jego życzenia są
spełniane – w
ciągu ostatnich pięciu lat dostał już 18 samolotów myśliwskich i jedną
radziecką rakietę. Pierwszy prezent, Su-15, od największego przyjaciela
Schustera, byłego prezydenta Ukrainy Leonida Kuczmy, otwiera ekspozycję
w koszyckim muzeum lotniczym. Schuster nie zrezygnował też ze swego
zamiłowania do podróży. W 2007 r. zdobył biegun północny, a na swe 57.
urodziny w styczniu
2009 r. poleciał amerykańskim samolotem wojskowym na biegun południowy.
Szef rządowej Słowackiej Partii Narodowej Ján Slota to dziś jedna
z
trzech najbardziej wpływowych osób w Republice Słowackiej. Ma słabość do
bardzo drogich samochodów, jeszcze droższych motocykli (odziany w skórę
jeździ nimi w okolicy miasta Żylina, którego prezydentem był przez
dziesięć lat), a także dużych luksusowych jachtów. Niedawno
zafascynowały go też samoloty, przede wszystkim zaś podróże myśliwcem
L-29 Delfin, który według słowackiego tygodnika „Plus 7 dní" został
zarejestrowany na jego nazwisko. Gdy dziennikarze zaczęli tropić, skąd
Slota bierze pieniądze na swoje hobby, samolot natychmiast
przerejestrowano na pewnego rosyjskiego przedsiębiorcę, który prowadzi
interesy na Słowacji i podobno „tylko” wypożycza myśliwiec
politykowi.
Kosztowną pasję ma również Pavel Bém, prezydent Pragi i jeden z
najbardziej znanych polityków Obywatelskiej Partii Demokratycznej (ODS)
byłego premiera Czech Mirka Topolánka. Poza zbieraniem luksusowych
zegarków zajmuje się też turystyką wysokogórską, którą często przedkłada
nad politykę. W maju 2007 r. nagle przepadł gdzieś na wiele tygodni, a
gdy się w końcu odnalazł, oznajmił, że udało mu się zdobyć najwyższy
szczyt świata Mount Everest. Jego ambicją jest wejście na najwyższe góry
wszystkich siedmiu kontynentów. Nie wystarczyłoby mu na to wprawdzie
pieniędzy z pensji, ale z pomocą przychodzą mu przyjaciele. Zainkasował
od nich m.in. imponujące honorarium w wysokości 700 tys. koron (około 30
tys. euro) za współautorstwo książki o wyprawie na Mount Everest (która
jednak nie okazała się bestsellerem). Nic natomiast nie dostał za swój
wyczyn podczas zawodów motocyklowych kilka dni temu – śmiertelnie
niebezpieczne salto w tył.
Niektórzy czescy politycy ostatecznie
postawili swoje niecodzienne pasje przed polityką. Jednym z nich jest
były minister obrony i wicepremier, niegdyś profesor uczelni, a dziś
najbardziej znany nad We łtawą astrolog Antonín Baudyš. Jeszcze jako
polityk wsławił się tym, że podczas pewnej podróży służbowej
przestrzelił pistoletem kadłub rządowego samolotu. W trakcie wojny w
Bośni całkiem poważnie wystąpił z inicjatywą, by kierowane tam jednostki
pokojowe ONZ wybierano według klucza przynależności religijnej. Baudyš
poświęcił się całkowicie astrologii po odejściu z polityki w 1994 r. Od
tego czasu otrzymał już kilka antynagród przyznawanych przez czeskie
środowisko naukowe największym dziwakom w kraju. W roli astrologa
występuje w telewizji i pisuje do gazet, jest przy tym decydowanie
bogatszy, popularniejszy i bardziej lubiany niż jako polityk. Śladami
(astrologicznymi, nie politycznymi) ojca podąża Antonín Baudyš junior.
Niektóre spośród rodzinnych przepowiedni kompletniesię nie sprawdziły,
na przykład ta o śmierci George’a W. Busha w 2003 r.
Na
Węgrzech kilka
lat temu ówczesny szef rządu Ferenc Gyurcsány swemu rzecznikowi
prasowemu w prezencie ślubnym podarował własnoręcznie zmontowany klip
parafrazujący słynną scenę z filmu „To właśnie miłość". Teledysk
polityka rozpoczyna się fragmentem tej brytyjskiej produkcji z udziałem
Hugh Granta jako premiera. Następuje cięcie i przy oknie w biurze
rządowym pojawia się Gy urcsány. Kołysze się w rytm muzyki, obraca,
przytupuje. W pewnym momencie rozkłada ręce niczym ptak skrzydła i
zaczyna swój szalony taniec. Nagranie, które szersza publiczność
zobaczyła przed wyborami w 2006 r., stało się hitem. Opozycja
bezskutecznie starała się udowodnić, że bohater filmu jest pijany.
Wszystkie próby zdyskredytowania „tancerza” spełzły na niczym
–
Gyurcsány wygrał wybory. Kilka tygodni po głosowaniu światło dzienne
ujrzało inne nagranie, które okazało się jeszcze popularniejsze. W
materiale słychać, jak premier stara się przekonać swych partyjnych
kolegów do reform i przyznaje: „Kłamaliśmy rano, kłamaliśmy
wieczorem...”. Gdy słowa te trafiły do mediów, dziesiątki tysięcy Węgrów
wyszły na ulicę, a w Budapeszcie wybuchły największe od czasów rewolucji
w 1956 r. zamieszki.
Josef Třešňák z Pragi Tłumaczenie: Piotr Leśniewski
|
 |
|
|
Bogusław Mazur |
 |
|
|
Stanisław Kania |
 |
|
|
Ezekiel |
|