W czasie II wojny światowej dowódcy łodzi podwodnych w
obliczu zagrożenia wymyślili, że będą wyznaczać kurs statku, rzucając kośćmi. Ta
metoda uchroniła wiele okrętów przed tropiącymi je patrolami, uniemożliwiając
przewidywanie ich ruchów. Rzucone kości decydowały o współrzędnych kursu, ale
także o tym, kiedy należy go zmienić. Nawet najbardziej doświadczeni kapitanowie
dowodzący ścigaczami łodzi podwodnych stawali się bezradni w obliczu takiej
taktyki.
Strategia nieprzewidywalności nie jest
efektem wieloletnich przemyśleń i doświaczeń ludzi, stworzyła ją ewolucja. Nasze
mózgi przez tysiące lat doskonaliły się w przewidywaniu zachowań innych
osobników. W otoczeniu wytrenowanych przenikliwych analityków naszych zamiarów i
motywów musieliśmy z kolei zacząć kształtować mechanizmy zabezpieczające nas
przed rozszyfrowaniem naszych planów. Nauczyliśmy się ukrywać intencje, stosować
zabiegi odwracające uwagę. Jednym z genialnych wytworów ewolucji jest zdolność
generowania zachowań losowych, nieprzewidywalnych. W obliczu takiej strategii
nawet najbardziej przenikliwy umysł staje się bezradny.
Nazwa tzw.
strategii nieprzewidywalności proteańskiej pochodzi od mitologicznego Proteusza,
syna Posejdona i Tetydy zamieszkującego głębiny morskie i opiekującego się
stadami ojca, które składały się z fok i innych ssaków morskich. Proteusz miał
dar przepowiadania przyszłości, ale tym, co sprawiło, że jego imieniem nazwano
strategię nieprzewidywalności, była zdolność przybierania różnych postaci. Ktoś,
kto zapragnął usłyszeć od Proteusza przepowiednię, musiał go najpierw schwytać,
a ten utrudniał to zadanie, przemieniając się w różne zwierzęta, przyjmując
postać ognia, strumienia lub kamienia.
Zachowania proteańskie są
znane etologom od dawna. Najobszerniejszy ich opis został przedstawiony w
książce „Protean Behaviour: The Biology of Unpredictability"
(Zachowanie proteańskie: biologia nieprzewidywalności) napisanej przez Petera M.
Drivera i Davida A. Humphriesa. Poza wrodzonymi taktykami ucieczki, takimi jak
uniki zająca czy antylopy, opisano tam zachowania noszące znamiona
nieprzewidywalności. Gdy łasica próbuje upolować nornika, który znalazł się w
zasięgu jej wzroku, zaczyna wykonywać szalony taniec polegający na pogoni za
własnym ogonem, potrząsaniu łbem, lizaniu łap. Jednocześnie cały czas
niepostrzeżenie przybliża się do ofiary. Ta pozornie bezsensowna seria
dziwacznych zachowań ma na celu dezorientację ofiary. Kiedy łasica znajdzie się
już wystarczająco blisko nornika, jednym ruchem kończy swój proteański taniec.
Wtedy dla ofiary jest już jednak zdecydowanie za późno, żeby wyciągnąć naukę z
tego pokazu.
Często przytaczanym przykładem wykorzystywania
nieprzewidywalności jest także rozwiązłość samic niektórych naczelnych. W obawie
przed samcami dzieciobójcami podczas owulacji samice odbywają stosunki z wieloma
samcami. Żaden z partnerów seksualnych nie jest wówczas pewien, czy zabijane
przez niego dziecko nie jest jego własnym.
Samce naczelnych stojące
wysoko w hierarchii stada mogą wykorzystywać jeden z dwóch sposobów ustanawiania
granicy tolerancji dla zachowań osobników zajmujących niższe miejsca w
hierarchii. Owa granica określa sytuacje, w których zniewagi w stosunku do
przywódcy kończą się karą. Pierwsza strategia polega na tym, że kara spotyka
tego, kto przekracza pewną normę. W drugiej – proteańskiej – moment
pojawienia się złości jest nieprzewidywalny. Kara jest wymierzana za różne
wykroczenia. Jednym razem może to być drobne wykroczenie, innym – poważne
naruszenie zasad.
Która strategia działa lepiej? Podwładni szybko
się uczą prostej strategii i bezkarnie robią wszystko, co nie spotyka się z
karą. Strategia proteańska stawia podporządkowane samce w obliczu niepewności:
czy ujdzie im na sucho drobne naruszenie zasad? Może udało się to ostatnio, ale
niekoniecznie będzie tak tym razem. W stadzie, w którym dominujący samiec
stosuje strategię proteańską, jakakolwiek zniewaga, nawet najdelikatniejsza,
jest obciążona ryzykiem.
Wielu despotów wykorzystywało strategię
proteańską do utrzymania władzy, wśród nich m.in. Kaligula i Henryk VIII. Ta
strategia sprawdza się w wielu dziedzinach życia. Nieprzewidywalność doceniają
trenerzy, którzy starają się uniemożliwić przeciwnikowi sportowca przewidzenie i
przygotowanie się do następnego ruchu. Nieprzewidywalni starają się być prawnicy
na sali sądowej. Jedno z głównych zaleceń „Erystyki" Schopenhauera to
zachowanie trudne do przewidzenia.
Jest jeszcze jedna, istotna
sfera naszego życia, w której strategia proteańska zajmuje ważne miejsce.
Przypomnijmy scenę z „Nocy i dni" Marii Dąbrowskiej: pierwszy
narzeczony Barbary Józef Toliborski na oczach wielu ludzi wkracza w białym
garniturze do stawu, aby nazbierać kwiatów dla ukochanej. I pewnie nikt nie
odebrał tego zachowania jako niepoczytalnego, większość widzów, zwłaszcza
kobiet, odebrała ten wyczyn pozytywnie. Choć wchodzenie w porządnym ubraniu do
wody z innego powodu zapewne byłoby poczytane za szalone.
Czy
mężczyzna, który oświadcza kobiecie, że kocha ją ponad życie, nie powinien
jednak, zgodnie z zasadami racjonalnego myślenia, zachować się przeciwnie:
wzbudzić w niej przekonanie, iż będzie zachowywał się w sposób racjonalny i
przewidywalny? Wszak tylko takie zachowanie może zapewnić jej i ich ewentualnemu
potomstwu stabilną przyszłość. Ewolucja spłatała nam jednak figla.
Nieprzewidywalność, szczególnie w sferze zachowań świadczących o oddaniu,
przywiązaniu i miłości, jest jednak wyżej ceniona niż racjonalne wyrachowanie.
Większość kobiet chętniej odda się mężczyźnie, który „dla niej"
zwariował, niż takiemu, który daje jej dowody swojej stabilności i powagi.
Dlaczego kobiety wybierają mężczyzn „szalonych”?
Dlaczego amerykańskie dziewczęta podziwiają i adorują tych chłopców,
którzy podczas popularnej gry w „kurczaki", pędząc samochodem
naprzeciw auta innego chłopaka, do ostatniej chwili nie skręcą? Dlaczego młodzi
mężczyźni jeżdżący brawurowo na motocyklach mają większe szanse u dziewcząt niż
oczytani intelektualiści ślęczący nad książkami? Jaki sens ma zachowanie
proteańskie w związkach, zwłaszcza długotrwałych? Popularne podręczniki
psychologii ewolucyjnej nie wyjaśniają tego zjawiska. Po ich lekturze odnosi się
wrażenie, że kobiety dokonują wyboru mężczyzny na podstawie jego statusu,
zasobów i innych cech gwarantujących stabilność.
Wykazanie pewnej
dozy nieprzewidywalności w związku może świadczyć o zdolnościach, które
przydadzą się w rywalizacji z innymi. Alternatywne wyjaśnienie odwołuje się do
zjawiska neofilii. To selektywna uwaga wywoływana wszystkim, co nowe i
niespodziewane. Psychologowie badali to zjawisko, nazwane dysonansem
percepcyjnym. Rysunek kota z głową ptaka absorbuje naszą uwagę bardziej i na
dłuższy czas niż rysunek normalnego kota. Nasz system nerwowy jest wyczulony na
wszystko, co nowe i niespodziewane, specjalizuje się w wykrywaniu odstępstw od
normy. Być może takimi mechanizmami rządzi się również ludzka moda?
Kiedy oglądamy przeciętne zdjęcia, typowe filmy albo słuchamy
standardowej muzyki, dość szybko pojawia się znużenie. Kiedy na obrazach, w
linii melodycznej czy scenariuszu pojawiają się elementy zaskakujące, nietypowe,
koncentrujemy uwagę. Zaczynamy się tym interesować, czerpiemy satysfakcję z
oglądania bądź słuchania. Kiedy jednak obraz, dźwięki zaczynają być bardzo
nieprzewidywalne, niepowiązane z sobą, bezsensowne, zaczynamy odczuwać niechęć,
a nawet odrazę. Najpewniej rzecz cała wygląda tak samo w stosunkach dziewczyny z
chłopakiem, kobiety z mężczyzną. Kiedy partner jest taki jak wszyscy wokół,
szybko staje się nudny. A gdy zaczyna się wyróżniać na tle innych, okazuje się
interesującym człowiekiem. Jeśli jego nieprzewidywalność rośnie zanadto, zaczyna
być postrzegany jako człowiek nieodpowiedzialny, niezrównoważony.
Odkrycie wykorzystywania przez zwierzęta i ludzi strategii proteańskiej
jest dla nauki badającej zachowanie doniosłe, choć mało doceniane. Nauka w
chaosie otaczających nas zjawisk poszukuje prawidłowości, konkretnych zasad.
Psychologowie walczą o lepsze zrozumienie zmienności ludzkich zachowań.
Fragment, który udało im się wydrzeć chaosowi i opisać za pomocą reguł, jest
ciągle bardzo mały. Ich usiłowania nierzadko przypominają auto, którego koła
buksują. Im więcej energii wkładają w ujarzmienie nieprzewidywalności, tym
bardziej zakopują się w kręgu niepotwierdzonych hipotez. Czy regułą, która
rządzi tą niewyjaśnioną częścią, nie jest celowe wykorzystywanie strategii
proteańskiej?
Matematyka dawno już pogodziła się z
nieprzewidywalnością, akceptując teorię chaosu. Logika uznała twierdzenie GÖdla
o niezupełności, a teoria kwantów przyjęła kapryśną naturę cząstek
elementarnych. W teorii ewolucji uczeni z szacunkiem pochylają głowę nad
znaczeniem przypadkowych mutacji. Może warto spojrzeć również na naturę
człowieka w taki sposób? Może nieprzewidywalność jest wynikiem zasady, podobnie
jak pełna zakosów ucieczka zająca?