Każda kolejna epoka chce mieć swojego Holmesa, rycerza bez skazy, choć
nieco ekscentrycznego, który schwyta przestępcę, wymierzy mu
sprawiedliwość, a co najważniejsze – przywróci wiarę w racjonalny
porządek świata. Postać Holmesa jest tak wyrazista i potężna, że
odcisnęła piętno na charakterze wszystkich prywatnych detektywów,
policjantów, superszpiegów i innych popkulturowych zbawców ludzkości.
Nie należy więc pytać, czy jest coś w nich z Holmesa, ale ile jest go w
takich postaciach jak Columbo, Kojak, nasz przaśno-buraczany porucznik
Borewicz, nawet dr House (który mieszka w apartamencie 221B, pod którym
to numerem mieszkał Holmes na Baker Street) czy wreszcie jego nieodrodne
dziecko – James Bond.
REKLAMA
Mimo widocznych różnic (kobiety, samochody,
gadżety itd.) Bond jest Holmesem epoki zimnej wojny. Można więc
powiedzieć, że Guy Ritchie nakręcił najnowszego Bonda. Z tą różnicą, że
jego bohater zamiast papierosa wystrzeliwującego pocisk pali fajkę, a w
zegarku nie ukrywa międzykontynentalnej rakiety. To zrozumiałe – Bond
Ritchiego urodził się 100 lat wcześniej i nazywa się Sherlock Holmes. Na
rekordową popularność literackiej i filmowej postaci Holmesa oczywiście
mają wpływ wspaniałe przygody i wątki kryminalne genialnie poprowadzone
przez jego twórcę – Artura Conan Doyle’a, ale nie tylko.Sprawnie
napisanych powieści detektywistycznych są przecież tysiące. Holmes jest
jeden. Bo najważniejszym atutem Sherlocka Holmesa jest on sam – jako
człowiek i jako dziecko swojej epoki. Oprócz wyjątkowego talentu do
suspensu mistrzostwo Conan Doyle’a polegało na tym, że w czterech
powieściach i 56 opowiadaniach potrafił stworzyć skomplikowanego
bohatera z jego detektywistycznym geniuszem, gustami, słabościami,
dziwactwami, zahamowaniami i kryptoautyzmem. Holmes jest nie tylko
psychologicznie spójny, lecz także jest nieodrodnym dzieckiem swoich
czasów. Bez wątpienia bardziej od królowej Wiktorii jest czytelnym
symbolem epoki wiktoriańskiej. Bo trzeba pamiętać,że Conan Doyle pisał
Holmesa jako powieść współczesną („Studium w szkarłacie" ukazało się w
1887 r.). A była to szczęśliwa epoka bez wojen. Europa od czasów
Napoleona przez sto lat była oazą pokoju. Wielka Brytania stworzyła
największe kolonialne imperium wszech czasów, którego centrum był wielki
i nowoczesny Londyn. Było to najbardziej rozwinięte cywilizacyjnie
miasto świata, którego symbolem był futurystyczny Crystal Palace,
wzniesiony przez księcia Alberta, jaśnie oświeconego męża królowej
Wiktorii, jako świątynia nauki i postępu – na potrzeby pierwszej wystawy
światowej w 1851 r. Ale Londyn podobnie jak Dr Jekyll miał też swoje
ponure oblicze Mr Hyde’a: przeludnione dzielnice nędzy, prostytucji i
przestępczości – naturalne środowisko Kuby Rozpruwacza.
Holmes XXI wieku
Każda kolejna epoka chce mieć swojego Holmesa, rycerza
bez skazy, choć
nieco ekscentrycznego, który schwyta przestępcę, wymierzy mu
sprawiedliwość, a co najważniejsze – przywróci wiarę w racjonalny
porządek świata. Postać Holmesa jest tak wyrazista i potężna, że
odcisnęła piętno na charakterze wszystkich prywatnych detektywów,
policjantów, superszpiegów i innych popkulturowych zbawców ludzkości.
Nie należy więc pytać, czy jest coś w nich z Holmesa, ale ile jest go w
takich postaciach jak Columbo, Kojak, nasz przaśno-buraczany porucznik
Borewicz, nawet dr House (który mieszka w apartamencie 221B, pod którym
to numerem mieszkał Holmes na Baker Street) czy wreszcie jego nieodrodne
dziecko – James Bond. Mimo widocznych różnic
(kobiety, samochody,
gadżety itd.) Bond jest Holmesem epoki zimnej wojny. Można więc
powiedzieć, że Guy Ritchie nakręcił najnowszego Bonda. Z tą różnicą, że
jego bohater zamiast papierosa wystrzeliwującego pocisk pali fajkę, a w
zegarku nie ukrywa międzykontynentalnej rakiety. To zrozumiałe – Bond
Ritchiego urodził się 100 lat wcześniej i nazywa się Sherlock Holmes.
Na
rekordową popularność literackiej i filmowej postaci Holmesa oczywiście
mają wpływ wspaniałe przygody i wątki kryminalne genialnie poprowadzone
przez jego twórcę – Artura Conan Doyle’a, ale nie tylko.Sprawnie
napisanych powieści detektywistycznych są przecież tysiące. Holmes jest
jeden. Bo najważniejszym atutem Sherlocka Holmesa jest on sam – jako
człowiek i jako dziecko swojej epoki. Oprócz wyjątkowego talentu do
suspensu mistrzostwo Conan Doyle’a polegało na tym, że w czterech
powieściach i 56 opowiadaniach potrafił stworzyć skomplikowanego
bohatera z jego detektywistycznym geniuszem, gustami, słabościami,
dziwactwami, zahamowaniami i kryptoautyzmem.
Holmes jest nie tylko
psychologicznie spójny, lecz także jest nieodrodnym dzieckiem swoich
czasów. Bez wątpienia bardziej od królowej Wiktorii jest czytelnym
symbolem epoki wiktoriańskiej. Bo trzeba pamiętać,że Conan Doyle pisał
Holmesa jako powieść współczesną („Studium w szkarłacie" ukazało
się w
1887 r.). A była to szczęśliwa epoka bez wojen. Europa od czasów
Napoleona przez sto lat była oazą pokoju. Wielka Brytania stworzyła
największe kolonialne imperium wszech czasów, którego centrum był wielki
i nowoczesny Londyn. Było to najbardziej rozwinięte cywilizacyjnie
miasto świata, którego symbolem był futurystyczny Crystal Palace,
wzniesiony przez księcia Alberta, jaśnie oświeconego męża królowej
Wiktorii, jako świątynia nauki i postępu – na potrzeby pierwszej wystawy
światowej w 1851 r. Ale Londyn podobnie jak Dr Jekyll miał też swoje
ponure oblicze Mr Hyde’a: przeludnione dzielnice nędzy, prostytucji i
przestępczości – naturalne środowisko Kuby Rozpruwacza.
Między tymi
dwoma światami działał i żył Sherlock Holmes – funkcjonariusz
nowoczesnego i oświeconego świata w walce z tym mrocznym, starym i złym.
Jego działalność nie polegała więc tylko na rozwiązywaniu kolejnych
zagadek kryminalnych, ale była wręcz symbolem misji cywilizacyjnej.
Walki o nowy, lepszy, nowoczesny i oświecony ład świata. Pod panowaniem
brytyjskim, ma się rozumieć. Wiele kryminalnych zagadek Holmesa zaczyna
się od jakiejś mrocznej tajemnicy, a nawet magii. Światło rozumu naszego
apostoła postępu sprawia jednak, że nawet świecenie demonicznego psa
Baskerville’ów zyskuje naukowe, odarte z magii wytłumaczenie.
Arthur
Conan Doyle byłby zdziwiony, widząc nowe wcielenie stworzonej przez
siebie postaci. W filmie detektyw nie jest flegmatycznym angielskim
dżentelmenem o nienagannych manierach, schludnie ubranym w elegancki
płaszczyk i charakterystyczną kraciastą czapkę. Grany przez Roberta
Downeya Juniora Sherlock to źle wychowany, niedomyty ekscentryk, który
wykorzystuje swoją inteligencję, by fizycznie znokautować przeciwnika.
Bo nowy Holmes jest prawdziwym macho i uwielbia się bić. Tak jak Bond
planuje każdy ruch – wygrywa nie tyle dzięki sile fizycznej, ile dzięki
błyskotliwości i wiedzy, które pozwalają mu przewidzieć zachowanie
przeciwnika. Detektyw ma – tak samo jak agent 007 – pociąg do
pięknych i
niebezpiecznych kobiet. I uczestniczy w spektakularnych, efektownych
pościgach. Tyle że – siłą rzeczy – nie porusza się sportowymi
samochodami, lecz pieszo. W filmie co chwila coś wybucha, mordobicie
jest tak samo ważne jak słynna holmesowska dedukcja, a bohaterowie cudem
unikają kontaktu z piłą mechaniczną tudzież bronią chemiczną.
„Sherlock Holmes" to dowód na zbawienny wpływ rozwodów – w
każdym razie
temu reżyserowi rozstanie z żoną bez wątpienia artystycznie pomogło. Od
kiedy znalazł się „w łóżku z Madonną”, ceniony za
„Przekręt” Ritchie
kręcił filmy, które spotykały się z fatalnym przyjęciem i krytyków, i
widzów. Największą klapą był „Rejs w nieznane” z 2002 r., w którym
piosenkarka zagrała główną rolę. Film zdobył pięć nagród, niestety były
to same Złote Maliny. Dziś Ritchie znowu triumfuje – w pierwszy weekend
po premierze „Sherlock Holmes” tylko w USA zarobił ponad 65 mln
dolarów,
mniej jedynie od „Avatara” Jamesa Camerona, namaszczanego na
największy
kinowy hit wszech czasów.
Atmosferę wokół filmu
podgrzewałumiejętnie
skandalista Robert Downey Jr. „Zazwyczaj mówię takie rzeczy o kobietach,
ale między mną i Jude’em (Lawem, odtwórcą roli Watsona) naprawdę
wytworzyła się niesamowita chemia. Myślę, że powinniśmy zagrać w jakiejś
komedii romantycznej". Swoje dorzuciła też odtwórczyni głównej roli
żeńskiej Rachel McAdams, którą zapytano o charakter relacji łączącej
detektywa i medyka: „Irene Adler nie daje Sherlockowi, więc ich
homoseksualizm jest wymuszony przez okoliczności”. Downey zasugerował
też, że w sequelu, do którego zdjęcia zaczną się w marcu, Holmesa i
Watsona połączy romans. Z tym może być problem, bo właściciele praw
autorskich nie zgadzają się na taki wątek. Dyskusja jednak już się
rozpętała.
Badacze twórczości Conan Doyle’a wierzą, że
skłonności
homoseksualne miał pierwowzór Sherlocka, którym był Joseph Bell, lekarz
z Edynburga. Ale autor przygód Sherlocka napisał w autobiografii, że
homoseksualizm jego znajomego Oscara Wilde’a, wzoru XIX- -wiecznego
dżentelmena, to choroba psychiczna, którą powinno się leczyć, trudno
więc zakładać, że uczyniłby swojego bohatera gejem. Od tego czasu minęło
jednak ponad 100 lat. Sherlock Holmes XXI wieku może być gejem jak
najbardziej!
|
 |
|
|
Bogusław Mazur |
 |
|
|
Stanisław Kania |
 |
|
|
Ezekiel |
|