Wszystko przez skargę, którą w Komisji Europejskiej
złożyła Polska Izba Gospodarcza Producentów i Operatorów Urządzeń Rozrywkowych
zrzeszająca właścicieli jednorękich bandytów. „Skarga jest skierowana
przeciwko Rzeczypospolitej Polskiej i zarzuca poważne naruszenie prawa unijnego
w zakresie obowiązkowych notyfikacji (obowiązkowe powiadomienie KE o
wprowadzaniu przepisów – red.). Skarżący twierdzi, że Rzeczpospolita
Polska nie przestrzega procedury informacyjnej" – czytamy w
dokumencie, do którego dotarł „Wprost". Brak notyfikacji tylko z
pozoru jest błahostką. W 2002 r. rząd Grecji przeforsował ustawę delegalizującą
automaty do gry i także jej nie notyfikował. Sprawa trafiła najpierw do Komisji
a później do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości. Wyrok był druzgocący: 31
799 euro (czyli ok. 129 tys. zł) za każdy dzień zwłoki w poprawieniu ustawy. -
Kara została nałożona w czerwcu 2009 i wciąż jest przez Grecję płacona - mówi
„Wprost" Vassilis Akritidis, szef biura antydumpingowego w
międzynarodowej kancelarii Hammonds, który reprezentował grecką branżę
jednorękich bandytów przed Komisją Europejską i Trybunałem.
Losy
greckiej ustawy hazardowej są o tyle ważne, że polscy automaciarze wynajęli już
tę samą kancelarię co Grecy. – Sytuacja Grecji jest analogiczna do tej,
którą mamy w Polsce a my rzeczywiście korzystamy z kancelarii Hammonds –
mówi „Wprost" prezes Izby Stanisław Matuszewski. O tym, że ustawa
hazardowa może wpędzić polski rząd w niemałe tatarapty, świadczy kilka faktów.
Po pierwsze, z naszych informacji wynika, że urzędnicy Komisji przypominali
Polsce o obowiązku notyfikacji jeszcze za czasów PiS. Dotarliśmy do maila
wysłanego przez KE do departamentu regulacji w Ministerstwie Gospodarki, który
pośredniczy w notyfikowaniu prawa. „Czy możecie nas poinformować, na jakim
etapie znajduje się projekt (ustawa hazardowa – red.) i czy zostanie
notyfikowany? Jak wiecie, brak notyfikacji przepisów technicznych i tych
dotyczących usług społeczeństwa informacyjnego pociąga za sobą konsekwencje
prawne" – czytamy w liście podpisanym przez Florenta Herliza. Mail
został wysłany 23 lipca 2007 roku.
Po drugie, z obowiązku notyfikacji
zdawał sobie sprawę także resort gospodarki. Tyle że miał związane ręce, bo był
jedynie łącznikiem między autorem ustawy czyli ministerstwem finansów a KE. Z
ustaleń „Wprost" wynika, że gospodarka aż sześciokrotnie upominała
resort Jacka Rostowskiego w sprawie wypełnienia formularza notyfikacyjnego: 11
maja 2007 r., 3 sierpnia 2007 r., 11 maja 2009 r., 24 czerwca 2009 r., 30
października 2009 r. i 4 listopada 2009 r. Za każdym razem dołączano do tych
ponagleń ostrzeżenia o skutkach zaniechania notyfikacji. Jakie to skutki?
Chociażby takie, jak uwikłanie polskiego rządu w spory sądowe z automaciarzami,
w których nie będzie wolno powoływać się na nową ustawę hazardową!
„Zgodnie z orzeczeniem w sprawie <
<< wydanym przez Trybunał
Sprawiedliwości UE niedopełnienie obowiązku notyfikacji skutkuje niestosowaniem
przepisu technicznego i pozbawieniem go mocy wiążącej wobec osób fizycznych i
prawnych w postępowaniu przed sądem krajowym" – czytamy w
odpowiedziach, które „Wprost" dostał od resortu gospodarki.
Ministerstwo Finansów na nasze pytania nie odpowiedziało.
Będzie
musiało za to odpowiedzieć na pytania KE i ewentualnie ETS. „W przypadku
złożenia skargi na zapisy ustawy hazardowej (…) rząd powinien
reprezentować minister finansów jako autor spornego projektu aktu prawnego"
– wyjaśnia gospodarka. Prawnicy pracujący dla polskich automaciarzy są
pewni swojej wygranej w Brukseli. - Wydaje mi się, że konsekwencje dla polskiego
rządu będą podobne do tych, które spotkały rząd grecki. Postępowanie wszczęte
przez KE przeciwko Polsce może stwierdzić naruszenie obowiązujących procedur i
nakazać zmiany: wycofanie obecnej ustawy, poczekanie na opinię Komisji, poddanie
się procedurze notyfikacyjnej i dopiero później przekazanie jej do parlamentu
krajowego. Jeśli Polska się z tym nie zgodzi, sprawa zapewne trafi przed sąd i
jestem przekonany, że wyda on wyrok negatywny dla Polski – mówi
„Wprost" Akritidis.
Michał Krzymowski, Marlena
Mistrzak
Więcej w poniedziałkowym
wydaniu tygodnika "Wprost"