Był uwielbianym instruktorem harcerskim, komendantem ZHR na Mazowszu, radnym Pragi-Południe, a ostatnie dziesięć lat poświęcił niepełnosprawnym i wykluczonym jako dyrektor warszawskiego Centrum Pomocy Rodzinie, dyrektor biura polityki społecznej ratusza, pełnomocnik rządu ds. osób niepełnosprawnych.
REKLAMA
Nie ukrywał, że dla wyboru drogi życiowej decydująca była niepełnosprawność jego siostry Anny, tragicznie zmarłej przed dekadą. „Anka była starsza ode mnie o osiem lat i miała ogromny wpływ na ukształtowanie mojego sposobu myślenia i funkcjonowania. Wychowałem się w domu, w którym problem dziecka niepełnosprawnego był na porządku dziennym" – mówił w jednym z wywiadów.
Jeszcze zdążył jak co roku spotkać się z grupą przyjaciół w pierwszy dzień Wielkanocy, w mieszkaniu swego świadka ze ślubu Adama Kwiatkowskiego. – Kiedy w 1996 r. Paweł brał ślub, był jeszcze czynnym instruktorem ZHR, a to oznaczało, że nie pił alkoholu. Nawet na własnym weselu. Ale później, kiedy już odszedł z harcerstwa, wiele wieczorów przegadaliśmy przy winie. Lubił wino – wspomina Kwiatkowski. – Zawsze można było na niego liczyć. Niezależnie od tego, jak wysoką funkcję pełnił, kultywował przyjaźnie, spotkania na święta, corocznego sylwestra w Mielnie.
Również Kwiatkowski jako przedstawiciel Kancelarii Prezydenta był 10 kwietnia w Smoleńsku. Dojechał tam jednak samochodem. – Ostatnie, co usłyszałem przez telefon od Pawła, to „zobaczymy się w Katyniu" – mówi. Minister Wypych, choć zawsze brał z sobą klucze do domu, w tamten poranek ich nie zabrał. Jakby miał nie wrócić. Zostawił żonę i dwoje dzieci: Zuzię i Krzysia.
Życie poświęcił wykluczonym
Był uwielbianym instruktorem harcerskim, komendantem
ZHR na Mazowszu, radnym Pragi-Południe, a ostatnie dziesięć lat poświęcił
niepełnosprawnym i wykluczonym jako dyrektor warszawskiego Centrum Pomocy
Rodzinie, dyrektor biura polityki społecznej ratusza, pełnomocnik rządu ds. osób
niepełnosprawnych.
Nie ukrywał, że dla wyboru
drogi życiowej decydująca była niepełnosprawność jego siostry Anny, tragicznie
zmarłej przed dekadą. „Anka była starsza ode mnie o osiem lat i miała
ogromny wpływ na ukształtowanie mojego sposobu myślenia i funkcjonowania.
Wychowałem się w domu, w którym problem dziecka niepełnosprawnego był na
porządku dziennym" – mówił w jednym z wywiadów.
Jeszcze
zdążył jak co roku spotkać się z grupą przyjaciół w pierwszy dzień Wielkanocy, w
mieszkaniu swego świadka ze ślubu Adama Kwiatkowskiego. – Kiedy w 1996 r.
Paweł brał ślub, był jeszcze czynnym instruktorem ZHR, a to oznaczało, że nie
pił alkoholu. Nawet na własnym weselu. Ale później, kiedy już odszedł z
harcerstwa, wiele wieczorów przegadaliśmy przy winie. Lubił wino –
wspomina Kwiatkowski. – Zawsze można było na niego liczyć. Niezależnie od
tego, jak wysoką funkcję pełnił, kultywował przyjaźnie, spotkania na święta,
corocznego sylwestra w Mielnie.
Również Kwiatkowski jako
przedstawiciel Kancelarii Prezydenta był 10 kwietnia w Smoleńsku. Dojechał tam
jednak samochodem. – Ostatnie, co usłyszałem przez telefon od Pawła, to
„zobaczymy się w Katyniu" – mówi. Minister Wypych, choć zawsze
brał z sobą klucze do domu, w tamten poranek ich nie zabrał. Jakby miał nie
wrócić. Zostawił żonę i dwoje dzieci: Zuzię i Krzysia.