Fakt, że to tylko jeden zarzut, też nie powinien nas
zmylić. W USA w
odróżnieniu od Polski wymiar sprawiedliwości ma zwyczaj łapać przestępcę
na jednym przestępstwie. Gdy ten się złamie, pozyskuje się od niego
informacje o wspólnikach, co daje podstawy do kolejnych oskarżeń.
Amerykanie wiedzą, że tak jest szybciej, taniej i skuteczniej.
Sto lat
temu przesłuchania przed komisją powołaną do zbadania operacji
amerykańskich banków ujawniły mechanizmy kontroli bankierów nad
gospodarką USA. Raport komisji doprowadził do wielkich zmian: powołano
bank centralny USA i wprowadzono podatek dochodowy. Wzmocniono też prawo
antymonopolowe. Raport komisji działającej w latach 1912-1913, której
przewodził kongresman ArsŹne Pujo, może dziś brzmieć trywialnie – był
zaledwie wyliczeniem środków pieniężnych w dyspozycji głównych bankierów
w Stanach Zjednoczonych oraz listą rad nadzorczych, w których zasiadali.
Ale konsekwencje były olbrzymie. Skromne początki miały również
przesłuchania prawnika Ferdinanda Pecory, który w 1932 r. w imieniu
Senatu przesłuchiwał bankierów, by ustalić przyczyny krachu giełdowego z
roku 1929.Pecora został wynajęty, by w miesiąc napisać raport końcowy
komisji. Informacje, jakie wyszły na światło dzienne, wywołały oburzenie
wyborców, które dało demokratom przewagę i umożliwiło prezydentowi
Rooseveltowi przeforsowanie tzw. New Deal, pierwszego pakietu
prosocjalnych ustaw w nowożytnej Ameryce. Fakty ustalone przez komisję
to znowu z pozoru techniczne i trywialne sprawy. Ówczesne banki miały
skłonność do emisji akcji i obligacji w imieniu klientów, którzy nie
byli w stanie spłacać swoich kredytów, po to, by mogli je spłacić
pieniędzmi inwestorów. Czyli po prostu kradły, oszukując inwestorów.
Odkryto też, że J.P. Morgan Jr. i inni czołowi bankierzy w 1931 i 1932
r. nie zapłacili podatku dochodowego.
Oskarżenie Goldman Sachs
może być początkiem końca ery bezkarnych
malwersacji w bankach. Pierwszy raz po wielu latach kwestionuje się
bowiem dotychczasowy model bankowości amerykańskiej. Śledczy pod presją
wściekłych podatników – wyborców mogą chcieć naprawić błędy, których
– z
różnych przyczyn – nie podjęli się naprawiać przy okazji problemów w
Lehman Brothers (wielki bank amerykański, który jesienią 2008 r. ogłosił
upadłość, powodując panikę na giełdzie – był to początek światowego
kryzysu). Im więcej dowiemy się w nadchodzącym procesie o zachowaniu
Goldmana, tym więcej podejrzanych faktów dotrze do opinii publicznej,
polityków, regulatorów i prokuratorów. Postawienie tych zarzutów to tak
naprawdę kamyczek, który porusza lawinę moralnej, prawnej i politycznej
krucjaty przeciw oszustom z sektora finansowego.
G o l d m a n S
a c h s z przekonaniem i zawzięcie broni się tak jak
wielcy bankierzy minionych czasów, choć na jego wizerunku już pojawiają
się rysy. Na początku Fabrice Tourre, jedyny pracownik Goldmana
wymieniony w akcie oskarżenia, dostał płatny urlop zamiast zwyczajowego
w takich sytuacjach zawieszenia. A sam bank oceniał, że oskarżenia są
niepoparte faktami. Po kilku dniach już jednak twierdzi, że zarzuty
dotyczą tylko jednego pracownika. Takie ustawienie sprawy może ułatwić
Goldmanowi pójście na ugodę z SEC lub obronę, gdyby Tourre podjął
współpracę z SEC i oskarżył wyżej postawionych pracowników swojego
banku. Ale jak stwierdził w telewizji Bloomberg Byron Georgiou, członek
Financial Crisis Inquiry Commission powołanej przez prezydenta Obamę w
celu ustalenia przyczyn kryzysu, „trudno uwierzyć, że 27-letni wówczas
pracownik Goldman Sachs samodzielnie prowadził transakcję na kilka
miliardów dolarów, na której jego pracodawca zarobił prowizję w
wysokości 15 mln dolarów".
Bezwartościowe papiery
wartościowe to towar
wysoce zaraźliwy. Dziś każda zachodnia instytucja finansowa jest
podejrzana o to, że jest chora. Każda instytucja finansowa – i ta z
marmurem, i ta rodem z internetu – może posiadać zamiast aktywów
bezwartościowe papiery i być zwyczajnym bankrutem. Rosnąca świadomość
skali oszustw grozi zawaleniem się jedna po drugiej instytucji
finansowych na Zachodzie i poważnymi kłopotami dla reszty świata.
Zapewnienia o uczciwości i profesjonalizmie banków niewiele pomogą.
Podejrzany jest również amerykański Fed – największy bank centralny
świata. W ostatnich dwóch latach podwoił podaż dolara, kupując nikomu
nieznane aktywa o bliżej nieznanejwartości. W ciągu dwóch lat Fed
wyemitował więcej dolarów, niż wyemitowano ich w całej historii USA.
Skupując bezwartościowe papiery wartościowe, Fed starał się uratować
amerykański rynek finansowy przed krachem. Zawartość skarbca banku to
dziś najpilniej strzeżona tajemnica USA. Wielu inwestorów podejrzewa, że
kupiono papiery niemające wartości, a operacja drukowania pieniędzy
skończy się wielką inflacją.
Ale koniunktura dla oszustów się
kończy. Jakkolwiek potoczy się sprawa
Goldman Sachs, tym razem ruszyła lawina na skalę międzynarodową. 20
kwietnia brytyjska FSA, kolejny odpowiednik naszej Komisji Nadzoru
Finansowego, ogłosiła, że we współpracy z SEC rozpoczyna własne śledztwo
w sprawie Goldman Sachs. Podobnie zareagowałyBaFin, niemiecki regulator
rynków finansowych, oraz francuska Autorité des Marchés Financiers. W
USA inspektor generalny programów pomocowych dla amerykańskich
instytucji finansowych ogłosił, iż rozpoczyna śledztwo mające ustalić,
czy Goldman sprzedał papiery wartościowe, które mogły doprowadzić do
strat w firmie ubezpieczeniowej AIG uratowanej potem pieniędzmi
amerykańskich podatników. Natomiast stała senacka podkomisja śledcza
rozpoczyna właśnie przesłuchania mające ustalić rolę instytucji
finansowych w spowodowaniu kryzysu finansowego. W przeszłości nawet
mniejsze podejrzenia kilkakrotnie doprowadziły do poważnych reform.