Wprost: Co tak naprawdę odkryto na Syberii?
Dr Johannes Krause: W Jaskini Denisa archeolodzy odkryli wiele
znalezisk, m.in. ozdoby, które można przypisywać człowiekowi
współczesnemu. Początkowo myśleliśmy zatem, że są to szczątki człowieka
współczesnego Homo sapiens.
REKLAMA
Ale coś pana przekonało, że to nie jest jednak Homo sapiens?
Ze sproszkowanej kości udało się nam wydobyć dostateczną ilość materiału
genetycznego, żeby porównać ją ze znanymi już sekwencjami DNA
pochodzącymi z kości europejskich neandertalczyków, kopalnych
Homo sapiens oraz ludzi współczesnych i kilku gatunków naczelnych.
Podczas badania otrzymanej próbki materiału kostnego zorientowałem się,
że nie może to być ani
Homo sapiens, ani neandertalczyk. W ciągu kilku minut wiedziałem, że to
sensacja, ale kilkanaście godzin zajęło mi sprawdzanie tych wyników za
pomocą wszelkich dostępnych testów, żeby mieć niezbitą pewność, że ta
sekwencja DNA jest prawdziwa.
Czy to znaczy, że odkryte w Jaskini Denisa szczątki należą do nowego
gatunku człowieka? I co właściwie kryje się pod terminem „nowy gatunek"?
Wcale nie twierdzimy, że to jest nowy gatunek. Jesteśmy bardzo ostrożni
w tej sprawie, gdyż nie jest łatwo określić granice między gatunkami.
Jedna z sześciu istniejących obecnie definicji gatunku autorstwa Ernsta
Mayra głosi, że przedstawiciele dwóch odrębnych gatunków nie mogą mieć
płodnego potomstwa. Ale w praktyce rozróżniamy wiele odrębnych gatunków,
których potomstwo jest jednak płodne. Należą do nich choćby różne
gatunki myszy, a nawet wilk i szakal czy tygrys i lew.
Czy mogło tak być także w wypadku neandertalczyka i Homo sapiens? Czy
odnalezioneszczątki mogą być ich wspólnym potomkiem?
Tego nie wiemy. Neandertalczyk wymarł, a jego przynależność gatunkowa
została określona na podstawie morfologii. Nie potrafimy dziś
stwierdzić, czy jego ewentualne potomstwo z Homo sapiens było płodne.
Bardziej istotne od przynależności gatunkowej jest to, na ile blisko
spokrewnione są dwie formy człowieka. Dotychczas przeanalizowaliśmy
tylko mitochondrialne DNA (mtDNA). Na tej podstawie zdołaliśmy
stwierdzić, że mieszkaniec Jaskini Denisa na pewno nie jest krzyżówką
neandertalczyka i Homo sapiens. Mitochondrialne DNA jest przekazywane w
całości przez matkę dzieciom. Hybryda człowieka współczesnego i
neandertalczyka miałaby mtDNA jednego albo drugiego. Tymczasem mtDNA z
Jaskini Denisa nie przypomina materiału genetycznego żadnego z nich.
Nowy gatunek człowieka?
Wprost: Co tak
naprawdę odkryto na Syberii?
Dr
Johannes Krause: W Jaskini Denisa archeolodzy odkryli wiele
znalezisk, m.in. ozdoby, które można przypisywać człowiekowi
współczesnemu. Początkowo myśleliśmy zatem, że są to szczątki człowieka
współczesnego Homo sapiens.
Ale coś pana
przekonało, że to nie jest jednak Homo sapiens?
Ze sproszkowanej kości udało się nam wydobyć dostateczną ilość
materiału
genetycznego, żeby porównać ją ze znanymi już sekwencjami DNA
pochodzącymi z kości europejskich neandertalczyków, kopalnych
Homo sapiens oraz ludzi współczesnych i kilku gatunków naczelnych.
Podczas badania otrzymanej próbki materiału kostnego zorientowałem się,
że nie może to być ani
Homo sapiens, ani neandertalczyk. W ciągu kilku minut wiedziałem, że to
sensacja, ale kilkanaście godzin zajęło mi sprawdzanie tych wyników za
pomocą wszelkich dostępnych testów, żeby mieć niezbitą pewność, że ta
sekwencja DNA jest prawdziwa.
Czy to znaczy, że odkryte w Jaskini Denisa szczątki należą do nowego
gatunku człowieka? I co właściwie kryje się pod terminem „nowy
gatunek"?
Wcale nie twierdzimy, że to jest nowy gatunek. Jesteśmy bardzo
ostrożni
w tej sprawie, gdyż nie jest łatwo określić granice między gatunkami.
Jedna z sześciu istniejących obecnie definicji gatunku autorstwa Ernsta
Mayra głosi, że przedstawiciele dwóch odrębnych gatunków nie mogą mieć
płodnego potomstwa. Ale w praktyce rozróżniamy wiele odrębnych gatunków,
których potomstwo jest jednak płodne. Należą do nich choćby różne
gatunki myszy, a nawet wilk i szakal czy tygrys i lew.
Czy mogło tak być także w wypadku
neandertalczyka i Homo sapiens? Czy
odnalezioneszczątki mogą być ich wspólnym potomkiem?
Tego nie wiemy. Neandertalczyk wymarł, a jego przynależność
gatunkowa
została określona na podstawie morfologii. Nie potrafimy dziś
stwierdzić, czy jego ewentualne potomstwo z Homo sapiens było płodne.
Bardziej istotne od przynależności gatunkowej jest to, na ile blisko
spokrewnione są dwie formy człowieka. Dotychczas przeanalizowaliśmy
tylko mitochondrialne DNA (mtDNA). Na tej podstawie zdołaliśmy
stwierdzić, że mieszkaniec Jaskini Denisa na pewno nie jest krzyżówką
neandertalczyka i Homo sapiens. Mitochondrialne DNA jest przekazywane w
całości przez matkę dzieciom. Hybryda człowieka współczesnego i
neandertalczyka miałaby mtDNA jednego albo drugiego. Tymczasem mtDNA z
Jaskini Denisa nie przypomina materiału genetycznego żadnego z nich.
Z pana badań wynika, że
przedstawiciel Homo z Jaskini Denisa mógł się
pojawić ponad milion lat temu, wcześniej niż
Homo sapiens i neandertalczyk. Jak można przeprowadzić takie obliczenia
na podstawie DNA?
Zanim odpowiem, jedna istotna uwaga: tak naprawdę przy obecnym
stanie
wiedzy nie możemy nawet powiedzieć, że cały typ człowieka wyewoluował
przed milionem lat w Afryce. Nie mamy jeszcze danych dotyczących całego
organizmu, który jest mozaiką, układanką z różnych części genomu,
mogących mieć bardzo różne historie. Wiemy tylko, kiedy wyewoluowało
jego mtDNA. A wracając do wieku szczątków z Syberii... Mutacje akumulują
się z upływem czasu, porównujemy je niekiedy do tykania zegara. Im
więcej różnic widać między dwiema populacjami, tym więcej czasu upłynęło
od momentu ich rozdzielenia, ponieważ nagromadziło się więcej mutacji,
od czasu gdy te dwie populacje miały wspólnego przodka. Mając sekwencje
DNA człowieka współczesnego i przedstawiciela Homo z Jaskini Denisa,
możemy więc wyliczyć, kiedy żył ich wspólny przodek. Między DNA Homo
sapiens i neandertalczyka widzimy 200 różnic, a między człowiekiem i
osobnikiem z jaskini – prawie 400. Ponieważ z wcześniejszych badań
wynika, że neandertalczyk wyewoluował przed 500 tys. lat, więc
mieszkaniec Jaskini Denisa zrobił to dwa razy wcześniej, czyli jakiś
milion lat temu. Oczywiście, żeby wiedzieć, jak szybko tyka ten
„zegar",
potrzebny jest jakiś punkt odniesienia. Tempo mutacji jest różne u
rozmaitych zwierząt, ponieważ zależy między innymi od długości życia i
częstości wymiany generacji. Na przykład u myszy mutacje pojawiają się
częściej niż u słonia, bo słonie mają potomstwo średnio co 20 lat, a
mysz – co trzy miesiące. Dlatego nie można porównywać
myszy i człowieka. Można jednak porównać człowieka z małpami
człekokształtnymi, ponieważ mają podobne tempo rozmnażania się i podobną
długość pokoleń. Paleogenetycy wykorzystują tempo ewolucji szympansa
jako wzorzec do kalibrowania „zegara”. Istnieje 1400 różnic między
człowiekiem a szympansem, który oddzielił się od wspólnej linii
genetycznej przed mniej więcej 6,5 mln lat.
Czy na podstawie DNA można cokolwiek powiedzieć o wyglądzie osobnika z
Jaskini Denisa?
Na podstawie genotypu bardzo trudno określić fenotyp, czyli cechy
wyglądu. Widać to najlepiej na przykładzie badań DNA stosowanych w
kryminalistyce. Byłoby wspaniale, gdyby materiał genetyczny pozostawiony
przez przestępcę mógł posłużyć do rekonstrukcji jego wyglądu. Niestety,
to niemożliwe. Tylko w wypadku kilku genów poznaliśmy już korelację
między genotypem a fenotypem. Są to na przykład geny związane z
łysieniem. Ale to też może być mylące. Kilka miesięcy temu grupa
duńskich naukowców opublikowała genom Eskimosa sprzed 4 tys. lat.
Znaleźli m.in. gen w wariancie odpowiedzialnym za łysienie. DNA, które
badali pochodziło jednak właśnie z włosów. Ten przykład najlepiej
pokazuje ograniczenia prób odtwarzania wyglądu na podstawie genotypu.
Kiedy rozszyfrujemy jądrowe DNA mieszkańca Jaskini Denisa, być może uda
nam się coś powiedzieć na temat jego koloru skóry, oczu, włosów, ale
niewiele więcej. Nie możemy w ogóle określić np. wzrostu ani kształtu
czaszki, chociaż antropolodzy bardzo by się ucieszyli z takich
informacji. Mam nadzieję, że w przyszłości pojawią się nowe techniki,
które pozwolą lepiej powiązać genotyp z fenotypem.
Czy zostaną odkryte inne typy
człowieka? Wcześniej znany był
neandertalczyk i Homo sapiens. Doszedł tzw. hobbit z wyspy Flores, a
teraz przedstawiciel
Homo z Jaskini Denisa.
Nie wiemy prawie nic na temat tego, co działo się na terenie
dzisiejszych Chin czy południowo-zachodniej Azji. Niewykluczone, że w
przyszłości odnajdziemy jeszcze inne, nowe formy człowieka i być może
uda się z nich nawet uzyskać DNA, które pomoże określić, jak dawno
wyewoluowały. Problem w tym, że kopalne DNA prawdopodobnie nie może
przetrwać dłużej niż 100 tys. lat. Możemy więc jedynie zbadać genom form
człowieka, które żyły w tym czasie, a nie wymarły wcześniej.W tej chwili
jedną z największych zagadek paleogenetyki jest brak szczątków kopalnych
szympansów. Mamy setki fragmentów szczątków kopalnych człowieka,
natomiast dopiero w 2005 r. odnaleziono w Kenii kilka zębów i kawałek
szczęki kopalnego szympansa. Te zwierzęta żyły w tropikalnych lasach
deszczowych, gdzie nie zachodzi proces fosylizacji, organizm w całości
jest pochłaniany przez rozmaite insekty i bakterie. Być może w lasach
tropikalnych żyły również formy człowieka, po których nie zachowały się
szczątki kopalne.
Czy są już jakieś wstępne wyniki
prac nad rozszyfrowaniem jądrowego DNA
ze szczątków z Jaskini Denisa?
Mam nadzieję, że do końca 2010 r. będziemy mogli ogłosić wstępną
wersję
jądrowego genomu. Z pewnością nie będzie kompletny, ciągle będą w nim
luki, ale to wynika z charakteru materiału. W tej chwili możemy zdradzić
tylko jeden szczegół. Zanim przystąpiliśmy do badań, nazwaliśmy te
szczątki roboczo „X-woman". Badania jądrowego DNA potwierdziły, że
była
to kobieta. Tak naprawdę – dziewczynka. Dziecko, które zmarło
prawdopodobnie między 3. a 6. rokiem życia. Kości palców znalezione w
jaskini były bardzo drobne.
|
 |
|
|
Bogusław Mazur |
 |
|
|
Stanisław Kania |
 |
|
|
Ezekiel |
|