Współczesny turysta to turysta znudzony, dość ma
zabytków i widoków,
trzeba mu czegoś więcej. Turystyki kwalifikowanej. Mieliśmy dużą szansę
na rozwój takiej gałęzi gospodarczej w okresie stanu wojennego. Pamiętam
rzesze Francuzów, które przyjeżdżały do Polski pozornie z konwojem
żywnościowym, a tak naprawdę by pooglądać czołgi, kartki na żywność,
kolejki i – jak dobrze pójdzie – by dać się spałować. Niestety,
ówczesne
władze nie dostrzegły tego potencjału i stan wojenny został zniesiony.
Być może też nasze społeczeństwo nie było jeszcze gotowe; za bardzo
pragnęło wolności, nowoczesności, postępu i było względnie racjonalne.
Teraz jest dużo lepiej. Polska konsekwentnie przez ostatnie dwadzieścia
lat buduje fundamenty pod Nowe Średniowiecze – największą atrakcję
turystyczną Europy. Nie będzie to sztuczny katolicki Disneyland jak w
Licheniu, to będzie coś autentycznego, prawdziwe Nowe Średniowiecze,
którego pierwszą odsłonę widzieliśmy na Krakowskim Przedmieściu.
Widowisko zgromadziło rzesze zachwyconych i pełnych wrażeń turystów.
Zdjęcia spod Pałacu Prezydenckiego obiegły cały świat. Ale to dopiero
początek naszego sukcesu. Mamy w Polsce całe pokolenia wychowane w
kulcie irracjonalności. Dzieci i młodzi ludzie przez dwanaście lat dwie
godziny tygodniowo pilnie uczęszczają na lekcje katechezy, gdzie uczą
się o cudach, dziewiczych porodach, wniebowstąpieniu, przemianie wody w
wino i o tym, że ważne są nie rozum, argumentacja czy wiedza, lecz
posłuszeństwo. Ministerstwo Edukacji, przy każdej władzy (od lewa do
prawa), czyni wszystko, by w kwestiach etyki i moralnych problemów
współczesności utrzymany został stan pełnej ignorancji. Teraz w tej
sprawie powołano nawet rzecznika praw obywatelskich (Nowego
Średniowiecza), który gwarantuje, że programy etyki będą konsultowane z
Kościołem. Rosną pokolenia, które wiedzą, że nie ma większego zła niż
aborcja i homoseksualizm oraz większego dobra niż Jan Paweł II, bo tak
chce Watykan. Pokolenia te wiedzą też, że w sprawie innych dylematów
moralnych powinny się zwracać do posła Gowina, redaktora Terlikowskiego,
ewentualnie ojca Rydzyka. Jak do nich dotrzeć? Nie ma sprawy. Przez
Polskę przechodzą nieustanne pielgrzymki. Wkrótce mogą one zastąpić
wszelkie środki lokomocji. Zatem „Podróżuj pielgrzymką!". A u celu
czeka
wielka atrakcja: jakieś sanktuarium, relikwia, miejsce cudu, gdzie
zawsze można o coś poprosić, zwłaszcza zaś uczestniczyć w wielkim
wspólnotowym przeżyciu. I pamiętaj! Nie będziesz sam! Wraz z tobą będą
pielgrzymowały krzyże (ten z Krakowskiego Przedmieścia – zgodnie z
ustaleniami prezydenta – też ma obiecaną pielgrzymkę), relikwie,
biczownicy, ekstatycy, pokutnicy, trędowaci, znajomi i oczywiście media.
A gdy zachorujesz? Nie martw się, że nie jesteś ubezpieczony. Po co
lekarz? Zawsze i wszędzie w każdej sprawie możesz zamówić mszę; ich
szeroką ofertę znajdziesz na każdej plebanii.
Cierpisz na
depresję? Masz
kłopoty psychiczne lub krnąbrne dziecko? Nie ma sprawy. Polska jest
zagłębiem egzorcystów. Mamy tu najlepsze szkoły, dające wysokie
kwalifikacje i szczycące się prawdziwymi sukcesami leczniczymi. Nie
zapomnij jednak o zakupie różańca: jego koraliki są jak naboje
karabinowe – bardzo skutecznie zwalczają wszelkie zło.
Niepłodność? Na
Zachodzie nie mają pojęcia, jak sobie z tym radzić. U nas możesz
skorzystać z pełnej oferty kółek modlitewnych, które skutecznie z nią
walczą. Kilka seansów i płodność wraca. Jeśli nie, trzeba zgodnie z
zaleceniem posłanki Nelli Rokity napić się trochę wina (najlepiej
mszalnego) i zjeść z małżonkiem dobrą kolację, a ciąża pojawi się sama.
Nowe Średniowiecze przygotowywane starannie przez kolejne pokolenia
elit
politycznych wymaga oczywiście jeszcze wielu miesięcy pracy. W Polsce
ciągle są jakieś niezależne religijnie przyczółki. Jest ich niewiele,
ale brużdżą. Pałac Prezydencki dał jednak wszystkim przykład: krzyż jest
najważniejszy! Po co więc pałac? Kancelaria Prezydenta już postanowiła:
nie będzie pałacu, lecz sanktuarium Lecha Kaczyńskiego (Komorowskiemu
wystarczy Belweder).
Do pełnego sukcesu brakuje nam jeszcze
jednego.
Mówił o tym biskup Michalik podczas XVI Spotkania Małżeństw, Które Miały
Bezalkoholowe Wesele („GW", 27.08): „brakuje nam
świętych!", bo
fachowców od średniowiecza mamy aż nadto.