|
|
Pan Przemysław, biznesmen z Trójmiasta, na wymarzony ślub czekał 15 lat.
Swojej partnerce (mają już dwójkę dzieci) oświadczał się trzy razy. Nie
mówiła „nie", ale zawsze coś stawało na przeszkodzie. Aż wreszcie padł
przed nią na kolana w bajkowej scenerii plaży na Seszelach. Skutecznie!
Parze, którajuż kilkanaście lat żyje w nieformalnym związku, ksiądz
doradzał wzięcie cichego ślubu. Ale biznesmen uważa, że nie ma się czego
wstydzić. Zdecydował, że zorganizuje niezapomniane widowisko.
REKLAMA
– Najpierw
oszczędzaliśmy na mieszkanie. Potem przyszły na świat dzieci i znowu
były wydatki. Przez kilka lat zarobione pieniądze inwestowałem w firmę.
Dopiero teraz, kiedy mamy już ustabilizowaną sytuację finansową,
nadszedł czas, aby zorganizować ślub jak z bajki – opowiada pan
Przemysław. A jego wybranka, pani Monika, kiwa głową, uśmiecha się i
dodaje: – Taki, jaki od zawsze chcieliśmy mieć. Scenariusz układali pół
roku. Kiedy okazało się, że zaplanowany budżet nie gwarantuje
wystarczająco eleganckiej i „europejskiej" uroczystości, zwiększyli
wydatki. Nie żałują. Zmierzający do kościoła orszak poprzedzały anioły
na szczudłach sypiące płatki róż pod nogi młodej pary. A po ceremonii
życzeniom składanym nowożeńcom towarzyszył kwartet smyczkowy. Na
przyjęciu bawiło się 130 osób. Na stołach pojawiły się homary, ostrygi,
przepiórki i przysmaki kuchni włoskiej. Na scenie z kabaretowym show
wystąpił znany mim Ireneusz Krosny. Na koniec dwudniowej imprezy każdy z
gości dostał po dwie butelki włoskiego wina, osobiście wybrane przez
pana młodego w toskańskiej winnicy. – Nie udało się jedynie sprowadzić
„mozartiany", fontanny, z której w rytm utworów Mozarta tryska woda
podświetlana kolorowymi reflektorami – mówi pani Monika. Ważące 20 ton
urządzenie było zbyt ciężkie, by je przewieźć i ustawić w ogrodzie.
Gołębie na czczo
– Czas wesel przy rosole i schabowym definitywnie odchodzi do
przeszłości – mówi Zuza Kuczbajska, zawodowa organizatorka wesel i
właścicielka firmy Ślubna Pracownia. Dekoracje niczym z filmowych
scenografii, jupitery oraz trójwymiarowe projekcje laserowe zastępują
wystrój z balonikami i tkaninami udrapowanymi na ścianach.
Nowożeńcy nie chcą przysięgać miłości w kościele czy urzędzie, tylko na
plaży przed Grand Hotelem w Sopocie albo podczas rejsu luksusowym
jachtem po Zatoce Gdańskiej. W Venecia Palace w podwarszawskich
Michałowicach młoda para może ugościć 300 osób w stylizowanej na wenecki
pałac Sali Dożów i zstąpić na uroczystość z jachtu motorowego albo
sfrunąć z nieba śmigłowcem. To jedno z najbardziej popularnych, a
zarazem ekskluzywnych miejsc na ślubne bankiety.
Zastaw się, a ożeń się
Pan Przemysław, biznesmen z Trójmiasta, na wymarzony
ślub czekał 15 lat.
Swojej partnerce (mają już dwójkę dzieci) oświadczał się trzy razy. Nie
mówiła „nie", ale zawsze coś stawało na przeszkodzie. Aż wreszcie
padł
przed nią na kolana w bajkowej scenerii plaży na Seszelach. Skutecznie!
Parze, którajuż kilkanaście lat żyje w nieformalnym związku, ksiądz
doradzał wzięcie cichego ślubu. Ale biznesmen uważa, że nie ma się czego
wstydzić. Zdecydował, że zorganizuje niezapomniane widowisko.
– Najpierw
oszczędzaliśmy na mieszkanie. Potem przyszły na świat dzieci i znowu
były wydatki. Przez kilka lat zarobione pieniądze inwestowałem w firmę.
Dopiero teraz, kiedy mamy już ustabilizowaną sytuację finansową,
nadszedł czas, aby zorganizować ślub jak z bajki – opowiada pan
Przemysław. A jego wybranka, pani Monika, kiwa głową, uśmiecha się i
dodaje: – Taki, jaki od zawsze chcieliśmy mieć.
Scenariusz
układali pół
roku. Kiedy okazało się, że zaplanowany budżet nie gwarantuje
wystarczająco eleganckiej i „europejskiej" uroczystości, zwiększyli
wydatki. Nie żałują. Zmierzający do kościoła orszak poprzedzały anioły
na szczudłach sypiące płatki róż pod nogi młodej pary. A po ceremonii
życzeniom składanym nowożeńcom towarzyszył kwartet smyczkowy. Na
przyjęciu bawiło się 130 osób. Na stołach pojawiły się homary, ostrygi,
przepiórki i przysmaki kuchni włoskiej. Na scenie z kabaretowym show
wystąpił znany mim Ireneusz Krosny. Na koniec dwudniowej imprezy każdy z
gości dostał po dwie butelki włoskiego wina, osobiście wybrane przez
pana młodego w toskańskiej winnicy.
– Nie udało się jedynie
sprowadzić
„mozartiany", fontanny, z której w rytm utworów Mozarta tryska woda
podświetlana kolorowymi reflektorami – mówi pani Monika. Ważące 20 ton
urządzenie było zbyt ciężkie, by je przewieźć i ustawić w ogrodzie.
Gołębie na czczo
– Czas wesel przy rosole i schabowym definitywnie
odchodzi do
przeszłości – mówi Zuza Kuczbajska, zawodowa organizatorka wesel i
właścicielka firmy Ślubna Pracownia.
Dekoracje niczym z filmowych
scenografii, jupitery oraz trójwymiarowe projekcje laserowe zastępują
wystrój z balonikami i tkaninami udrapowanymi na ścianach.
Nowożeńcy nie chcą przysięgać miłości w kościele czy urzędzie, tylko na
plaży przed Grand Hotelem w Sopocie albo podczas rejsu luksusowym
jachtem po Zatoce Gdańskiej. W Venecia Palace w podwarszawskich
Michałowicach młoda para może ugościć 300 osób w stylizowanej na wenecki
pałac Sali Dożów i zstąpić na uroczystość z jachtu motorowego albo
sfrunąć z nieba śmigłowcem. To jedno z najbardziej popularnych, a
zarazem ekskluzywnych miejsc na ślubne bankiety.
– Odczuwamy
pragnienie
sławy, chcemy być kimś innym choćby przez jeden dzień. Dlatego śluby też
muszą być niepowtarzalne. W dodatku wierzymy, że podkreślenie
niezwykłości tego dnia przełoży się na trwałość małżeństwa, choć
statystyki rozwodowe temu przeczą – mówi docent Katarzyna Popiołek ze
Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej w Katowicach.
Zdaniem
psycholog
tylko wiejskie wesela są od lat takie same – z tłumem gości pijących do
upadłego. Natomiast miastowym nie wystarcza chwalenie się uginającym się
od mięs biesiadnym stołem, a dekady PRL skutecznie zatarły dawne polskie
tradycje. Dlatego stylistyka ślubów miejskich ewoluowała w kierunku
telewizyjnych show. A wraz z wielkimi ślubnymi spektaklami pojawił się
nowy zawód: konsultant ślubny. Taki – przekładając to na terminologię
filmową – scenarzysta, reżyser i producent widowisk w jednej osobie.
Pilnuje nie tylko tego, by kwiaty w kościele komponowały się z kolorem
oczu panny młodej i żeby zupa nie była za słona. Zajmuje się nawet
takimi szczegółami, jak to, by wypuszczane przez młodą parę gołębie były
na czczo i nie zabrudziły ubrań gości weselnych.
Dał
nam przykład Podolski
– Na największej imprezie, jaką obsługiwaliśmy, pojawiło się 500 gości,
a prezentami dla młodej pary było m.in. mieszkanie i luksusowy samochód.
Budżet przyjęcia dorównywał wartości prezentów – mówi pracownica jednego
z podwarszawskich centrów weselnych.
Ale to i tak nic wobec
rozmachu
ślubu piłkarza Lukasa Podolskiego. Część ze 140 gości
przyleciała z Kolonii wyczarterowanym samolotem. Impreza odbyła się w
połowie czerwca w wynajętym pod Warszawą pałacu i trwała trzy dni. Grał
na niej m.in. zespół Feel, a gości bawił Marcin Daniec. Młoda para była
strzeżona przez kilkudziesięciu agentów ochrony, którzy parasolami
zasłaniali „Poldiego" i Monikę przed paparazzi. –
To największe
wydarzenie w branży ślubnej w tym roku – mówi odpowiedzialna za
przygotowanie uroczystości Katarzyna Gajek z Aspire. Na nową drogę życia
wyprawiła już ponad 160 par. Organizowała m.in. ślub Małgorzaty
Kożuchowskiej, Doroty Zawadzkiej i syna Jana Krzysztofa Bieleckiego. –
Dzisiejsze wesela to imprezy wizerunkowe. Młodzi zapraszają nie tylko
rodzinę i przyjaciół, ale często także partnerów biznesowych, ważnych
klientów swoich firm. Stąd potrzeba organizacji profesjonalnych imprez –
mówi Gajek. Najczęściej ludzie stawiają na elegancką klasykę. Ślub w
katedrze, wesele w wynajętym na wyłączność pałacyku, przejażdżka karetą.
Obsypywanie młodej pary ryżem jest passé, bo na zdjęciach ryż
wygląda
jak łupież. Coraz częściej zamiast pieczonego prosiaka z wbitymi
sztucznymi ogniami pojawiają się specjały kuchni włoskiej, wykwintne
alkohole, barki cygarowe. Podczas wesela standardem jest pokaz
fajerwerków. Na oczepinach nikt nie zbiera „na wózek", nie ma zabaw
w
rodzaju przeciągania panu młodemu jajka przez nogawkę. Organizuje się
kwizy i konkursy w stylu „Familiady”, „Kocham Cię,
Polsko” czy „Tańca z
gwiazdami”. Za 3 tys. zł konsultant ślubny ściągnie na imprezę finalistę
programu „Mam talent” czy uczestnika któregoś z innych muzycznych
show.
Niektórzy artyści z wyższej półki też nie odmawiają. Agencja Aspire ma w
ofercie Emiliana Kamińskiego, Krystynę Sienkiewicz i Katarzynę
Skrzynecką.
Ikony ślubnej mody
Ślubną modę kreują telewizja, reklamy i sesje zdjęciowe z przyjęć
celebrytów. Po „ślubie stulecia" – Kate Middleton i księcia
Williama –
najbardziej rozchwytywanym towarem w polskich firmach jubilerskich były
pierścionki z szafirem – podobne do pierścionka zaręczynowego Kate.
Zaprojektowana przez Macieja Zienia suknia, w której na ślubnym kobiercu
stanęła trzy lata temu Kasia Cichopek, także została powielona w setkach
egzemplarzy. Druga w rankingu popularności jest kreacja Małgorzaty
Kożuchowskiej, która podczas ślubu miała na sobie zwiewną sukienkę od
Gosi Baczyńskiej. Wkrótce przyćmi je zapewne sięgająca połowy uda
sukienka, w której ślub wzięła Anja Rubik. Jedna z najbardziej
rozchwytywanych modelek na świecie wybrała skromne dzieło Petera Dundasa
z domu mody Pucci. Przygotowania do ślubu Rubik i Saszy Kneżevicia
zajęły siedem miesięcy. Ślub i wesele odbyły się w bajkowym hotelu La
Residencia w miejscowości Deia na Majorce. W uroczystości wzięło udział
jedynie 60 gości – najbliższa rodzina i przyjaciele.
–
Sądząc po
zainteresowaniu tym ślubem i liczbie komentarzy na portalach
plotkarskich, wszystko, co towarzyszyło tej ceremonii, zostanie
odtworzone przez osoby, dla których Anja jest ikoną stylu – mówi Helena
Palej z firmy jubilerskiej Apart (Rubik reklamuje jej wyroby). Apart
liczy na to, że wśród „odtwarzanych" elementów znajdą się także
zaprojektowane przez Anję, a wyprodukowane przez Apart obrączki.
Także projektant Maciej Zień wie, jak zarabiać na ślubach. Co roku
wypuszcza nową kolekcję sukien. Kreacje z jego metką kosztują od 4 do 16
tys. zł. Jak podkreśla projektant, górny poziom cen to kwestia umowna,
bo w przypadku „pracochłonnych i ekstrawaganckich projektów
indywidualnych" cena może być wielokrotnie wyższa.
„Ekstrawagancka” była
np. suknia ślubna Karoliny Sołowow, córki giełdowego miliardera Michała
Sołowowa. Gdy przeszkadzała w tańcu, Zień złapał za nożyczki i osobiście
w trakcie wesela dokonał koniecznych cięć. – Był to zamierzony
performance – śmieje się projektant.
Ale nie tylko suknia,
także taniec
nie może być byle jaki. Wraz z popularnością „Tańca z gwiazdami"
coraz
więcej młodych par przykłada się do nauki parkietowych figur. Godzina
pod okiem zawodowego tancerza Marcina Hakiela kosztuje 150 zł. – A
zdarzają się pary, które pracują nad układem przez 40-50 zajęć, bo chcą,
żeby pierwszy taniec wypadł idealnie i wyglądał niczym w telewizyjnym
show – opowiada Hakiel. Dodaje, że teraz w modzie jest, by razem z parą
młodą uczyli się świadkowie. Wbiegają na parkiet na
ostatnie pół minuty pierwszego tańca i razem z młodymi tańczą
boogie-woogie albo motyw z „Dirty Dancing”.
Aktor jako ksiądz
Moda na ślubnych konsultantów przyszła do Polski z Zachodu.
Zuza
Kuczbajska na pomysł biznesu wpadła, studiując antropologię kultury.
Organizowała sporo imprez kulturalnych i wernisaży, a w liceum
występowała w kościołach, grając na skrzypcach. – Sama doświadczyłam,
jak niedopracowane są polskie ceremonie. A to para najadła się wstydu,
bo ktoś zapomniał zapłacić artystom za występ, a to wujek się upił i
podszczypywał druhny. Postanowiłam otworzyć biznes, który sprawi, że
polskie wesele przestanie kojarzyć się z kiczem i tandetą – wspomina
wedding plannerka.
Dostała unijną dotację na założenie firmy. Po
miesiącu miała już pierwszych klientów. Dziś jej Ślubna Pracownia ma
sześć oddziałów – m.in. w Olsztynie, Gdańsku i Warszawie, a za miesiąc
rusza filia w Krakowie.
Konsultanci ślubni mają nawet swoje
stowarzyszenie branżowe, które chce wylobbować ustawową zgodę na śluby w
plenerze. Dziś wszystko zależy od dobrej woli proboszcza czy kierownika
USC. – Zdarzały się pary, które brały cichy ślub, a następnie
organizowały uroczystość w ogrodzie z aktorem w roli duchownego – mówi
jedna z konsultantek ślubnych.
O klienta warto zawalczyć. Co roku
Polacy
zawierają ok. 260 tys. małżeństw. Jeśli założyć, że przeciętne wesele
kosztuje 20-30 tys., to nasz rynek weselny może być wart 5-7 mld zł.
Eleganckie wesele na ponad 100 gości da się wyprawić za 80 tys. zł. W
warszawskich hotelach Sobieski, Victoria czy Hilton należy się liczyć z
wydatkiem od 150 do 200 tys. zł. Na wystawne wesele Polacy pieniędzy nie
żałują – zgodnie ze staropolską zasadą „zastaw się, a postaw
się".
–
Młode pary często planują śluby z kilkuletnim wyprzedzeniem, by odłożyć
trochę pieniędzy na tę uroczystość. Jeśli uzbierają ich za mało, to
wybierają szybki kredyt gotówkowy, który później spłacają po
uroczystości z otrzymanych prezentów – mówi Krzysztof Olszewski,
rzecznik mBanku.
Po ślubie idealnym – czyli zorganizowanym
przez
kwalifikowanego doradcę, w sukni od Zienia i z choreografią Hakiela –
pozostaje tylko zmontowanie filmu i wysłanie go do stacji Wedding TV.
Kanał telewizji ślubnej ogląda w Polsce już prawie 300 tys. osób, a
jednym z najbardziej popularnych programów są „transmisje" polskich
wesel.
|
 |
|
|
Ezekiel |
 |
|
|
Artur Bartkiewicz |
 |
|
|
Bartłomiej Pograniczny |
|
|
|