No nie uwierzą państwo, co przeczytałem w
„gazecie Wyborczej"! Rzecz dotyczy manifestacji, która odbyła się we
Wrocławiu w 2007 r. Członkowie Narodowego Odrodzenia Polski skandowali:
„Polska dla Polaków!”, „Polska cała tylko biała!”,
„Biała siła, czarna kiła”. Były też transparenty: „Europa dla
białych, Afryka dla HIV” i „Każdy inny, wszyscy biali”.
Jacyś antypolscy fanatycy skierowali wówczas do sądu sprawę przeciwko
wrocławskim patriotom. Na szczęście rozpatrująca problem pani sędzia stanęła na
wysokości zadania i w uzasadnieniu wyroku napisała, że organizatorzy marszu,
„propagując hasło czystości krwi, nie deprecjonują równocześnie żadnego
koloru skóry, podkreślają, że stanowić ma to gwarant zachowania w mozaice ras
ludzkich biologicznych cech własnego narodu, jego oryginalnego, niepowtarzalnego
piękna". W samym wydarzeniu nie ma jeszcze niczego dziwnego, ale szokujący
jest komentarz publicystki „Wyborczej”: „Nie jest to mój
ulubiony sposób demonstrowania, ale sąd uznał, że manifestanci nie popełnili
przestępstwa. Działacze NOP nie zasłużyli więc, by odebrać im prawo do obecności
w przestrzeni publicznej”.
Coś się nie zgadza? Ależ oczywiście. Opis
demonstracji, uniewinniający wyrok sądu i argumentacja sędzi są prawdziwe, za to
komentarz to moja trawestacja felietonu zajmującej się religią i Kościołem
publicystki „Gazety Wyborczej" Katarzyny Wiśniewskiej. Jej myśli
poświęcone były oczywiście Nergalowi i uniewinniającemu tegoż wyrokowi sądu w
Gdańsku. Bo na wyroku sądu w sprawie wrocławskiej „Wyborcza” nie
pozostawiła suchej nitki. „Sąd sprawił rasistom prezent, jakiego nie mogli
sobie wyśnić. Jak z nieba spadł im papier sankcjonujący ich poglądy,
przyzwalający na język nienawiści w publicznej debacie. Idę o zakład, że będą
wiedzieli, jak z niego skorzystać. Uzbrojeni w orzeczenie sądu już niebawem
zorganizują jakąś akcję. I znów – tym razem zupełnie legalnie –
usłyszymy, że Polska może być tylko biała, czarni to małpy, a szczęśliwa
przyszłość świata zależy od wprowadzenia segregacji rasowej” –
komentował niedawno w „Wyborczej” Jacek Harłukowicz. I może państwa
zaskoczę, ale się z nim zgadzam. Nie płakałbym, gdyby panowie białej przygłupiej
siły pomachali mopami w jakimś sierocińcu albo jeszcze lepiej w ośrodku dla
uchodźców w ramach zasądzonych prac społecznych.
No więc chciałem się
zapytać nie tylko pani Wiśniewskiej, ale też wszelkich obrońców i wielbicieli
Adama „Holocausto Nergala" Darskiego: dlaczego rasistowskie okrzyki
są wezwaniami do nienawiści, a darcie czy palenie Biblii i ryczenie
„Żryjcie to gówno!” to działalność artystyczna i przejaw aktywnego
korzystania z wolności słowa? Farfał był be, bo jako nastolatek napisał coś do
skinowskiego fanzinu, ale że dorosły już Darski przybrał sobie pseudo
Holocausto, no to nie bądźmy zbyt drobiazgowi. Jak jakiś prymityw sprofanuje
groby żołnierzy rosyjskich w Ossowie albo pomnik w Jedwabnem, to jest skandal
(bo w istocie jest), ale jak barbarzyńca profanuje Biblię, lży ludzi i szerzy
nienawiść, to sam cymes.
Żeby było jasne: krzywiąc się, ale może jeszcze
bym uznał, że brutalnie nienawistne występy Darskiego, w myśl łacińskiej zasady
„chcącemu nie dzieje się krzywda", można tolerować na jego
koncertach. Ale promowanie barbarzyńcy w publicznej telewizji? No to zaproście
tych misiaczków z Wrocławia, pięknie poszerzą ofertę TVP, a pewnie ich
sympatyków jest nad Wisłą równie wielu jak miłośników hajlującego szatanowi
muzyka. Demokracja będzie kwiczeć z zachwytu. Albo jakiegoś śpiewającego skina z
ich prężnej sceny muzycznej. Jeśli nie ma chłopak wyroku, to na jurora jak
znalazł się nadaje.
Od awantury o Nergala w „Drugim śniadaniu
mistrzów" zaczepiają mnie ludzie, bynajmniej nie oszalałe mohery, typowa
polska proplatformerska klasa średnia, i pytają: „Dlaczego znani ludzi
bronią prawa tego człowieka do plucia na to, co dla nas drogie, a dla wielu
święte?”. Doskonałe pytanie, mógłbym powtórzyć za klasykiem. Przy okazji:
moja odpowiedź na uwagę Małgorzaty Domagalik, że Darski jest prywatnie miły:
„Hitler też był pewnie miły dla bliskich”, znaczyła to, co znaczyła,
czyli że osobiste powaby nie mają znaczenia dla osądu czynów człowieka, a nie że
Nergal ma zamiar palić Żydów czy – tu ręce opadają – jak pisał
Stanisław Tym w „Polityce”, że „wyjątkowo ciepło”
wypowiadałem się o Hitlerze.
Ja mógłbym zapytać: jeżeli chcecie, by
ludzie reagowali na rasistów z NOP-u, łobuzów profanujących cmentarze i
malujących gwiazdy Dawida na szubienicy, to jak im wytłumaczycie, że ich
wartości wolno obrzygać i obsrać, jeszcze można się z tego publicznie cieszyć,
ale oni mają być wrażliwi na to, co wam jest drogie, szanowni humaniści?
Tytuł relacji „Wyborczej" o wrocławskiej demonstracji
brzmiał „Można lżyć innego”. No, okazuje się, że można. Byle to nasz
lżył.