Irlandzki rolnik Alan Graham nie był zbyt zadowolony, gdy na swoim polu
zobaczył skąpo ubraną gwiazdę popu Rihannę. 23-letnia piosenkarka
wybrała Irlandię Północną jako ilustrację swojej nowej piosenki „We
Found Love" (tekst refrenu: „Znaleźliśmy miłość w beznadziejnym
miejscu"). Blokowiska i tanie jadłodajnie Belfastu oraz pola wokół
miejscowości Bangor miały uzmysławiać fanom, jak ciężko o miłość w
szarych, deszczowych miejscach.
REKLAMA
Graham nie bardzo wiedział, kim jest Rihanna, więc gdy wynajęto jego
pole, by kręcić na nim zdjęcia panny skaczącej wśród kołyszących się
kłosów, zgodził się. Jednak gdy w drodze po traktor jego oczom ukazała
się prawie naga, wyuzdana Rihanna, zrozumiał, do jakiej nieprzyzwoitości
dopuścił. Nie zdzierżył: zażądał, by kobieta okryła ciało i wyniosła się
z jego pola. – Uznałem, że to nieprzyzwoite – powiedział później rolnik
stacji BBC. – Pogadaliśmy, wyjaśniłem swoje poglądy i uścisnęliśmy sobie
dłonie. Filmowanie na moim polu było skończone, bowiem mam zasady. Nie
życzę źle Rihannie i mam nadzieję, że kiedyś uda jej się zrozumieć, kim
jest Bóg.
Łańcuchy i bicze
Groteskowe spotkanie Rihanny z religijnym rolnikiem dobrze ilustruje
kłopoty, jakie piosenkarka ma od dłuższego czasu z widzami,
dziennikarzami i różnego rodzaju radami regulującymi, co możemy oglądać,
a na co w żadnym razie patrzeć nie powinniśmy. Z konserwatywnej
perspektywy można bowiem uznać, że gwiazda posuwa się za daleko i jej
przesycone seksem teledyski ocierają się o pornografię. Z drugiej strony
nie wszyscy odbiorcy noszą w sobie pruderię irlandzkiego stróża
moralności. Sprawa nie jest jednoznaczna – to, co dla jednych jest
perwersyjne, dla innych może być zabawne. Weźmy kontrowersyjny teledysk
do utworu „S&M" z ubiegłorocznej płyty „Loud". Piosenka, jak wskazuje
tytuł, opowiada o urokach sadomasochizmu. Rihanna śpiewa w nim, że
„podniecają ją łańcuchy i bicze” (te słowa były wyciszane w brytyjskich
rozgłośniach radiowych, a BBC zapowiadało utwór jako „Come On”, a nie
„S&M”). Obrazki do piosenki pokazują m.in. mężczyznę prowadzonego na
smyczy, dmuchane lalki oraz oczywiście Rihannę w lateksie przechadzającą
się z biczykiem w drobnej rączce i sugestywnie połykającą banana oraz
zlizującą bitą śmietanę z ciastek. Teledysk został uznany za zbyt śmiały
i zakazany w 11 krajach. Ale na dobrą sprawę udawane obrazki rzekomego
pętania i poniżania wyglądają raczej na pastisz i ironiczne
potraktowanie tematu perwersji. Rihanna udaje np., że biczuje
nieprzychylnych jej dziennikarzy i krytyków. Jak napisał krytyk portalu
popkulturalnego Popjustice: „Tak naprawdę najbardziej obraźliwą rzeczą w
teledysku ?S&M? jest to, że jest strasznie nudny. Ta piosenka przesuwa
granice w dosyć nieciekawy sposób”.
Czarna Madonna
Irlandzki rolnik Alan Graham nie był zbyt zadowolony,
gdy na swoim polu
zobaczył skąpo ubraną gwiazdę popu Rihannę. 23-letnia piosenkarka
wybrała Irlandię Północną jako ilustrację swojej nowej piosenki „We
Found Love" (tekst refrenu: „Znaleźliśmy miłość w beznadziejnym
miejscu"). Blokowiska i tanie jadłodajnie Belfastu oraz pola wokół
miejscowości Bangor miały uzmysławiać fanom, jak ciężko o miłość w
szarych, deszczowych miejscach.
Graham nie bardzo wiedział, kim jest Rihanna, więc gdy wynajęto jego
pole, by kręcić na nim zdjęcia panny skaczącej wśród kołyszących się
kłosów, zgodził się. Jednak gdy w drodze po traktor jego oczom ukazała
się prawie naga, wyuzdana Rihanna, zrozumiał, do jakiej nieprzyzwoitości
dopuścił. Nie zdzierżył: zażądał, by kobieta okryła ciało i wyniosła się
z jego pola. – Uznałem, że to nieprzyzwoite – powiedział później
rolnik
stacji BBC. – Pogadaliśmy, wyjaśniłem swoje poglądy i uścisnęliśmy sobie
dłonie. Filmowanie na moim polu było skończone, bowiem mam zasady. Nie
życzę źle Rihannie i mam nadzieję, że kiedyś uda jej się zrozumieć, kim
jest Bóg.
Łańcuchy i bicze
Groteskowe spotkanie Rihanny z religijnym rolnikiem dobrze
ilustruje
kłopoty, jakie piosenkarka ma od dłuższego czasu z widzami,
dziennikarzami i różnego rodzaju radami regulującymi, co możemy oglądać,
a na co w żadnym razie patrzeć nie powinniśmy. Z konserwatywnej
perspektywy można bowiem uznać, że gwiazda posuwa się za daleko i jej
przesycone seksem teledyski ocierają się o pornografię. Z drugiej strony
nie wszyscy odbiorcy noszą w sobie pruderię irlandzkiego stróża
moralności.
Sprawa nie jest jednoznaczna – to, co dla
jednych jest
perwersyjne, dla innych może być zabawne. Weźmy kontrowersyjny teledysk
do utworu „S&M" z ubiegłorocznej płyty „Loud".
Piosenka, jak wskazuje
tytuł, opowiada o urokach sadomasochizmu. Rihanna śpiewa w nim, że
„podniecają ją łańcuchy i bicze” (te słowa były wyciszane w
brytyjskich
rozgłośniach radiowych, a BBC zapowiadało utwór jako „Come On”, a
nie
„S&M”). Obrazki do piosenki pokazują m.in. mężczyznę
prowadzonego na
smyczy, dmuchane lalki oraz oczywiście Rihannę w lateksie przechadzającą
się z biczykiem w drobnej rączce i sugestywnie połykającą banana oraz
zlizującą bitą śmietanę z ciastek. Teledysk został uznany za zbyt śmiały
i zakazany w 11 krajach. Ale na dobrą sprawę udawane obrazki rzekomego
pętania i poniżania wyglądają raczej na pastisz i ironiczne
potraktowanie tematu perwersji. Rihanna udaje np., że biczuje
nieprzychylnych jej dziennikarzy i krytyków. Jak napisał krytyk portalu
popkulturalnego Popjustice: „Tak naprawdę najbardziej obraźliwą rzeczą w
teledysku ?S&M? jest to, że jest strasznie nudny. Ta piosenka przesuwa
granice w dosyć nieciekawy sposób”.
To zresztą nie pierwszy
teledysk
Rihanny, który wywołał kontrowersje. W klipie „Man Down"
piosenkarka
strzela i zabija mężczyznę, który wcześniej – jak się domyślamy –
zgwałcił ją po imprezie. Z kolei w teledysku do przeboju „Ti Amo"
Rihanna dosyć sugestywnie obściskuje się z inną kobietą w scenach
quasi-lesbijskich. W „Russian Roulette” jej zmysłowe ciało
przeszywają
pociski. Natomiast we wspominanym „We Found Love” z nowej, właśnie
wydanej płyty „Talk That Talk" Rihanna i towarzyszący jej
bokser-model
Dudley O’Shaughnessy biorą narkotyki, piją alkohol, bawią się na
imprezie rave, kradną jedzenie ze sklepu i leżą nieprzytomni na chodniku
(ten teledysk został już zakazany we Francji, gdzie można go emitować po
godz. 22.00, co nie przeszkadza, by piosenka była najczęściej grana w
tamtejszym radiu). „We Found Love” został zresztą pochwalony przez
część krytyków jako najlepszy dotąd teledysk Rihanny, w wiarygodny sposób
pokazujący szare życie w ponurym, betonowym północnoeuropejskim mieście. Dotąd
nie zdarzało się to w klipach promujących muzykę dance.
-
Pornografia na placu zabaw?
Sceny seksu czy brania narkotyków widzieliśmy jednak w wielu filmach.
Dlaczego więc akurat te wywołują kontrowersje? Dlatego że muzyka Rihanny
skierowana jest do dzieci i dorastających nastolatek. To dla nich
Rihanna jest gwiazdą i to one oglądają sceny sado-maso w popularnej
telewizji muzycznej. Co innego, gdy patrzy na to dorosły facet, co
innego dziecko. „Takie teledyski jak ?S&M? pokazują ludzi jako
zdehumanizowane obiekty uprawiające seks poza kontekstem związku
uczuciowego, więc pozbawiają oglądające je dzieci podstaw do rozwoju
zdrowych relacji międzyludzkich" – wyrokowała Diane Levin, autorka
książki o narażaniu dzieci na zbyt szybki kontakt z seksualnością.
Podobne kontrowersje wywołał też kwietniowy występ Rihanny w programie
„X Factor". Ubrana w biustonosz, majteczki i rajstopy, odgrywająca
sugestywne sceny została skrytykowana przez konserwatywny brytyjski
dziennik „The Daily Mail". Gazeta grzmiała, że piosenkarka
deprawuje
dzieci, których przed telewizorem tego wieczoru mogło być milion.
Brytyjska rada telewizyjna Ofcom, która odebrała ponad 2 tys. skarg od
rodziców, uznała, że rzeczywiście występ był na granicy tego, co można
pokazać w telewizji przed godziną 21.00, ale nie przekroczył norm.
Jednocześnie Ofcom zapowiedział opracowanie nowych wytycznych
dotyczących emisji tego typu występów i klipów w telewizji, ale też
skrytykował „The Daily Mail” za wywoływanie histerii i używanie w
gazecie zdjęć piosenkarki, które ujawniają jeszcze więcej, niż
rzeczywiście było widać na ekranie.
Tamten występ wzbudził w
Wielkiej
Brytanii dyskusję, co dzieci powinny oglądać i o jakiej porze. Tygodnik
„The Observer" uznał, że dziecięca niewinność jest bezcenna i
trzeba ją
chronić. Nazywając występ Rihanny „ginekologicznym aerobikiem",
gazeta
napisała, że „co prawda talent Rihanny nie ogranicza się do
uwodzicielskich ruchów ciała, jednak to właśnie te ruchy naśladują
sześciolatki. To nie żadna pruderia, aby dbać o to, co oglądają dzieci.
Rodzice powinni pamiętać, że na placu zabaw nie ma miejsca na
symulowanie soft pornografii”.
Podobny pogląd wyraził krytyk
portalu
Popjustice: „Nie jest zadaniem Rihanny być narodową opiekunką do
dzieci. To rodzice muszą wiedzieć, co oglądają ich dzieci, i filtrować
zawartość programów, żeby Rihanna czy Lady Gaga nie wyciągnęła nagle
karabinu maszynowego ze swojej pochwy w trakcie dobranocki".
Skaleczona kolcem
Jeżeli więc Rihanna nie jest globalną opiekunką do dzieci, to kim jest?
Czy rzeczywiście lubi sado-maso, czy to tylko kolejny cyniczny pomysł na
sprzedaż jej płyt?
Sama wspomina w wywiadach, że jej ambicją było
zostać
czarną Madonną. Przypomnijmy, że w swoim czasie Madonna też szokowała
perwersyjnymi teledyskami (np. „Erotica") i albumami
fotograficznymi.
Rihanna dobrze odrobiła swoją lekcję. A może dobrze odrobili ją jej
promotorzy i menedżerowie? W końcu nad jej wizerunkiem i muzyką pracuje
sztab ludzi: album „Loud" powstał na dwutygodniowych warsztatach,
gdy w
jednym studiu w Los Angeles zebrano 50 topowych autorów piosenek.
Wspólnie napisali oni 200 utworów, z których Rihanna i jej ludzie
wybrali 11! Sama artystka musi tłumaczyć, że postacie z teledysków nie
są jej prawdziwym obliczem. – Gram bohaterki, które są potrzebne do
opowiedzenia historyjki. Niekoniecznie odpowiadają temu, jaka jestem na
co dzień. Ale rozumiem, że niektórzy mogą mieć problem z takim
rozróżnieniem – mówi. Z drugiej strony w granych przez nią postaciach
jest trochę jej samej. Tłumacząc się z klipu „S&M” w
miesięczniku „The
Rolling Stone”, przyznała: – Chyba jestem trochę masochistką. Nie
jest
to coś, z czego jestem dumna. To chyba powszechne wśród ludzi, którzy
byli świadkami przemocy domowej. Aby poczuć, jak pięknie pachną róże,
tacy ludzie muszą się najpierw skaleczyć kolcem.
Rihanna odnosi
się tu
do trudnego dzieciństwa na Barbadosie: jej ojciec był stosującym przemoc
alkoholikiem i narkomanem uzależnionym od kokainy, a małżeństwo jej
rodziców rozpadło się, gdy Rihanna miała 14 lat. Co zresztą nie
przeszkodziło ojcu piosenkarki zarabiać na niej nawet wtedy, gdy w 2009
r. została ciężko pobita przez swojego ówczesnego chłopaka, muzyka
Chrisa Browna. Ojciec Rihanny za pieniądze sprzedawał wtedy gazetom
zmyślone informacje na temat związku córki z Brownem.
Rihanna
przerwała
edukację w wieku 16 lat. Odkryta na Barbadosie przez amerykańskiego
producenta Evana Rogersa trafiła do USA, gdzie w 2005 r. nagrała
debiutancki album „Music of the Sun". Zachwycony raper Jay-Z
namówił ją
do nagrywania dla jego wytwórni Roc Nation, a w 2007 r. nagrał z nią hit
„Umbrella", który utrzymywał się na pierwszym miejscu listy
przebojów w
USA przez 10 tygodni. Jednak ci, którzy pamiętają słodką dziewczynkę
nucącą niewinne „Umb(a)rella-ella-ella”, mogli mieć problem z
rozpoznaniem jej kolejnego wcielenia. Rihanna przefarbowała włosy na
jaskrawą czerwień, a jej kolejne płyty – „Rated R” i
„Loud” – były pełne
opowieści o złej, brutalnej miłości i ostrym seksie. Na nowej, wydanej
właśnie i raczej przeciętnej płycie „Talk That Talk” znów wraca do
romantycznego wizerunku osoby tęskniącej za przytulaniem, choć wciąż
zdarza jej się namawiać w tekstach do „zjedzenia torcika”
(cokolwiek to
znaczy w jej seksslangu).
W sumie Rihanna miała w USA więcej numerów jeden niż Beyoncé i Lady Gaga
razem wzięte. Nie przestaje nagrywać (pięć albumów w sześć lat!) i
koncertować (w Łodzi wystąpi w ramach „Loud Tour", promującego jej
poprzednią płytę z zeszłego roku). Czy ta zapracowana gwiazda jest więc
produktem czy szczerym talentem? Felietonistka Julie Burchill pisze w
„The Independent": „Czy można sobie wyobrazić, że Lady Gaga
podaje dłoń
i rozmawia z irlandzkim rolnikiem sugerującym jej, żeby się ubrała i
zmiatała z jego pola? Pewnie prędzej poskarżyłaby się ONZ, że pogwałcono
prawa człowieka. A Rihanna z nim rozmawiała! Bo jest autentyczna: dobra,
zła, odważna, zmienna, tak jak to mają w zwyczaju prawdziwi
ludzie”.
|
 |
|
|
Bogusław Mazur |
 |
|
|
Stanisław Kania |
 |
|
|
Ezekiel |
|