Anna Dymna
aktorka, szefowa fundacji Mimo Wszystko
– Mam postanowienie: popatrzeć na wszystko z wysokości Wieży Mariackiej.
Po raz pierwszy wdrapałam się na wieżę, gdy wchodziliśmy w nowe
tysiąclecie. Pociągnęłam za linę uruchamiającą dzwon i cieszyłam się jak
dziecko. Od tamtej pory staram się być na wieży każdego roku. Nie byłam
tylko raz, po operacji stopy, i wtedy mi czegoś brakowało. Lubię pobyć w
tym małym świecie zawieszonym wysoko nad ziemią – znaleźć się tam to dla
mnie jak zdobyć Kilimandżaro. Poza tym mam wciąż jedno nieustające
postanowienie: cieszyć się tym, co jest. Budzić się rano z radością, że
chce mi się wstać. W zasadzie to jedyne, o co walczę: żeby mi nie
przyszło kiedyś do głowy obudzić się i nie chcieć podnieść. Przygotowuję
się do nowej roli w Teatrze Starym, więc marzę, żeby to była rola udana.
Teatr zresztą zawsze daje mi dużo sił, jest ucieczką od trosk, z którymi
stykam się, prowadząc moją fundację. Bardzo bym chciała, żeby moi
podopieczni byli zdrowsi, żeby się uśmiechali. A lęki? Wolę o nich
głośno nie mówić, radzę wszystkim je odpychać. Nie dajmy się zapędzić w
myślenie o kryzysie, niech nas nie ogarnie zniechęcenie.
Władysław Bartoszewski
historyk
– Wszystkim życzę, aby żyli zdrowo i sensownie. Bo co jest lepszego, niż
cieszyć się dobrym zdrowiem i wiedzieć, że to, co się w życiu robi, ma
sens? W lutym przyszłego roku skończę 90 lat, więc dla mnie zdrowie ma
szczególną wartość. Fakt, że mogę wyjechać na wakacje, a nie leżeć w
szpitalu, już jest dla mnie powodem do radości. Cieszenia się z takich
codziennych radości życzę Polakom.
Krystyna Janda
aktorka – Mam nadzieję, że nadchodzący rok nie
będzie dla mnie przełomowy.
Spodziewam się wiele pracy – jak zwykle. Wielu kłopotów – jak
zwykle. Co
najmniej ośmiu premier w naszych teatrach – jak zwykle. Oczywiście,
trochę się boję tego, co będzie, jestem przecież odpowiedzialna za dwie
sceny i wielu ludzi. Żadnych postanowień na nowy rok od dawna już nie
podejmuję. Jestem dorosłą, rozsądną kobietą – nie chcę się sobą
rozczarowywać.
Henryka Krzywonos
sygnatariuszka porozumień sierpniowych w Stoczni Gdańskiej
– Sobie to ja już niczego nie życzę, bo jestem człowiekiem
spełnionym.
Dostałam od losu więcej, niż mogłam się spodziewać. Chociaż… Chociaż
właściwie to mam jeszcze jedno wielkie marzenie i chciałabym, aby się w
2012 r. spełniło. To wyjazd do Maroka. Noszę w sobie to marzenie od
dzieciństwa, kiedy w wieku ośmiu lat przeczytałam książkę „Maroko,
ziemia czerwona". Może jest wreszcie pora, by zrealizować dziecięce
marzenie? Przede wszystkim jednak chciałabym życzyć sobie i Polakom
spokoju, bo jak pewnie większość obawiam się w nadchodzącym roku tego
kryzysu, który nie wiadomo, co jeszcze z sobą przyniesie. A niewiedza to
niepokój, zamęt, strach, a tego nie życzę nikomu.
Janusz Palikot
polityk
– Od dłuższego czasu staram się, żeby
przyjechał do Polski wybitny
językoznawca z Ukrainy, który zna kilkanaście języków oraz metodę
nauczania języków obcych w trzy tygodnie. W tak krótkim czasie można
przyswoić sobie ponoć aż sześć języków obcych. Moim największym
osobistym marzeniem, którego spełnienia życzę sobie w 2012 r., jest
namówienie go na przyjazd do Polski. Chciałbym nauczyć się arabskiego i
chińskiego. A politycznie życzę sobie i Polakom, abyśmy dostrzegli dobre
znaki dotyczące naszego kraju i potrafili je wykorzystać, przekuć w
energię do zmiany. Więcej grzybów w barszczu, mniej grzybów w polityce.
Julia Hartwig
poetka
– Życzę sobie, żebym mogła jeszcze coś napisać. Rodzinie i przyjaciołom,
żeby zachowali zdrowie i dobrego ducha. Główne moje pragnienie to,
żebyśmy wszyscy w Polsce mogli pogodniej patrzeć w przyszłość. Dużo mówi
się o kryzysie, każdy się tym niepokoi, ale wierzę, że uda nam się te
lęki przezwyciężyć. Choć trudno zamykać oczy na tę niejasność sytuacji.
Nikt nie potrafi nam oświecić tego, co naprawdę się dzieje, w jakim
położeniu jest nasz kraj, ale też Europa, świat. Zdaję sobie sprawę, że
to bardzo ważny moment, a nie mogę go uchwycić, pojąć w pełni. Jest coś
w powietrzu, to się czuje. I jest tym gorzej, że niewiele wiadomo. Brak
nam orientacji w tym, co się dzieje. Nie jestem zresztą pewna, czy ktoś
wie dużo więcej od nas. Nie byliśmy nigdy wcześniej w takiej sytuacji.
Jednak trzeba temu – co jest i co będzie – stawić czoła.
Jacek Kurski
polityk, współtwórca Solidarnej Polski
– Życzę sobie kondycji i jeszcze raz kondycji. Żeby to wszystko
wytrzymać. Tworzenie nowej partii w warunkach zabetonowania sceny
politycznej jest ponadludzkim wysiłkiem. I nie chodzi tylko o wbicie się
w mainstream polityczny, lecz także o przebicie się w mediach. Od
tygodni nie sypiam więcej niż pięć godzin dziennie. A nawet gdy
przychodzi dzień, że mogę dłużej pospać, też nie śpię, bo budzą mnie
galopujące po głowie myśli. Życzę więc sobie, by pikawa mi nie wysiadła,
a Polakom – by mieli wreszcie polityczną alternatywę. Bo dzisiejsza
opozycja służy głównie umacnianiu pozycji partii rządzących.
Krzysztof Krauze
reżyser
– Życzę sobie nie mieć życzeń. Obiecuję
dawać i zapominać, że dałem, a
brać i pamiętać, że wziąłem. Proszę nowy rok, żeby Vaclav Havel wrócił
jak najszybciej na ziemię i żebyśmy znów słuchali Cesarii Evory. Proszę
też o zmiłowanie Papuszę, o której robimy film. Z marzeń powiem o dwóch
najważniejszych: niech w przyszłym roku neutrina okażą się szybsze od
światła, a ja nie przekroczę 0,2 promila we krwi. Czego i wam życzę.
Jerzy Urban
dziennikarz, polityk
– W roku 2012 pragnąłbym
znaleźć się w szpitalu psychiatrycznym, by
leczyć się z impotencji seksualnej oraz myślowej. I leżeć tam łóżko w
łóżko z Jarosławem Kaczyńskim leczonym z powodu nadpotencji
patriotycznej wywołującej omamy.
Otylia Jędrzejczak
pływaczka
– Mam przeczucie, że to będzie dobry rok. Coś mi mówi, że wszystko
świetnie się ułoży. Czekam oczywiście na letnie igrzyska. Będę startować
w dwóch indywidualnych konkurencjach. A może jeszcze w sztafetach? Do
igrzysk będę żyć tylko sportem, potem chciałabym mieć czas dla
najbliższych. Tego sobie życzę: pobyć z nimi, wyjechać razem, odpocząć.
A wszystkim – poza zdrowiem – optymizmu, uśmiechu. Śmiejmy się,
omijajmy
zakręty i miejmy jak najwięcej „czerwonych dywanów", czyli spokoju.
Sławomir Sierakowski
szef Krytyki Politycznej
– Życzę wszystkim, żeby
bardziej sobie ufali, częściej z sobą
współpracowali i żądali niemożliwego! Myślę, że najbardziej brakuje nam
w dzisiejszym świecie wyobraźni i więzi społecznych opartych na
prawdziwym zaufaniu. Ponieważ trudno wyobrazić nam sobie lepszy świat,
zbyt łatwo przyzwyczajamy się do wad tego, który mamy. Ponieważ za mało
sobie ufamy, każdy na własną rękę próbuje zapewnić sobie bezpieczeństwo
i sukces, konkurując tylko z innymi. Moje i moich przyjaciół noworoczne
postanowienia to stworzyć kolejne instytucje, które budują zaufanie
między ludźmi i pomagają rozruszać naszą wyobraźnię!
Jerzy Pilch, pisarz
– Życzę sobie zdrowia, nic innego. Tylko zdrowia. Postanowienia
noworoczne? Nigdy tego nie robię i nawet nie mam dla tego uzasadnienia.
Manuela Gretkowska
pisarka
– Moje życzenia są niecenzuralne, więc lepiej od razu wszystko
wygwiazdkować *******, a po ostatniej gwiazdce niech będzie: Alleluja i
do przodu!
Joanna Krupa
top modelka
– Optymistycznie patrzę w przyszłość.
Jestem pewna, że nadchodzący rok
będzie dla mnie pełen radości i nowych wyzwań. Przygotowania do ślubu i
nowego programu telewizyjnego będą najważniejsze. Wszystkim czytelnikom
chciałabym życzyć, żeby w nowym roku nie zapominali o uśmiechu na co
dzień! To on daje energię do pracy. Pamiętajcie też, że im więcej
dajecie innym, tym więcej dostajecie!
Kuba Wojewódzki
gwiazda telewizji
– Wolę nie mówić o życzeniach, są prywatne, intymne, jak to, z czym
idzie się do psychoanalityka albo ginekologa. Życzeń nieintymnych w
ogóle nie posiadam. Poza tym nie traktuję przełomowo przejścia ze
starego w nowy rok. Są lepsze dni niż 1 stycznia. Na przykład 2 lutego
albo 16 października.