10 lutego w redakcji brytyjskiego
„Daily Mail" strzeliły korki szampana.
Gazeta wygrała proces sądowy i uniknęła konieczności wypłacenia
horrendalnego odszkodowania w wysokości ponad miliona funtów (ok. 5 mln
zł).
Poszło o artykuł, który gazeta opublikowała dwa lata temu.
Sugerowała w nim, że pewien finansista ma niejasne powiązania ze światem
polityki. Miał być „władcą marionetek" wykorzystującym urzędujących
polityków do załatwiania swoich biznesowych interesów. – Kontrowersyjne
fragmenty artykułu są zasadniczo prawdziwe – stwierdził sąd.
Cała
sprawa
w Wielkiej Brytanii budzi wielkie emocje, bo zamieszany w sprawę polityk
to lord Peter Mandelson, były unijny komisarz ds. handlu. Z kolei
finansistą, który pozwał gazetę, jest Nathaniel Rothschild. Z tych
Rothschildów. 41-letni Nat, jak zwą go przyjaciele, walczy o wzmocnienie
potęgi legendarnego rodu finansistów, a w przyszłości chce się stać jego
najważniejszą podporą. Czy udźwignie ciężar własnego nazwiska?
Magnes
na laski
Gdy Nat uczył się w oksfordzkim Eton College (najstarsza męska
szkoła w
Anglii, założył ją król Henryk VI w 1440 r.), wszystko wskazywało na to,
że biznes wcale go nie interesuje, a swe nazwisko ma – ujmując rzecz
delikatnie – w poważaniu. Był członkiem Klubu Bullingdon, elitarnej
studenckiej organizacji, której członkowie – młodzieńcy bogaci i
rozpieszczeni przez rodziców – urządzają we własnym towarzystwie huczne
i suto zakrapiane balangi, najczęściej kończące się demolowaniem lokali.
Nat był jednym z najaktywniejszych uczestników tych imprez. Jedną z nich
zorganizował w należącej do jego rodziny neorenesansowej rezydencji
Waddesdon Manor w Buckinghamshire. – Pojechaliśmy tam specjalnie
wynajętym autobusem piętrowym. Wszystko wymknęło się spod kontroli.
Pamiętam, że Nat zaliczył potężny zgon i trzeba było robić mu okłady z
zimnych ręczników. Inny z chłopaków wdał się w bójkę, bo był Włochem, a
ktoś zaczął obrażać Włochów.
Poleciały talerze. To była grupa
młodych,
naładowanych testosteronem i alkoholem mężczyzn, z których żaden nie
musiał pracować – relacjonuje anonimowo w tygodniku „The
Observer" jeden
z regularnych uczestników tych zabaw. Młody Rothschild był nie tylko
balangowiczem, lecz także playboyem. – Nazywali go magnesem na laski, bo
na imprezach wszystkie najładniejsze dziewczyny leciały do niego jak
pszczoły do miodu. Jego nazwisko działało jak afrodyzjak – wspomina inny
znajomy. Nat zaskoczył więc wszystkich, gdy nagle w 1994 r., w wieku 23
lat, postanowił się ustatkować i poślubić poznaną w trakcie podróży do
Azji modelkę Annabelle Neilson.
Ślub odbył się w Las Vegas, co
małżeństwu dobrze nie wróżyło. I faktycznie już w 1997 r. Nat był znowu
stanu wolnego. Rozwód wstrząsnął nim do tego stopnia, że odłożył na bok
używki (nie pija nawet wina z własnych winnic, którym szczodrze częstuje
swoich gości), przestały go bawić zwariowane imprezy.
Jeszcze w
trakcie
burzliwego małżeństwa Nat wkroczył z rozmachem w naturalne dla
Rothschildów środowisko świata finansów. W 1994 r. zaczął pracę dla
banku Lazards jako menedżer inwestycyjny obsługujący najbogatszych
klientów. Rok później zajmował podobną funkcję w Gleacher & Co, gdzie
szefem był przyjaciel jego ojca Eric Gleacher. Na korytarzu tej firmy
poznał zaś Tima Baraketta, szefa amerykańskiego funduszu hedgingowego
Atticus Capital. W 1996 r. Barakett zatrudnił i ściągnął Nata do Nowego
Jorku. Od tamtej pory Nat wypracowywał dla klientów, których pieniędzmi
zarządzał, zyski rzędu 30 proc. rocznie i dorobił się statusu finansowej
supergwiazdy. – On zostanie najbogatszym z Rothschildów –
prorokował
„The New York Times".
250 lat tradycji
Rodzina Rothschildów jest z finansami związana od stuleci. Jej historia
zaczyna się w XVI w., gdy Izaak Elchanan Rothschild osiedlił się we
Frankfurcie nad Menem, a nabiera tempa w drugiej połowie XVIII w., za
czasów Mayera Amschela Rothschilda.
To właśnie Mayer jest
uznawany za
twórcę finansowej potęgi rodu. Rozbudował frankfurcki kantor swojego
ojca Amschela Mosesa, uczynił z niego bank i wysłał swoich pięciu synów,
by w każdym z pięciu najważniejszych miast europejskich utworzyli jego
filie. Strategia była prosta: być jak najbliżej władzy, bo na kontaktach
z rządami (wówczas: z królami) można dorobić się najbardziej. Zwłaszcza
umożliwiając im ciągłe zadłużanie się.
Ta strategia sprawdziła
się na
przykład w trakcie wojen napoleońskich, gdy Rothschildowie sfinansowali
kampanię przeciwko Francuzom. W dużej mierze dzięki tym
bankierom książę Wellington pokonał Napoleona w 1814 r. pod Waterloo.
To
właśnie Mayer Amschel Rothschild miał wypowiedzieć słynne zdanie:
„Dajcie mi kontrolę nad pieniądzem narodowym, a nie dbam o to, kto
stanowi prawa". Mocne, prawda? Dodajmy do tego nazwiska koronowanych
głów, które robiły interesy z rodem Rothschildów w trakcie jego
250-letniej ekspansji, i jeszcze dołóżmy to, że firmy Rothschildów
dziwnym trafem nie traciły bogactwa w trakcie większości poprzednich
kryzysów finansowych ani nawet podczas ostatniego, a naprawdę trudno się
dziwić, że to akurat Rothschildowie stali się ulubionymi bohaterami
rozmaitych teorii spiskowych.
Według niektórych z nich sprawa
jest
prosta – stoją na czele tajnego rządu światowego! W bardziej subtelnej
wersji ich wpływ jest równie wielki, ale pośredni – w animowanym filmie
„The American Dream", który od dwóch lat robi furorę w internecie,
Rothschildowie to wielka ośmiornica symbolizująca wszechwładzę bankierów
nad światem. Tego typu szalone teorie nigdy jednak Rothschildom nie
szkodziły.
Zresztą nawet gdyby dla dobra swojej reputacji chcieli je
całkowicie zdyskredytować, mieliby z tym techniczny problem. – Historia
rodu jest niezwykle trudna do ustalenia w sposób niebudzący wątpliwości.
Pewna kobieta chciała napisać książkę zatytułowaną „Kłamstwa o
Rothschildach", ale zrezygnowała, tłumacząc, że wykryć kłamstwa jest
łatwo, ale całkowicie niemożliwe jest odkrycie pełnej prawdy –
wytłumaczył kiedyś znany brytyjski historyk Paul Johnson. W pewnym
sensie Rothschildowie są sami sobie winni, gdyż niechętnie informują
świat o swoich biznesach.
Z czasem liczba należących do nich
spółek
rosła, a relacje właścicielskie skomplikowały się do tego stopnia, że
zaczęły przypominać rozłożyste rodzinne drzewo genealogiczne. W ciągu
ostatnich 50 lat Rothschildowie stali się przede wszystkim czołowymi
globalnymi doradcami finansowymi. Doradzali w procesach fuzji i
akwizycji spółek, a także w trakcie różnych prywatyzacji.
Obliczono, że
wartość wszystkich transakcji, przy których pomagali w czasach
powojennych, przekroczyła już bilion dolarów. Najbardziej znana firma
Rothschildów to założona w 1811 r. N M Rothschild & Sons z 50 biurami i
ponad 2 tys. pracowników na całym świecie. Szefuje jej David René de
Rothschild, wywodzący się z francuskiej linii rodziny. Ta firma należy z
kolei do notowanego na giełdzie Euronext holdingu Paris Orléans, który
kontrolowany jest przez inną rodzinną firmę – Rothschild
Concordia.
Do
grona rodzinnych biznesów należy też Edmond de Rothschild Group,
instytucja zajmująca się private bankingiem.Wartość jej aktywów sięga
100 mld euro, a zarządza nią Benjamin de Rothschild, potomek Edmunda,
czyli założyciela. Jakie znaczenie dla biznesów Rothschildów ma Nat?
Jeszcze kilka lat temu o wiele ważniejszy był jego ojciec, Jacob
Rothschild (brytyjska linia Rothschildów). Jest on m.in. szefem
angielskiego trustu inwestycyjnego RIT Capital Partners, ma udziały w
spółkach wydobywających ropę i przez długi czas uchodził za tego, który
w całej rodzinie ma najbardziej rozległe kontakty wśród polityków. Był
na „ty" m.in. z Thatcher czy Reaganem.
Węglowa
przyszłość
– Chciałem spławić tego chłopaka. Nie zanosiło się, by miał zostać
wybitnym przedstawicielem swojej rodziny. Tak w jednym z wywiadów Peter
Munk, szef Barrick Gold (największy na świecie producent złota),
wspomina moment, gdy Nat zaproponował mu zainwestowanie w fundusz
hedgingowy Atticus. W końcu jednak Munk dał się oczarować Rothschildowi.
Nazywa go „wyjątkowym dzieciakiem, przypominającym o czasach, gdy jego
ród rządził światem", i robi z nim wspólne interesy.
Obaj
związali się
na przykład biznesowo z węgierskim gigantem deweloperskim TriGranit,
inwestującym także w Polsce (wybudował u nas m.in. krakowską galerię
handlową Bonarka City Center). – Nat ma obecnie dużą władzę i jak
wszyscy Rothschildowie korzysta z niej w sposób dyskretny – twierdzi Guy
Wyser-Pratte, amerykański inwestor, który ma na koncie wspólne interesy
z nadzieją bankierskiego rodu.
Ta władza to nie tylko trafne
inwestycje,
ale także wpływowi znajomi. Wśród osób powiązanych
z Natem wymienia się byłego premiera Wielkiej Brytanii Gordona Browna,
byłego komisarza Unii Europejskiej ds. handlu lorda Petera Mandelsona
czy George’a Osborne’a, obecnego sekretarza skarbu Rządu Jej
Królewskiej
Mości. Akurat znajomość z Mandelsonem była pośrednią przyczyną
wspomnianych kontrowersji opisywanych w „Daily Mail". W 2005 r.,
gdy
jeszcze Mandelson pełnił swą unijną funkcję, Rothschild zabrał go swoim
prywatnym samolotem na spotkanie z rosyjskim oligarchą Olegiem
Dieripaską – hen, daleko na Syberii.
Po co ważny unijny
dygnitarz na
spotkaniu brytyjskiego biznesmena z rosyjskim oligarchą? Tego do końca
Rothschild wyjaśnić nie potrafił. Przekonywał, że chodziło o czysto
rekreacyjny wyjazd na Syberię, bez związku z finalizowaną w tym samym
czasie z Dieripaską transakcją o wartości pół miliarda funtów.
Transakcja dotyczyła rynku surowców, gdyż Nat obok finansów przedmiotem
swojego zainteresowania uczynił rynek wydobywczy. Jest jednym z
dyrektorów w Barrick Gold, a także doradcą Rusalu, czyli działającej na
rynku aluminium firmy należącej do Dieripaski. Zainwestował również w
obligacje firmy Glencore, która rocznie wydobywa minerały warte ok. 150
mld dolarów. W przyszłości będzie mógł wymienić te obligacje na udziały
w przedsięwzięciu.
Jednak największe nadzieje Nathaniel wiąże z
wydobyciem węgla. Jego inwestująca w spółki wydobywcze firma
zadebiutowała na giełdzie w 2010 r. i zgarnęła od inwestorów ponad
miliard dolarów.
Jeszcze tego samego roku za 3 mld dolarów kupiła
udziały w dwóch indonezyjskich spółkach węglowych. Nat oświadczył
dziennikarzom agencji Bloomberg, że jego zamiarem jest stworzenie
największej na świecie firmy produkującej węgiel – odpowiednika Barrick
Gold na rynku złota. Byłby to powrót do rodzinnych tradycji.
W
XIX w.
Rothschildowie również inwestowali w kopalnie – m.in. finansując
powstanie słynnej firmy De Beers, dziś potentata na rynku diamentów. W
XIX w. Rotschildowie byli najbogatsi na świecie. W XX w. prowadzili
interesy na znacznie mniejszą skalę. Tuziny członków rodu kontrolują
setki rozmaitych firm, ale nie ma wśród nich magnatów biznesu na skalę
Gatesa czy Warrena Buffetta.
Czy Natowi uda się wrócić do ekstraklasy?
Raczej należałoby zapytać, co może mu stanąć na przeszkodzie. Wystarczy,
że połączy siłę swego nazwiska z rozległymi znajomościami i biznesową
bezczelnością, której mu nie brakuje. Jeden z robiących z nim interesy
finansistów powiedział o nim: „Ma czelność zawracać głowę każdemu i
– co
ciekawe – zawsze jest brany poważnie".