Najgorzej jest w Europie Zachodniej. We Francji,
dawnej
ostoi katolicyzmu, kraju dawnej potęgi kardynała Richelieu, bywa tak źle
z powołaniami, że jeden ksiądz obsługuje 40 kościołów. Marnie jest też w
innych dawnych potęgach katolickich, takich jak Hiszpania czy Włochy.
Także u nas zawód księdza cieszy się o wiele mniejszym zainteresowaniem
niż dawniej. W nie tak odległej przeszłości ksiądz to był w Polsce
niepodważalny autorytet, często osoba mocno zaangażowana w życie swojej
parafii. Dziś to już tylko wyjątki na tle urzędniczej masy personelu
naziemnego Pana Boga.
Istnieje uzasadniona teoria
laryngologów, według
których być może Pan Bóg coraz ciszej woła i coraz rzadziej powołuje,
gdy widzi, kogo ostatecznie powołał. Gdy spojrzy się w oczy ludziom
takim jak ksiądz Tadeusz Rydzyk czy ksiądz Piotr Natanek, to przecież
nic oprócz fanatyzmu i brzęczących złotówek tam nie widać.
Powołania mają się źle nie tylko w dziedzinie sacrum. Niektóre zawody,
które uznano, że wymagają szczególnego poświęcenia, też potrzebują
powołań. Dawno temu mówiło się, że nauczyciel to zawód z powołaniem. Kto
miałby w tym wypadku do nich wołać? Duch narodu? Hugo Kołłątaj? A może
aktualny minister edukacji? Przez lata zaborów i okupacji ci, którzy
krzewili naukę języka polskiego i polskiej historii, byli niemal jak
rycerze spod Grunwaldu, jak powstańcy styczniowi ukryci w ostatnim
zagajniku.O wielu wspaniałych, prawdziwych nauczycielach mówiono „oto
nauczyciel z powołaniem".
Dziś rangę zawodu spartaczyła
belfrom
wywalczona przez ZNP Karta nauczyciela. Karta jest tak dobra dla
nauczycieli, że pozwala chronić największe nawet miernoty. Ten zestaw
przepisów (ważniejszy nawet niż Kodeks pracy) jest główną przyczyną
demoralizacji i ogólnego upadku ciał pedagogicznych od Gdańska po
Zakopane. Karta nauczyciela to zawodowy dupochron, który nie pozwala
zwolnić najbardziej nawet nieudacznych pedagogów. Skoro nie ma
możliwości wyrzucenia słabego nauczyciela ze szkoły, to tym samym spada
ogólny poziom nauczania. Dziś, żeby być wyrzuconym ze szkoły, nauczyciel
musiałby napaść z bronią w ręku na bank lub biegać z nożem po Biedronce.
Jeśli tylko uczy bzdur, śpi na lekcjach lub dekuje się na ciągłych
zwolnieniach, nic mu nie grozi. Nauczycieli z powołaniem jeszcze kilku
się pałęta po polskiej oświacie, ale ich siłę i pozycje osłabiają
pedagodzy z Kartą nauczyciela w kieszeni.
Co jakiś czas powołań
dokonuje
też trener reprezentacji Franciszek Smuda. W świecie powołań to o nim
jest najgłośniej i nie ma co ukrywać, że właśnie jego powołania, a nie
powołania kapłańskie czy powołania do życia zakonnego lub misyjnego, czy
do zawodu nauczyciela są najgłośniejsze. O ile powołania boskie bywają
bardzo wzniosłe i intymne, o tyle powołania trenera Smudy są ogłaszane
na konferencjach prasowych i o intymności ciężko tu mówić.
Powołania do kadry narodowej bywają kontrowersyjne i zdarza się, że są
szeroko komentowane przez dziennikarzy. Najnowsze powołania na mecz z
Portugalią również wzbudziły rozbieżne opinie. Dziwiono się powrotowi do
kadry Ireneusza Jelenia, a zaskoczeniem był brak powołania dla Pawła
Brożka. Powołania do kadry narodowej nie są ostateczne, podobnie jak
powołania na ministrów. Taka minister sportu Joanna Mucha zdaniem wielu
raczej mocno minęła się z powołaniem, myląc uprawiane przez siebie
karate z szachami, które na nią czekały.
KRZYSZTOF SKIBA
Muzyk, frontman zespołu Big Cyc, publicysta, performer