Newsletter | Prenumerata | E-wydania | Mobile | RSS
Dołącz do nas:
Zobacz także:
Blogbox Infotuba.pl Gover.pl Pitbul
Tutaj jesteś: Strona główna | Tygodnik  Archiwum  Dynastia
1645Tomasz MolgaAutor: Tomasz Molga

Dynastia

Dzieci swoich rodziców – na razie tyle można powiedzieć o większości potomków najbogatszych Polaków. Jednak niektórzy z nich już próbują własnych sił w biznesie. Klan Wejchertów właśnie skoczył na głęboką wodę – trochę nie z własnej woli.
Dajmy spokój ze spekulacjami. Pokażę panu, co mnie teraz najbardziej interesuje – Łukasz Wejchert wyciąga iPada i uruchamia aplikację Flipboard. Ekran wypełnia się doniesieniami ze świata nauki i technologii zasysanymi z setek źródeł. Otoczony gadżetami, podłączony do sieci przez 24 godziny na dobę, 39-letni biznesmen od miesięcy analizuje informacje z rynków w USA, Europie i Polsce.
Skocz do tekstu
REKLAMA

– Mam plan stworzenia grupy technologicznej inwestującej w nowe, innowacyjne produkty, rozwiązania mobilne, cloud computing. Stoimy u progu technologicznej rewolucji, gdzie podręczny smartfon czy tablet przejmą rolę prywatnego centrum rozrywki i komunikacji ze światem – mówi z rozmowie z „Wprost". Zdradza, że pracuje nad kilkoma projektami biznesowymi, a jeden już uruchamia. To iTaxi, aplikacja na telefon ułatwiająca zamówienie taksówki bez pośrednictwa taksówkowych korporacji.

Jak to działa? Klient, wchodząc do systemu, widzi swoje położenie na mapie Warszawy (to pierwsze miasto, w którym testowana jest aplikacja) i krążące w pobliżu wolne taksówki. Klika w najbliższą i łączy się z kierowcą. W zamian kierowca, wyposażony przez iTaxi w telefon z programikiem, płaci firmie 3-4 zł za zlecane kursy. Przed Euro 2012 Wejchert i spółka chcą mieć tysiąc taksówek w swoim systemie, czyli tyle, ile mają największe warszawskie korporacje taksówkowe.

Czy nieduży start-up, nawet jeśli szybko zarobi pierwszy milion, to rzeczywiście garnitur na miarę kogoś okrzykniętego guru polskiego internetu? Gabinet prezesa Onetu Wejchert zamienił na skromne 25-metrowe biuro wynajęte w warszawskim biurowcu Zebra. Sztab współpracowników zastąpił jedną sekretarką. No i sam, a nie wynajęci prawnicy, musiał ganiać po urzędach, żeby zarejestrować własną spółkę.

Kapitał na start

Planując kolejne inwestycje, Łukasz Wejchert może sobie na wiele pozwolić. Pod koniec grudnia spadkobiercy zmarłego dwa lata temu Jana Wejcherta doszli do porozumienia z pozostałymi udziałowcami jego przedsięwzięć. Za 230 mln euro Grupa Canal+ nabyła 20 proc. akcji TVN wraz z opcją przejęcia pakietu większościowego w najbliższych latach. Przy czym Francuzi mają udzielić 120 mln pożyczki, z której częściowo zostanie sfinansowany wykup udziałów w ITI należących do Łukasza, Agaty i Victorii Wejchertów.

Nie taki był jednak plan. – Odchodząc tak nagle, Janek nie zdążył zadbać o precyzyjne uregulowanie spraw związanych z sukcesją. Na pewno nie chciałby sprzedaży TVN i tego, co przez ostatnie dwa lata działo się firmie – mówi bliski znajomy biznesmena i rodziny Wejchertów. Śmierć 59-letniego biznesmena była wielkim zaskoczeniem: dla najbliższych, dla współpracowników i rynków finansowych obserwujących poczynania medialnej grupy. Wprawdzie wiadomo było, że od 16 lat chorował na białaczkę, ale przezwyciężał chorobę.

Tuż przed dniem Wszystkich Świętych w 2009 r. czuł się dobrze, wraz z rodziną wyjechał na weekend do Nicei. Wtedy dopadła go silna infekcja bakteryjna, a wywołana w jej następstwie sepsa spowodowała niewydolność serca. Zmarł mimo wysiłków lekarzy.

Podziel się

















Polecamy

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Polecamy
Petelicki. Ostatni Strzał. - Pobierz za darmo wydanie specjalne
Polecamy
Czytaj Wprost na Facebooku. Sprawdź aplikację już teraz !
Polecamy

Dodatkowe opcje wyszukiwania:
Serwis używa plików cookies, aby mógł lepiej spełniać Państwa oczekiwania. Podczas korzystania z serwisu pliki te są zapisywane w pamięci urządzenia. Zapisywanie plików cookies można zablokować, zmieniając ustawienia przeglądarki. zamknij
Więcej informacji w naszej Polityce prywatności