Newsletter | Prenumerata | E-wydania | Mobile | RSS
Dołącz do nas:
    
Tutaj jesteś: Strona główna | Tygodnik  Archiwum  Arab Madrid
AWR Wprost
2202Autor
AWR Wprost

Arab Madrid

Premier hamletyzował, ale w końcu uległ. Zgodził się wypuścić Tomasza Arabskiego na wymarzoną placówkę. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, minister już w lecie przeniesie się z Alej Ujazdowskich pod hiszpańskie słońce.
A Tusk? Zostanie bez najbliższego współpracownika, kolegi i szefa Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. Na razie trwa polowanie na następcę. Ci, którzy przy Tusku zostają, już myślą, jak podzielić się królestwem „Araba”.

Zmęczony wielbiciel

Przez lata pracy z Tuskiem wyrobił sobie naprawdę silną pozycję. Kiedyś podśmiewano się z niego. Ostatnio w kancelarii zaczęto mówić o Arabskim „drugi” albo nawet „wicepremier”, i to bez zgryźliwości. Tusk mu ufa, bo wie, że Arabski mu nie zagrozi – nie ma żadnych ambicji politycznych.

– A on jest autentycznie zafascynowany premierem, ale bezwzględna dominacja pryncypała każdemu musi kiedyś zacząć doskwierać – uważa polityk PO.

– Pytałem go ostatnio o Hiszpanię. Starał się zachować obojętność, ale widać było, że jest potwornie zmęczony pracą w rządzie i chciałby już być w Madrycie – dodaje kolega ministra.

Skocz do tekstu
REKLAMA


Z Tuskiem znają się od lat, z Gdańska. Arabski – kiedyś dobry trójmiejski dziennikarz, blisko związany z Kościołem katolickim – dbał o rozwój duchowy przyszłego premiera. To ich zbliżyło. Lider liberałów miał do spraw religijnych stosunek ambiwalentny. Dzięki „Arabowi” miał przeżyć duchową przemianę, wziął nawet – po latach – ślub kościelny.

Sport ich łączył mniej, bo Tusk to zapalony piłkarz, a Arabski kiedyś trenował dżudo. Chwali się w swoim oficjalnym biogramie, że w młodości walczył z przyszłym mistrzem olimpijskim Pawłem Nastulą. Niestety – dla Arabskiego – ich starcie trwało jedynie trzy sekundy. W nogę idzie mu marnie. Gra z miłości do szefa, na lewej obronie. I przyzwyczaił się już nawet do brutalnych docinków, których Tusk nigdy nie szczędzi mu na boisku.

Polityk spoza polityki

Arabski do polityki wszedł bocznym wejściem. Właśnie dzięki znajomości, a potem przyjaźni z Tuskiem. Jego nominacja na szefa KPRM była zdziwieniem – nie był posłem PO, a do Platformy dotąd nie wstąpił. Wróżono mu burzliwą i krótką karierę. – Był potwornym bałaganiarzem. Nie przesyłał papierów na czas, ciągle coś gubił. Był zaprzeczeniem dobrego urzędnika. Tusk – przyzwyczajony do porządku, apodyktyczny szef – wpadał we wściekłość – opowiada bliski współpracownik ministra.

Jednak z miesiąca na miesiąc zdobywał urzędnicze szlify. Dziś w jego gabinecie całą ścianę zajmuje specjalna tablica. Zapisane na kolorowych karteczkach wiszą informacje o projektach z exposé premiera. Arabski pieczołowicie odhacza ustawy, które lądują w Sejmie. – Patrzę w prawo, patrzę w lewo i nie widzę uwag – tak ostatnio prowadzi posiedzenia Komitetu Stałego Rady Ministrów. To tradycyjne pole bitwy między resortami. Na początku wszystko rozłaziło się w szwach.
Podziel się














Polecamy

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Akcja
Ankieta Wprost
Dodatek
Petelicki. Ostatni strzał
Polecamy
Prenumerata już od 59 zł !
Polecamy

Dodatkowe opcje wyszukiwania:
Serwis używa plików cookies, aby mógł lepiej spełniać Państwa oczekiwania. Podczas korzystania z serwisu pliki te są zapisywane w pamięci urządzenia. Zapisywanie plików cookies można zablokować, zmieniając ustawienia przeglądarki. zamknij
Więcej informacji w naszej Polityce prywatności