Newsletter | Prenumerata | E-wydania | Mobile | RSS
Dołącz do nas:
    
Tutaj jesteś: Strona główna | Tygodnik  Archiwum  Porządek Baraniny
AWR Wprost
AWR Wprost

Porządek Baraniny

Jeremiasz Barański (Baranina) odszedł z tego świata w chwili, gdy mógł zaszkodzić co najmniej kilkuset osobom w Polsce, a także w Austrii, Niemczech i Wielkiej Brytanii: od zwykłych policjantów, po polityków z pierwszych stron gazet. W procesie przed wiedeńskim sądem Baranina był w miarę niegroźny do momentu ogłoszenia wyroku. Skazany na dożywocie, co mu groziło, stawał się niebezpieczną bombą, bo mógł się mścić na tych, którzy nie potrafili go ochronić przed karą. Najbardziej niebezpieczny byłby podczas mających się niebawem odbyć przesłuchań przez polskich prokuratorów w sprawie zabójstwa Jacka Dębskiego, ministra sportu w rządzie Jerzego Buzka. Kto chciał śmierci Baraniny?
Śmierć, która uratuje niejedno życie


Jeremiasz Barański (Baranina) odszedł z tego świata w najlepszym momencie. Mógł zaszkodzić co najmniej kilkuset osobom w Polsce, a także w Austrii, Niemczech i Wielkiej Brytanii: od zwykłych policjantów po polityków z pierwszych stron gazet. W procesie przed wiedeńskim sądem Baranina był w miarę niegroźny do momentu ogłoszenia wyroku. Skazany na dożywocie, co mu groziło, stawał się niebezpieczną bombą, bo mógł się mścić na tych, którzy nie potrafili go ochronić przed karą. Najbardziej niebezpieczny byłby podczas mających się niebawem odbyć przesłuchań przez polskich prokuratorów w sprawie zabójstwa Jacka Dębskiego, ministra sportu w rządzie Jerzego Buzka.
Skocz do tekstu
REKLAMA

W samobójstwo Barańskiego nie wierzy ani były minister spraw wewnętrznych Marek Biernacki, ani obecny - Krzysztof Janik. - Baranina to był wyjątkowy bandzior, morderca bez skrupułów, mający na sumieniu szereg zabójstw na zlecenie. Trudno mi uwierzyć, że popełnił samobójstwo, że nie wytrzymałby więzienia - mówi Biernacki. - To był człowiek twardy, wyrachowany, chłodny, który na samobójstwo miał dużo czasu. Wyrok jeszcze nie zapadł, czekały go badania psychiatryczne, a zwykle choroba psychiczna jest znakomitą ucieczką od odpowiedzialności. Biorąc to wszystko pod uwagę, śmierć Baraniny jest zaskakująca - dodaje gen. Adam Rapacki, zastępca komendanta głównego policji, nadzorujący Centralne Biuro Śledcze.

Dziwne przypadki Baraniny
"Bo to jest specjalna czyjaś prowokacja. Po to, żeby mnie odstawić na odpierdol" - tak Barański kilka tygodni temu komentował w podsłuchanej rozmowie z Jerzym K., byłym wojskowym, to, co się z nim dzieje w wiedeńskim areszcie. Wbrew twierdzeniom Michaela Neidera, szefa austriackiego więziennictwa, nie wszystkim aresztowanym pozostawia się pasek. Barańskiego najpierw paska pozbawiono, ale tuż przed znalezieniem go martwego pasek mu wydano wraz z ubraniem z więziennej pralni. Podobno przez przypadek. Przypadkiem miało być również to, że ciało Barańskiego znalazło dwóch strażników, podczas gdy zwykle w nocy funkcjonariusze robią obchód cel pojedynczo.
Dziwnych przypadków dotyczących Baraniny jest zresztą więcej. Tuż przed zabójstwem Dębskiego Barański skontaktował się z polską policją. Twierdził, że rozpowszechniane o nim informacje to obrzydliwe pomówienia. - Przyjadę do Polski, ze wszystkiego się wytłumaczę i oczyszczę - mówił funkcjonariuszom. Twierdził, że jest w Wiedniu. Po sprawdzeniu billingów okazało się, że dzwonił z Warszawy, z automatu. Po zabójstwie Jacka Dębskiego był widziany we Wrocławiu. Jak przejechał przez granicę? Dlaczego nie bał się zatrzymania? Jak to się stało, że spokojnie wyjechał z powrotem? Z kim oprócz siostry spotkał się w Warszawie? - Jego ludzie podkreślają, że stwarzał wrażenie, iż jest nie do ruszenia, że ma takie układy, taką pozycję, że stoi za nim ktoś ważny - mówi gen. Adam Rapacki.
Podczas śledztw w sprawie zabójstw Andrzeja Grzymskiego (Juniora) i Rafała Kanigowskiego, łączników Baraniny w Polsce, policjanci z CBŚ przeszukali willę Barańskiego w Bratysławie. Wśród znalezionych rzeczy trafili na zdjęcie gangstera ściskającego się z byłym premierem Słowacji Vladimírem MeŠciarem. W 1992 r. Barański gościł w swojej willi jednego z posłów, później bardzo ważnego w Polsce polityka. Tak chciał go ugościć, że zaproponował mu własną żonę. Ta wpadła w furię i postrzeliła Barańskiego. O wpływach Barańskiego świadczą też osobistości zaproszone przez niego na otwarcie klubu bilardowego Amadeusz na warszawskim Żoliborzu. - Obserwowaliśmy imprezę, bo liczyliśmy, że sam Baranina się tam pojawi. Przed lokalem stało kilkanaście samochodów ze znakami korpusu dyplomatycznego - wspomina jeden z policjantów. We wrocławskim domu pracującego dla Baraniny Ryszarda K. przez lata organizowano z kolei głośne imprezy sylwestrowe, na których bywała miejska elita, m.in. prokuratorzy, radni, najwyżsi miejscy urzędnicy.

Podziel się














Polecamy

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Akcja
Ankieta Wprost
Dodatek
Petelicki. Ostatni strzał
Polecamy
Prenumerata już od 59 zł !
Polecamy

Dodatkowe opcje wyszukiwania:
Serwis używa plików cookies, aby mógł lepiej spełniać Państwa oczekiwania. Podczas korzystania z serwisu pliki te są zapisywane w pamięci urządzenia. Zapisywanie plików cookies można zablokować, zmieniając ustawienia przeglądarki. zamknij
Więcej informacji w naszej Polityce prywatności