Nostradamus
sejsmologii 82-letni prof. Keilis-Borok od ponad 40 lat zajmuje
się badaniem trzęsień ziemi. W latach 60. podczas negocjacji dotyczących
prób nuklearnych w Genewie przedstawiciele byłego ZSRR i USA wykorzystali
jego metodę pozwalającą odróżnić podziemne wybuchy nuklearne od trzęsień
ziemi. Uczony w latach 90. założył w Moskwie Międzynarodowy Instytut
Prognozowania Trzęsień Ziemi. Wykładał w Trieście, Rzymie, Paryżu i
Massachusetts Institute of Technology w Cambridge. Od 1999 r. pracuje w Los
Angeles, w jednym z głównych ośrodków badań sejsmologicznych. Od
ponad 20 lat wraz z międzynarodową grupą naukowców porównuje dane
z sejsmicznych rejonów świata, szukając serii charakterystycznych drgań
zapowiadających groźne wstrząsy. Takie drgania od kilku miesięcy są rejestrowane
w południowej Kalifornii.
W ciągu roku na świecie występuje około miliona
trzęsień ziemi, ale tylko 8 tys. jest odczuwalnych bez specjalistycznych
przyrządów (sejsmografów). Profesor Keilis-Borok uważa, że zanim
dojdzie do większych wstrząsów, najpierw nasilają się typowe dla danego
rejonu małe trzęsienia. Początkowo pojawiają się niemal jednocześnie w dużej
odległości od siebie, potem stają się coraz częstsze i występują coraz bliżej.
Skomplikowane obliczenia ich siły i częstotliwości pozwalają określić z
kilkumiesięcznym wyprzedzeniem, kiedy dojdzie do kataklizmu. - Zgodnie z tzw.
teorią chaosu, niewielkie, początkowo mało znaczące i pozornie chaotyczne zmiany
mogą z czasem doprowadzić do katastrofy - podkreśla prof. Keilis-Borok.
Rosyjski uczony, nazywany Nostradamusem nowoczesnej sejsmologii, bezbłędnie
przewidział, że w 1992 r. na Pacyfiku dojdzie do pięciu większych trzęsień
ziemi. Wtedy jednak nikt nie potraktował go poważnie, bo ten rejon tak często
nawiedzają wstrząsy, że mógł to być jedynie zbieg okoliczności. Kiedy dwa
lata później naukowiec z półtorarocznym wyprzedzeniem przewidział
trzęsienie ziemi o sile 6,7 stopnia w skali Richtera, które 25 km od Los
Angeles zniszczyło miasteczko Northridge, amerykańscy sejsmolodzy zaprosili
rosyjskiego badacza do USA. Od tego czasu jego metoda jest coraz bardziej
precyzyjna - uczony potrafi już przewidywać trzęsienia ziemi z
dziewięciomiesięcznym wyprzedzeniem, a epicentrum określa z dokładnością do
200-300 km.
W czerwcu 2003 r. prof. Keilis-Borok zapowiedział, że do
lutego 2004 r. w środkowej Kalifornii nastąpi trzęsienie ziemi o sile co
najmniej 6,4 stopnia. 22 grudnia 2003 r. w Kalifornii w okolicy San Simeon
ziemia się rzeczywiście zatrzęsła z siłą 6,5 stopnia (zginęły dwie osoby). W
lipcu 2003 r. ogłosił, że najpóźniej do końca grudnia japońską wyspę
Hokkaido nawiedzi duże trzęsienie ziemi o sile co najmniej 7 stopni. Kataklizm o
sile 8,1 stopnia wydarzył się tam 25 września! Czy spełni się kolejna prognoza i
w ciągu kilku tygodni zatrzęsie się Parkfield w Kalifornii, gdzie nie było
żadnych wstrząsów od 1966 r.?
Uskok Śmierci - Żyjemy w krainie trzęsień ziemi, zawsze
spodziewamy się większych wstrząsów - powiedział w rozmowie z
"Wprost" dr William L. Ellsworth, dyrektor naukowy Zachodniego Centrum
Sejsmicznego Służby Geologicznej Stanów Zjednoczonych. Uskok San Andreas
to ogromny ryft stanowiący granicę między dwiema wielkimi płytami skorupy
ziemskiej o długości prawie 1100 km. Rozciąga się od Zatoki Kalifornijskiej w
kierunku północno-zachodnim, a na północ od San Francisco
przebiega po dnie oceanu. Od 1857 r. wzdłuż całego uskoku co roku rejestruje się
ponad 100 niewielkich wstrząsów, a średnio co 22 lata występują
trzęsienia ziemi o sile 6 stopni (do najgroźniejszego doszło w 1906 r. w San
Francisco, gdy ziemia przesunęła się wzdłuż uskoku o ponad 4,5 m).
Prawdopodobieństwo wystąpienia w tym regionie trzęsienia o sile 6,4 stopnia w
ciągu dziewięciu miesięcy wynosi 10-15 proc. - Nawet jeśli w najbliższych
tygodniach dojdzie tutaj do trzęsienia ziemi, trzeba jeszcze wielu badań, by
potwierdzić w pełni przydatność metody Keilisa-Boroka - podkreśla dr Ellsworth.
Rosyjski uczony, podobnie jak chińscy sejsmolodzy, nie przewidział
trzęsienia ziemi, które w grudniu 2003 r. zniszczyło irańskie miasto Bam
i spowodowało śmierć ponad 41 tys. osób. Nikomu jednak wcześniej nie
udało się dwa razy tak dokładnie określić, gdzie będzie znajdowało się
epicentrum zbliżającego się trzęsienia, jaka będzie jego siła i na jak dużym
obszarze będą odczuwane drgania (jeszcze kilka lat temu przewidywano je z
dokładnością do kilku lat i kilku tysięcy km2). Poza Kalifornią i Japonią grupa
badawcza prof. Keilisa-Boroka obserwuje teraz ruchy skorupy ziemskiej na
Środkowym Wschodzie i we Włoszech, gdzie w każdej chwili na skutek ruchów
tektonicznych w Zatoce Neapolitańskiej może dojść do kolejnego wybuchu
Wezuwiusza. Silne wstrząsy mogą zniszczyć stare miasto w Jerozolimie, znajdujące
się w pobliżu ryftu Morza Czerwonego. Kiedy do tego dojdzie? Tego na razie nie
wiadomo. Keilis-Borok jest jednak przekonany, że wkrótce będzie można
przygotowywać nawet krótkoterminowe prognozy trzęsień ziemi w dowolnym
regionie świata.
| Skala Richtera |
| Przy określeniu siły trzęsienia ziemi
używa się skali magnitud (Richtera), w której wartość 8,8 stopnia jest
ponad 10 tys. razy większa niż energia bomby atomowej zrzuconej na Hiroszimę.
Zaczyna się od 0, a kończy na razie na 9 (silniejszych wstrząsów nie
zarejestrowano). Do pierwszego takiego kataklizmu doszło w Kolumbii i Ekwadorze
w 1906 r., do drugiego w 1933 r. w Japonii. Trzęsienia ziemi powyżej 8 stopni w
skali Richtera występują raz na 5-10 lat. Skala Richtera nie jest liniowa, lecz
logarytmiczna. Wzrost skali o jeden stopień oznacza aż dziesięciokrotny wzrost
amplitudy drgań i wyzwolenie ponad 30 razy większej energii. |