Kto korzysta z pomocy terapeuty? Typowy pacjent
psychoterapeuty w Polsce ma 30-40 lat, najczęściej jest menedżerem lub wykonuje
wolny zawód i częściej jest kobietą niż mężczyzną. Pod tym względem nie
odbiegamy od krajów Zachodu. Według danych amerykańskiej organizacji The
Men,s Center for Counseling and Psychotherapy, w USA statystyczny pacjent
psychoterapeuty jest biały, wykształcony, dobrze sytuowany i ma 30-50 lat. Jak
zauważa Marailori Zaccaria, wiceprzewodnicząca Stowarzyszenia Włoskich
Psychoterapeutów, psychoterapia stała się częścią obyczajowości klasy
średniej. Ktoś, kto korzysta z pomocy terapeuty, daje sygnał, że jest
przewidywalny, że jego zachowanie i problemy są pod kontrolą, że nie popadnie w
skrajności i nie zdarzy mu się wybuch bądź stan kompletnej apatii.
Według
optymistycznych szacunków, z różnych form psychoterapii (poradnie
zdrowia psychicznego, prywatne gabinety) korzysta 600-700 tys. Polaków
(niespełna 2 proc. społeczeństwa). Dla porównania: z różnych form
psychoterapii (według "The National Comorbidity Study") korzysta około
20 mln Amerykanów (7 proc. społeczeństwa) czy niemal 4 mln
Francuzów (także około 7 proc. społeczeństwa).
Już Erich Fromm,
autor głośnej książki "Zdrowe społeczeństwo", zauważał, że chodzenie
do psychoterapeutów i otwarte mówienie na ten temat dobrze
świadczy o kondycji społeczeństwa. Terapia pełni głównie funkcje
prewencyjne, choć oczywiście pomaga także osobom z konkretnymi zaburzeniami.
Badania, m.in. Światowej Organizacji Zdrowia, dowodzą, że w każdej społeczności
jest 10-15 proc. osób z zaburzeniami psychicznymi. Prof. Jerzy
Aleksandrowicz z Europejskiego Stowarzyszenia Psychoterapii szacuje, że
psychoterapii, przede wszystkim z powodu nerwic, powinno się poddać 5-6 mln
Polaków. Większość nie jest jednak tego świadoma, poza tym uważa, że
chodzenie do terapeuty jest czymś wstydliwym. Z sondażu OBOP wynika, że jedynie
15 proc. Polaków udałoby się w razie potrzeby do terapeuty, a 77 proc.
nie zdecydowałoby się na to, obawiając się publicznej kompromitacji.
Psychoterapia, czyli norma Ostrożny czy wręcz niechętny
stosunek Polaków do psychoterapii ma głębokie podłoże kulturowe i
religijne. W kulturze chłopskiej, która w Polsce dominuje,
mówienie o własnych problemach na zewnątrz jest traktowane jako objaw
słabości. Poza tym katolicyzm niejako zmonopolizował działalność
psychoterapeutyczną, bo taką funkcję pełni przecież spowiedź. Jak zauważa Piotr
Pietucha, który pracował jako terapeuta za granicą, kultura Zachodu jest
wręcz przesiąknięta różnymi formami psychoterapii. W Skandynawii, Francji
czy Stanach Zjednoczonych obywatel kilka razy dziennie styka się w mediach,
filmie bądź literaturze z sygnałami, że korzystanie z psychoterapii nie jest
niczym złym, że jest to wręcz norma w rozwiniętym, demokratycznym
społeczeństwie.
Można sformułować prawidłowość: im bardziej liberalne
społeczeństwo, tym nastawienie do psychoterapii lepsze. Przykładem mogą być
choćby Amerykanie, Brytyjczycy, Skandynawowie, Holendrzy czy Włosi. W Italii
popularne są poradnie online, a czasopisma poświęcone psychoterapii sprzedają
się w 200-, 300-tysięcznych nakładach. Większość programów rozrywkowych,
wzorem dr. Philla z amerykańskiego "Oprah Winfrey Show", nie może się
obyć bez psychologa, który udziela porad na żywo.
Z badań
amerykańskich i brytyjskich wynika, że w niektórych środowiskach
chodzenie do terapeuty jest nie tylko normalne, ale wręcz buduje prestiż.
Dlatego na przykład liczni celebrities nie wstydzą się mówić o tym, że
korzystali z pomocy psychoterapeutów. W USA otwarcie opowiadali o tym
m.in. Brad Pitt, Liza Minelli, Hale Berry czy Oprah Winfrey. W Polsce
mówienie o chodzeniu do psychoterapeuty wciąż jest rzadkością. Do
korzystania z pomocy psychoterapeutów przyznały się m.in. piosenkarki
Kasia Kowalska i Kora, aktorzy Krzysztof Majchrzak i Małgorzata Potocka oraz
dziennikarz i prezenter Krzysztof Ibisz.
Terapia
prewencyjna Przed 1989 r. głównym powodem wizyt u
psychoterapeutów były ostre psychozy i nerwice. W latach 90. doszły
problemy związane z wolnym rynkiem (nieradzenie sobie z konkurencją czy stres
wywołany wyższymi wymaganiami) oraz z komunikacją w rodzinie i
międzypokoleniową. Jacek Santorski, który był psychoterapeutą, a obecnie
zajmuje się psychologią biznesu, zauważa, że biznesmeni i menedżerowie mają nie
tylko kłopoty z komunikacją z podwładnymi i współpracownikami, a także ze
współmałżonkiem i dziećmi (szczególnie z tymi z poprzednich
związków).
Psychoterapeuci z zadowoleniem zauważają, że coraz
więcej biznesmenów i menedżerów przychodzi do terapeutów w
celach prewencyjnych, czyli żeby wyeliminować błędy w postępowaniu bądź uniknąć
zamienienia się drobnych kłopotów w wielkie problemy. Osoby zgłaszające
się na terapię z powodu stresu wywołanego funkcjonowaniem w warunkach dużej
konkurencji skarżą się głównie na kłopoty z koncentracją i permanentną
frustrację. Jak zauważa Elżbieta Brodowska, terapeutka z Centrum Zdrowia
Psychicznego, większość osób z tej grupy to beneficjanci ustrojowej
transformacji, którzy nie chcieliby stracić pozycji, jaką zdobyli. Część
stanowią ludzie z tzw. syndromem wypalenia zawodowego: albo nie widzą przed sobą
przyszłości, albo uważają, że nie potrafią już żyć na wysokich obrotach.
Pomoc psychospołeczna Okazuje się, że w Polsce
wielką rolę w zmianie nastawienia do psychoterapii odgrywa młode pokolenie.
Jacek Sochacki z białostockiego Centrum Psychoterapii Medycznej twierdzi, że
dzieci z rodzin, w których istniał problem alkoholowy, a także ofiary
przemocy w rodzinie oraz te, które miały kłopot z komunikowaniem się z
rodzicami, nie chcą powtarzać błędów starszego pokolenia i bez
oporów, coraz powszechniej, korzystają z pomocy psychoterapeutów.
Magdalena Małkiewicz-Borkowska, dyrektor warszawskiego ośrodka psychoterapii
MABOR, zna wiele przykładów, że to dzieci przyprowadzają rodziców
na terapię, na przykład małżeńską. Prof. Jerzy Aleksandrowicz nazywa taką formę
terapii pomocą psychospołeczną. Najczęściej zabiegają o nią osoby mające
problemy (z komunikacją czy ze stresem), ale nie chore (z psychozami czy
nerwicami). Właśnie ta grupa w ponad 90 proc. korzysta z prywatnych
gabinetów psychoterapeutycznych. Najczęściej są to ludzie wykształceni,
bo chodzenie na psychoterapię (bądź wysyłanie na nią swoich dzieci) dowodzi, że
ma się świadomość problemu i chce się go rozwiązać.
Pozytywny wizerunek
psychoterapii tworzą media i akcje społeczne, jak ta sprzed kilku dni, gdy punkt
konsultacji psychoterapeutycznych otwarto w stołecznym centrum handlowym Galeria
Mokotów. Jest to część akcji "Odnaleźć siebie" (pod patronatem
Ministerstwa Zdrowia i Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego), mającej
przekonywać Polaków, by przestali się wstydzić wizyt u terapeutów.
Nie ten jest przecież zdrowy i sprawny, kto nie chce wiedzieć o chorobie bądź
zagrożeniu, lecz ten, kto szybko je odkryje i podejmie odpowiednią terapię.
| Kora, piosenkarka |
| Grono moich znajomych korzysta z pomocy terapeutów,
zwłaszcza Eichelbergera. Wielokrotnie sama namawiałam ich do skorzystania z
takiej pomocy. Oczywiście, można mówić o tym, że psychoterapia stała się
ostatnio modna, ale wiele osób po prostu potrzebuje tego typu wsparcia.
Niestety, skuteczne leczenie wiąże się z kosztami, bo dobry terapeuta jest
najczęściej drogim terapeutą. |
| Krzysztof
Ibisz, prezenter |
| Psychoterapia to pomoc jak każda inna. Nie wstydzimy się chodzić
do dentysty czy ortopedy, to czemu się tego wstydzić? Wiele osób uważa,
że każdy problem można obgadać z przyjacielem i to załatwi sprawę. Ale
przyjaciele nie są obiektywni i nie zawsze wiedzą, jak pomóc. Sam przez
pół roku chodziłem na terapię, w okresie, kiedy się rozwodziłem. Bardzo
mi to pomogło. W moim środowisku to zupełnie naturalne, że ludzie korzystają z
pomocy terapeutów. Otwarcie się o tym rozmawia, radzimy się siebie
nawzajem, do kogo warto się zwrócić. |
| Manuela Gretkowska, pisarka |
| Chodzenie do psychoterapeuty jest zupełnie
normalne i świadome społeczeństwa o tym wiedzą. Niestety, w Polsce zamiast dbać
o zdrowie, walczyło się o niepodległość, potem z kolei o pieniądze i pozycję.
Poza tym panuje u nas przekonanie, że chodzenie do psychoterapeuty oznacza
słabość. Takie myślenie jest typowe dla kultur patriarchalnych. Uważam, że
Polacy powinni się poddać terapii grupowej. |
| Biznes terapeutyczny |
| Psychoterapeutów z odpowiednimi certyfikatami
(wydają je Polskie Towarzystwo Psychiatryczne oraz Polskie Towarzystwo
Psychologiczne) jest w Polsce niespełna pięciuset (drugie tyle się obecnie
szkoli). Terapią zajmują się także psychiatrzy (ponad 2 tys.). Dorywczo
psychoterapię uprawia większość z 10 tys. psychologów. Godzina u
terapeuty kosztuje co najmniej 80 zł, a najbardziej znani biorą nawet 200 zł.
W publicznych przychodniach zdrowia psychicznego na wizytę u terapeuty
(najczęściej psychiatry) czeka się dwa, trzy miesiące. Z danych Instytutu
Psychiatrii i Neurologii wynika, że w ostatnich latach zgłasza się do nich o
15-20 proc. pacjentów więcej niż w latach 90. W ostatnich latach
powstało też prawie tysiąc gabinetów psychoterapii prowadzonych przez
osoby nie mające odpowiednich kwalifikacji. Niektórzy legitymują się
zaświadczeniami wydawanymi przez Europejską Akademię Psychologii Integracyjnej
Jupiter w Łodzi. Certyfikaty te mają być jednocześnie dyplomami uczelni w Rosji
bądź na Ukrainie, które jednak w swoich krajach nie mają statusu
szkół wyższych. |
| Najpopularniejsze
szkoły terapeutyczne w Polsce |
Poznawczo-behawioralna - niepożądane zachowania
modyfikuje się za pomocą bodźców dostosowanych do profilu
psychologicznego pacjenta, zgodnie z teorią, że zachowanie człowieka reguluje
system nagród i kar. Stosowana na przykład w terapii narkomanów.
Gestalt - w czasie rozmów z terapeutą pacjent uczy
się sam sobie radzić z problemami. Przede wszystkim stosowany w pracy z
nastoletnimi pacjentami. Psychoanalityczna - wywodząca
się z koncepcji Freuda, że ludzkie zachowanie kształtowane jest przez impulsy i
popędy natury biologicznej. Genezy zachowań poszukuje w przeszłych
doświadczeniach i podświadomości (kompleksy). Najkosztowniejsza terapia - trwa
minimum kilka miesięcy. Terapeuta jedynie odkrywa problemy pacjenta, a on sam
musi je po prostu zaakceptować. Eklektyczna - łączy
doświadczenia różnych nurtów terapeutycznych. |