"Naród polski nie może się mienić narodem kulturalnym, należącym do wspólnoty europejskiej" - mówił Joseph Goebbels Ostatnio wiele - a zdaniem niektórych zbyt wiele - uwagi poświęca się kwestiom niemieckim, w tym zadośćuczynieniu za szkody wyrządzone przez okupacyjne władze III Rzeszy. Obliczane i porównywane są straty materialne napastników i ofiar. Padają ważkie słowa. Zastanawiające jest, że stosunkowo mało miejsca poświęca się stratom kultury, których wartość materialną trudno oszacować. Czyżby były przez to mniej znaczące?
Nieco historii Stosunek władców Prus do kultury polskiej ilustruje wywóz ze Śląska, jeszcze w 1740 r., zbiorów Jana III Sobieskiego, wywiezienie z Wawelu i rozmyślne zniszczenie klejnotów koronnych królów polskich w połowie XVIII wieku, rekwizycje dzieł sztuki z "pruskiej" Warszawy, z początkiem wieku XIX, wywóz części zbiorów Stanisława Augusta Poniatowskiego... Pod zaborem pruskim budowle zabytkowe przeznaczano na magazyny wojskowe, więzienia, koszary. Wyposażenie kościołów przebudowanych na zbory ewangelickie z reguły niszczono, ponieważ służyło ono wyznaniu obcemu pruskiej racji stanu. Wymyślony w 1871 r. przez "żelaznego kanclerza" Ottona von Bismarcka Kulturkampf nie był walką o kulturę, ale walką z kulturą polską. Wynikała ona z obaw kanclerza przed "niebezpieczeństwem podminowania państwa pruskiego przez Polaków", którzy istotnie stanowili znaczną i wpływową część mieszkańców Prus (byli wojskowymi, bankierami i kupcami). Wtedy to władze pruskie wywiozły z gdańskiego kościoła Marii Panny skarb, na który składały się szaty kościelne z tkanin pochodzących ze starożytnej Mezopotamii i Egiptu (!), a zdobytych w czasach wypraw krzyżowych, średniowieczne dalmatyki i kapy, renesansowe wyroby mistrzów z Wenecji, Florencji i Lukki, naczynia liturgiczne i relikwiarze, w sumie ponad tysiąc arcydzieł. Większość rozprzedano, wyroby ze złota i srebra przetopiono, część haftów... spruto, a złotej nici użyto na galony oficerskie!
W muzeach Berlina, Drezna, Heidelbergu, Kolonii, Lubeki czy Monachium znalazły się zawłaszczone polonika, do słynnej Pruskiej Biblioteki Państwowej w Berlinie włączono starodruki pochodzące z klasztorów w Gnieźnie, Lubiniu, Mogilnie, Pakości, Paradyżu, Pelplinie i Poznaniu. Do berlińskiego Tajnego Archiwum Państwowego trafiła korespondencja dyplomatyczna z dworami europejskimi, dotycząca m.in. odsieczy Wiednia w 1683 r., zestawienia majątkowe, ba, nawet dokumenty dotyczące budowy pałacu w Wilanowie!
Krieg ist Krieg "Ruiny Polski" - tymi słowami określił straty w zasobie zabytkowym Tadeusz Szydłowski, prekursor polskiej służby konserwatorskiej. Działania wojenne, przemarsze i manewry wielkich grup armii niemieckiej na front wschodni, a następnie ich odwrót znaczyły prawie 2 mln zniszczonych budowli zabytkowych Białegostoku, Bydgoszczy, Chełma, Gdańska, Kalisza, Torunia i wielu innych miast historycznych, grabież setek dworów, tysiące spalonych wsi. Niczego nie zwrócono, bo w traktacie wersalskim zabrakło postanowień umożliwiających władzom odrodzonej Polski domaganie się zwrotu dzieł sztuki, zabytkowych zbiorów bibliotecznych i archiwaliów. Do oszczędzonych wcześniej śladów polskości Gdańska, ziem śląskich i mazurskich doszły nowe, będące tym razem wynikiem poczynań precyzyjnie zaplanowanych i naukowo realizowanych, zgodnie z wyznaczonym przez Hitlera celem "unicestwienia sił żywotnych" narodu polskiego działaniami wymierzonymi w jego kulturę, która choć "niepełnowartościowa", stanowiła zagrożenie dla budowy "tysiącletniej Rzeszy". Nieprzypadkowo reichsminister Joseph Goebbels mówił: "Odbierzcie narodowi jego kulturę, a przestanie istnieć jako naród".
Kulturkampf
Nieco historii
Stosunek
władców Prus do kultury polskiej ilustruje wywóz ze Śląska,
jeszcze w 1740 r., zbiorów Jana III Sobieskiego, wywiezienie z Wawelu i
rozmyślne zniszczenie klejnotów koronnych królów polskich w
połowie XVIII wieku, rekwizycje dzieł sztuki z "pruskiej" Warszawy, z
początkiem wieku XIX, wywóz części zbiorów Stanisława Augusta
Poniatowskiego... Pod zaborem pruskim budowle zabytkowe przeznaczano na magazyny
wojskowe, więzienia, koszary. Wyposażenie kościołów przebudowanych na
zbory ewangelickie z reguły niszczono, ponieważ służyło ono wyznaniu obcemu
pruskiej racji stanu. Wymyślony w 1871 r. przez "żelaznego kanclerza"
Ottona von Bismarcka Kulturkampf nie był walką o kulturę, ale walką z kulturą
polską. Wynikała ona z obaw kanclerza przed "niebezpieczeństwem
podminowania państwa pruskiego przez Polaków", którzy
istotnie stanowili znaczną i wpływową część mieszkańców Prus (byli
wojskowymi, bankierami i kupcami). Wtedy to władze pruskie wywiozły z gdańskiego
kościoła Marii Panny skarb, na który składały się szaty kościelne z
tkanin pochodzących ze starożytnej Mezopotamii i Egiptu (!), a zdobytych w
czasach wypraw krzyżowych, średniowieczne dalmatyki i kapy, renesansowe wyroby
mistrzów z Wenecji, Florencji i Lukki, naczynia liturgiczne i
relikwiarze, w sumie ponad tysiąc arcydzieł. Większość rozprzedano, wyroby ze
złota i srebra przetopiono, część haftów... spruto, a złotej nici użyto
na galony oficerskie!
W muzeach Berlina, Drezna, Heidelbergu, Kolonii,
Lubeki czy Monachium znalazły się zawłaszczone polonika, do słynnej Pruskiej
Biblioteki Państwowej w Berlinie włączono starodruki pochodzące z
klasztorów w Gnieźnie, Lubiniu, Mogilnie, Pakości, Paradyżu, Pelplinie i
Poznaniu. Do berlińskiego Tajnego Archiwum Państwowego trafiła korespondencja
dyplomatyczna z dworami europejskimi, dotycząca m.in. odsieczy Wiednia w 1683
r., zestawienia majątkowe, ba, nawet dokumenty dotyczące budowy pałacu w
Wilanowie!
Krieg ist Krieg
"Ruiny
Polski" - tymi słowami określił straty w zasobie zabytkowym Tadeusz
Szydłowski, prekursor polskiej służby konserwatorskiej. Działania wojenne,
przemarsze i manewry wielkich grup armii niemieckiej na front wschodni, a
następnie ich odwrót znaczyły prawie 2 mln zniszczonych budowli
zabytkowych Białegostoku, Bydgoszczy, Chełma, Gdańska, Kalisza, Torunia i wielu
innych miast historycznych, grabież setek dworów, tysiące spalonych wsi.
Niczego nie zwrócono, bo w traktacie wersalskim zabrakło postanowień
umożliwiających władzom odrodzonej Polski domaganie się zwrotu dzieł sztuki,
zabytkowych zbiorów bibliotecznych i archiwaliów. Do oszczędzonych
wcześniej śladów polskości Gdańska, ziem śląskich i mazurskich doszły
nowe, będące tym razem wynikiem poczynań precyzyjnie zaplanowanych i naukowo
realizowanych, zgodnie z wyznaczonym przez Hitlera celem "unicestwienia sił
żywotnych" narodu polskiego działaniami wymierzonymi w jego kulturę,
która choć "niepełnowartościowa", stanowiła zagrożenie dla
budowy "tysiącletniej Rzeszy". Nieprzypadkowo reichsminister Joseph
Goebbels mówił: "Odbierzcie narodowi jego kulturę, a przestanie
istnieć jako naród".
Zabezpieczanie dzieł
sztuki niemieckiej
Proceder zorganizowanej grabieży
zbiorów muzeów i kolekcji prywatnych, kościołów i
pałaców, bibliotek i archiwów wynikał z zaplanowanego całkowitego
zniszczenia dowodów kulturalnej tożsamości Polaków. Zamek
Królewski - symbol państwowości i gmach o szczególnym znaczeniu
dla historii Polski - został obrabowany z większości dzieł sztuki (w tym z
kilkunastotysięcznej kolekcji numizmatycznej), zdemolowany i, wreszcie, spalony
we wrześniu 1939 r. Zniszczeniu uległy pałace Biskupi na Jezuickiej,
Radziwiłłowski i Potockich na Krakowskim Przedmieściu, Lubomirskich na placu
Żelaznej Bramy, Prymasowski na Senatorskiej, pałac Paców, Teatr Wielki i
pałace corazziańskie przy pl. Bankowym, gmachy Sejmu i Senatu. Przestały istnieć
Muzeum Etnograficzne, Muzeum Kolejowe, Muzeum Przemysłu i Techniki, Biblioteki
Ordynacji Zamoyskich i Ordynacji Przeździeckich. Spalono Bibliotekę Ordynacji
Zamoyskich. Równocześnie usuwano wszelkie ślady polskości na terenie
Generalnej Gubernii i na ziemiach przyłączonych do Rzeszy - od godeł państwowych
i wyobrażeń orła na gmachach publicznych po pomniki i tablice upamiętniające
wysiłek zbrojny i walki lat 1914-1920. Na potrzeby Wehrmachtu przeznaczono
budynki Muzeum Narodowego, Uniwersytetu Warszawskiego i pałacu w Wilanowie. W
gmachu Muzeum Wojska umieszczono magazyny Waffen SS. Galeria Towarzystwa Zachęty
Sztuk Pięknych przy pl. Małachowskiego została przemianowana na Haus der
deutschen Kultur. To tylko przykłady, bo rejestr zniszczeń jest wielokrotnie
dłuższy.
"Specjalne traktowanie" kultury
"Sonderbehandlung" to termin typowo niemiecki i nader
precyzyjnie określający działania, w których brali udział liczni wysoko
wykształceni specjaliści, konserwatorzy i pracownicy muzeów, autorzy
dzieł naukowych, profesorowie Heinrich Harmjanz i Hans Schleif z Berlina,
Leopold Ruprecht z Wiednia, Dagobert Frey, Gustav Bartel, Georg Sappok i Asmus
von Troschke z Wrocławia, Paul Carstens i Werner Coblitz z Hochenheimu, Ernst
Petersen z Rostoku, Peter Paulsen z Kolonii, Siegfried Ruhle z Gdańska, Hans von
Demel, Anton Krauss, Josef Muhlmann i Eduard Tratz z Salzburga, Karl Heinz
Clasen z Królewca, Paul Schultze z Naumburga, Hans Posse, dyrektor
Galerii Drezdeńskiej, Kurt Dittmer, dyrektor Muzeum Niemieckiego w Norymberdze,
czy Gustaw Barthel, dyrektor Muzeum Miejskiego we Wrocławiu. Od grudnia 1939 r.
do marca 1941 r. "przeszukano" 500 gmachów, w tym 74 pałace, 96
dworów, 102 biblioteki, 15 muzeów, 3 galerie obrazów, 2
zbiory broni i 10 kolekcji numizmatycznych, "zabezpieczając" dzieła
sztuk plastycznych, malarstwa, rzemiosła, dawne meble, porcelanę, szkło, wyroby
ze złota i srebra, gobeliny, dywany, paramenty, broń i zbroje, monety, medale i
odznaczenia, rysunki, miedzioryty i drzeworyty, rzadkie rękopisy, nuty,
autografy i miniatury uznane za własność Niemiec. Pod nadzorem specjalnego
pełnomocnika do spraw zabezpieczenia dzieł sztuki i zabytków kultury w
Generalnej Gubernii, standartenfuhrera SS Kajetana Muhlmanna wywieziono dzieła
sztuki z łazienkowskiego Pałacu na Wodzie, z Muzeum Archeologicznego, Muzeum
Belwederskiego, ze zbiorów Magistratu m.st. Warszawy, z muzeum
Zamoyskich, muzeum Ordynacji Krasińskich, muzeum Przeździeckich, muzeum
archidiecezjalnego, Towarzystwa Zachęty Sztuk Pięknych, Zamku
Królewskiego. Z zasobów Muzeum Narodowego ubyło 99 proc.
numizmatów, 100 proc. zegarów, 80 proc. wyrobów złotniczych
i jubilerskich, 63 proc. tkanin, 60 proc. mebli, 70 proc. opraw, ksiąg i
superekslibrisów królewskich. Z Muzeum Wojska Polskiego wywieziono
sztandary i chorągwie, ponad 1000 eksponatów uzbrojenia ochronnego, ponad
2000 sztuk broni palnej i siecznej, 1440 orderów, odznaczeń i odznak
wojskowych. Przetrzebiono muzea miejskie Gniezna, Lwowa, Łodzi, Krakowa i
Torunia, Muzeum Śląskie w Katowicach, Muzeum Wielkopolskie w Poznaniu, muzea
Ziemi Sanockiej i Ziemi Przemyskiej, Muzeum Regionalne w Nowym Sączu, zbiory
sztuki Uniwersytetu Jagiellońskiego. Obrabowano zbiory Raczyńskich w Warszawie,
kolekcje Branickich w Wilanowie, Kościelskich w Miłosławiu, Lubomirskich w
Przeworsku, Potockich w Jabłonnie i Warszawie, Pusłowskich w Krakowie,
Radziwiłłów w Nieborowie, Reyów w Przecławiu, Tarnowskich w
Dzikowie, Dukli, Krakowie i Suchej, Tyszkiewiczów w Krakowie. Ogromne
straty poniosły zbiory Czartoryskich w Gołuchowie, Konarzewie, Krakowie i
Sieniawie. W następnych latach opustoszono pałace Potockich w Antoninach i
Krzeszowicach, Pusłowskich w Krakowie, Sanguszków w Gumniskach oraz pałac
w Opinogórze. Einsatzstab reichsleitera Alfreda Rosenberga powołany w
celu wywozu dzieł sztuki z Europy Wschodniej wysłał z Polski do Rzeszy (od marca
1941 r. do lipca 1944 r.) 29 transportów składających się ze 137
wagonów, tj. 4174 skrzynie dzieł sztuki.
Funkcjonariusze
administracji niemieckiej, policja, wojsko i obywatele Niemiec wykonywali
dyrektywy fuhrera z oddaniem i niemałymi korzyściami osobistymi. Hans Posse,
dyrektor Zwingeru, był akwizytorem Hitlera, dla którego do przyszłego
Fuhrerautrag Reichsmuseum w Linzu wybierał najcenniejsze dzieła. Kajetan
Muhlmann, bliski znajomy Hermanna Goeringa, pełnił nieoficjalną funkcję dostawcy
dzieł sztuki do jego rezydencji w Karinhall, zaś Paulsen zasilał prywatne muzeum
Himmlera w Wewelsburgu. Generalny gubernator Hans Frank zarekwirował na
swój użytek dzieła malarstwa z Muzeum Czartoryskich, wśród nich
"Damę z gronostajem" Leonarda da Vinci, "Miłosiernego
Samarytanina" Rembrandta, "Portret młodzieńca" Rafaela,
"Ukrzyżowanie" Rubensa oraz ornat z motywami męczeństwa św. Stanisława
ufundowany onegdaj przez Piotra Kmitę. Rezydencję w pałacu Potockich w
Krzeszowicach ozdobił meblami z Łazienek i porcelaną z Wawelu.
Część
muzealiów magazynowano w klasztorach i kościołach oraz składach
utworzonych na Dolnym Śląsku w nieczynnych kopalniach soli i kamieniołomach.
Inne trafiały do Głównego Urzędu Bezpieczeństwa Rzeszy celem
rozdysponowania lub sprzedaży, a to do muzeów niemieckich, a to nawet
do... Hiszpanii, dokąd - jako "dar Kościoła niemieckiego dla
katolików hiszpańskich" - wysłano trzy wagony (27 ton!)
paramentów, ornatów, rzeźb i obrazów z kościołów
polskich.
Pełnomocnikiem do spraw bibliotek został Gustaw Abb - a jakże,
znowu profesor! Obrabowano Bibliotekę Ordynacji Krasińskich, Bibliotekę
Jagiellońską, płocką Bibliotekę Katedralną i Bibliotekę Seminarium Duchownego,
wywożąc ponad 50 tys. manuskryptów, inkunabułów i
starodruków. Cenniejsze pozycje trafiały do Niemiec. Bogato iluminowana
XII-wieczna Biblia płocka znalazła się w bibliotece uniwersytetu w Getyndze.
Zagrabiono modlitewnik królowej Zofii, zwany od miejsca przechowywania
Biblią szaroszpatacką. Usilnie poszukiwano pelplińskiego egzemplarza Biblii
Gutenberga. Do Berlina, Ostheim koło Fuldy, Goslaru i Marburga trafiły
archiwalia z Warszawy, Krakowa, Gdańska, Poznania, Torunia i Katowic. Większość
oddano na makulaturę, jako "bazgraninę reakcjonistów szkodliwą dla
interesów życiowych narodu niemieckiego i fantazjującą polską
historiografię".
"Nie powinien pozostać kamień na
kamieniu..."
Czego nie wywieziono - spłonęło w powstaniu
warszawskim lub po jego upadku, gdy specjalne oddziały niszczyły stolicę, by
zgodnie z rozkazem Himmlera "znikła z powierzchni ziemi". Wysadzono
pałac Saski, którego ruiny okryły Grób Nieznanego Żołnierza,
systematycznie podpalano i wysadzano zespoły zabudowy Starego Miasta,
Śródmieścia i Woli, zaminowano i przygotowano do wysadzenia kościoły:
Bernardynów, ss. Wizytek i św. Józefa (pokarmelicki) na Krakowskim
Przedmieściu, pałac w Łazienkach i Belweder, spalono zbiory Archiwum Miejskiego
i Biblioteki m.st. Warszawy. Przykładem szczególnego barbarzyństwa było
spalenie podziemnych magazynów Biblioteki Ordynacji Krasińskich, gdzie
zmagazynowano najcenniejsze zabytki piśmiennictwa z Biblioteki Narodowej.
Spłonęło tam 2245 inkunabułów, ponad 100 tys. rękopisów,
muzykalia, zbiory graficzne i liczne atlasy.
Oblicza się, że wskutek
kolejnego, niemieckiego Kulturkampf utraciliśmy bezpowrotnie około pół
miliona muzealiów, 150 tys. dzieł sztuki, kilkaset tysięcy grafik, rycin
i map, około 20 tys. numizmatów złotych i srebrnych oraz medali,
większość bogatych zbiorów militariów (uzbrojenie ochronne, broń
sieczna i palna, sztandary, mundury, ordery i odznaczenia), kilkanaście tysięcy
instrumentów muzycznych (z Warszawy wywieziono 5 tys.
fortepianów), niepoliczalną ilość paramentów kościelnych oraz
ponad 22 mln książek, w tym 30 tys. inkunabułów, 13 tys.
starodruków i 53 tys. cymeliów. Zbiorów prywatnych nie
brano pod uwagę.
Co i kto komu winien?
Wybitny uczony i znawca przedmiotu, prof. Wacław Borowy napisał w 1945 r.:
"Wartość dzieła jest niewymierna w pieniądzach. Trzy pokolenia
Polaków i tak będą musiały wieść - w konsekwencji zniszczeń niemieckich -
kalekie życie kulturalne". Dokumentacja strat kultury prowadzona pod
okupacją i kontynuowana do 1950 r. przez Biuro Rewindykacji i Odszkodowań
Ministerstwa Kultury i Sztuki została przerwana ze względów politycznych
i dopiero od utworzenia - 40 lat później - Biura Pełnomocnika Rządu ds.
Polskiego Dziedzictwa Kulturalnego za Granicą rozpoczęto prowadzenie ewidencji
dzieł sztuki utraconych wskutek grabieży wojennych. Działania zasługujące w
pełni na miano "zbrodni międzynarodowej" nie zostały oficjalnie
potępione, ich sprawcy nie zostali ukarani, a krzywdy wyrównane. Po co o
tym przypominać w czasie święcenia naszego "wejścia" czy też powrotu
do Europy? Ano z racji, że najwidoczniejszym, a może podstawowym skutkiem upływu
czasu jest zatarcie w świadomości władz i społeczeństw nie tylko wysokości
szkód, ale samego ich faktu i odpowiedzialności za ich wyrządzenie.