- W Polsce problem z zaopatrzeniem w wodę będzie
narastał w takich aglomeracjach, jak Łódź, Bydgoszcz czy Szczecin -
informuje Mieczysław Ostojski, szef Departamentu Zasobów Wodnych
Ministerstwa Środowiska. Na razie ratuje nas stosunkowo chłodny klimat, bo w
Europie mniej od nas dostępnej wody pitnej mają tylko Czechy, Cypr i Malta
Brak
wody, problem na pozór abstrakcyjny w krajach rozwiniętych, zaczyna nam
coraz bardziej doskwierać - nie tylko latem. Firma Thames Water, należąca do
niemieckiej grupy RWE, za 300 mln euro buduje w Londynie pierwszą stację
odsalania wody morskiej. W ostatnich latach zużycie wody w metropolii wzrosło o
15 proc., a dostępne w okolicy zasoby słodkiej wody kurczą się (woda odsalana
jest droższa, więc opłaty londyńczyków za wodę wzrosną). Hiszpanie chcą
wybudować dwadzieścia takich stacji na swoim wschodnim wybrzeżu.
Według
ONZ, dziś jedna trzecia mieszkańców globu żyje w krajach, które
cierpią na niedostatek wody; za kilkanaście lat tylko jedna trzecia ludzi będzie
mieszkała w krajach, które mają jej pod dostatkiem. O ile wyczerpujące
się złoża ropy i gazu mogą zastąpić nowe źródła energii, o tyle
substytuty wody nie istnieją. Dlatego ceny "błękitnego złota" rosną i
będą rosły błyskawicznie - wszędzie. W Pekinie w lipcu ubiegłego roku tamtejsze
państwowe wodociągi zażądały podwyższenia opłat za wodę o 30 proc. Jak szacują
unijnii eksperci, w Polsce ceny wody wzrosną od 50 proc. do nawet 100 proc. w
ciągu dekady. Dla czteroosobowej rodziny Kowalskiego oznaczałoby to wzrost
rachunków nawet o 1000 zł rocznie.
Walka o
kroplę W 1992 r. amerykański Kongres uchwalił ustawę zezwalającą
na sprzedaż tylko takich spłuczek toaletowych, które nie wykorzystują
więcej niż 6-7 litrów wody naraz (starsze zużywały jej jednorazowo nawet
czterokrotnie więcej). Sprawa otarła się aż o parlament, bo wodny problem urasta
na całym świecie do rangi państwowej.
Najgorzej jest z wodą pitną:
zaledwie 2,5 proc. światowych zasobów to tzw. świeża woda, z czego
większość jest uwięziona w lodowcach na Antarktydzie i Grenlandii (tylko 0,3
proc. znajduje się w rzekach i jeziorach). Nasz kraj leży w europejskim pasie
suszy i na Polaka przypada przeciętnie niecałe 1600 m3 odnawialnych
zasobów wody, co daje nam 142. miejsce w świecie! Z powodu zanieczyszczeń
do użycia nadaje się o wiele mniej wody. Na szczęście spora część naszych
zasobów to wody podziemne, więc na przykład upały nie powodują tak
szybkiego kurczenia się ich jak choćby we Francji.
Złoty interes robią
firmy instalujące mierniki wody, filtry do jej oczyszczania, recyklingujące
ścieki (na przykład w Izraelu aż 70 proc. ścieków oczyszcza się i
wykorzystuje do nawadniania upraw roślin nie przeznaczonych do spożycia). W USA
dzięki zaostrzeniu norm zużycie wody przez obywateli spadło o 35-70 proc.
Podobnie dzieje się u nas. - Na początku lat 90. szacowaliśmy, że Polak będzie
zużywał 200-300 litrów wody dziennie. Ale dziś zużywamy wody przynajmniej
o połowę mniej - mówi Ostojski.
Oszczędzanie wody niewiele pomaga,
bo stale rośnie liczba jej użytkowników. Tylko od końca II wojny
światowej dostęp do wodociągów zyskało około 700 mln ludzi na świecie.
Poza tym ogromną większość wody pochłaniają rolnictwo i przemysł (domowe
gospodarstwa pobierają 8 proc. zużywanej na ziemi wody). By wyprodukować
samochód, potrzeba około 380 ton wody. Postęp techniczny zmniejsza jej
zużycie, lecz kulą u nogi wodnego sektora pozostaje rolnictwo. Dla przykładu,
utrzymanie 100 tys. pracowników w spółkach high-tech w Dolinie
Krzemowej pochłania rocznie 950 tys. m3 wody. Taka ilość wody nie wystarczy do
utrzymania nawet dziesięciu farmerów.
Przemiana wina
w wodę Od dawna wielu ekonomistów przekonuje, że
wkrótce szklanka zwykłej kranówki będzie cenniejsza od kieliszka
wina. Wartość wodnego rynku na świecie ocenia się już na 500 mld USD rocznie. Za
własnymi źródłami wody rozglądają się po świecie takie koncerny, jak
Coca-Cola czy Nestle (ten ostatni kupił w Polsce uzdrowisko w Nałęczowie i
tamtejsze ujęcia wody mineralnej).
Chociaż na świecie większość
komunalnych lub regionalnych wodociągów i oczyszczalni kontrolują
przedsiębiorstwa publiczne, szybko postępuje proces prywatyzacji. Dominują tu
głównie francuskie koncerny Suez i Veolia oraz niemiecki RWE. Dostarczają
one wodę już 255 mln ludzi na świecie - od USA przez Europę po Chiny. Przychody
samej grupy Suez sięgają 40,7 mld euro rocznie, z czego większość przynoszą
operacje w Europie. Veolia już ponad połowę przychodów z zarządzania
wodociągami, budowy oczyszczalni czy stacji odsalania wody uzyskuje poza
granicami Francji (niedawno koncern zdobył 50-letni kontrakt wodny od władz
prowincji Shenzhen w Chinach). Niemiecki RWE Aqua jest liderem m.in. w Wielkiej
Brytanii, gdzie przejął Thames Water, oraz w USA, gdzie w 2003 r. kupił
największe przedsiębiorstwo wodociągowe - American Water Works. Francuzi i
Niemcy walczą o koncesje na poszukiwanie i eksploatację zasobów wody w
Afryce, Azji, Australii.
Potentaci zdobyli też przyczółki w Europie
Środkowej. Na Węgrzech do konsorcjum Suez i RWE Aqua należą udziały w
wodociągach w Budapeszcie, Veolia kupiła część sieci wodno-kanalizacyjnej w
Pradze. - Polska jest dla nas ważnym rynkiem, a jej znaczenie rośnie wraz z
rozwojem gospodarczym. Powodzenie inwestycji wodno-kanalizacyjnych wymaga jednak
ustalenia zasad dotyczących roli gmin, które są partnerami takich
przedsięwzięć i zarazem regulują ceny usług - mówi "Wprost"
Thomas Sichla, dyrektor rozwoju RWE Aqua GmbH. W Polsce sprywatyzowano
dotychczas zaledwie pięć miejskich sieci wodociągowych: w Bielsku-Białej,
Tarnowskich Górach, Głogowie, Dąbrowie Górniczej (niemiecki RWE ma
34 proc. udziałów) i Gdańsku (francuski Saur ma 51 proc.
udziałów).
Karta na wodę Prywatyzacja
wszędzie budzi ogromne opory, bo wprowadza reguły rynkowe w dziedzinie drażliwej
społecznie. Gdy w połowie lat 90. rząd RPA przekazał licencje na dostawy wody w
pięciu prowincjach prywatnym konsorcjom, w niektórych dzielnicach
Johannesburga i Pretorii inwestorzy zainstalowali liczniki na karty (podobne do
telefonicznych), odcinające dopływ wody po wyczerpaniu limitu z karty. Opłaty za
wodę wzrosły z 70 randów do 400 randów, co stanowi połowę
miesięcznych dochodów większości rodzin w RPA. Business is business:
prywatni inwestorzy wnoszą kapitał potrzebny do modernizacji sieci przesyłowych
i oczekują zwrotu na inwestycji. Publiczne rury są często tak zdewastowane, że
30 proc. płynącej nimi wody nie dociera do mieszkań i domów (na przykład
obliczono, że woda marnowana w wodociągach stolicy Meksyku wystarczyłaby na
zaspokojenie potrzeb Rzymu).
Ceny wody nieuchronnie muszą więc rosnąć.
Dziś mieszkańcy większych polskich miast za metr sześcienny wody i odprowadzenie
takiej samej ilości ścieków (obie opłaty są powiązane) płacą średnio 5,24
zł, czyli o 40 proc. więcej niż trzy lata temu.
- Z naszych wyliczeń
wynika, że opłaty za wodę stanowią od 7 proc. do 14 proc. wysokości
czynszów - mówi Zbigniew Maksymiuk, prezes Saur Neptun Gdańsk,
spółki zarządzającej wodociągami w tym mieście. Ceny podnoszą wszystkie
samorządy, gdyż stale rosną opłaty ekologiczne, podatki od nieruchomości,
nakłady na naprawy rur, pojawiają się problemy z zaopatrzeniem w wodę. W Polsce
ostatnich poważnych inwestycji w sieć wodociągową dokonano 30 lat temu.
Największe podwyżki dopiero przed nami. Zgodnie z unijnymi dyrektywami, każda
miejscowość w Polsce, licząca ponad 2 tys. mieszkańców, musi do 2015 r.
mieć oczyszczalnię ścieków! Wydatki wyniosą nawet 90 mld zł. De facto
sfinansujemy je my, płacąc wyższe rachunki za wodę. Ale to nie jest najgorsza
wiadomość...
Kartel hydrodolarowy? W 2006 r.
ruszy program "broń za wodę", w którego ramach Turcja przez 20
lat ma dostarczać wodę do Izraela w zamian za uzbrojenie i wojskowe technologie.
Izrael buduje flotę wielkich tankowców, które będą mogły przewozić
rocznie 50 mln m3 wody z tureckiej rzeki Manavgat. Turcy zwietrzyli interes i
planują sprzedawać "błękitne złoto" również Malcie, Krecie,
Cyprowi, Libii, Jordanii (metr sześcienny wody wyceniają na dolara).
Tym,
czym w wydobyciu i handlu ropą jest Arabia Saudyjska, w wodnym biznesie może być
Kanada, która ma - w zależności od szacunków - od 5,6 proc. do aż
20 proc. globalnych zasobów świeżej wody. Na status wodnych
szejkanatów zasługują m.in. Nowa Zelandia, Brazylia, Kolumbia, Norwegia i
USA (za sprawą rezerw wody na Alasce), ale przede wszystkim Rosja. Rosyjskie
odnawialne zasoby wody wynoszą 4,3 tys. km3 rocznie (na Rosjanina przypada jej
dwudziestokrotnie więcej niż na Polaka). Są one także - zaraz po fińskich -
najczystsze. W przyszłości przy naszej skroni może się więc pojawić nie tylko
pistolet gazowy czy naftowy, ale i wodny.
Powstały tym samym warunki do
stworzenia kartelu znacznie groźniejszego niż naftowy OPEC: są ograniczone
zasoby cennego surowca, ogromny popyt i jest grupa państw, która
kontroluje większość zasobów. "Organizacja Eksporterów Wody
(OWEC) obiecuje zwiększenie wydobycia, by uspokoić giełdy w Londynie i Nowym
Jorku, gdzie cena baryłki wody sięgnęła 15 USD" - czy takie komunikaty będą
wkrótce wypełniały media?
| Torbą i rurą |
Gerry White, prezes firmy McCurdy Group z
kanadyjskiej Nowej Fundlandii, przed kilku laty wymyślił, że będzie eksportować
rocznie około 0,5 mln m3 wody z jeziora Gisborne (po 3 centy za litr). "Ta
woda wpada do Oceanu Atlantyckiego i nikt nie ma z tego złamanego centa" -
przekonywał burmistrz miasteczka Grand Le Pierre, który poparł biznesmena
(miała tam powstać przepompownia i magazyny). - Rząd federalny pod presją
ekologów zablokował jednak biznes, posługując się wątłymi argumentami o
groźbie uszczuplenia rezerw wodnych Kanady - mówi White. Ale popyt
na wodę jest tak duży, że rozwoju biznesu nic nie powstrzyma. Ostatnio
kanadyjska firma Global H2O Resources podpisała 30-letni kontrakt z władzami
Alaski i miasta Sitka na eksport 69 mld litrów wody pitnej rocznie do
Chin. Transport wody tankowcami jest mało praktyczny z racji ich małej
pojemności, dlatego coraz więcej firm stosuje ciągnięte przez statki wielkie
poliuretanowe torby. Jedna może pomieścić nawet do 2 mln litrów wody,
czyli pięciokrotnie więcej niż tankowiec, a kosztuje sto razy mniej. Od 1997 r.
grecka spółka Aquarius Water Transportation (udziały w niej ma francuski
Suez) dostarcza tak wodę m.in. na greckie wyspy. Norweska spółka Nordic
Water Supply wozi zaś torbami wodę m.in. z Turcji na Cypr. Powoli
wyrastają też transgraniczne wodociągi. Operatorzy rury zaopatrującej Wiedeń w
wodę z Alp chcą przedłużyć ją aż do Grecji i Hiszpanii. Brytyjskie firmy planują
zaś wybudowanie wodociągu ze Szkocji do Anglii. |