W istocie, okazało się, że niezbędnym warunkiem
sukcesu jest zakotwiczenie ogólnych procesów ekonomicznych w
konkretnych, realnych bytach gospodarczych.
Bez solidnych rodzimych
podmiotów gospodarczych wolny rynek może oznaczać nie zawsze przyjazną
kolonizację naszej przestrzeni gospodarczej, transfer zysków,
monopolizację rynków i windowanie kosztów eksploatacji, a w
rezultacie - spowolnienie wzrostu gospodarczego. A nawet to, że o naszych losach
nie zawsze będziemy przesądzali tu, gdzie żyjemy - nad Wisłą.
Giełda pomysłów globalnych Dziś, gdy trzy
spółki z Grupy Prokom - Prokom Software, Softbank i Bioton - notowane są
w WIG 20, tworząc istotną wartość polskiej gospodarki, gdy realizujemy odważne
inwestycje w Chinach, Rosji, USA, Singapurze, w państwach bałtyckich i na
Ukrainie, wszystko wydaje się stosunkowo proste. Tylko w grupie Prokom Software
pracuje ponad 3 tys. wysoko wykwalifikowanych informatyków, a takie
projekty jak zbudowanie zintegrowanego systemu administracji i kontroli (IACS),
bez którego nie byłyby możliwe wypłaty dotacji unijnych dla polskich
rolników, lub sprawne przeprowadzenie akcji zakładania lokat
prywatyzacyjnych PKO BP przechodzą właściwie bez większego echa. Nawet to, że
wdrożenie kompleksowego systemu informatycznego (KSI) w Zakładzie Ubezpieczeń
Społecznych doczekało się głównej nagrody w konkursie Komisji
Europejskiej eEurope Awards for eGovernment w Manchesterze, wywołuje raczej
wzruszenie ramion niż entuzjazm. Cóż, to tylko polska firma wygrywa z
zagranicznymi potentatami.

Można
powiedzieć, że jest normalnie. Ale zapytajmy, jak się dochodzi do tej
normalności, która tak naprawdę oznacza naszą podmiotowość. Gdy 18 lat
temu zakładałem Prokom, inwestując weń wszystkie swoje pieniądze, czyli
trzydzieści kilka tysięcy dolarów zarobionych na Zachodzie, był to zakład
rzemieślniczy, w którym napisano jeden z pierwszych w Polsce
programów finansowo-księgowych. Dziś opracowany przez Prokom kompleksowy
system informatyczny ZUS to instrument obsługujący ponad 260 mln
dokumentów rozliczeniowych oraz ponad 100 mld zł na kontach 20 mln
ubezpieczonych rocznie. KSI ZUS jest jednym z największych na świecie rozwiązań
technologicznych. Jednostkowy koszt eksploatacji (obsługa jednego konta rocznie)
wynosi 1,11 zł, a utrzymanie przeciętnego konta bankowego - minimum 5 zł. Ten
przykład nawet największym dotychczasowym sceptykom powinien daś do myślenia. W
tym roku do otwartych funduszy emerytalnych wpłynie z ZUS ponad 12 mld zł,
znacznie więcej, niż przewidywały nawet najbardziej optymistyczne prognozy. A
przecież bez efektywnego przeprowadzenia tego projektu niemożliwe byłyby reforma
emerytalna oraz uruchomienie i funkcjonowanie całego systemu ubezpieczeń.
Od powstania firmy do dziś rozegrała się cała batalia o szansę na samodzielne
istnienie i rozwój. Oczywiście, mogę powiedzieć o trudnych początkach, o
tym, że w trakcie informatyzacji ZUS przeprowadzono kilkaset zmian w stosownych
ustawach i aktach wykonawczych, co zmusiło nas do pisania programu częstokroć od
początku. Muszę też pamiętać o kilku błędach, które popełniliśmy podczas
realizacji tego projektu. Ale mogę również uczciwie przyznać, że zapewne
bez tej szansy, jaką dla Prokomu był projekt ZUS, nie byłoby dziś inwestycji w
polską naukę i polską insulinę (Bioton), a polscy informatycy z pełnoprawnych,
partnerskich pozycji nie uczestniczyliby w międzynarodowych przedsięwzięciach
software`owych. Kto wie, czy sam Prokom byłby nadal polską firmą.
Ktoś
powie - no i co z tego? Chciałbym byś dobrze zrozumiany - jestem otwarty na
spotkanie z międzynarodowym kapitałem. W końcu Giełda Papierów
Wartościowych jest taką zorganizowaną formą współpracy przedsiębiorstw z
kapitałem. Także formą weryfikacji rzeczywistej wartości naszych pomysłów
biznesowych i przedsięwzięć, której się nieustannie poddaję. Chodzi o to,
by to właśnie spotkanie następowało, by ludzie żyjący tu, nad Wisłą, mogli w
pełni uczestniczyś w formułowaniu celów polskiej gospodarki. A w
gospodarce konkurują konkretne podmioty, one też przesądzają o szansach
rozwojowych społeczności.
Praca nad stworzeniem Prokom Software trwała 18
lat, a nad Biotonem - dziewięć. Efekt tej pracy to m.in. zdolność takiej
koncentracji kapitału, ludzi i ich wiedzy, by podjąć pełnoprawne
współzawodnictwo i współpracę z największymi światowymi firmami,
które tego czasu miały od nas znacznie więcej. Co więcej, tego czasu już
nie odzyskamy. Możemy natomiast poprawić warunki startu kolejnych rodzimych
inicjatyw.
Polskie imię gospodarki Zamiast
dyskutować, w jakim tempie dogonimy Portugalię, Hiszpanię czy Irlandię,
powinniśmy dokonać koniecznych zmian w przepisach regulacyjnych i podatkowych ze
szczególnym naciskiem na wykorzystanie pieniędzy UE, które już
mamy do dyspozycji. Warto też zdawać sobie sprawę, że samo doganianie
krajów europejskich nie jest już aż tak bardzo ambitnym zadaniem. W
Europie coraz bardziej musimy się liczyć z konkurencją Azji. W wielu dziedzinach
będziemy musieli doganiać nie tylko USA, ale i Chiny czy Indie. Wizja, w
której Europa jest w tyle nie tylko za Ameryką, ale i za gospodarkami
Dalekiego Wschodu, nie jest, niestety, czczą futurologią.
Naszą siłą w
porównaniu z resztą świata jest potencjał intelektualny. Musimy dobrze go
zdyskontować, tym bardziej że dla nas pogoń za najsprawniejszymi tego świata
jest dodatkowo utrudniona. Brakuje nam bowiem nie tylko odpowiedniego kapitału,
ale też nie mamy nawet wyrobionej polskiej marki. Jak zauważył jeden z moich
znajomych przedsiębiorców, polska gospodarka nie ma imion i nazwisk.
Tymczasem takie imiona i nazwiska, czyli rozpoznawalne na całym świecie firmy,
ma nawet niewielka Finlandia (Nokia). Chciałbym, by w przyszłości jedną z tych
marek była Grupa Prokom, a jej zaistnienie traktuję jako osobiste wyzwanie.
Dzięki wieloletniej pracy możliwości globalnej ekspansji spółek z Grupy
Prokom istnieją dziś zarówno w informatyce, jak i w biotechnologii.
Już wkroczyliśmy na światowy rynek biotechnologii przez firmę Bioton
produkującą - jako jedna z kilku na świecie - rekombinowaną insulinę ludzką.
Obecnie w Rosji, w Orle, budujemy fabrykę Bioton Wostok, która będzie
produkowała insulinę na potrzeby tamtejszego rynku. Dodatkowo kupiliśmy
większościowy pakiet akcji singapurskiej spółki SciGen, co otworzyło
przed firmą nowe możliwości produkcyjne szczepionki przeciwko wirusowemu
zapaleniu wątroby typu B i hormonów wzrostu. Założyliśmy joint venture w
Chinach, gdzie zbudujemy kolejną fabrykę. W informatyce Prokom z partnerami z
USA i Finlandii zaangażował się w tworzenie nowej inteligentnej wyszukiwarki
internetowej Hakia.
Inicjatywy na globalną skalę rokują duże nadzieje, ale
też wymagają ryzyka. Wiem to na przykładzie Biotonu. Rzecz jednak w tym, by
polskie firmy miały w ogóle szansę podjęcia takiego ryzyka. Mój
przyjaciel powiedział mi niedawno w trakcie przygotowań do powołania
polsko-chińskiego joint venture w Hefei, że Stefan Kisielewski, wielki mistrz
zdrowego rozsądku, mawiał, że "Nie będzie Polaka światowego bez Polaka
nadwiślańskiego i na odwrót". Święte słowa.
Mierzmy wysoko,
stąpając twardo po nadwiślańskiej ziemi. Nie będziemy podmiotowi, nie będąc
wystarczająco silni, nie będziemy wystarczająco silni, nie będąc wystarczająco
światowi. Brzmi pompatycznie? Może, ale tak sprawy się mają.